Jump to content
Dogomania

joaaa

Members
  • Posts

    5249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joaaa

  1. Tak, skontaktujemy się z Emir. Na pewno nie zostawimy tego! Tanitka, a jak byłaś u nich w domu, to rozumiem, że wszystko wyglądało ok. I ich psy też wyglądały normalnie. Goopio pytam, przecież inaczej nie zostawiłabyś go tam. Mam nadzieję, że wszystko zostanie wyjaśnione i nie spotkało go nic więcej poza uspieniem! Tylko dlaczego to tak bardzo pzrypomina sprawę Ozzego?...
  2. Dzięki Aniu! POwiem mojemu wetowi. Co prawda miała robioną krew razem z biochemią chyba 13 grudnia i watroba była ok. Ale to już 10 dni od tamtego badania.
  3. Dziękujemy Wam bardzo za życzenia! :loveu: I nawzajem, chociaż trochę spóźnione, zyczenia odemnie i stada! Niestety, nie jest najlepiej. :shake: Bunia ma od czterech dni krew w moczu, a własciwie od wczoraj to już mocz we krwi, bo tak wyglada i są w nim skrzepy. Dostaje leki już od wigili, ale na razie nic nie pomagają. Mój wet mówi, ze trzeba robić badania, a tu święta. Boję się... Samopoczucie nadal świetne, co mnie nieco pociesza.
  4. Dostałyśmy dziś informacje, że pan Hubert został uspiony! :angryy: Nowy dom zawiadomił, że pies nie je i nie wstaje od dwóch dni, więc zostanie uśpiony. Podjełyśmy błyskawiczną decyzję o zabraniu psa, Tanitka wysłała smsa (telefonu nowy dom nie odbierał), że w drugi dzień Świąt zabieramy go do Wwy i dostała szybką odpowiedź, że pies właśnie przed chwilą został uśpiony! Germaine udało się dodzwonić do nowego domu i na żądanie wydania zwłok psa usłyszała, że właśnie przed chwilą został zakopany!!! CZy to Wam czegoś nie przypomina?! Taki sam scenariusz był w sprawie Ozzego!!! Germaine zażądała dokumentacji medycznej i kontaktu do lekarza, który go usypiał. Nowy dom obiecał dostarczyć to zaraz po Świętach.
  5. Przepraszam za milczenie, ale nie miałam netu. Uzupełniam info o Buni: No więc tak: wyniki Buni sa w miarę ok, z wyjątkiem zbyt małej ilości Hb i leukocytozy. Zrobilismy więc usg, zeby wykluczyć jakies krwawienie w jamie brzusznej. Krwi nie ma, za to prawa nerka jest bardzo nieładne, całkowicie zwyrodniała, ale lewa jest ok. W najbliższych dniach zrobimy znowu morfologię, żeby sprawdzic, czy wyniki sa lepsze. Jeżeli nie , to być może ta zwyrodniała nerka jest przyczyną zbyt małej ilości krwinek czerwonych, bo proces krwiotwórczy może być zakłócony przez zbyt małą ilość erytropoetyny. Zobaczymy. Poza tym Bunia jest w świetnej formie! Dzisiaj bawiła się na spacerze z labradorem! Podskakiwała na przednich nogach i szczekała. Szkoda, że nie miałam aparatu. Ludzie się zatrzymywali i śmiali. Zrobimy powtórne badanie krwi, ale chyba już po Świętach. Bunia ma się świetnie i strasznie drze japę jak tylko coś chce. Sąsiedzi pewnie mają dosyć. :cool3: [IMG]http://www.bokserywpotrzebie.pl/czytelnia/zdjecia/staruszki_bunia/bunia_05d.jpg[/IMG] Tu jest historia Buni spisana w całości: [url=http://www.bokserywpotrzebie.pl/czytelnia/historiabuni.htm]Boksery w potrzebie - historia sparaliżowanej bokserki Buni, adoptowanej w wieku 11 lat[/url]
  6. Kciuki trzymamy i dziękujemy bardzo Tanitce i adopcjom wyżłów! :loveu:
  7. Prosimy, nawet błagamy o pomoc. :placz::placz::placz: Na skutek wypadku dt pan Hubert został sam w mieszkaniu. Do dzis był jeszcze z naszymi tymczasowymi bokserami, ale udało nam się je rozparcelować do dt zastępczych. Wyżełka nie mamy gdzie dać! :placz: Siedzi sam w mieszkaniu, gdzie nie ma w tej chwili ogrzewania! Ktoś przychodzi tam dwa razy dziennie, zeby nakarmic i wyprowadzić, ale on potrzebuje kontaktu z człowiekiem!!!!!!!!! :loveu: I nie może siedzieć w zimnie!!!! Prosimy, pomóżcie znaleźć jakis dom, chcociaż płatny tymczasowy, jak dotychczas!!!!!!!!!!!!
  8. Franiu, nadal tu siedzisz?! :shake:
  9. Bunia chyba zdrowieje, bo złazi sama z kanapy i leci do kuchni po jedzenie. Zaczęła znowu bardzo drzeć japę jak czegoś chce, sąsiedzi pewnie nie są zachwyceni. :cool3: Rana trochę jej zarosła, ale jest kilka miejsc, z których nadal się sączy. Mam nadzieję, że wreszcie zarośnie i to. Cały czas sika pod siebie, więc niestety jest nieco smrodliwym psem. Nie mogę jej porządnie umyć, bo boję się, zamoczyć ranę. Trudno, jakos to zniesiemy. Wychodzimy też już na dwór, raz dziennie. Zasuwa tak jak dawniej. Jutro wójcio pobierze jej krew do badania, bo niestety nadal dużo pije. Zobaczymy co tam się dzieje, mam nadzieję, że nie jest to nic poważnego. Bardzo, bardzo dziękujemy Taks!!!
  10. Bunia w miarę dobrze. Cały czas sączy jej się z rany, ale nie jest to na razie nic poważnego. Dostaje teraz mocniejszy antybiotyk, więc mam nadzieję, że tu będzie ok. Je sama i chętnie, dzisiaj nawarczała na doga, który chciał zajrzeć do jej pustej już miski. :p Widac, że wraca do formy. Tylko martwi mnie bardzo, że Bunia nadal dużo pije. Boję się, że coś jest z nerkami, może po narkozie. Pewnie trzeba jej będzie zrobić badania krwi.
  11. Analityk, dopóki nie cierpi, to znaczy nie boli i ma chęć na życie, to chyba nie mamy prawa ingerować. Musisz pomagać ze spacerami, mam nadzieję, że dasz radę. Dopóki chce żyć, jeść, wychodzić. Dopóki nie boli. Ja przeszłam w lutym przez pytania, czy już, czy jeszcze. Jak odpowiedzieć, nie jesteśmy bogiem. Ale teraz wiem, że będę kastrować jak tylko można najwcześniej. Wszystko niehodowlane bym kastrowała!
  12. Zdjęcia jeszcze ciepłe. Buszka dostaje kroplówkę: [IMG]http://img116.imageshack.us/img116/5088/31680867bs9.jpg[/IMG] [IMG]http://img116.imageshack.us/img116/9049/97809112kx1.jpg[/IMG]
  13. Pan Hubert czuje się świetnie, zrobił się bardzo wesoły i juz zupełnie nie przypomina tego zabiedzonego i ciągle śpiącego staruszka. Nie wygląda jak pies umierającym, jest pełen radości życia i na pewno nie wybiera sie jeszcze za TM. Należałoby go leczyć, tylko za co? Na razie DT zapłacił z własnej kieszani za badania, ale nie jest w stanie finansować go sam. Bardzo prosimy o pomoc, pozwólmy mu dożyć swich dni. Prosimy o pomoc w ogłoszeniach!!!
  14. Bunia całkiem nieźle! :lol: Co prawda sika pod siebie, ale wolę to, niz niesikanie wcale. Zaczęła jeść prawie tyle co przedtem. Kupiłam jej puszki intestinala i jedzenie od razu lepiej wchodzi. Martwi mnie tylko, że wcale nie chce chodzić, dzisiaj zmusiłam ją, zeby przespacerowała się po mieszkaniu, zrobiła to bardzo niechętnie, ale zrobiła. Dla odmiany mamy teraz krew w kale, więc ten intestinal też na to. Wet zmienił jej atybiotyk z tabletek na zastrzyki, żeby oszczędzać zółądek. Nadal dużo pije, trzeba będzie zrobic bardania krwi. Z rany troche mniej cieknie, więc mam nadzieję, że będzie ok. Myslę, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. :) Widocznie dobrze trzymacie kciuki! Róbcie to dalej!!! :loveu:
  15. Buszka wysikała ok. szklank, a teraz jeszcze duuuużo pod siebie. To już chyba efekt leku, bo siknęła po lekkim naciśnięciu. Uffffff.... Ulżyło mi! Nie chce jeść karmy wcale, ale pasztetowa nadal wchodzi. :p Z rany nadal się sączy, ale to nic!!! Juz jest lepiej na prawdę!!! Ale kciuki nadal trzymajcie!!! Jeszce raz wielkie dzięki!!! :loveu:
  16. No i mamy problemy. :shake: Bunia nie chce robić siku,wieczorem wydusiłam z nij ok. szklanki, więc wet powiedział, że z cewnikowaniem możemy zaczekać do jutra. Boimy się, że trzeba będzie jej dawać narkozę, żeby założyc cewnik, bo ona tak się denerwuje. A czy wytrzyma kolejną narkozę?... :-( Dałam jej lekarstwo zwiotczjące mięśnie, które dostawała na przykurcz palców, a którego efektem ubocznym było to, że sikała pod siebie. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem, albo chociaż nei będzi etrzeba tak silnie uciskać brzucha, żeby się załatwiła. Teraz lepiej niech sika pod siebie, niż by jej trzeba było znowu dawać narkozę. Przy tym duszeniu brzuszka naruszyłam jej trochę szew i zaczęło się sączyć w jednym miejscu, ale to nic poważnego. Najwazniejsze teraz to sikanie! I nie chciała jeść wieczorem, ale pasztetówka z lekarstwami wchodziła dobrze!!! Musze jej chyba kupic jakieś konserwy, żeby dosmaczyć karmę, tym bardziej, że to lekarstwo na zwiotczenie mięśni powoduje tez zanik apetytu. Jutro już będzie lepiej, prawda?!!! Bila i Menrzusiu, bardzo, bardzo Wam dziękujemy!!!
  17. Moi Kochani!!!! Bardzo Wam dziękuję za pomoc, kciuki i dobre słowo! Bunia po operacji, wczoraj siedziałysmy w lecznicy do 21, potem jak wróciłam, to jeszcze musiałam obrządzić resztę stada i padłam na pysk. A teraz dopiero mam chwilę, żeby usiąść i coś napisać. Bunia bardzo spanikowała w lecznicy, Germaine przypomniała mi, ze przy poprzedniej operacji Buni przy rtg ze strachu stanęło serce, więc trochę było nerwów, ale na szczęscie obyło się bez specjalnych sensacji. Tylko bardzo długo nie chciała zasnąć. Najgorzej było jak wybudziła się z narkozy, tak przerażonego psa jeszcze nie widziałam w swoim życiu. Rzucała głową na wszystkie strony, trzęsła się jak osika i w dodatku leciały jej łzy, a oczy miała wytrzeszczone i dziko przerażone. Więc szybko dostała na upokojenie i na szczęście zasnęła. Sama operacja trwała ponad trzy godziny, robiło ją troje lekarzy, więc wszystko było pod kontrolą. Dodatkow wycieli jej guzek, który miała na szyji. Miał to być włókniak, ale okazał się niestety naczyniakiem. Ale nie dałam go do badania, bo nawet gdyby był złośliwy, to co nam przyjdzie z tej wiedzy?!... Mam nadzieję, że nie jest złośliwy, albo, że na tyle wcześniej został wycięty, że wszystko jest ok. Dzisiaj Buni czuje się dobrze, dużo śpi. Dostała juz jedna kroplówkę, wieczorem ma dostać drugą. Dostaje tez czopki przeciwbólowe. Rany wyglądają na razie bardzo ładnie. Zjadła juz trochę, co prawda nie tyle co zawsze, ale zjadła. Dalej dużo pije, mam nadzieję, że to minie. Lekarz mówi, że trzeba jej będzie zrobić badania krwi za parę dni, żeby zobaczyć, czy nerki są ok. Najbardziej mnie martwi, że jeszcze nie zrobiła siku, nie chcę jej naduszac na brzuszek, bo widzę, że jak to robię, to ja boli. Dałam jej nospę, żeby łatwiej ją było sprowokować do sikania, ale na razie nie ma efektu. Rozmawiałam z wetem, jak do wieczora nie załatwi się, to trzeba będzie założyć jej cewnik.
  18. Fenderek zdrowiutki chyba! :loveu:
  19. Bunia będzie miała operację jutro(właściwie dziś) o godz. 14. Bardzo proszę o trzymanie kciuków! Bunia czuje się bardzo dobrze, w zasadzie nie widzę różnicy, może trochę wolniej zmiata jedzenie z miski, jutro będzie bez jedzenia, więc nie wiem jak to zniesie. Dostaje antybiotyk i kroplówki, zauważyłam, że jest bardziej wrażliwa od moich poprzednich bokserek na wbijanie igły, ale nie ma zmiłuj, to dla jej zdrowia. Martwię się jak będzie po operacji. Przecież Bunia nie załatwia się sama, tylko muszę naciskać na jej brzuszek, a jak będzie miała na brzuchu ranę, to jak naciskać?... Jak wychodzić na spacery, kiedy trzeba wziąć za brzuch i unieść. I jak posadzić na wózku, który przecież opiera się w pachwinach, czyli też będzie ciągnęło brzuch?... Chyba nie będziemy wychodzić wcale dopóki rana się nie zagoi. Ale przecież jak będzie tylko leżeć, to też niedobrze. A jak będzie załatwiać się pod siebie, to może zainfekowac ranę. Wszystko dzis przedyskutowaliśmy z wetem, będzie ciężko, ale nie ma wyjścia, musi mieć operację. Przetrzymała już tyle, to musi i tym razem się udać!!! Ale kciuki bardzo potrzebne! Iv, wielkie podziękowania! :loveu:
  20. Bunia dostała już antybiotyk i zrobiłam jej pierwszą kroplówkę. Pewnie we środę będzie operacja. Nie widać, żeby się źle czuła, tylko brzuch ma dosyć duży. Martwi mnie, że od kilku godzin nic z niej nie wypływa. Dziękuę Iv, kciuki bardzo potrzebne!
  21. Hubert był z Monika u weta. Ma ogólne przypadłosci wieku starczego. Taki wyżli dziadek, który potrzebuje ciepłego domu i swojego człowieka.
  22. No to tytuł już zmieniam, myslę, że nie ma już czego zapeszać. :lol:
  23. Czy nadal nie mogę wystawić bazarku na sparaliżowaną staruszkę bokserkę, którą adoptowałam w lipcu? Przyplatało nam się dodatkowo ropomacicze, musi mieć operację jak najszybciej, a finansowo trochę wymiękam. Oczywiście dokumentacja medyczna do wglądu.
  24. Bunia ma ropomacicze. :placz: Od jakiegoś czasu więcej piła, ale kładłam to na karb tego, ze zamykałam okna, a kaloryfery grzeją. A dzisiaj w nocy jak z niej chlusnęło... Z jednej strony to lepiej, bo wypływa i nie zatruwa organizmu. Trzeba robić natychmiast operację, ustaliłam z wetem termin za trzy dni. Na razie dostanie antybiotyk osłonowo i kroplówki na wzmocnienie. Powikłania po operacji mogą być takie, że może przestać chodzić też na przednie łapy, ale mam nadzieję, że tak się nie stanie. Gdyby ktoś chciał się dołożyć do leczenia, to będe bardzo wdzięczna, bo nie jest za dobrze.
  25. Buszka nadal w świetnej formie. Zapalenie pęcherza już wyleczone, ale mamy świadomość, że może się powtarzać, bo ponieważ nie załatwia się sama, to mocz może zalegać, to niestety powikłania niedowładu tyłu. Ale gania na spacerach, że trudno nadążyć. Musimy zakupić ubranko, bo jak jest mróz, to nie wychodzimy, bo boję się, że zmarznie. Potrzebujemy ubranka z galotkami ze stópkami na tylne łapy, bo to najbardziej marźnie. Znalazłam w necie wykrój, teraz szukamy kogoś, kto będzie umiał uszyć, bo ja niestey mam dwie lewe ręce. :shake: Sąsiadka obiecała, że jak znajdzie czas, to uszyje, ale na razie jak jest zimno, to nie wychodzimy wcale. Zdjęcia mamy, ale wszystkie już były, bo co można zrobić w domu w takich samych warunkach. Czekamy na sesję Mrówki, może uda się jutro jak będzie pogoda. Wrzucam tylko ponad 130kg psów na jednym posłaniu.:p [IMG]http://img224.imageshack.us/img224/1528/85965728zh1.jpg[/IMG] I koty. Misio zaspany i spóźniony- wrzucili żarcie: [IMG]http://img117.imageshack.us/img117/5018/25114646nl9.jpg[/IMG] I Misio też: [IMG]http://img117.imageshack.us/img117/7315/35199411tv5.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...