-
Posts
5249 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joaaa
-
Co Wy mówicie, wcale nie jest taka gruba. :mad:
-
Ale śliczny!:loveu:
-
Kurcze, potrzeba czasu, mam nadzieję, że nowi państwo dadzą mu szansę. Mój Feniks sikał w domu prawie miesiąc i to w dodatku na książki, więc nikt już nie będzie chciał ich odemnie pożyczać. :p Niech dadzą mu czas na przyzwyczajenie, to stary pies, musi odreagować. Niech nie wołają go do siebie, trzeba poczekać, aż sam będzie chciał kontaktu. Byc może stąd wynikneło złapanie dziewczynki. Jak podejdzie do człowieka to nich dostanie coś dobrego, zeby wiedział, że z kontaktu wynikają tylko dobre rzeczy. Ale z głaskaniem i przytulaniem niech poczekają. I niech dziłaja nagrodą-przysmakiem, a nie karą i karceniem, bo to może działać odwrotnie. Jeżeli potrzeba, to mogę z nimi pogadac przez telefon. Co prawda na odległość, to marne konsultacje, ale może coś im podpowiem. W razie czego podam telefon.
-
Hienek mixkaukaza z Łodzi zostaje w domku tymczasowym na zawsze :)
joaaa replied to simbik's topic in Już w nowym domu
Anuka, ja dopiero teraz skojarzyłam Hienka, kibicowałam mu kiedyś. Dobrze, że trafił do Ciebie! I jest na prawde piękny, widziałam go osobiście! :loveu: -
Pręgusek potrzebuje pilnie domu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
I podniesiemy Dalmę!!!!!!!!!!!!!
-
Nadal szukamy dobrego domu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Ło matko, zeżarły nornice. :crazyeye:
-
Tanitka, boksia w domu, czy nadal w schronisku?
-
Kurcze, szczyle sikają po szczylowemu, czyli w małych dawkach. A Mysz po dogowemu, Halbina wiesz jak to wygląda.:shake: Ja już nie wyrabiam z praniem, a o dywanie nie wspomnę. Chyba jutro pojedzie do pralni wodnej. Wecik już umówiony na badanie Myszy, jutro rano dostarczymy siki, jak uda nam się wstać razem z wecikiem. Wieczorem upuścimy Myszy krwi. Misio za to kicha i to porządnie. Rutinoscorbin nie pomógł, chyba jutro będzie kłucie w doopke. Mierzyłam mu gorączkę i na szczęście jest ok. Mierzenie gorączki Misiowi, to sama przyjemność, nie jak rodeo z Rudym. Rudy niby ok, ale też zdarza mu sie kichnąć. Chyba znowu coś dostanie. Mam nadzieję, że szpital wreszcie się skończy. Na szczęście Feniks zdrowy i Bunia też, poza wiadomymi sprawami. Bunia to stara cwaniaczka, ustawiła sobie moich rodziców. Jak mnie nie ma potrafi cały czas jęczeć i szczekać, żeby się nią zajmowali. A oni dają się nabierać, szczególnie ojciec. Leci na każdy dzwięk i efekt jest taki, że Bunia ostatnio szczekała prawie cały czas jak mnie nie było, czyli ok.7 godzin. A ojciec biegał czy może chce siku, koopę, jeść, spacerować i tak w kółko. Jak wróciłam był wykończony i wściekły, nic nie zrobił co miał zrobić i jeszcze się denerwował, że nie może pomóc Buni, bo epwenie nie potrafi. Przy mnie takich numerów nie odwala. Ale wiem, że w dt potrafiła podobnie sobie poczynać, bo Mama Germaine też dawała się nabierać na jej jęki i szczekanie.
-
Ciotka, przecież ona miała cieczkę jak ją zabieraliście ze schroniska.
-
I nadal szukamy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :placz:
-
Zdjęcia, zdjęcia!!!!!
-
To prosimy o nowe zdjęcia, leśne. :lol: