-
Posts
590 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by .Ania.
-
Patia, a gdzie trzeba zrobić usg? Ja nie jestem jeszcze pewna czy będę miała samochód jutro, ale może dałabym radę. Zadzwoń, bo ja różnie jestem na dogo. Strasznie mnie wystraszyłaś, nie wiedziałam że są problemy z bordozkiem:shake: . Bidusiu Babelku trzymaj się i szybciutko zdrowiej. Kurcze, Patia, może złapał jakieś zakaźne choróbsko - on był w koncu dosyć osłabiony...?
-
Czekamy z niecierpliwością... Frotka - a kot cudo. Moja mama jak jej o tym kocie powiedziałam, to mało co nie kazała mi wracać do Tarnowa po niego :evil_lol:.
-
A Pigwunia coraz lepiej. Fruwa po całym ogrodzie i bez przerwy się śmieje ;) Nawet ostatnio zobaczyłam ją pierwszy raz w galopie :loveu: Oczywiście nadal najlepiej czuje się w domu, ale na spacerki chodzi coraz dłuższe i wcale niewidac poniej zmęczenia. Jest wspaniale :multi:
-
Widziałam też drugiego collii. Jest sam w kojcu z tabliczką - agresywny pies. Jest bardzo ładny, żywy, dosyc duży. Jak podeszłam, to trochę mnie obszczekał, ale to w zasadzie tyle. Trzebaby go poobserwowac dużej... Poza tym widziałam pieknego rudego kota, który siedzi sam w kojcu i potwornie miauczy. Chodził wzdłuż kojca za nami...:shake: Mało brakowało, a wzięłabym go ze sobą Widziałam kilka szczeniaczków- większość ma mocno pękate brzuszki, także pewnie są zarobaczone.
-
Zauważyłam jeszcze, jak próbowałam ją pogłaskać, że w pierwszym momencie odchyla głowę, trochę jakby się bała
-
Wróciłam do domu, musiałam szybko wyjsc z piesami, bo w koncu prawie cały dzień były same, co zwykle sie nie zdarza. Droga rzeczywiście była straszna i pech nas przesladował. :mad: Na szczęście udało się zabrać sunie. W schronisku Pan domyślił się, że prezyjechalyśmy po sunie. Wszystko poszło bardzo sprawnie. Próbowałam się go o nią wypytać, ale jedyne co powiedział, to że jest stara i że ma problem z zębami, i dlatego nie je chrupków. :shake: Natomiast jak dałyśmy jej w samochodzie i szyneczki i chrupki, to wchłoneła wszystko, prawie z naszymi palcami ;) . Została saszczepiona na wściekliznę. Była bardzo grzeczna całą drogę, troszkę od czasu do czasu leciutko przez chwilę zaczynała wyć. Jest bardzo grzeczna, ładnie chodzi na smyczy. Od razu po wyjsciu z kojca załatwiła się na trawce. Ma problemy z chodzeniem, ale nie jest najgorzej. Przede wszystkim jest osłabiona i wychudzona. Zobaczymy jeszcze jak dzisiejsze wyniki.
-
Patia, chciałabym pomóc i mam nadzieję, że uda mi się wpaść późnym popołudniem, ale nie obiecuję. Jutro nie ma mnie w Krakowie, ale wracam po południu. Tylko nie wiem czy wystarczy mi czasu. Mamy kota w lecznicy (półdziczka, który się do nas przyplątał) z białaczką zakaźną, którą mógł poroznosić po okolicy, kociaka - który nie wiadomo czy się nie zaraził - katastrofa:placz: i muszę jutro zawieźć go na badania. Na szczęście moje koty zaszczepione i mam nadzieję, że się nie zarażą. Zadzwonię do Ciebie po południu i powiem Ci jak sytuacja wygląda.
-
to czekamy...
-
Trzeba jej natychmiast pomóc.:placz: Czy transport będzie miała jutro?
-
Kiwi, kiedy Ty te zdjęcia zrobiłaś ?- bo ja nie zauważyłam :razz: Ale na ostatnim zdjęciu, to Pigwa ma jakoś taką marną minę - pewnie miała dosyć zdjęć ;) Na zdjęciach koleżanka Pigwy - Mika, która wczoraj wreszcie pojechała do nowego domku. :multi: A Pigwunia ma się świetnie. Dzisiaj nawet za patyczkami chciała biegać - choć bieganie jej różnie wychodzi - to pewnie przez te jej zbyt krótkie i troszkę krzywe łapki. Za jedzonkiem bez przerwy się ogląda - żeberek już w ogóle nie widać... ( a nawet zaczynają znikać pod warstwą tłuszczyku) :lol: Rzeczywiscie trudno wytłumaczyć to, że Pigwunia czuje się lepiej i że te wyniki są tak dobre. Sami weci mówią, że to chyba cud :roll: . Ale w końcu tyle osób trzymało za Pigwunię kciuki... - to musiało podziałać :lol: A staruszka - Pigwunia wreszcie jest szczęśliwa :loveu:
-
Wczoraj byłam z Pigwunią na kontroli. Znowu miała robione badania krwi i wygląda na to że jest coraz lepiej :multi: . Mocznik spadł do 58, kreatynina powyżej 2, ale i tak spadła od ostatniego czasu. Morfologia też w porządku. Wszyscy się dziwią, że ona ma się tak dobrze. Przytyła zresztą 1,5 kg. :lol: Cały czas ma mieć podawane leki i oczywiście musi być na diecie renala. Jedynie co może trochę niepokoić, to że powstają jej nowe guzki przy kręgosłupie i na bokach. Wet mówi jednak, że to jest najprawdopodbniej niezłośliwe. Zresztą, po tym co przeszła i przy niewydolności nerek - kolejna operacja byłaby bez sensu. Najważniejsze, że Pigwunia czuje się teraz wspaniale i oby tak zostało jak najdłużej :lol:
-
Oj, tak. Pigwunia czuje się naprawdę świetnie. Jest taka szczęśliwa. Pyszczek bez przerwy jej sie śmieje :lol: . Wystarczy na nią spojrzeć, a ona już zaczyna machać ogonkiem. Jest bardzo spragniona kontaktu z człowiekiem, chce być bez przerwy głaskana i zawsze blisko nas. Po prostu cudo psiak.
-
Pigwunia czuje się znakomicie. Jest wręcz nie do poznania. Wczoraj byliśmy na dośc długim spacerku, a ona nawet się nie zmęczyła. :multi: Tylko jak szliśmy przez łąkę, to musiałam patrzeć czy ona jeszcze na pewno z nami idzie, bo z trawy widac było jedynie końcówkę merdającego ogona. Ma ogromny apetyt, jadłaby bez przerwy. Widac, że chce nadrobic zaległości. I widać, że troszkę przytyła. Żeberka już nie wystają. To jest wręcz niesamowite, jak sobie przypomnę Pigwunie, przy której siedziałam i co chwilę sprawdzałam, czy jeszcze oddycha, a teraz ona czuje się tak dobrze, jest w pełnu sił i wreszcie może się cieszyć życiem.:multi: :loveu:
-
Kurcze, mam dosć. Dopiero Pigwunia poczuła się lepiej, a tu kolejna bida z podobnymi objawami. Miałam tego nie robić, ale wszystko się we mnie gotuje. Jaki "mądry" weterynarz zaszczepił psa zaraz po operacji...?:angryy: Czy tak uczą na weterynarii, czy sam wet wpada na takie nowatorskie pomysły. Szok. Poza tym sunia jest skrajnie wycieńczona, odwodniona, ma ogromną anemię i ogromny stan zapalny. Czy oni tego nie wiedzieli? :angryy: :angryy: :angryy: A może nie chcieli wiedzieć
-
Jestem załamana. Cały czas myślę o babuleńce - muszce. Ona tak strasznie przypomina mi Pigwunie, gdy była w gorszym stanie. :-( Gremlinka jest bardzo, bardzo słaba, nie ma na nic siły. Nie ma apetytu, dlatego po drodze kupiłyśmy z kiwi strzykawki i dałyśmy jej strzykawką saszetkę reconvalescenta. Teraz Gremlinka potrzebuje bardzo dużo miłości i troskliwej opieki, by mieć szansę na przeżycie. :shake:
-
No pewnie:lol: . Tutaj to jeszcze rozespana, bo miałam mało czasu i ledwo ją wypuściłam z domu i już robiłam zdjęcia aparatem kiwi. Ale teraz to ona ma naprawdę mnóstwo energii. Ogonem macha bez przerwy. Ona jest tak kochanym psem, że tylko pozytywne rzeczy można o niej mówić :loveu: Dzięki kiwi za udostepnienie aparatu i za wstawienie zdjęć
-
Patia mam nadzieję, że uzbieramy i że za operację wezmą jednak mniej. Maja to dzisiaj przedyskutować. Kiwi dobrze by było z tym aparatem. Podjechałabym do Arki i zrobiła suni zdjęcia. Ja jutro nawet mam sporo wolnego na uczelni (no, powinnam sie uczyć do egzaminu we wtorek, ale jak na razie mi to nie wychodzi...), także powinnam sie dostosować. Przy okazji nowych zwierząt. Przyplatal się do nas kotek, a raczej kotka (ok 4 miesiące). Jest czarno biała .Była potwornie chuda. teraz wyglada już dobrze, bawi się. Została odrobaczona i odpchlona. Była dosc dzika, teraz uwielbia głaskanie, jeszcze ma opory przed braniem na ręce. Ale szybko się przekonuje do człowieka. Mieszka ...pod dachówkami. Ma przygowtowane miejsce, domek z podusią, ale ona zdecydowanie woli mieszkać tam. Jak by ktoś miał chetnego na koteczkę, to proszę o info
-
Sunia ma już osobny watek - więc teraz Pigwa. Pigwa ma się świetnie, chyba nie była w tak dobrej kondycji odkąd jest u mnie. Dosłownie zmiana niesamowita. Biega , skacze, zaczepia moje psiaki. Dzisiaj nawet po schodach tak zasuwała, że się kurzyło. Naszczekała na pralkę, bo co jej spać będzie przeszkadzać:loveu: Poza tym zaczęła mieć ochotę na kocie jedzenie. Odkryła gdzie się znajduje i musieliśmy zmienić miejsce. Spryciula wszystko wyniucha. Teraz wrócił apetyt i ma ochotę na wszystko, nawet na suchy chleb:lol: Do weta mqam przyjść za dwa tygodnie i jęli wszystko będzie w porządku, to mnie więcej właśnie co dwa tygodnie będzie trzeba powtarzać badania krwi