-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Everything posted by AgaG
-
    Prawdę mówiąc nie miałam nigdy do czynienia z psem stróżującym w sensie bezpośredniej opieki nad nim:). Czasem się zdarzało, że na wakacjach któryś z psów udawał, że stróżuje :) np. przez pięć minut. Ja bym chiała, by Ergo trafił do rodziny, która lubi ruch, wycieczki i wszędzie zabiera ze sobą psa :)
-
    Bardzo fajny pan dzwonił, który ma dwa psy ze schroniska malutką dominujaca sunię i łagodnego mixa labradora oraz dom z ogrodem, Niestety szuka psa bardzo bardzo łagodnego, takiego poczciwiny i do ludzi i do zwierząt. Bardzo się starałam o podtrzymanie rozmowy i polecenie innych psów bezdomnych w mojej okolicy. Podeślę panu prozpozycje na mail. Oby coś z tego wyszło. Oj Erguś gdybyś był łagodny do psów miałbyś bardzo bardzo fajny domek ps. znowu szwankuje mi dogo, przepraszam za koszmarną ilość błędów w poście pierwszym edytowanym, na razie nie mam jak tego poprawić :(
-
Bardzo dobrze, że informujesz o małym. Wcale nie zaśmiecasz wątku. W którym jest boksie ten kudłczek? Aha i wiesz co dobrze byłoby dokładnie jego rozmiar określić, bo "średniomały" to czasem w schronisku znaczy 8, a czasem i 13 kilo. Może się uda go zważyć podczas wyprowadzania piesków? Tak w ogóle to myślę, że bardzo dobrze byłoby gdyby taka informacja o wadze była na stronie. Bo jak ogłaszam psy, to ludzie zawsze pytają: a ile on waży? :) No bo wiadomo, niektórzy mają ograniczenia fizyczne co do dźwigania, starsze osoby itd. :)
-
    Doktor będzie musiał zdecydować badaniami kwalifikującymi, a byc może odradzi. Nie wiem. Na pewno sytuacja jest trudna o tyle, że sunia jest w dt, przez który różne pieski przewijają się i będą się przewijać. No i nie zawsze są wykastrowane, jeden niewykatrowany np. czeka na kastrację, ale z powodów zdrowotnych nie będzie ona od razu, ale chyba za dwa tygodnie. Nie wiem, czy ktoś z Was miał kiedyś pod dachem niewykastrowanego samca i sunię z cieczką, ale to naprawdę ciężki strasznie czas do przetrwania :( Hmm mnie ten problem też jakoś dotyczy.. bo mam samca niewykastrowanego z powodów zdrowotnych a od dwóch tygodni maleńką sunię z OIOMU, która jest tak bardzo stara i ma tak chore serce, że narkoza jest wykluczona. I tak się zastanawiam, co to będzie, jeśli cieczkę dostanie.. :(
-
Znalazłam moment pomiędzy wetem a obowiązkami domowymi by wysłać zdjęcia, jakie zrobiłam wczoraj w Karpaczu, gdzie zawiozłyśmy weterana Klika. Nacieszcie oczy widokiem radości psa, który po 10 latach schroniska ma swój cudowny dom i mamusię :) zaraz będą na wydarzeniu założonym przez kolejną kobietkę https://www.facebook...e=like&source=1
-
Tynia była jak zwykle cudowna i grzeczna. Nie robiłam zdjęc, bo nosiłam pannę:) Zdjęcie karty wizyty wyślę później, oryginał zostawiłam w dt Tyni, bo doszły nowe leki i chciałam, aby pani Ewa miała wszystkie informacje od razu:) Teraz nie mam czasu pisać, więc tylko króciutko: po lekach ciśnienie bardzo się poprawiło w obu oczkach dziś nie odbiegało od normy, co jak podkreślił doktor oznacza, że sunia poczuła ogromną ulgę od męczącego ją wcześniej bólu. :) Został zrobiony zabieg jakiegoż czyszczenia zmian w oczach i założone soczewki gojące. Nie znam się nad tym, ale konieczność założenia tych soczewek podrożyła koszt.Doktor podkreślił, że i tak nas traktuje ulgowo, za co mu bardzo podziękowałam. Zdjęcie faktury potem wyślę. Gorsza sprawa, że Tynia ma cieczkę. Jeden z tymczasowiczów u pani Ewy musi być izolowany, a my musimy pomyśleć o sterylce, gdy tylko stan suni na to pozwoli.
-
Tak, pomoże Felka z Bagien. Jedziemy razem, wszystko już umówione.
-
Na szczęście Felka z Bagien pomoże, za jej bardzo dziękuję. Dystans mamy spory do pokonania, bo dom tymczasowy Tyni a gabinet na Rolnej to dwa różne krańce Krakowa. W każdym razie Felka zgarnie mnie w drodze do Tyni, pojedziemy razem i razem odwiedziemy kochaną czarnulkę do domku. Taksówka na takiej długiej trasie byłaby z pewnością droga, a pieniądze są potrzebne na leczenie Tyczki, więc świetnie, że się udało.
-
Nie dziwię się :) Pierwsza wizyta przedadopcyjna dla tak trudnego psa bo i dziaduś, i schorowany i bywało, że agresywny do samców. A teraz możesz się cieszyć jego szczęściem. Dziękuję jeszcze raz Tobie no i kolejnej kobietce jeszcze raz za zorganizowanie wydarzenia. Jak zdjęcia zobaczysz, to tym bardziej będziesz miała ochotę na więcej.:) Ale to już jutro wyślę, bo po 14 godzinach w drodze ledwo żyję, a teraz czeka mnie mnóstwo obowiązków domowych. :)
-
takie z wyglądu podobne Tamarko, jednak charakterki zupełnie inne :)
-
Bardzo się cieszymy tu w Krakowie, że Edzio, Bobek, a od jutra Klik wszystkie mają domy. :) Kontakt z osobami, które adoptowały Edzia i Bobka to była dla mnie czysta przyjemność :) bo wiedziałam, że psy będą mieć odtąd po prostu szczęśliwe życie. Małgonia wspaniale i dogłębnie zrobiła wizytę przedadopcyjną w Karpaczu, gdzie dotrę z Klikiem i koleżanką z KTOZU jako kierowcą :). Potrzebujemy mocnych kciuków! Klik ma już przygotowany wypis, diagnozę, wiadomo, co mu jest i jak go leczyć, więc jego pani będzie tochę łatwiej na początek, gdyż nie będzie musiała rozpoczynać wędrówki po wetach ze swoim "nowym" a jednocześnie bardzo wiekowym psiakiem :) A Homerek dostał dziś znowu adwokata, za dwa dni otrzyma zastrzyk z inwormektyny, a za trzy tygodnie znowu czekają go badanie kontrolne:).