-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Everything posted by AgaG
-
Majunia ma dom,siostrę Pomidorcię i dwóch wspaniałych braci
AgaG replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
:) :calus: :calus: Majunia lepiej, ale muszę pędzić do kontroli z nią -
Majunia ma dom,siostrę Pomidorcię i dwóch wspaniałych braci
AgaG replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Dobrze, nio ja w ogóle mam dużo nochalków do całowania :) a te malutkie noski są wyjątkowo słodkie :) -
Erguś ma tylko jedną deklarację stałą od yoana 15 złotych. Zrobiłam trochę spóźniony przelew za jego kastrację i badania na konto hotelu Murki i Erguś jest na minusie, tzn, założyłam za niego brakującą kwotę, by Murka dłużej nie czekała. Tak więc, gdyby ktoś chciał się dolączyć do deklaracji stałych, byłabym wdzięczna :) Aha przeniosłam z rozliczenia Sumika 40 złotych, które Dana i Muszkieterowie przeznaczyli dla Ergo. Dana i Muszkieterowie już zrobiłam potwierdzenie na pierwszej stronie :) dziękuję bardzo
-
Wiele takich miejsc, które powinny być kontrolowane przez powołane czy uprawnione do tego organizacje, insytucje, nie jest kontrolowanych, albo też kontrole są zapowiedziane, kumoterskie, powierzchowne, zazwyczaj też głupie. Dotyczy to zresztą nie tylko miejsc, gdzie przebywają zwierzęta, ale i ludzie. :( Co do kotów stłoczonych po kilkadziesiąt na malutkiej przestrzeni, której nigdy nie opuszczą, ich sytucja jest czasami jeszcze gorsza niż psów w takich przybytkach. Obecność kotów jest przecież mało słyszalna dla ludzi z zewnątrz. Bywa, że latami nikt nie zgłosi prośby o interwencję, bo nawet nie wie, że gdzieś obok jest taki problem. :(
-
Dziadek Mars chory na Cushinga - odszedł za TM [*]
AgaG replied to yolanovi's topic in Już w nowym domu
Całe szczęście...Uff. Z prąciami u dziadków bywaja kłopoty, Jeden z moich dziadków tymczasowych (Zeus miał na imię jeśli dobrze pamiętam) miał taki, że mu nie chciało sie schowac do środka i groziła martwica całego prącia. Wet sobie na szęście poradził :) -
KARLOS - psi staruszek po 2 operacjach czeka na ratunek! za TM
AgaG replied to Doda_'s topic in Już w nowym domu
No to może kilka faktów zwłaszcza wobec takiego faktu, iż zostałam publicznie (choć rzecz jasna anonimowo - bo wszak wtedy, jak się niektórym wydaje, wszystko wolno) znieważona przez co najmniej dwie uczestniczki wątku. Na wątku Karlosa pojawiłam się po raz pierwszy 3 pażdziernika, w jakiś czas potem, gdy Karlos znalazł się w hotelu u Makili pod Wieliczką, a więc pod Krakowem - gdzie mieszkam i gdzie od lat pomagam psom. Po informacji Makili, że Karlos miał ogromnego krwiaka pod skórą i że ma stan zapalny tej skóry, napisałam ten post Ten mój post pozostał bez odpowiedzi. W jakiś czas potem, gdy pojawiły się informacje, że u Karlosa wszystko w porządku, a ja dowiedziałam się, że do Makili pojechały trzy mocno starsze psy z krakowskiego schroniska, które kojarzyłam jako jego wolontariusz (zwłaszcza weterankę Zazę, ale też sunię Kasztelankę) napisałam taki post: Makila nie odpowiedziała mi. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi na żadne swoje pytanie odnośnie Karlosa, jak również liczby psów w hotelu, ich rozlokowania ich itd. nigdy Makila nie była uprzejma mi odpowiedzieć. Gdy na wątku Karlosa Makila napisała, że była w hotelu Panna Marple zwróciłam się do Panny Marple, no bo Makila zawsze moje posty ignorowała. Okazało się jednak, że Makila nie odwiedziła Karlosa, lecz była w innej sprawie w hotelu (adopcji innego psa). Gdy parę dni temu przeczytałam post dorcia 2, iż Karlos nie je od trzech dni i tylne łapy ma sparaliżowane i że to wszystko wystąpiło NAGLE (przypominam wcześniej Makila nie informowała, że stan Karlosa się pogarsza, wręcz przeciwnie), poprosiłam: Jak wiadomo Karlos w niedzielę został poddany eutanazji. Moje domaganie się, by wtedy gdy Karlosowi nagle się pogorszyło OD RAZU udać się do innego weta, jak wiadomo nie spotkało się z taką reakcją. Inny wet nie został poproszony o konsultację. Wyników wskazujących na przyczynę nagłego stanu agonalnego nie ma. Efekt jest taki, że nic nie wiadomo. Poza tym co napisała Panna Marple przedstawiając w jak fatalnym był stanie Karlos, gdy pojechała go zobaczyć. Badań Karlos nie miał w ostatnim czasie ( wyników na wątku brak). Sekcji, by wyjaśnić, co się stało z psem, który trzy dni przed śmiercią - jak podano na wątku- odmówił jedzenia i przestał wstawać, dorcia2 postanowiła nie robić i wcale nie z powodu 70 złotych, które trzeba byłoby za sekcję zapłacić. Post Beat2010, mimo, iż ona sama już trochę edytowała (ale nim to zrobila było na nim jeszcze kilka nonsensów i obelg, które zapewne wiele osób przeczytało przed edycją) jak wspomniałam narusza moje dobre imię. Co ciekawe zawierał i zawiera formę „ wy”np. był zwrot: „ „nie było Was na wątku” . choć jest skierowany do mnie. Za arogancję uważam ignorowanie moich wpisów dlatego, że nie płaciłam za Karosa. Płacę na wiele innych psów od lat i pomagam całkowicie bezinteresownie i od wielu lat bezdomnym psom, głównie choć nie tylko staruszkom, bo ich los był mi zawsze najbliższy..Robię dla nich i inne inne rzeczy, nie będe teraz o tym pisać. Kto zechce sobie poczyta tu na dogo..Oczywiście nie płacę na wszystkie staruszki na dogo.. bo nie jest to możliwe.Pomagam tyle, ile mogę, psom z dogo i również poza dogo. Mam pod opieką i na swoim utrzymaniu kilka swoich psów starych i chorych psów w swoim domu i nie tylko, Nigdy natomiast nie ignorowałam tych uczestników moich wątków dlatego, że nie płacą na psa, którego wątek dotyczy. Wręcz odwrotnie, ceniłam i cenię ich obecność, uwagi, doświadczenia, wywiązujące się dyskusje, formułowane rady itp. Postu Beat 2010, który ma charakter publicznego zniesławienia mojej osoby, na pewno nie zostawię bez odpowiedzi, choć z pewnością nie będę z nią nawiązywać dialogu, bo do szamba słownego pełnego oszerstw, pomówień, kłamstw i insynuacji, nie mam w zwyczaju wchodzić. Twierdzenie, iż żądałam „przedłużanie czasu jego umierania i cierpienia” oraz słowa: Jedyne co przychodzi mi do głowy -to znęcanie się nad umierającym Karlosem” zniesławiają mnie i zawierają pomówienia na dodatek nie są podpisane przez wyżej wymienioną uczestniczkę z imienia i nazwiska, stanowiąc też złamanie regulaminu dogomanii. O to, by Karlosa konsultować z innym, czy innymi weterynarzami jak widać z zacytowanych moich postów, prosiłam już 3 października, niczego nie narzucając, radząc. Ponownie doradziłam konsultację na dwa dni przed eutanazją Karlosa, gdy dowiedziałam się, iż nagle sparaliżowało mu tylne łapy. Prosiłam o konsultację z wybitnym ortopedą, którego Makila ma przy tej samej ulicy przy której przyjmuje jej wet. Oszczerstwo, iż chciałam dręczyć Karlosa jest naprawdę skandaliczne . Przejrzystości, informacji, zdjęć oczekuję od każdego – nie interesuje mnie kto, jest kogo koleżanką, mówię też zawsze we własnym imieniu i nie życzę sobie zwracania się do mnie „wy”, bo nie jestem niczyim rzecznikiem ani reprezentantem. Ponoszę odpowiedzialność wyłącznie za swoje słowa i czyny i życzyłabym sobie, by inni też taką WŁASNĄ odpowiedzialność ponosili za swoje słowa i czyny Nie współpracują z NIKIM, kto działając publicznie unika z niewiadomych powodów publicznej jawności swoich działań, JAWNOŚĆ jest koniecznym elementem publicznego działania, a nie łaską, która się komuś robi, bez tego traci się wiarygodność. Prowadząc hotelowanie psów w hotelu, gdzie przypominam przebywają w dużej liczbie psy w sensie faktycznym BEZDOMNE, na których hotelowanie i leczenie się zbiera sie publicznie pieniądze, należy o tym pamiętać. Zwłaszcza, że są to psy stare, często chore. Należy też pamiętać o odpowiedzialności z tym związanej: moralnej także, społecznej, ale i prawnej. -
Napisany Wczoraj, 13:20 AgaG, w 02 Lut 2015 - 10:26 PM, powiedział: Uff... :( ja mam taki temat z hotelem "mojego" dzikawego Gucia, bo nie było wyjścia. :) czwarty rok mija jak siedzi w hotelu, tyle że w domu, w środku, nie w boksie. O Karolku pamietam, teraz mam ogromnie duzo psów "na głowie" i nie tylko psów:) ale jak odrobinę oddechu złapię, zrobi,e drugą edycję swojego bazarku ciastkowego. Obiecuję. :) A gdyby była jakas sytuacja "podbramkowa") to pisz pw. :)
-
DORA1020 jak na ceny w Krakowie i ilośc leków, które dostała Tynia, to i tak ta cena nie jest wygórowana. Natomiast co do kolejnych ewentualnych wizyt szukam i ja wszędzie pomocy dla Tyni. i w transporcie i w finansach. O finanse za sobotnią wizytę już się nie martw. :) Napiszę poza tym mail do pani, która chciała wesprzeć finnsowo Edzia - staruszka z krakowskiego schroniska, którego dzięki ogłoszenim kk jedzie do domu w ten piątek (ja i druga nspektor zawozimy go do Łodzi). Poniewż KTOZ krakowski opłaci zarówno badania rtg i usg w gabinecie poza schroniskiem i opłaci też podróż psa, może ta pani zgodzi się pomóc Tyni? Będę ją o to prosić. Bo ona na leczenie potrzebuje pieniędzy bardzo. Jak się nie uda, będziemy myślec wspólnie, ale ja na pewno co dam radę będę się starała pomóc. Myślę, że wiele cioć chce pomóc Tyni :). To widac na wątku :) handziu tak wizytę u okulisty,( która z pewnością będzie droga no bo niestety okulista Stafanowicz praktycznie jedyny w Krakowie ma wysokie ceny, ale też najlepszy sprzęt do diagnostyki oka) ) zasponsoruje moja kolezanka Ola K.
-
nie tylko są niskie, zazwyczaj są żadne w praktyce. sprawy są umarzane, jak ostatnio sprawa psa Bazylego. Organizacje mogą odwoływać się, odwoływać, ale czasami wiadomo, że nic to nie daje. Byłam kiedyś świadkiem w słynnej sprawie pani S., która uśmiercała psy tuż po adopcji. Nie poniosła żadnych konsekwencji gdyż prowadziła je na eutanazje do technika weterynaryjnego. Zdaje się, że on stracił pracę i tyle.. Dana i Muszkieterowie na wątku Sumika jest potwierdzenie wpłaty 40 złotych z 2 lutego. od Dana (bez muszkieterowie). :) Tytuł wpłaty był "na pieski" a z miejscowości na literę B...ki ....Czy to od Ciebie i koleżanki? Bo jest też dana na dogo. Nawet ja pytałam na wątku Sumika, czy skoro tytuł jest na pieski to ma być poł na pół dla Ergo i Sumika, :)
-
DORA operacja która miałaby polegac na odzyskaniu wzroku to raczej nie wchodzi w grę, z tego co zrozumiałam u pani weterynarz. Nie do tego dążymy, lecz do tego, by Tyczkę nic nie bolało. Czasem psom z bardzo dużymi zmianami wyłuskuje się gałki oczne, by ich nie bolały te oczy nie do uratowania. Miałam do czynienia z takimi psami, Ale więcej to się dowiemy w sobotę.
-
Wysłałam fakturę i kartę wizyty na mail do kolejnej kobietki z prośbą o wstawienie i do DORY też wysłałam. To można sobie dokładnie przeczytac, co weterynarz na razie stwierdził i co trzeba dalej robić dla Tyni. Teraz gdy Tynia jest mnie obolała dzięki lekom przeciwbólowym i przeciwzapalnym, no i mniej nerwowa nie mając juz pcheł powinna lepiej znieść badanie oczu w sobotę. Ufff oczy nieleczone strasznie bolą :( każde zaczerwienienie, a co dopiero takie chorobliwe zmiany, jak ma Tynia, bardzo bolą, Wiem to nie tylko od pani doktor, bo sama miałam kiedyś kłopoty z oczami i operację. Jak to dobre DORA, że udało się z tym domem tymczasowym, gdzie Tynia ma tak wspaniałe warunki i opiekę. :)
-
a pęcherz ma zdrowy? Moze mu zanieś mocz do badania?
-
wysłałam, sprawdź proszę, czy doszło. Co do zdjęć, to bym wybrała te, które są i dobrze skadrowane (nie ma "odciętych uszu" itd. a przede wszystkim ukazujące piękno Ergo i jego miły charakter :). Te z piłką na pewno. No i już po odkarmieniiu :) .Może zresztą sama wybierzesz? :) Ja tez na Kraków i Warszawę proponuję dać ogłoszenia, Dziękuję!
-
Edytowałam ogłoszenie z pierwszej strony i tam też zamieszczam GŁOSZENIE: Uwolniony z beczki i z łańcucha, odratowany z głodu, zachwycający piękny i duży pies Około pięciu lat temu urodziła się śliczna, czarna kuleczka, rozkoszny szczeniaczek.Nie zrobił niczego złego, a los był dla niego okrutny.Przypięto go do łańcucha i kazano uwierzyć, że fragment beczki to teraz jest jego dom.Piesek smażył się w palącym słońcu, mókł na deszczu,brodził w błocie i kostniał z zimna, kiedy przychodziły mrozy.Często był spragniony, a zawsze głodny.Miał jednak ogromną wolę życia, znosił wszystko. Po pięciu latach poddał się.Nie miał już sił.Położył się zrezygnowany na śniegu, przygotowany, na śmierć i wtedy nadeszła pomoc. Pojawiło się dwoje ludzi, którzy postanowili, że zrobią wszystko, by go uratować. Odpięli go z łańucha, dali piękne imię Ergo, które znaczy: "Więc" Potem był pyszny, ciepły posiłek, miękkie dłonie, spokojny ludzki głos i ciepło samochodu.Być może Ergo swoje uczucia wyraziłby słowami poety „Trwaj chwilo, jesteś piękna”.Nie chciał, aby sen się skończył, nie chciał wysiąść z samochodu, ale konieczna była wizyta w lecznicy.Przebadany, odrobaczony, zaopatrzony w piękne nowe szelki wyruszył do hotelu dla psów. W hotelu przebywa od ponad miesiąca. Dał się poznać jako pies bardzo spragniony obecności człowieka, uwielbiający bawić się z nim w piłkę, czy po prostu się do niego tulić. Rozpiera go energia i radość życia. Szybko uczy się reagowania na komendy typu siad, waruj, Niczego mu już nie brakuje, oprócz tego, co dla psa najważniejsze a czego nie da się kupić za żadne pieniądze.To DOM, taki prawdziwy i już na zawsze. Może Ty pozwolisz mu uwierzyć, że już tylko szczęśliwe chwile przed nim? Wybaczysz mu pewne braki w wychowaniu? On je nadrobi, na pewno też pokocha całym psim sercem, bo istoty skrzywdzone kochają najmocniej. Ergo posiada komplet badań i szczepień, jest odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany. Warunkiem adopcji jest zgoda na wizytę przedadopcyjną i poadopcyjną oraz podpisanie w dniu adopcji umowy adopcyjnej, co ma na celu zapewnienie psu dobrego, odpowiedzialnego domu. telefon do wolontriusza: 501-801-553 ,adres mailowy: agnieszka.maria.wypych@gmail.com Czy ktoś mógłby zrobić dla Ergo również plakaty z bardzo zwięzłym tekstem - skrótem powyższego i oczywiście najładniejszymi zdjeciami?: skrót poniżej: Uwolniony z beczki i z łańcucha, odratowany z głodu, zachwycający piękny i duży pies Ergo pilnie szuka domu Ergo obecnie przebywa w hotelu dla psów. Dał się poznać jako pies bardzo spragniony obecności człowieka, uwielbiający bawić się z nim w piłkę, czy po prostu się do niego tulić. Rozpiera go energia i radość życia. Szybko uczy się reagowania na komendy typu siad, waruj. Niczego mu już nie brakuje, oprócz tego, co dla psa najważniejsze, a czego nie da się kupić za żadne pieniądze.To DOM, taki prawdziwy i już na zawsze. Może Ty pozwolisz mu uwierzyć, że już tylko szczęśliwe chwile przed nim? Wybaczysz mu pewne braki w wychowaniu? On je nadrobi, na pewno też pokocha całym psim sercem, bo istoty skrzywdzone kochają najmocniej. Ergo posiada komplet badań i szczepień, jest odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany. Warunkiem adopcji jest zgoda na wizytę przedadopcyjną i poadopcyjną oraz podpisanie w dniu adopcji umowy adopcyjnej, co ma na celu zapewnienie psu dobrego, odpowiedzialnego domu. telefon do wolontriusza: 501-801-553 ,adres mailowy: agnieszka.maria.wypych@gmail.com
-
Dziadek Mars chory na Cushinga - odszedł za TM [*]
AgaG replied to yolanovi's topic in Już w nowym domu
Bardzo się ciesze, że Marsik już galopuje :) Jakbym czytała o moim Homerku :) tez już biega do kuchni, jak obiadek szykuję. A z tym siusiakiem już dobrze? nie ma powikłań? Pomogły maści?