-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Everything posted by AgaG
-
Chciałabym się mylić... ale boje się, że po takim czasie szanse na znalezienie są żadne :( Natomiast trzeba spróbować. I tym razem powiesić z telefonem do tamb, bo jest na miejscu..
-
niedługo zrobię zdjęcia.:) Dziś mocno i długo spałam, a nawet miałam sen, Bardzo realistyczny. Śniło mi się, że wybraliśmy się z Fenomenkiem do restauracji. Siedzimy, rozmawiam z mężem oczywiście o Fenomenku, a tu kątem oka dostrzegam przy sąsiednim stoliku doktora Fenomenka z żoną. On udaje, że mnie nie zauważa, ale ja nie zrażona tym, przeszkadzam mu w obiedzie, i coś takiego mówię mniej więcej: "O jak dobrze, że pana doktora spotkałam, bo Fenusiowi się nosek przytyka. Mógłby pan zerknąć?". Rano opowiedziałam sen mężowi, a on na to: "a wiesz, że możemy iść z Fenomenem do restauracji, bo tu niedaleko jest taka ze stolikami na powietrzu?". Byłam bardzo zadowolona z tej odpowiedzi, zwłaszcza, że jak się okazało, mąż znalazł tę restaurację podczas spaceru z dużymi psami, czyli starał się chodzić z nimi daleko, gdy ja ostatnio nie mogłam. :-P
-
Wiesz jak ja bym chciała takimi różnymi pysznościami Fenusia karmić.. a tu niestety jego choroba (addison) powoduje, że ma ogromną tendencję do biegunek i musi jeść tylko specjalne jedzonko. jarzynki czy zupki są w ogóle wykluczone nadal, mięso też :( Teraz karmię go suchym malutkim exigentem rc, który oblepiam mokrym conwalescentem, bo nawet po conwalescencie kupka była kiepska i musiał nifurokksazyd dostawać. A on to by chcał kiełbasę strasznie,, a mi pęka serce, no ale mu nie daję,,
-
Na szczęście wszystko dobrze w buzi wygląda. Wspominałam, ze trochę mnie nosek niepokoi, że się dziurki zalepiają i je przepłukuję, czyszczę. 18 listopada mamy jeszcze raz podjechać i doktor zdecyduje, czy Fenomenek powinien dostać kolejną conwenię w zastrzyku (jakiś antybiotyk długodziałający).).Jutro mam odlepić plastrek z okolic pachy i trochę się tego boję, Jednak pani doktor mówiła, że nie ma sensu dawać mu kolejnego, skoro już tyle dni upłynęło od operacji. W każdym razie gdyby (odpukać) coś się działo, to te plasterki są w Arce cały czas dostępne. (tak w ogóle to są plasterki stosowane u osób cierpiących na bóle nowotworowe). Bardzo dziękuję wellington za podwiezienie do kliniki i z powrotem :) :kiss_2: :kiss_2: Fenomenek jest niesamowity. :loveu: Nawet nie podchodzi do miski w wodą, choć przecież po domku wędruje), Chce by go karmić strzykawką, Trzyma ją mocno ząbkami i jest bardzo zadowolony. No cóż mam małego psiego dzidziusia.:) Zastanawiam się tylko, czy takie obecne upodobanie bardziej wynika z tego, że się boi o swój nosek, którego nie chce zachlapać czy umoczyć, czy też z tego, że ciężko mu utrzymać równowagę nad miską, A może przyczyna jest taka, że jako Dulduś jeszcze bardziej ma mamusię dla siebie :). Choć taki sposób pojenia to kolejne zajęcie dla mnie, to nie narzekam, bo przynajmniej dokładnie wiem, ile wody wypił łatwiej mi dbać o to, by był nawodniony. :) Bardzo dziękuję ewie gonzales za ethyrox dla Fenomenka, który bardzo się przyda, bo ma zwiększoną dawkę) i piękne życzenia dla nas :kiss_2: :kiss_2: Chyba przesylka trochę w skrzynce siedziała wraz z innymi listami, bo w ogóle nie miałam głowy ostatnio do tego, by pamiętać o zaglądaniu tam. Najgorsze, że mój organizm domaga się teraz swojego, chciałby odespać, a tu nie ma jak ::)
-
durogesic to nazwa leku w plasterku, który ma przyklejony Fenuś. Bardzo silny lek. To prawdziwy cud, że efekty uboczne nie są jakieś dramatyczne. Fenuś malutko i z rączki ale je, pije ładnie ze strzykaweczki, całkiem prosto chodzi jak na niego, a co do lekarza, który przeprowadzał operację, to z pewnością pojedziemy dziś z dużym bukietem kwiatów. :) Grazynko jak zawsze dziękuję za tyle serdeczności dla nas :) :kiss_2:
-
Majunia ma dom,siostrę Pomidorcię i dwóch wspaniałych braci
AgaG replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
znowu ofensywa alergii u Majuni. Całą noc była niespokojna, wygryzała się, wylizywała, albo ją miałam na nogach w lóżku, albo chodziła nerwowo to w tą, to w tamtą. Efekt na skórze - okropny, bąble, już nie tylko zaczerwienienia. Kąpałam ją przed chwilą w specjalnym szamponie, musiałam dac steryd, z którym lepiej byłoby doczekac do jutra (powinna co drugi dzień brać, tylko wyjątkowo pani doktor kazała codziennie). Muszę dziś zdążyć nie tylko do arki z Fenuniem, ale i z Majunią na zastrzyk antyświądowy i jakąś mikstrurę na tę skórę, Biedna Majunia.. :( oby doktorzy coś wymyślili na tę skórę podrażnioną -
Fenuś jest bardzo przeze mnie wycałowany i wygłaskany. Daję mu pieszczoty przy każdej okazji i zupełnie bez okazji.. :iloveyou: :iloveyou: Mąż gdy go głaszcze, to się śmieje, że główka Fenomena pachnie już moimi perfumami. Nawet jest chyba trochę zazdrosny, no bo ostatnio zajmowałam się przecież prawie wyłącznie Fenusiątkiem :)
-
Myślę, że Fenomenek zaufał mi już wtedy 3 maja, gdy pojechałam po niego do schroniska. Nie da się opisać, co poczułam, gdy zobaczyłam tę malutką chudziutką psią istotkę. :iloveyou: Tę naszą wieź czuję od pierwszej chwili. :iloveyou: i oczywiście bardzo zachęcam wszystkich czytelników wątku: jeśli tylko możecie, to weźcie ze schroniska takiego stareńkkigo pieska, który tam na Was czeka.. bo czeka na pewno.. i sam sobie nie poradzi.
-
Będę jutro pytać o te plastry i w ogóle o wszystko: przede wszystkim, co powinnam teraz zrobić, by rekonwalescencja Fenomenka jak najlepiej przebiegała. O niektórych sprawach to sam Fenomenek daje mi już znać. Jest bardzo mądry. Dziś po powrocie ze sklepu zaczęłam go poić ze strzykawki. Trzymał głowę na wysokiej podusi i z takim entuzjazmem reagował na końcówkę strzykawki jak dzidziuś na smoczek. :) Pił i pił, Sporo tych strzykawek wyduldał. Gdy pomyślałam, że może to już za dużo na jeden raz i poszłam po gruszeczkę, aby mu nosek wyczyścić, to ją chwycił ząbkami, jakby mówił: "ale ja chce jeszcze wody". No i poiłam go dalej. :) Całe szczęście, że Fenomen jest tak nieprawdopodobnie łagodny i grzeczny, że nie tylko nie protestuje, gdy się nim zajmuję, ale jeszcze ułatwia to zajmowanie się. kochany, słodki pies, Po prostu ideał. :iloveyou: :iloveyou:
-
Odrobinkę zjada Fenuś nasz kochany. Najbardziej by chciał to, czego mu nie wolno :). Dałam mu dziś probiotyk zawinięty w plasterek kiełbaski z indyka i pochłonął szybciutko. Muszę jeszcze coś wymyślić na to rozjeżdżanie się łapek, z powodu którego nie może ustać nad miską z wodą. Może malutkie skarpetki z kuleczkami od spodu dla dzieci, które uczą się chodzić, będą odpowiednie. Waga w gabinecie pokazała dziś tylko 6, 200 i to wraz z szelkami oraz bandażem zabezpieczającym plasterek przeciwbólowy. To bardzo mało. :( Odwodnienie na szczęście nie jest duże, bardzo pilnuję, by pił. Liczę ilość wody, którą wypija ze strzykawki. Trochę poczytałam o skutkach odwodnienia.. i nie mogę przestać myśleć o staruszkach w schroniskach i nie tylko tam, które umierają z tego powodu, że nie mają siły dojść do miski z wodą, albo jej nie widzą, albo nikt tej wody w porę nie doleje, już nie mówiąc o tym, że z pewnością nikt im tej wody nie poda ze strzykawki. :placz: Jutro jedziemy z Fenusiem na wizytę kontrolną do doktora, który go operował.
-
Dziękuję dziewczyny :) Fenomenek miał w nocy biegunkę, na szczęście taką jednorazową. Jest na lekach przeciwbiegunkowych więc mam nadzieję, że już będzie z brzusiem lepiej. Trudno powiedzieć, czy to jest skutek polekowy czy też rekonwalescent mokry mu zaszkodził. Na razie dałam mu parę miękkich suchych "krokiecików " exigent (trochę na siłę do buzi wsuwałam) i będę dziś pytać o to karmienie panią doktor w "Naszych zwierzakach". Umówiłam się na 13. 30. Choć gabinet zamknięty w niedzielę, to jednak Fenemenek został zapisany na kroplówkę i pędzlowanie buzi żelem do ząbków. Tak się właśnie zastanawiam, co lepiej: karmić jednak conwalescentem papkowym i liczyć, że biegunka nie powróci czy wrócić do suchego drobniutkiego, no ale trudniejszego w podawaniu do buzi. Ból mam nadzieję, już nie wróci, choć trudno powiedzieć, do kiedy utrzyma się działanie plastra. Nawadniam Fenusia strzykawką, ładnie dulda z niej, polubił to :) Teraz lula na grubym dywaniku Ślicznuś kochany
-
O tak! Pomidorcia moja to już filmowe sceny zazdrości odgrywa. Wpycha się tam, gdzie akurat Fenuś leży, bo wpatrzona we mnie dobrze wie, gdzie bez przerwy wzrok kieruję. Dziś parę razy całym ciałem do Fenomenka się przyklejała, bo sprawdziła, że wtedy na ręce ją biorą, do innego pontonika przekładam, a przy okazji - wiadomo - wycałuję pycholek malutki, wyprzytulam, Wciąż jej mało mnie, choć przecież śpi ze mną w jednym łóżku. A Majunia ostatnio doszła do wniosku, że skoro Fenuś jest karmiony z rączki, to ona też musi koniecznie, i mdła karma dla alergików jakoś znika z mojej dłoni, choć z miseczki nie smakowała suni w ogóle. Zahirek natomiast wybiera metodę tarana. Kładzie się w taki sposób, by zastawiać wejście do kuchni czy do pokoju Zuzi i trzeba go było przesuwać. Na rączki bardzo chętnie by mi wlazł i zazdrości Fenusiowi że taki malutki i tyle noszony. Poza tym Zahir jako stary gruby żarłok :) jest też bardzo niepocieszony, gdy widzi, że ja tyle razy dziennie podchodzę do Fenusia z jedzonkiem. Muszę Fenomenka sobą zastawiać i tak go karmić, by jednocześnie zerkać na Wielkiego Czarnego Misia, który wciąż czatuje, aby coś zwędzić, choćby okruszek karmy, który na podłogę spadnie. :) Fenuś spokojnie śpi.. a ja wreszcie mam trochę spokoju w sercu, że Fenuś będzie cieszył się życiem, a my nim.
-
Na odpoczynek na razie nie mam szans. jak wczoraj na chwile runęłam, to w takim półśnie słyszałam, np. coś takiego: "Zuzia nie rozlewaj tu tego wszędzie, zlituj się nad swoim tatą" itp. Mąż się ostatnio domem zajmował jak umiał i hmmm nie wiem, kiedy zapanuję nad pobojowiskiem zupełnym, w którym niczego nie mogę znaleźć. :) Zaraz się rzucam w wir prania, mycia, wycierania, prasowania. Teraz się chociaż mogę skoncentrować na tych zajęciach trochę, bo gdy Fenuś w ostatnich dniach tak cierpiał, to nie odstępowałam go ani na krok., a gdy nawet coś próbowałam zrobić w domu podczas rzadkich chwil, gdy spał, to mi wszystko z rąk leciało i niczego nie kończyłam. ale nim ten wir, to nakarmię Fenusia. Trzymajcie kciuki, by nie płuł jedzonkiem Lisek mój
-
Fenomenek je głównie dlatego, że trochę wyjścia nie ma, wsadzam mu taką papkę do buzi i głaszczę po szyjce, by połknął. Natomiast co do leków przeciwbólowych, to teraz nie są mu one podawane. Swoją rolę odgrywa już wyłącznie uaktywniony plasterek przeciwbólowy z bardzo bardzo silnie działającą substancją. Całą noc spał spokojnie. :) Natomiast pieluszka mu się zsunęła i nie czuł, że si zrobił, Najgorzej, że zmoczyły się nie tylko kocyki i łóżeczko, ale również bandaże, którymi podtrzymywany jest plasterek. Sama tych bandaży nie odważę się zmieniać, bo w plasterku jest przecież ogromna ilość substancji, którą gdyby Fenuś np. polizał czy zjadł, to by umarł. Na razie ułożyłam Fenusia na suchych kocach i wysuszyłam te bandaże suszarką trzymaną w sporej odległości. Popołudniu znów czeka Fenusia kroplówka. A wcześniej będę dopajać go wodą ze strzykawki. Dziś rano chętnie duldał z tej strzykawki, jak dzidziuś z buteleczki. :loveu: Teraz poprosił o spacerek, mąż go zabrał na trawkę,szkoda, że taka pogoda straszna, pewnie bandaże się ubłocą na dodatek, no ale Fenio w domu kupki nie zrobi nawet przy takiej ogromnej słabości. Jest czyścioszkiem A tak poza tym, to chciałbym podkreślić, że Fenuś jest prześliczny i najmilszy na świecie. Mam nadzieję, że wszyscy mi zazdroszczą tak kochanego pieska, :)
-
Dziewczyny czy jak codziennie zje w sumie 20 deko conwalescenta z puszki (pół puszki) to wystarczy? nie wycieńczy się? tyle jestem w stanie mu wsunąć. Tyle dziś zjadł. z ręki tylko trochę, Resztę musiałam mu włożyć do pyszczka doczytałam, że nie wystarczy :( gdyby wazył 5 kilo musiałby zjeść 3/4, a on waży teraz ponad 6, około 6, 400. czyli całą puszkę powinien zjeść. będzie cięzko
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
i ja zaglądam do małej szczęściary, która ma tyle miłości. Serdecznie pozdrawiam i przesyłam głaski :) -
Konsultowałam stan Fenomenka telefonicznie z arką, a teraz jesteśmy po kroplówce i przemyciu oraz kontroli pyszczka w "naszych zwierzakach", Moja weterynarz zmieniła mu też bandaże zabezpieczające plasterek przeciwbólowyi wyjęła wenflon. Do poniedziałku codzinne kontrole i kroplóweczki czekają Fenusia, a ja muszę postarac się, by coś jadł. lek dzia\ła silnie, więc Fenuś słabiutki, taki przelewaj\acy się przez ręce,, no ale już nie cierpi bólu :)
-
masz rację. Teraz Fenusia nie boli, to najważniejsze. Miał takie zabiegi, o jakich napisałaś, plus usuwanie martwicy, jaka zaczęła powstawać w nosie i czyszczenie nosa. Karmię go malutkimi kuleczkami pasztecikowego conwalescenta, ugniatam takie nie większe niż duża poziomka i wtykam mu co jakiś czas do gardła delikatnie,, no niestety ale tak trzeba, już nie może schudnąć absoutnie nie może. Za chwilę idę z nim na wyjęcie wenflonu, o ile arka potwierdzi, że tak mam dziś zrobić. No i kroplówkę dostanie. Dziś jednak pił trochę wody. Podczas pojenia muszę jedną ręką trzymać go pod brzuchem a drugą unosić miskę i pochylać pod takim kątem, by wiedział gdzie ona jest (czuł brzeg na szyji), a równoczesnie nie moczył noska. Mój Fenuś kochany :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: