Jump to content
Dogomania

Behemot

Members
  • Posts

    3900
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Behemot

  1. MUSZĘ SIĘ POCHWALIĆ! :-D:-D:-D Właśnie wróciliśmy z półgodzinnego spacerku BEZ SMYCZY ! Sonia była niesamowicie posluszna, wracała na każde zawołanie, nawet jej do głowy nie przyszło, żeby choć SPOJRZEĆ w stronę jezdni. Przychodziła od razu, gdy ją odwoływałam od ludzi, ktorych lubi jeszcze bardziej niż psy :flasings: Jeżeli ta tendencja się utrzyma, to.... hurrrra! :-D:-D:-D
  2. An3czko, w takim razie będę próbowała wyczaić moment, w którym Sonia zaczyna się za bardzo nakręcać, i interweniować kilkuminutowym szkoleniem... Od paru dni jestem b. mocno przeziębiona i nie mogę jej "wybiegać" na zewnątrz. Wyprowadza ją mąż, ale on nie przepada za aktywnymi spacerami, a poza tym sam też kiepsko się czuje, więc Sonia w domu ma nadmiar energii...
  3. Wiem, wiem, ten temat już był poruszany, ale nie znalazłam wystarczającej odpowiedzi na swoje pytanie: Jakie psie przedszkola w Wawie polecacie? Czy jest jakieś na Górnym Mokotowie/Ochocie? Słyszałam dużo dobrego o Baritusie i przedszkolu na Moczydle, ale to strrrasznie daleko ode mnie, a nie mam samochodu... Moze ktoś z Was po Nowym Roku wybiera się ze swoim szczeniakiem na szkolenie i... mógłby mnie ze sobą zabierać? Pliiiz...?
  4. Andźka, nasze sunie to chyba duchowe siostry :flasings: Moja też często b. łapczywie je (zwł. kurczaka z ryżem i marchewką), a potem ma czkawkę. Siadać na komendę nauczyłam ją w ciągu jednego dnia (była wtedy mniej więcej w wieku Twojej suni) i teraz przed każdym posiłkiem każę jej usiąść, zanim dostanie michę. Czy Twoja sunia reaguje taką łapczywością na każdy rodzaj pokarmu? Może ma swoje ulubione danie, na ktorym jej szczególnie zależy? Wykorzystaj jej łakomstwo podczas nauki podstawowych komend. W tym wieku nauka pójdze Wam błyskawicznie :flasings:
  5. Wiecie, tak sobie jeszcze pomyślałam a propos nakręcania się Soni. Ona bardzo lubi przeciągać się starym ręcznikiem lub zabawkami. Uwielbia, kiedy z jednej strony trzyma ząbkami ręcznik, a za drugi koniec ciągnie się ją po podłodze. Czy mam unikać takich zabaw siłowych, żeby jej nie podjudzać? (Dodam, że zawsze w nich 'wygrywam', by wiedziała, że jestem silniejsza). Na drugim miejscu jest bieganie za zabawką, ale mieszkanie mamy malutkie, więc nie bardzo może wziąć rozbieg ;-) Już nie próbuję zabaw typu "wspólne turlanie się po podłodze', "zapasy', itd. bo wtedy mój maly Hannibal Lecter z pewnością odgryzłby mi pół twarzy ;-)
  6. An3czko, no przecież, że żart! Ja w ogóle na razie bałabym się z Sonią zbliżać do jezdni, a co dopiero mówić o lawirowaniu między jeżdżącymi samochodami ;-);-);-)
  7. An3czko, dzięki za gratulacje :-D Rozumiem, że chodziło Ci o samochody zaparkowane przy ulicy, a nie o te jeżdżące po jezdni? ;-) Tak czy siak, trochę bym się bała za nimi chować, może lepiej sprobuję z drzewem... Do tej pory spuszczałam Sońkę tylko na ogrodzonym placu zabaw przed blokiem (wiem, nie powinnam, to plac zabaw dla dzieci, ale o tej porze roku jest pusty) i tam bawiłam się z nią w chowanego. Chowałam się za zjeżdżalnią czy innym ustrojstwem i podglądałam, co Sonia robi. Kiedy zauważała moją nieobecność, rozglądała sie z lekkim przestrachem, a gdy mnie znalazła, radość była wielka! :-D To jest mądry i kochany piesek, tylko ten temperamencik ma taki dosyć diabelski 8-)
  8. [quote name='coztego']Sama mam baaaaardzo żywiołowe stworzenie, zawsze mówię, że Kreska ma ADHD. Hihihi, to samo mówię o swojej Sońce :-D Ale mi się trafiło. Sama jestem dość spokojną osobą, a tu taki wariatuńcio w domu ;-) Cóż, widocznie tak miało być!
  9. [quote name='coztego']Gratuluję- byle tak dalej!!! Bo przy pierwszym spuszczeniu ze smyczy psiak czesto jest taki grzeczy, bardziej z zaskoczenia niż z posłuszeństwa ;) Nagradzaj wylewnie każde przyjście do Ciebie 8-)[/quote] Dzięki :-D Nie miałam złudzeń co do tego, że posluszeństwo Soni na pierwszym 'luźnym" spacerze to wynik zaskoczenia, ale pomarzyć tak miło ;-) Coztego, a jak myślisz, czy te wariactwa z wiekiem jej przejdą? (Oczywiście jeżeli będę starała się je temperować i ją dobrze wychowywać)? Bo powiem szczerze, że bywa to okropnie męczące :nonono2:
  10. Coztego, racja. Poza tym miejsce na szaleństwa jest na spacerze, a nie w domu. Wczoraj wieczorem pisałam, że mam już za sobą wieczorną fazę Soni, ale psica zrobiła mi niespodziankę i powtórzyła ją o... 2.30 w nocy :cool2: Szlag by to... pół nocy zarwane, a i tak czuję się kiepsko, bo od paru dni mam wyjątkowo silne przeziębienie i ledwo się na nogach trzymam :sabber: Ale za to dziś odniosłyśmy mały sukcesik: pierwszy raz spuściłam Sonię ze smyczy. Na krótciutko, może z 10 minut, ale była b. posłuszna :-D Na moje wołanie nawet przerwała fantastyczną zabawę z innym pieskiem i w te pędy do mnie przybiegła :-D Teraz czekam na Wasze gratulacje ;-)
  11. Souris, ja też Soni mogę wszystko wyjąć z pysia - chociaż to gryzący szczeniak ;-) Kiedy złapie jakiegoś śmiecia, mogę jej włożyć rękę w gardlo aż po migdałki i nie dziabnie, nie zawarczy (ale najpierw muszę ją dogonić ;-)) Miskę podczas jedzenia też mogę jej zabrać - z jednym wyjątkiem! Kiedy je swojego ukochanego kurczaka z ryżem i marchewką, moja proba wzięcia miski (np. po to, by dać jej dokładkę) spotyka się z następującą reakcją: Łapczywe pochłanianie porcji, jakby się bała, że zabiorę i już nie oddam. A tak przecież nigdy nie robiłam! Na szczęście nie warczy przy tym i nie kłapie zębami. Do inych potraw (sucha karma, makaron z dodatkami) mogę dłoń włożyć i narysować w niej wzorek ;-), a Sonia ze stoickim spokojem i tak będzie jadła dalej. Hmmm.... Tak mi przyszło do glowy: w przytulisku, skąd ją wzięłam, często dostawała własnie kurczaka z ryżem. Może musiała tam walczyć o ten pokarm z innymi psami i tak jej się zakodowało: kuraka trzeba zjeść jak najszybciej, bo inaczej silniejszy się do niego dorwie? :hmmmm:
  12. Dzisiejszą fazę wariacką mam już za sobą ;-) (No, chyba, że to nie koniec). Tym razem Sońka za bardzo rozochociła się w zabawie i zaczęła sobie pozwalać na zbyt wiele. Gdzieś po 20 min. się uspokoiła i chyba nawet była trochę skruszona ("Rany, co we mnie wstąpiło?" ;-)) Mam nadzieję, że po tym szaleństwie będzie słodko spać w nocy :flasings: Zauważyłam, że od jakiegoś czasu zrobiła się bardziej "przytulaśna". Lubi usypiać, przytulona do moich nóg, częściej liże mnie po twarzy i nogach... Wcześniej to jej się nie zdarzało, była jak żywioł, bezrozumna i rozkojarzona. Chyba dopiero teraz zaczyna mnie napradę lubić :-D I jeszcze taka ciekawostka: od maleńkości najbardziej lubi ogryzać kostki i inne śmierdziele, kiedy trzymam je w ręce. To chyba dobrze? Czy to świadczy o jej zaufaniu do mnie? Czy po prostu tak jej wygodniej? ;-)
  13. Dzięki, Andźka :flasings: Sonia śpi na posłaniu tuż koło naszego łóżka, więc jest na wyciągnięcie ręki. Nie myślę, by chodziło tu o lęk separacyjny, ale kto wie...
  14. Andźko, myślę, że u Ciebie jest to trochę inna sprawa. Kiedy Sońka była trochę młodsza, takie wariactwa jak u Twojej suni też zdarzały jej się wiele razy w ciągu dnia, ale wtedy widziałam, że po prostu roznosi ją energia, a że psina była na kwarantannie, mogła ją rozładować tylko na nas ;-) W tych wieczornych "napadach" nie widzę elementu zabawy. Dziwne to jakieś :nonono2: No nic, zobaczymy dzisiaj... Dziś Sonia jest bardzo, bardzo grzeczna i posłuszna, może jakoś to się przełoży na jej wieczorne zachowanie? P.S. Chciałam się pochwalić (chociaż pewnie to żaden wyczyn) od wczoraj Sonia reaguje naprzemiennie na siad i waruj wypowiedziane przeze mnie tak cichym szeptem, że nawet ja nie slyszę, co mówię :-D
  15. An3czko, ale to się zdarza również po intensywnej zabawie, kiedy Sonia już jest zmęczona i kładzie się spać. Nagle diabeł w nią wstępuje :cool2: Niepokoi mnie to, że w takich chwilach jest "nieobecna"...
  16. Moja Sonia też przez miesiąc była na domowej kwarantannie i w tym czasie codziennie wynosiłam ją na rękach na 15-minutowe spacerki. Nie stawiałam na ziemi, nie dopuszczałam do kontaktow z innym pieskami. Piesek - nawet zaszczepiony i zdrowy - może na łapkach i pyszczku przenosić niebezpieczne zarazki! Psy pokazywalam jej tylko z pewnej odległości. Kiedy zaczęłyśmy wychodzić na normalne spacery, przez tydzień bała się innych psów i przeraziłam się, że już jej tak zostanie... Na szczęście przeszło bezpowrotnie - teraz chce sie bawić z każdym psiurkiem, również tymi 10 razy większymi od niej ;-)
  17. Moja 4-miesięczna Sonia należy do podgryzających szczeniaków. Ostatnio udaje nam się nieco zapanować nad jej wampirzą naturą, ale wciąż pozostaje jeden problem. prawie codziennie ok. 22-23 Sonia na kilkanaście minut wpada w dziwny "amok". Rzuca się wtedy z ząbkami na nasze dłonie, ale nie wygląda to jak zabawa... Mam wrażenie, że trace z nią wtedy kontakt. Nie reaguje na swoje imię, polecenia. W oczach ma taką... pustkę. Nie czuję też wtedy agresji z jej strony, a raczej... strach i zagubienie... Zupełnie nie wiem, co o tym myśleć... Obserwuję ją o tej porze i staram się znaleźć jakąś zależność, ale zachowanie to pojawia się bez związku z sytuacją. Stawiałam następujące hipotezy: 1. Nuda. Odpada. Zdarza się jej to również w dni, kiedy ma b. dużo zajęcia i rozrywki. 2. Rozochocenie zabawą. Odpada. Zdarza się również wtedy, gdy jest b. spokojna. 3. W chwili desperacji ;-) myślałam nawet o jakimś zaburzeniu psychicznym, ale czy wtedy zachowanie to występowałoby zawsze o tej samej porze? Co o tym myślicie? Jakieś hipotezy? ;-)
  18. Mój piesek ściągał cukierki z choinki, rozwijał je z papierków i zjadał :lol: Teraz mam 3,5 miesięcznego szczeniaka i w tym roku rezygnujemy z dużej, żywej choinki. Sonia na pewno by się nią "zainteresowała". Musi nam wystarczyć stroik...
  19. Behemot

    zjada kupy

    Moja Sonia też ma takie zapędy :wink: Jeżeli zdarzyło mi się nie zauważyć, że zrobiła kupkę na gazetę, wyciągała ją na środek podłogi i zajadała :wink: Słyszałam, że może to wynikać z niedoboru niektórych witamin, ale sądzę, że koprofagia to po prostu cecha niektrych szczeniaczków. Chyba jedyne rozwiązanie to natychmiastowe sprzątanie odchodów oraz mowienie "fe", kiedy już maluch dorwie własną kupkę.
  20. Nie chcę zapeszać, ale... od 3 dni jest ogromna poprawa! :D Sonia zaczęła reagować na "Nie wolno!" i coraz rzadziej podgryza nasze stopy i dłonie. Jeśli już jej się to zdarzy, nie jest tak zajadłe jak wcześniej. Ufff.... co za ulga! Myślę, że przełomowa była niedziela, kiedy to odwiedziliśmy przyjaciół mających 2-letnią sukę. Panny spędzily bite 6 godzin na poznawaniu się, zabawie i ustalaniu pozycji. Sonia to niezła cholera, nie przeraziła jej wielkość Luki i nawet zajęła jej miejsce na poslaniu :lol: Ale i Luka nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Kiedy Sonia za bardzo się rozbisurmaniła, była lekko przez nią karcona. Teraz Sonia znalazła sobie nową zabawę: gryzienie firanek i zasłon. Na szczęście zna już znaczenie słów "Nie wolno", więc myślę, że oduczanie jej tego potrwa krócej :) Wciąż jednak pozostaje problem włażenia na łóżko. Nijak nie mogę jej tego oduczyć :-?
  21. Sonia zmieniła się nie do poznania :D Tak bardzo polubiła spacery, że nie przeszkadza jej już nawet kiepska pogoda. Dziś godzinę łaziłyśmy po deszczu - do tej pory nasz najdłuższy spacer! :lol: Po długich spacerach w domu jest spokojniejsza, a i ja mam chwilę oddechu :D
  22. Sonia już się nie boi :lol: Chętnie chodzi na spacery (chyba, że pada deszcz). chętnie podchodzi do innych psów (chyba, że są duże i nachalne). Oswajanie jej z otoczeniem potrwało ok. tygodnia, więc naprawdę b. krótko :D
  23. A jeżeli merda ogonem i cieszy się na widok człowieka, ktory jest od niej oddalony o dobrych kilkadziesiąt metrów, i wcale nie zbliża się w jej stronę, to też chce okazać swą szczenięcą słabość? :wink: Sorry, ale jakoś mnie nie przekonuje ta teoria...
  24. Ja mam wręcz odwrotny "problem". Moja Sonia leci do każdego przechodnia - czy to dorosły, czy dziecko, czy pijany menel :wink: Kocha wszystkich ludzi, łasi się, skacze, liże po rękach. Nie pozwalam jej na to, ale szczeniar nie slucha, i muszę przepraszać ludzi za jej zachowanie. Nie każdy lubi takie namolne szczeniaki - chociaż większość ludzi roztkliwia się nad nią i zapewnia, że odciski zabłoconych psich łap na płaszczach nic, a nic im nie przeszkadzają. Mam nadzieję, że z tego wyrośnie...
  25. Sonchita coraz odważniejsza wobec innych piesków :lol: Pojawił się natomiast nowy "problem". Od wczoraj pada deszcz ze śniegiem, jest mokro i nieprzyjemnie i moja psica w ogóle nie ma ochoty wychodzić na spacery :wink: Muszę ją na rękach wynosić na trawnik, żeby się chociaż załatwiła, bo po wyjściu z domu zapiera się łapkami i od razu chce wracać. Francuski piesek, no! :lol:
×
×
  • Create New...