Jump to content
Dogomania

Behemot

Members
  • Posts

    3900
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Behemot

  1. Anulko, ten weterynarz nie sprawiał wrażenia takiego, który zna 5 ras na krzyż :wink: BTW: byłam w warszawskiej klinice Elwet. Miałam b. dobre wrażenie :)
  2. Sylwia, dzięki za linki :) Co do koprofagii: prawie cały czas spędzam z Sonią, więc mam oczy dookoła głowy i jeżeli zrobi kupkę, natychmiast wyrzucam zabrudzoną gazetę, ale parę razy zdarzyło mi się jej nie dopilnować. No, ale w ciągu miesięcznej kwarantanny to się zdarzyło może ze 3-4 razy (a kupcia ładnych parę razy dziennie).
  3. Oj, wiem, Julita :wink: Nie zauważył emotikonka? To był żart :wink: Chodziło mi o to, że ponoć collie bywają uparte, niezależne, trudne w ułożeniu. Nie wiem, czy to prawda, czy tylko takie gadanie. No, ale do meritum: czy cechy psa rasowego u kundelka mogą się ujawnić w jego osobowości?
  4. Soni jeszcze parę razy zdarzyło się przynieść kupkę, którą zrobiła na gazetce, i którą przeoczyłam podczas sprzątania :wink: Teraz jestem pewna, że wtedy nie zrobiła jej na posłaniu, tylko właśnie przyniosła ją z jakiegoś ciemnego kącika :wink: Zdarza jej się "posmakować" własnych odchodów, ale słyszałam, że to częste zachowanie u szczeniarków. Chociaż wygląda obrzydliwie :wink:
  5. Dziś weterynarz powiedział, że moja 3-miesięczna Sonia prawdopodobnie ma domieszkę owczarka szkockiego/szetlandzkiego (pyszczek, uszka). Jak to może wpłynąć na jej charakter? Słyszałam, że collie bywają złośliwe, czy to prawda? :wink: Czego mogę się po niej spodziewać i czy domieszka tej rasy w ogóle objawi się w jej osobowości? Jak myślicie? Tak Sonia wyglądała w wieku 2 miesięcy: [img]http://img366.imageshack.us/img366/9009/tnimg000141ps.jpg[/img]
  6. Coztego, tak właśnie robię :) Siada już bez smakołyka, ale z warowaniem trudniej jej idzie :wink: Mam jeszcze pytanie: czy jeżeli RAZ NA JAKIŚ CZAS dam jej mokrą karmę dla szczeniaków Pedigree, to popełnię śmiertelny grzech? :wink: Wczoraj dałam jej pierwszy raz i strasznie jej smakowało!
  7. Julita, piwa jej dam spróbować, kiedy skończy 18 lat :lol:
  8. [quote name='sota36'] A Ty mysle, ze sobie swietnie radzisz! Dzięki! Pamietaj - nie pokazuj psu, czego nie chcesz, by robil!!!![/quote] Czy to znaczy, że nie wolno mi przy niej palić fajek? :wink:
  9. Chciałabym się z Wami podzielić powyższymi :) i spytać o Waszą ocenę Sonia (kundelek po nieznanych rodzicach) ma niespełna 3 miesiące. Jest u nas od prawie 4 tygodni, na domowej kwarantannie (do końca został jeszcze tydzień). W tym czasie osiągnęłam następujące sukcesy w jej wychowaniu: 1. Reaguje na swoje imię. 2. Załatwia się tylko na gazetki, a nie gdzie popadnie. 3. Zawsze wykonuje komendę "siad". 4. Komendy "waruj" słucha tylko na gest (ręka ze smakołykiem przy podłodze). 5. Coraz częściej reaguje na "Nie wolno!", kiedy podczas zabawy za bardzo gryzie. 6. Zaczyna rozumieć, że noc to nie czas na zabawę. Niepowodzenia: 1. Wciąż jeszcze gryzie podczas zabawy, a na "Nie wolno" czasami reaguje protestem. Warczy wtedy i dalej próbuje podgryzać - tak jakby sprawdzała granice. Po kilkakrotnym powtórzeniu zakazu jednak odpuszcza :wink: Kiedy jednak przychodzi jakiś gość, Sonia w szale radości zupełnie zapomina, że nie wolno gryźć. 2. Nadal próbuje wskakiwać na łóżko, choć jej tego stanowczo zabraniam. Zależy mi na Waszym zdaniu. Jak myślicie, czy dobrze sobie radzę? Kiedy skończy się kwarantanna, pójdziemy do psiego przedszkola, ale na razie muszę sama robić, co w mojej mocy. Sonia to bardzo wesoły, pelen energii, ufny szczeniar, nie jest znerwicowana ani lękliwa. Wcześniej nie miałam do czynienia ze szczeniaczkami, chciałabym więc wiedzieć, co robić, by ustrzec się błędów wychowawczych.
  10. A dlaczego parówki mają być wcześniej zamrożone??? BTW: mam pierwsze sukcesy w uczeniu Soni warowania :)
  11. Bardzo dziękuję za treściwe i mądre odpowiedzi :fadein: Na razie udaje mi się opanować wampirzą naturę w jeden sposób. Nauczyłam jej wykonywania komendy "siad". Reaguje pięknie - nawet, kiedy jest bardzo rozochocona, bo wie, że jeżeli uspokoi się i usiądzie, dostanie smakołyk (kawałeczek żółtego sera). Nic innego na nią nie działa :( Metoda ignorowania z pewnością jest dobra, ale jak ją wykorzystać w malutkim mieszkaniu, gdzie jedynym zamykanym pomieszczeniem jest łazienka? :wink: Zauważyłam też, że Sonia z wielkim szacunkiem traktuje kuchnię. Kiedy tylko przekraczamy jej próg, kończy się podgryzanie stóp. Kuchnia budzi w niej respekt, bo Sonia wie, że tam się robi jedzonko :wink: Może mogłabym jakoś wykorzystać te pozytywne wzmocnienia w wychowywaniu Soni?
  12. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi i słowa otuchy :iloveyou: Od tamtej pory incydent z kupką się nie powtórzył, Sonia nadal ślicznie zalatwia się na gazetki. Z podgryzaniem dziś też jakby troszkę lepiej, chociaż wiem, że to jeszcze milion razy może się zmienić :wink:
  13. Dzięki, Sylwia :buzi: Może faktycznie panikuję na zapas :wink:
  14. Ja chyba za dużo czytam o wychowaniu psów :-? Jest tyle teorii, że już mi łeb puchnie... Może powinnam działać bardziej intuicyjnie?
  15. No, to mnie załamało: "Podgryzanie nog i rąk - Należy pamiętać, iż takie zachowanie zwierzęcia jest próbą zdominowania właściciela, a nie okazywaniem uczuć i przywiązania". A ja myślałam, że większośc szczeniaków w ten sposob po prostu się bawi... i że to przechodzi z wiekiem. W takich sytuacjach piszczenie w ogóle na nią nie działa :( Chyba zwariuję :-?
  16. Sylwia, dzięki, zaraz poczytam.
  17. Boże, co człowiek to inna metoda... Kręćka można dostać :roll:
  18. Berek, to jej się zdarzyło pierwszy raz od 3 tygodni. Dość szybko nauczyła się załatwiać się na gazetki (są rozłożone w 2 miejscach, które sama sobie wybrała) i nawet w nocy zawsze tam maszeruje. Oczywiście zdarza jej się 'zapomnieć" i narobić gdzie indziej (ale TYLKO siusiu), ale to są wyjątki (kiedy jest rozespana i jeszcze nie bardzo "jarzy", podczas intensywnej zabawy, czyichś odwiedzin). Jak na swój wiek całkiem nieźle jej wychodzi kontrolowanie czynności fizjologicznych. Wiem, że to jeszcze malutka dzidzia i nie gniewam się na nią. Zaniepokoiłam się, bo do tej pory szczyciłam się tym, że Sonia nigdy nie zanieczyściła swojego posłania, pomyślałam więc, że może to jakaś reakcja "nerwicowa"...
  19. Kupka nie była "świeża", bo kiedy ją zbierałam (oczywiście ręcznikiem papierowym!) była już zimna, no i trochę podeschnięta :wink: Może za bardzo panikuję, ostatnio jestem bardzo zestresowana wychowaniem Soni... No i ta długa kwarantanna :( Jeszcze 2 tygodnie! Zdjęłam wierzchnią warstwę posłania (prześcieradło leżące na kocyku). Czy to wystarczy? Czy mam też uprać kocyk?
  20. Dzięki za odpowiedź i słowa otuchy... Z tym poświęcaniem czasu jest tak, że co prawda spędzam z nią więcej czasu niż przeciętny człowiek (bo przecież ludzie muszą wychodzić do pracy i zostawiają na parę godzin szczenię samo w domu), ale też nie poświęcam jej każdej minuty. Pracuję - wtedy ona albo śpi, albo zwiedza mieszkanie, bawi się sama lub sieje zniszczenia :wink: Nie zawsze mam siłę czy ochotę bawić się wtedy, kiedy ona tego chce, ale wiem, że w tym okresie psiak potrzebuje intensywnego kontaktu z właścicielem. Poza tym: "uczyć bawiąc, bawić, ucząc" :wink: Jeszcze jedno (ale trochę obrzydliwe). Wydaje mi się, że ta kupka nie była całkiem "świeża". Może Sonia przyniosła ją z jakiegoś kątka, gdzie jej nie zauważyłam? Ale w jakim celu? Tak się boję, żeby nie popełnić jakichś błędów wychowawczych...
  21. Ratujcie! Dziś rano totalnie się załamałam :cry: Sonia (2,5 mies.) jest u nas prawie 3 tygodnie (jeszcze prawie 2 tyg. kwarantanny). przez ten czas ładnie nauczyła się załatwiać na gazetki, choć czasami, ale rzadko zdarza jej się popuścić na dywan czy podłogę. A dziś rano... znalazłam kupę na jej posłaniu! :cry: Nie wiem, kiedy ją zrobiła, ale chyba rano, bo mąż, który zajmuje się nią przed wyjściem do pracy nic nie zauważył... Była bardzo skruszona, wiedziała, że źle zrobiła. Nie było podgryzania mnie po rękach (dla zabawy) jak zwykle o tej porze. Oczywiście nie skarciłam jej, bo było już po ptokach... Bardzo, bardzo mnie to zmartwiło. Co to może oznaczać? próbowała zwrócić na siebie uwagę? Czuje się czymś zagrożona? Dodam, że wczoraj próbowałam ją oddzwyczaić bolesnego kąsania po rękach i nogach, lekko łapiąc ją za skórę na karku. Może to reakcja na tę metodę? :( Na pewno to moja wina, bo przecież ona nie zrobiła tego na złość... Jestem podłamana i bardzo zmęczona. W nocy parę razy mnie budziła, próbując wejść na łóżko, chcąc się bawić, a rano taka niespodzianka... Spędzam z nią bardzo dużo czasu (pracuję w domu), często się bawimy, staram się ją uczyć, wychowywać, a tu taka porażka... Ratujcie, bo już mi siły brakuje... :cry:
  22. Dodam jeszcze, że nie robię tego tak mocno, by jej sprawić ból, i oczywiście nie podnoszę jej za skórę do góry i nie przyduszam do ziemi. Uchwyt jest na tyle mocny, by go poczuła, ale nie tak bolesny, by zaskamlała.
  23. Berek, z fafelkami nie da rady :-? Ona jest szybka jak błyskawica, nawet bym nie zdążyła :(
  24. Chyba nastąpił mały przełom... W desperacji zastosowałam metodę łapania za skórę na karku i lekkiego potrząsania. Sonia protestowała, ale chyba zauważyła, że coś się zmieniło: że jestem nie tylko osoba, która karmi, pieści i się z nią bawi, ale przed którą należy również czuć respekt. Na początku buntowała się (jak zawsze, kiedy czegoś od niej wymagam), ale chyba zaczyna załapywać... Mam nadzieję, że to nie płonna nadzieja... :wink:
  25. Souris, nie, ona te fafelki ma tak maleńkie, że nawet uchwycić bym nie mogła :wink: Poza tym za szybka jest, bestyjka :wink: Dziś znowu miałam przemiłą pobudkę; pies rzucający się z zębami na moją rękę zwisającą z łóżka :-?
×
×
  • Create New...