Jump to content
Dogomania

Behemot

Members
  • Posts

    3900
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Behemot

  1. An3czko, święte słowa, ale Sonia boi się innych psów :cry: I również dlatego MUSZE z nią pójść do psiego przedszkola... Za każdym razem, kiedy widzę w pobliżu jakiegoś pieska , staram się z nią do niego podejść, by się trochę oswoiła. Wybieram te mniejsze, wyglądające na łagodne, by od razu nie zaliczyła traumy :wink: Psiury łaszą się do niej, obwąchują, chcą się bawić, a ona...? Oczy w słup, ogon pod siebie, cała się trzęsie... Głaszczę te pieski, żeby jej pokazać, że są miłe, nie zrobią jej krzywdy. Mam wrażenie, że wtedy na chwileczkę trochę się uspokaja. Wczoraj była taka sytuacja: przy windzie minęłyśmy się z panią z pieskiem. Wzięłam Sonię na ręce i zbliżyłam się do pieska. On był milutki i bardzo radośnie ją powitał. Pani okazała się niesamowitą psiarą, więc spędziłyśmy chwilę na przekonywaniu Soni do kontaktu z jej pieskiem. Niestety, aż się trzęsła za strachu. Kurczowo do mnie przywierała i piszczała :cry: Tamta pani też ją głaskała, całowała po pysiu i to się Soni szalenie podobało. Jej pieska traktowała jednak jak przedstawiciela innego gatunku :wink: Co robić? Starać się przełamywać jej lęk i dążyć do kontaktów z psami? Czy w takich sytuacjach ją zachęcać, czy ignorować jej zachowanie?
  2. Coztego, pocieszyłaś mnie :lol: Właśnie takiego zapewnienia mi było potrzeba: że Sonia to najzwyklejszy na świecie szczeniaczek, że w jej wieku takie zachowanie to normalka :wink: Zajęcia w psim przedszkolu chciałabym zacząć jak najszybciej, ale słyszałam, że kursy zaczynają się 2 razy w roku: jesienią i wiosną... Tu pytanie do Warszawiaków: czy znacie jakieś dobre przedszkole na Górnym Mokotowie/Ochocie? Słyszałam wiele dobrego o Baritusie, ale Bemowo to oookroopnie daleko, a nie mam samochodu... A co powiecie na zajęcia indywidualne z dojazdem trenera do domu?
  3. Coztego, na pewno masz rację :) postaram się skorzystać z Twoich rad, chociaż będzie to trudne, bo szczeniar prowokuje niemożebnie :-? No i nie mogę nie zareagować, kiedy wskakuje na łóżko... Jeszcze jedno pytanie; wyczytałam gdzieś, że szczenięta w tym wieku mają nie w pełni wykształcony ukłąd nerwowy, więc gryzienie jest u nich niejako automatyczne i nie jest "osobowe". po prostu gryzą wszystko, co się rusza (choć oczywiście trzeba już teraz wyznaczać granice). Jak myślicie, czy to prawda? Kiedy - stosując Wasze rady - mogę mniej więcej liczyć na "poprawę zachowania", jeśli chodzi o gryzienie? Opadają mi już pogryzione ręce :-?
  4. Jak mam ją ignorować, skoro ona i tak za mną pobiegnie? jeżeli usiadę np. przy kompie, dobierze się do moich stóp, jeśli na kanapie - wskoczy za mną. Tak czy siak, będę musiała zareagować... Tylko w domu taki z niej chojrak - na spacerach boi się innych psów (ale za każdym człowiekiem poszłaby na kraj świata. Co drugi przechodzień reaguje na jej "zaloty" słowami: "Jaki śliczny szczeniaczek! A jaki GRZECZNY!" He, he, he :-? )
  5. A kiedy już jej odbije? Zamykać ją na chwilę w łazience? Nie mam innej możliwości zakończenia zabawy, bo wampirek polezie za mną wszędzie i dokończy swego krwawego dzieła :wink: W moim mieszkaniu łazienka to jedyne zamykane pomieszczenie. Dziś moje ręce wyglądają już po prostu dramatycznie :roll:
  6. Do tej pory od 10.30 byłyśmy 5 razy na spacerze i w tym czasie tylko raz Sonia wysiusiała się na gazetkę w domu. Wiem, że za wcześnie mówić o sukcesie wychowawczym (zwł. że Sonia oczywiście jeszcze nie sygnalizuje, że chce wyjść), ale okropnie się cieszę, że nie ma oporów przed załatwianiem się na dworzu :D Jeszcze jedna obserwacja: po powrocie do domu jest niesamowicie ucieszona. Odbieram to nie jako radość z tego, że wróciłyśmy, ale jako radość z tego, że była na fajnym spacerku. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, takie mam wrażenie :) Szkoda tylko, że jej wdzięczność wyraża się skakaniem na mnie i radosnym kąsaniem po rękach :wink: Od dziś wypróbowuję metodę podkłądania fafelków pod ząbki, ale wychodzi mi to tylko wtedy, kiedy jeszcze nie jest nakręcona na maksa- bo wtedy nie ma lewara, żeby za nią nadążyć :wink:
  7. Zaliczony trzeci dzisiaj spacerek :) Siusiu poszło prawie od razu po wyjściu, w to samo miejsce, co poprzednio :D Liczyłam jeszcze na kupkę, no ale nie można mieć wszystkiego :wink: Sonia to prawdziwa dama: odchody innych psów omija szerokim łukiem, a jeżeli ma przed sobą choć malutką kałużę, za nic nie zamoczy w niej łapek :wink: Po powrocie do domu okazuje mi radość i wdzięczność po swojmu: z euforycznym skamlaniem i skowytem łapiąc mnie ząbkami za rękę. A potem od razu idzie w kimono :)
  8. Uff, po 5-tygodniowej kwarantannie dziś po raz pierwszy poszłam z Sonią na spacerek :D Pierwszy trwał prawie godzinę, bo czekałam, aż się dzidzia załatwi. Kiedy już prawie miałam zrezygnować, ślicznie zrobiła siusiu i kupkę na trawniku pod domem (oczywiście została wylewnie pochwalona). Na drugim spacerku siusiu poszło już po 5 minutach - w tym samym miejscu! Bardzo się z tego cieszę, bo naczytałam się postów od ludzi, których szczeniaczki za nic nie chciały załatwiać się poza domem, i bałam się, że u nas będzie podobnie. Poza tym Sonia oczywiście wciąż jest zdumiona otaczającym ją światem, śniegiem, innymi psami, itd. Każdego przechodnia "bombarduje miłością", czego będę musiała ją oduczyć, bo nie każdy sobie życzy mieć odciski psich łapek na spodniach :wink: No, to tyle - musiałam się Wam pochwalić :P
  9. Bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Nie odpisuję na każdy post, ale wszystkie czytam z wielką uwagą i na pewno skorzystam z Waszych rad i doświadczenia. Tak mi się jeszcze pomyślało: kiedy ludzie, ktorzy pracują poza domem i nie ma ich przez 8 godinw domu, znajdują czas na tak odpowiedzialne wychowywanie piesków? Ja z Sonią spędzam prawie każdą chwilę, a i tak wydaje mi się, że to za mało... Opieka nad niemowlęciem jest chyba mniej czasochłonna :wink: Jak już pisałam, nie mam doświadczenia ze szczeniakami (kiedyś miałam pasa, ale gdy go dostałam, był już dorosły, ułożony i b. grzeczny). Nie wiem więc, czy zachowanie mojej Soni mieści się w szeroko pojętej "normie". Nie umiem ocenić jej charakteru, choć moi znajomi twierdzą, że to prawdziwa diablica 8) Dziś konczymy kwarantannę (Alleluja!), planuję pójść z nią do psiego przedszkola, pewnie tam będę miała skalę porównawczą :) Tak się cieszę, że na tym forum znalazłam ludzi tak skorych do pomocy :iloveyou:
  10. Jak właściwie stosuję się tę metodę z fafelkami? Trzeba je podwinąć pod zęby pieska, czy docisnąć do zębów? Zupełnie sobie nie wyobrażam, jak to zrobić... Sonia jest jak fryga, zanim złapałabym fafelek, zaczęła przy nim gmerać, już by mi się wywinęła i capnęła np. w nogę :wink: No i jest jeszcze probolem wskakiwania na łóżko. Od samego początku stanowczo jej tego zabraniamy, ale ona i tak się buntuje. Jest już na tyle duża, że potrafi na nie wskoczyć (do tej pory tylko opierała się łapkami o jego brzeg). Zganiamy ją ze stanowczym "Nie wolno", które czasami skutkuje, kiedy Sonia jest w miarę spokojna, ale kiedy się rozkręci, ma nas gdzieś :wink:
  11. Souris, tak właśnie robię :)
  12. Souris, od wczoraj zaczęłam stosować metodę 2-minutowego zamykania Soni w łazience, kiedy mnie podgryza lub ignoruje zakaz wchodzenia na łóżko. Metoda ta jest o tyle dobra, że Sonia rzeczywiście odbiera krótką izolacje jako coś nieprzyjemnego (cicho skamle pod drzwiami, a po wyjściu przez chwilkę jest spokojna). Nadal słabo kojarzy ją z zakazem, ale myślę, że przy mojej konsekwencji są szanse na sukces :)
  13. Minęły 2 tygodnie i jest może ciutkę lepiej, ale i tak dłonie mam rozorane :-? Gryzienie Soni składam na karb długiej kwarantanny (kończy się w najbliższy wtorek) i zwykłej nudy :wink: proszę, powiedzcie, że gdy szczeniar zacznie wychodzić na dwór, przestanie tak wariować w domu... Już mi ręce opadają... najgorzej jest, kiedy ktoś do nas przychodzi - wtedy nie ma przebacz. W szale radości dzieciar nie slucha moich zakazów i goście wychodzą z podrapanymi rękoma i podartymi rajstopami. czy jej zachowanie jest normalne? Czy ja jestem kiepską nauczycielką? Może powinnam odwiedzić z nią specjalistę? CO ROBIĆ??? :cry:
  14. Dwa dni temu moja 3-miesięczna Sonia została zaszczepiona po raz drugi. Spodziewałam się, że tak samo jak po pierwszym szczepieniu będzie nieco osłabiona, osowiała, a tu...... WULKAN ENERGII!!! :o Aż zaczęłam podejrzewać, że wet przez pomyłkę podał jej sterydy czy troszkę amfy :wink: Była zupełnie nie do opanowania, do tego bardziej niż zwykle podgryzała nasze ręce i stopy. A dziś - anioł, a nie pies! Miła, grzeczna, posłuszna... Co to mogło być? Spotkaliście się z taką reakcją na szczepienie??
  15. Przemęczymy się jeszcze ten tydzień. 4 dni a 7 to naprawdę niewielka różnica... :wink:
  16. Hmmm... Tak myślisz? przy pierwszym szczepieniu wet powiedział, że po drugim można wychodzić najwcześniej po 48 godzinach, ten drugi zalecił jeszcze tydzień...
  17. Oczywiście już ją zostawiałam samą w domu na kilka-kilkanaście minut. Kiedy wracałam, siedziała w przedpokoju, cierpliwie czekając. Do tej pory najdłuższy czas jej samotnego siedzenia w domu to ok. 40 minut. Zdarzyło się, że musiałam wyjść z domu na jakieś 5 godzin (była wtedy z mężem). Kiedy wróciłam, była wielka radość! Wtedy chyba pierwszy raz sama wlazła mi na kolana i tam usnęła. Więc to chyba rzeczywiście o to może chodzić...
  18. An3czko, masz absolutną rację! :) Chyba troszkę idealizowałam okres szczenięctwa u pieska. Kiedyś już miałam psa, ale był już dorosły, kiedy go dostałam, więc nie mam żadnego doświadczenia ze szczeniakami. Wiem, że to szalenie ważny czas w jej życiu, że teraz chłonie wiedzę jak gąbka, i staram się to wykorzystać. Moim sukcesem :wink: jest to, że Sonia b. szybko nauczyła się wykonywać komendę "siad", powoli też łapie warowanie. Nie chcę jej jakoś specjalnie tresować, chcę tylko, żeby znała podstawowe komendy i była ułożony psiurkiem :)
  19. Pewnie tak, ale myślałam, że na początku powinnam spędzać z nią jak najwięcej czasu (kwarantanna domowa), by ją przypilnować i wychować. Myślę, że nie jestem nadopiekuńcza, ale może się mylę?
  20. An3czko, Sonia najbardziej lubi pieszczoty mojego męża, który czochra ją po grzbiecie i bokach - ale i to przez jakieś 2 minuty :wink: Myślę, że ona ceni go bardziej, bo mąż siłą rzeczy mniej się nią zajmuje i rzadziej jest w domu. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie! :wink:
  21. I jeszcze jedno: wiem, że Sonia gryzie, bo ją swędzą dziąsełka, i nie gniewam się na nią - przecież to jeszcze mała dzidzia :wink: BTW: kiedy wyrżną jej się stałe ząbki? (teraz ma ok. 3 mies.)
  22. Sylwia, ja jej naprawdę nie zagłaskuję na śmierć! :wink: Po prostu czasami chciałabym ją przygarnąc do siebie - a tu nie da rady! Dzięki za radę z kostkami lodu - na pewno wypróbuję! :)
  23. An3czko, ja jej nawet przytulić nie mogę (chyba, że jest rozespana), bo od razu dla zabawy łapie mnie ząbkami za rękę... Czy to możliwe, żeby szczeniak nie przepadał za pieszczotami? :o
  24. Wczoraj byłyśmy na drugim szczepieniu. Jeszcze tylko tydzień kwarantanny! Jakoś to przetrwamy! :)
  25. Mila, ja staram się być stanowcza wobec Soni, ale mam wrażenie, że nie jestem dla niej żadnym autorytetem :( Podejrzewam, że może to wynikać z tego, że za dużo czasu z nią spędzam (pracuję w domu), więc ona traktuje moją obecność jako coś oczywistego. Wobec mojego męża, który spędza większą część dnia w pracy, czuje o wiele większy respekt... Już nie wiem, co mam robić z tym podgryzaniem. Miałam wrażenie, że jest ciut lepiej, ale wampirek znowu się rozbisurmanił. Do tego urosła już na tyle, że umie sama wskoczyć na łóżko, choć od początku stanowczo jej tego zabraniamy. No chwilami ręce mi opadają :-?
×
×
  • Create New...