Jump to content
Dogomania

Kasie

Members
  • Posts

    2233
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasie

  1. Lincoln jest już z Kingą i jej rodzina w drodze do Krakowa. Ponoc mają byc wieczorem. Pies jest bardzo słaby, wychudzony. Ma powazną ranę na łapie, zakażenie organizmu, dopiero wczoraj dostał antybiotyk.:cool3: Wet podobno przebąkiwał coś o uśpieniu...
  2. Haniu, no to powodzenia przy tym sprzątaniu Sama nie wiem, czy Ci zazdrościc tego urlopu... :roll:
  3. A ja jeszcze o spacerkach. Tutaj tez zaklepuję spacerek krakowski: Fuksiowo-Aszocikowo-Znauriowo-...-... i co się tam jeszcze przyplącze. Ale Elu widze że to drug apołowa września będzie, po Waszym urlopie?
  4. Nadal liczę czas odkąd nie ma Aresa ze mną. Rozumieliśmy się bez słów, wystarczyło że na mnie popatrzył a wiedział o co chodzi i tak samo ja: patrzyłam na niego i już wiedziałam czego chce. Ares był duży, był czas kiedy ważył 89 kg. Kiedyś pojechałam z nim do koleżanki na wieś podkrakowską na weekend. Idziemy taką polną drogą a zaczepia nas rolnik: pani, ile chcesz pani za to ciele. Ares zawsze wierzył, ze jest mały. Jak przychodzili goście to po powitaniu sie z nimi odwracał sie tyłem i cofał tak długo aż nie usiadł u kogos na kolanach. Wtenczas tylne łapy rozkraczał tak smiesznie wyprostowane na boki, przednimi sie podpierał i siedział z mina prawdziwie zadowoloną patrzac na innych. Niestety, takiego gościa który miał moją myszke na kolanach trzeba było ratować, zwłaszcza jak to była któraś z nobliwych cioć. Nie pozwalałam mu wchodzić na łóżko, zresztą nie lubił tego: było za miekkie, uginało sie pod nim, czuł sie niepewnie. Ale lubił się przytulać: przychodził, kładł cały ten swój wielki pysk z faflami i przesuwał sie powoli acz systematycznie w głąb łóżka aż przednie łapy tak śmiesznie podgięte nie wylądowały w całosci na łóźku. Oczywiście cała slina z fafli była przy tym wcierana skutecznie w pościel. Taki był mój Ares...
  5. Kinga, widać, ze nie znasz moich rodziców :eviltong: Mama Was nakarmi, Lincolna pewnie jeszcze przed Wami, zacznie się użalać nad psem itd. To tylko o moje życie chodzi i miejsce do mieszkania :diabloti: Oni i tak juz coś podejrzewają. Bo normalnie o 6 rano nieużywanego kojca się przecież dla rozrywki nie sprząta :roll: A obserwowali mnie i to bacznie. Wiedzą więc ze cos się kroi tylko jeszcze nie znają daty ani godziny. I chyba na wszelki wypadek wolą nie pytać. Po Dunajku powiedzieli że na razie absolutnie żadnego psa. I ja myślę że to na razie już minęło... Tylko wolałabym, żeby Gosia im o tym powiedziała, bo na nią nie nawrzeszczą.
  6. Uwielbiam takie konspiracje :evil_lol: Ja nadal pracuję nad Camarą aby ONA poinformowała moich rodziców ze będzie nowy lokator w kojcu... Gosiu, ja już przygotowuję teren ale nie odważyłam się im powiedzieć że to jutro...
  7. No to jutro czekamy już na Lincolna w Krakowie. I bierzemy sie za jego leczenie i szukanie domu...
  8. Ja też wierzę że się wszystko ładnie i szyko zagoi. Jak na psie ;) Tylko i tak sie denerwuję i za siebie i za niego. I mam już dla niego taki smieszny, olbrzymi kołnierz, Ksera wczoraj wygrzebała w swojej pięknej piwnicy z oknem :p
  9. Książeczkę ma rybon, tylko chyba nie ma na razie dostepu do netu bo przenosiły się dziewczyny do innej lecznicy. Więc jedynie przypomnienie sms-em pozostaje. A cieszy mnie że trend mody na golenie psów pozostał na dogo. Najpierw był Serwo u Irmy, później mój Aszot, teraz Dredzik. Bąble na rekach od nożyczek - znamy to. Postać psa wyłaniajaca sie po ogoleniu, inna niż myśleliśmy - znamy i to. :evil_lol:
  10. Z okiem Aszota nie jest dobrze. Narośl się powiększa choć po serii antybiotyków nie jest zaczerwieniona i opuchnieta. Ale często krwawi. W najbliższy poniedziałek Aszocik idzie na operację tego paskudztwa. Jeśli sie uda, to zostanie to wyciśnięte po nacieciu. A jeśli bedą duze nacieki w oczodole to jednak trzeba bedzie to usunąć z pewnym marginesem. A później badania histopatologiczne tego czegoś...:razz: Łobuzowi to nie przeszkadza jakoś, nie drapie tego, mruga normalnie. Troche sie wyrywa jak mu to przemywam ale to chyba akurat normalne: wpycham mu watę do oka i jeszcze tre nią.
  11. Kinga napisała, ze to Ty masz tak zrobić :evil_lol: A ja sie cieszę :multi: bo od 2 dni zastanawiałam sie już na poważnie jakby Lincoln na motorze wyglądał... I nijak ten obraz nie mógł powstać. Teraz trzeba się będzie wziąc do pracy, w poniedziałek Aszot ma operację.
  12. Będziemy pamietać o Lisku i jego historii <'><'><'>
  13. Zosiu, bardzo mi przykro. Ale cieszę się, że jesteście razem: Ty i Lisek. Zwłaszcza teraz.
  14. Biserko, i co słychac u Dunaja? Jak stan łokcia? Czy nadal zbiera sie płyn? A jego łobuzowanie?
  15. Irmo, "dziś wieczorem" było 6 dni temu... :mad:
  16. Gosiu, a moze bys tak przestała pilnować swojego obejścia i wpadła do mnie? Jutro? Wolny dzień przecież. Po południu, z piesami oczywiscie. Aszot i Znaurii czekają. Moze i voc dałaby się zaprosić? A u mnie zrobiło by sie biało - buro koło domu.
  17. Lincoln nadal w schronisku. Potrzebny jest dla niego transport. Koszalin - Kraków.
  18. wandul, trzymaj rękę na pulsie... A moze jeszcze sie trafi niesamowita okazja?
  19. NIech sie znajdzie ten transport... Na Lincolna czeka domek tymczasowy. Dajmy mu szansę...
  20. Potzebujemy transport z Koszalina na południe Polski...
  21. Konga, w jakim on jest stanie? Widzialaś go ostatnio?
  22. Irmo, :mad: no czas najwyższy na dalszą część...
  23. voc, nie zapomniałam. Tylko Ty tak jakoś dziwnie pracujesz... nie ma Cię w domu jak ja jestem w pracy żeby zadzwonić. Ale przydałoby sie spotkać na jakieś plotki, prawda? NIekoniecznie psie. Moze tym razem o dogomaniakach?
×
×
  • Create New...