-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
No i nikt nie pamięta o Kaziu? Czy był ktoś wczoraj w hotelu? Ja nie mogłam. Ani dzisiaj nie dam rady... -
Wiecie co w tym jest najlepsze, że Linki wcale nei wygląda na chorego psa. Dużo leży ale i tak jest bardziej ruchliwy od Aszota czyli jak dla mnie to wulkan energii. Już z powrotem kuśtyka na tej łapie, na spacerze chce koniecznie biegać, miska wzbudza jego wielkie zainteresowanie, szczeka jak mu sie coś nie podoba, wszedzie za nami łazi, jak widzi samochód to bzika dostaje bo tak lubi nim jeździć (chyba dlatego tak sie cieszy na te wyjazdy do lecznicy :razz: ). A u nas jest prawdziwe sanatorium. Wczoraj mama wyprawiła psy do ogrodu. Ale że to kuracjusze więc była cała wyprawa. Bo trzeba było wziąć karimaty a na nie kocyki (psy chore nie mogą po prostu lezec na ziemi :cool3: , miseczki z wodą, smakusie. Później trzeba było znaleźć miejsca gdzie się ułożą, a ze psi pacjenci byli niezdecydowani wiec mama kilka razy musiała przenosić legowiska. Później do ich pilnowania przyszedł tata, mama wróciła do domu. Linko został a Aszot uciekł za mama do domu. Drobny szczegół, ze bramka była zamknięta. Więc Aszot znowu przeszedł pod siatką wyginając ją :evil_lol: Dla niego nie ma przeszkód... A dzis mamy kolejny zabieg...
-
Kinga, to Ty jeszcze sie nie zorientowałaś że kojec to tylko przykrywka dla moich rodziców? Aszot był do kojca, dunaj był do kojca, Linki był do kojca. I wszystkie mieszkały w domu :evil_lol: Ja tak tylko mówię rodzicom, ze przyjedzie lokator do kojca. Tylko ze oni juz sami w to chyba nie wierzą... A o tych rottkach walących do Krakowa to troche wiem... Wczoraj w hotelu pan Tomek mnie poinformował, ze nie wie co podkusiło pania Agnieszkę z Magdą i napisały, ze są domy dla psów w Krakowie... :evil_lol:
-
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
Chcecie Kazek to Kazek bedzie. On i tak na Ares mało reaguje albo go wczoraj za bardzo nacpałam i wogóle mało co go obchodziło :oops: -
Jest jedna sprawa o której zapomniałam: To było tydzień temu. Camara przyjechała nas odwiedzic. Spóźniła się. I przyszła do nas taszcząc cos pod pachą. Camara potrafi nosic. Już raz przecież niosła worek cementu dla Aszota na kojec :evil_lol: Więc sami rozumiecie moje zaciekawienie co tym razem tak taszczy. A tutaj Camara pod pacha miała 10 kg ryżu dla Lincolna! Bardzo dziękujemy i Lincoln i ja :multi: I Link ma nową obrozę a o tym tez zapomniałam :oops: Dostał ją od Hailwyn_Hailwey, taka super nowa jak dla dużego psa.
-
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
ooo, widzę że każdy ma swoje przeżycia dogomaniackie. I chociaż dobrze, ze Ty to tak ładnie nazywasz, pasja... :cool3: Ale i tak myślę, ze Cię to niczego nie nauczy i dalej bedziesz wchodziła do boksów i wyprowadzała psy :evil_lol: -
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
[quote name='ewatr']dzieki za relacje i gratuluje odwagi :loveu: [/quote] Obawiam sie że to nie odwaga tylko głupota... Ważne że wszystko sie dobrze skończyło. A zdjęcia nie oddają tego jaki on jest piękny. -
Twój TZ? Oliwka? No bo chyba nie Ty? :eviltong: :evil_lol:
-
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
To ja zacznę od opowieści... Był problem z wyciągnięciem go z kojca bo nie można było założyc obroży ani smyczy. W klatce w której siedział nie bylo możliwości wejść, Ares sam ledwie tam sie mieścił. Więc trzeba go było wypuścić do trochę większej klatki (taka jedna większa która się przechodzi do tych 2 mniejszych). No i ja z TZ Camary (odważny facet, z obcym kaukazem w małym boksie i próbuje go jeszcze łapać, no, fakt, razem ze mną, ja też odważna ;) ). Ale psy wokół szczekają, Ares jak mógł się tylko ruszyć i okręcić to zaczał z tego korzystać. A obroża była jeszcze za mała... Więc musieliśmy skapitulować. Znaleźliśmy wiekszą obrozę ale pies coraz bardziej pobudzony, skacze. Juz ie wchodziliśmy. Pracownik tez stwierdził ze się go boi. No i stoimy przed klatką. Weta nie ma... Co dalej? Mirka wpadła na pomysł :multi: : jedzie z synem po właściciela. Przyjechał z obrożą porządną. Poszedł po niego. I za chwilę pies wyprowadził pana ze schroniska. Dokładnie, facet po prostu nie panował nad nim wogóle. Pies ciągnął a facet za nim biegł albo jechał w dziwnych pozycjach. Zrobili kilka rundek po takim małym parku, zrobiło sie małe zbiegowisko na czele z nami. Udało sie go w końcu zachipować. Szczepień nie było bo nie było weta a pani kierowniczka której tez nie było nie mogła sie z nim skontaktować... Dlaczego oddał psa właściciel? Kupił szczeniaka. Chciał dużego psa, niekoniecznie kaukaza. Znajomi gdzieś go wysłali itd. No i kupił prawdziwego kaukaza. Pies rósł. Tylko on nie miał pojęcia że psa trzeba wychowywać i jak to robić. Sam o tym powiedział. Tylko on go wyprowadzał na smyczy. Pies nie zna komend, on nawet nie próbował oduczyć go szarpania, po prostu pozwalał wszystko robic psu. No i Ares z tego korzystał. Aż zaczał się rzucać na ludzi co pan uznał za agresywność. Idąc na smyczy skoczył na chłopka i go przerwócił. I chyba rozbił walkmana i musieli za to zapłacic. Skoczył teżna panią, którą przewócił. Nie ugryzł, nie warknął ale nastraszył. No i agresywny. Wydostawał sie z kojca. Mirka mówiła, że kojec słaby, zwykła siatka, bez murku na dole, nie naprężona. Od góry brak zabezpieczenia. No i Ares sobie wychodził kiedy chciał i sąsiedzi zaczęli sie burzyć. Pan zabezpieczał kojec podpierając go. Ale to i tak nic nie dawało. Sam były właściciel mówi, że nad nim nie panuje. Z psiakiem trzeba popracować ale bedę z niego psy ;) Nie warczy, jest wszystkim zainteresowany, ciekawski. Lubi być głaskany. Ładnie jeździ samochodem. Podalismy mu tabletki lekko przysypiające i do Krakowa. Żebyście widzieli miny ludzi którzy widzieli w całej bocznej szybie olbrzymią głowe psa! U Camary przesiadka i do hotelu. Dostał największy kojec ;) Dzis rano było wszystko w porządku. Co do [B]finansów[/B]. [B]Agnieszka[/B] [B]P[/B] zadeklarowała zwrot kosztów jego przyjazdu do Krakowa. Przyznam, że bez tego nie było by go w hotelu. Więc to jej zasługa bo i go wynalazła i ściągła do Krakowa. Pies jest w hotelu. Jest nie zaszczepiony a po nim suną autostrady pcheł. Czyli nalezy go odrobaczyć, odpchlić, zaszczepic na wściekliznę i zakaźne. Przy jego masie (80 kg) to około 100- 150 zł :shake: Wczoraj zapłaciłam za niego 80 zł w schronisku: wydanie psa i zachipowanie. Szczepień nie było bo nie było weta :mad: Wiec pan mi spóscił z ceny :mad: Za 20 z l kupiłam też środki na lekkie przyśpienie psa podczas drogi do Krakowa. Jeśli ktoś może wpłacić na jego utrzymanie i leczenie, to bardzo prosimy i dziękujemy. Zaraz napiszę do AFN ale myślę że nie będzie problemów i można wpłacać na jego konto z dopiskiem: kaukaz Ares -
No to znaczynamy nowy tydzień... Dziękuję Wszystkim za rady, i o balsamie i o odkażaniu rany. Sama nie podejmuję decyzji, ze wszystkim chodzę do weta i on decyduje. Wiec i to powtórzę. Mam już jeden preparat od niufy, ale na razie go nie stosujemy na tę ranę bo zawiera antybiotyk i nie mozemy mu mieszać. Ja sama nie widzę rany ani jej nie dotykam, kazda zmiana opatrunku jest robiona przez weterynarza. Choć dzis było odstępstwo ale o tym później... We wtorek kolejny zabieg. Będzie łyżeczkowanie (nie kości tylko rany ;) ): usuną martwą tkankę i ponownie zostanie zszyte. Szycie jest luźne, płyn może wyciekać a sukcesem jest to, że brzegi powpli ale się zrastają. Mamy już coraz mniejszą powierzchnię otwartą. Skóra wokół rany jest opuchnięta ale już z rany nie wylewa sie płyn po przechyleniu łapy a bywało już i tak... Niestety, kosć jest nadal cały czas na wierzchu i po prostu widać ją sterczącą w otworze rany. Gdy Link zgina łapę to kość po części wychodzi przez ten otwór. Antybiotyk zmieniono ponieważ zmienił sie zapach wydzieliny i jej kolor: najprawdopodobniej rozwój bakterii beztlenowych i teraz z tym walczymy. Jak Camara napisała, zdecydowano, że na łapę założą mu gips. Nie po to, żeby usztywnic ale żeby zabezpieczyc w jakiś sposób przed uderzaniem tą raną o ziemię. Lezenie na innym boku nic nie da, pies kładac się nie przewróci sie na bok tylko położy się w pozycji waruj i wtenczas już uderza raną. Ma miękkie posłania ale on często kładzie sie na płytkach albo na deskach bo jest mu chłodniej. A teraz troche o dzisiejszej nocy. Wczoraj Linki miał załozony cieńszy opatrunek żeby był możliwy dostep powietrza. No i w nocy był bardzo niespokojny. Zaczał sie dobijać do mnie do pokoju. Wpuściłam go. 2 razy wskakiwał do łóżka, wyrzuciłam go. Cały czas wstawał i sie kładł. Było otwarte okno: przyłapałam go jak próbuje przez nie wychodzic, dołapałam go. Pozamykałam okna, zrobiło sie duszno, zaczął dyszeć. Poszedł do pokoju rodziców, im też się ładował do łóżka. 2 razy w nocy wychodziłam z nim na pole. Aszot też się kręcił. A ja byłam głupia (zmęczona i zła na niego bo chciałam sie choc troche przespać...), nie domysliłam sie że go łapa boli, opatrunek zjechał i na ranie z koscią były plastry tylko. Rano jak już troche oprzytomniałam i zobaczyłam co sie dzieje, zrobiłam mu nowy miekki opatrunek, dałam tez watę. I Lincoln po wyczyszczeniu miseczki poszedł spać :p A ja do pracy...
-
Byłam dzisiaj z Linkim na zmianie opatrunku. No i znowu niedobrze... Brzydko pachnie, znowu sie wydziela płyn. Kość znowu widoczna. I dzisiaj usłyszałam, że jest powazne zagrożenie zakażenia kosci bo już długi czas jest na wierzchu. No i wtenczas... Dziś dostał jeszcze silniejszy antybiotyk. To się musi zacząć goić i to bardzo szybko! :-(
-
U mojego psiaka, mieszaniec w typie kaukaza usunięto z górnej powieki narośl. Badanie histopatologiczne wykazało, że to nabłoniak, nowotwór złośliwy. Przerzuty daje w okolice oczu lub nosa. CZy ktos z Was ma psa z tym nowotworem? Albo coś wiecej o nim wie? Mam tylko informacje książkowe. Nie wiem jak wygląda praktyka.
-
To nie jest mocno zszyte. I dlatego ciagle jest wycięk bo by sie gromadziło pod skórą. I to też jest powód dlaczego sie rozchodzi co jakiś czas. Usłyszałam wczoraj, ze w bardziej feralnym miejscu juz nie mógł mieć tej rany. Poza tym przy zmianie opatrunków jest cała łapa omacana i płyn z okolic rany jest wyciskany. Po prostu kapie. Oni naprawdę mówią, ze jest coraz lepiej. To tylko tak źle wygląda... Linkowi już apetyt wrócił, już zjadł i swoje i zabrał się za Aszotową miskę. No i juz dzisiaj mama ściągała go z łóżka :mad:
-
Kinga, a jak Dracham nie ma miec dobrego mniemani o sobie jak jest tak rozpieszczana? :cool1: I może patrząc na resztę psów wyobraza sobie ze ona też biega, tez skacze... I dlatego ta karma bardziej jej podchodzi. Leżąc ma duuużo czasu na obserwacje i psie kombinowanie. Camara, Aszot tak na wszystkich zaczyna patrzyc. On zaczyna ufać, przestaje sie wszystkiego i wszystkich bać. A gdybyś jeszcze widziała jego wzrok gdy moja mama ma rękę w kieszeni i idzie do niego :evil_lol: Bo to potencjalny smakuś... A na spacerze fakt, bardzo patrzy za mną :p
-
No właśnie. Jak próbowałam na Aszocie sucha karmę light to patrzył na mnie ze wzrokiem: czy ty chcesz mnie otruć? Odmówił nawet wąchania. Może to kwestia ruchu? Bo i Drachma i Aszot to raczej nieruchomości. :cool1: Więc coraz częściej wyciągam Aszota na spacery. No dobra, kłamie, mam coraz mniej czasu a on coraz bardziej lubi te spacery. Trochę musi schudnać, zeby odciążyć te biedne stawy. Zwróciliście uwagę jakie ma krzywe tylne łapy? Ma przeprosty na stopach, stawia łapy na zewnątrz. Ile Drachma ma lat? No i co z resztą Twojego stada?
-
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
Jest szansa ze pojedziemy w tą niedzielę. -
Dla starszej pani tak, ale tutaj nie ma takich. :eviltong: Camara, ani nie próbuj mieć zawału! Bo... No tak, wczoraj była znowu operacja. Tak jak Camara napisała. Kolejne szwy się rozpadły, trzeba było znowu doszywać. Takie rzeczy robia na Linku bez narkozy ale od razu chciano oczyścić ranę, usunać martwą skórę. I jak sie dowiedziałam, zszyto go jakimś innym szwem, mniej naciągajacym i mniej inwazyjnym dla skóry. Z dobrych wieści jest również to, że z początkowo 10-15 cm zszytej rany obecnie jest z 5 cm które się jeszcze nie zrosły. CZyli idziemy do przodu. Prawdopodobnie bedzie jeszcze 1 doszywanie. Link po pierwszej operacji wybudził sie bardzo szybko. Tym razem trwało to dłuugo. Ale przynajmniej mogłam porzadnie mu wypłukać uszy i nasmarować maścia bo się nie wyrywał. W nocy przyszedł do mojego pokoju i zaczał piszczeć. Wystraszyłam się ze coś się dzieje. Ale głaskanie i rozmasowanie łapy wystarczyło, położył się i już do rana psał u mnie koło łóźka. Rano byliśmy na spacerze: kupka, długie siku. W domu obszukał wszystkie miski czyli bedzie pewnie dobrze. Za kolejny zabieg zapłaciłam 52 zł.
-
A nie mówiłam, że Camara to specjalnie robi, ze on na jej zdjeciach tak tłuściutko wygląda?! :mad: Ustawia go i te zdjecia są przekłamane! Ja wiem najlepiej :evil_lol: Kinga, na czym polega to dobre patrzenie? Bo ja patrze i patrzę i tego borzoja niemogę zobaczyc...:roll: Ale nie zauważyliscie jednego skupiając sie na fałdkach Aszota. Bo on zaczyna nabierać blasku w oczach. Kiedys jego spojrzenie było smutne, nawet jak już w domu zamieszkał. Niby wszystko było ok a te oczy takie smutne. A teraz nareszcie zaczyna sie budzic z marazmu, zaczyna kontaktować, interesować sie, i oczy zaczynają błyszczeć. Kinga, a Drachma dużo je? Bo Aszot wcale nie dużo, jest okrutnie wybredny. Czasem nawet cały dzień nic nie zje.
-
Nie... Al eto niezły pomysł, ja im to podsunę... :evil_lol: