-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Nie dogoniłam, zwiał na amen... Ale to był żółw zboczony: ciagle kopulował z naszymi butami... Moze on ciągle poszukiwał przygód?
-
Żółwie są szybkie, potwierdzam. Jeden mi nawet uciekł... :oops:
-
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Ej, przestańcie! Bo ja już zrozumiałam co to opluć monitor :evil_lol: Camara, upychaj te walenie! :cool1: -
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
No i po co ja się ujawniłam na tym wątku :mdleje: :scared: -
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
[quote name='mar.gajko']I z czego tu się cieszyć? Że psy zaginują; koty kojcują; Belki pokojują i co jeszcze to nawet nie wiadomo??????[/quote] No a co! :evil_lol: Nie śmieszne :eviltong:? Gosiu, a wiesz jak to zrobić zeby mi coś TYLKO do podpisy podrzucić? -
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
:evil_lol: :p -
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Dziwna jest ta Camara... Ale znajac jej przebiegłość to Ona coś knuje... Kinga, uważaj, Ona Cię tak urabia jakoś pod włos... Tylko do czego? :cool1: -
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Takie urabianie gruntu to w stylu Camary jak nic... :evil_lol: Kinga, zastanów się czy Cię stać na ta znajomość... ;) -
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Ooo, to [B]K[/B]oleżanko [B]K[/B]ingo z [B]K[/B]oszalina, bardzo mnie uspokoiłaś :p Wszystko w porządku i mogę zacząć odbierać telefony od koleżanki Camary nawet jak dzwoni jak już śpię... Bo Ona teraz nową taktykę opracowała: dzwoni jak ja dopiero co zasnę, ja mało pojmuję i Ona wtenczas moze ode mnie wyciągnąć zgodę... Sprytna jest, prawda? ;):evil_lol: -
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Kasie replied to Camara's topic in Już w nowym domu
[quote name='Camara']... Mariolu ta na K od tych na k - ma trzymać miejsce na pewną k - o którą toczy się wojna a ja wciąz mam nadzieję :cool1:[/quote] Zaraz zaraz, czy ja mam coś wspólnego z tymi "k"? Zaniepokoiło mnie to... :razz: -
owczarek podhalański uratowany przez Kasie -MA DOM u Biserki
Kasie replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Tak, ma być ;) -
No dziewczyny, uwielbiam Wasze polemiki! :evil_lol: Już zaczęłyście organizować walki psów, nieźle. Zaraz bana dostaniecie :evil_lol: Kinga, co Ty tam masz na składzie? A Camara i tak Cie ubiegła. Bo Ardash poszedł do nowego domu ale to inna historia. A jak tylko Camara się dowiedziała że ta pani przyjeżdża go ogladnąć to ona już wspominała ze jest taka podhalanka... a później ze przecież u mnie się miejsce zwalnia? Niby nawet zaskoczona była że skojarzyła te fakty... :cool1: Sprytna bestia...
-
Lincoln nie mógł w nowy rok wejść bez jakiejs dziury, to byłoby w nie jego stylu. A poniewaz nie było aktualnych, widocznych dziur a w niepamieć poszła juz dziurka w nosie, więc sam sobie zafundował taką na łapie. Przez jedna noc zlizał sierść. Przez kolejne zlizał naskórek a na koniec rozgryzł skórę. Chodzi w jakis smiesznych opatrunkach ponownie. Ale wpadłam na taki niezły pomysł. Skoro Linki musi miec jakaś dziurę dla własnej satysfakcji, to ja znalazłam takie niezłe miejsce: na czaszce, miedzy oczami: ani nie rozliże ani tam łapa nie dostanie zeby rozdrapać. I jesli ja mu tam zafunduję profesjonalna, słuzbową dziurę to moze on sam ich nie bedzie sobie robił? Już sprawdziłam ze czekan do wykonania tej dziury by sie nadawał idealnie. Co Wy o tym sadzicie?
-
Sama przeprowadziłam zabieg na Lincolnie :multi: Usunęłam mu wszystkie szwy. I ja przeżyłam i on też. Dzielny był, nawet się nie ruszył... Bo u mnie jest tak ze ciągle nie mam czasu a jak już skończę wszystko to jest 21.30 a ja tak padnięta że nie mam siły jechać z nim do weta. No i chodziło psisko ze szwami od dwóch tygodni w brzuchu po usuniętej przepuklinie... A wczoraj zabrałam sie za zabieg. Lincoln dostał przez łeb ;):cool1: żeby leżał spokojnie, tak profilaktycznie. A przez ten łeb to dostał dwoma parówkami i zajął sie oblizywaniem a ja zajęłam sie przecinaniem. I obyło sie bez kropli krwi. Tata który sie temu przyglądał skomentował: jak ten pies jest głupi: on za tobą chodzi jakbyś była najważniejsza, nawet żyletką pozwoli ci sie ciąć. Bo fakt, ze jak tylko wracam do domu to Lincolna nie można ode mnie odciągnąć: idę do kuchni to on za mną idę do łazienki to on pod drzwiami, idę do pokoju a on człapie za mną: kładzie sie tak żebym była gdzieś obok. I żeby nie przeoczył jak gdzieś wyjdę. Jak pakuję plecak to on leży i patrzy, odprowadza mnie później do samochodu i tak sie cieszy jak wracam... A ja tak bardzo nie mam czasu, nawet żeby sie z nim raz w tygodniu pobawić... Irracjonalne jest to jego przywiązanie do mnie :shake: