Jump to content
Dogomania

Kasie

Members
  • Posts

    2233
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasie

  1. Chyba sie trochę zamieszania zrobiło na tym wątku. To ze pracownik może wejść do boksu, nakarmić psa, posprzątać czy nawet go wyprowadzić, to całkiem nieźle wygląda. Ponieważ na chwilę obecna właśnie ten pracownik go zna, jego bym zapytała o opinie, co on sądzi o oddaniu tego psa. Z tego co przeczytałam, mówił, ze oddałby go komuś odpowiedzialnemu. Nie można pracować z kaukazem jeśli się go ktoś obawia, pokaże mu to. I wszelkiie "dobre rady" co powinien robić, na nic się zdają jeśli ktoś sie boi psa. Nie dziwie się, to są olbrzymie psy. I mogą być niebezpieczne. Poprosiłabym pracownika żeby go wyprowadził, jeśli istnieje taka możliwość. Najlepiej poza miejsce gdzie widac inne psy. Kaukazy czesto nie tolerują innych psów, i ich obecność może je "nakręcać, zwłaszcza jeśli nie był wychowany z innymi psami. Zrobiłabym mu kilka zdjęć bez krat, na smyczy. I spróbowała szukać domu do pilnowania: budowa, teren firmy. Absolutnie nie dom z dziećmi. Ogłoszenia gdzieś na forach budowlanych jako psa z silnym instynktem pilnującym, dla doświadczonej osoby. Natomiast jeśli pies przejawia agresje i do pracownika, zdarzyło mu sie go zaatakować, nawet jeśli z reguły go toleruje, to nie ryzykowałabym adopcji, pomyślałabym o uśpieniu. Na jednej ze stron hodowli kaukazów jest taka opinia, ze kaukaz atakuje raz: zawsze skutecznie.
  2. Oczywiście że chcemy. Lavinio, czy jest w dobrym domu?
  3. Przynajmniej tutaj jest radośnie :loveu: Czy trafił w jakieś dobre ręce?
  4. Jestem spokojna i smutna. Tak trzeba było. Ale takie decyzje są zawsze trudne. Gdy Hefren do nas przyjechał, przywiozłam go z mężem Camary, gdy mój tata zobaczył go pierwszy raz to powiedział ze ten pies długo nie pożyje. Pomylił się. Spędził z nami prawie półtora roku. Był chory, kaleki. Nigdy dobrze nie chodził, nie słyszał. Os samego początku wczuł się w nasz dom. Spodobał mu się ogród, uwielbiał trawę, polubił te kilka kur. Zawsze śmialiśmy sie że Hefren siedzi z kurami. Przywłaszczył sobie kuchnie na parterze której dzielnie bronił. Lubił drzewka w ogrodzie. Nie mógł ich posikiwać ale mógł pod nimi leżeć. Nie był psem przytulanką. Lubił być głaskany, czesany. Ale był psim indywidualistą. Tak jak kaukazy. Można stać dwa metry od niego i nie podchodził. Po co? To nie był mój pies. To był pies rodziców. Zwłaszcza taty. On mówił do niego: Widzisz Hefren, i Ty i ja obaj jesteśmy kulawi. Siedzieli razem w ogrodzie. To tata wypuszczał go do ogrodu, to głównie tata go karmił. Jak Hefren go widział, wystarczył ruch głowy taty i on szedł za nim, jakby rozumieli się bez słów. Mama była tą od interesujących kieszeni ze smakusiami. Oj, tego to on się bardzo szybko nauczył ;) Mnie tolerował, znał, poznawał. Ale byłam dla niego obojętna. Jako ta od mordowania: coś do uszu wlewałam, ciągłam za sierść, jak były jakieś ranki to polewałam czymś szczypiącym, zawsze coś dziwnego robiłam. Czasami słyszałam, ze ten pies się męczy, tak ludzie mówili. Bo nie może chodzić, bo sie czołga. Tak, to prawda. Ale patrzyłam na jego oczy: ciągle zainteresowane, ciągle czegoś szukające. I rozmawiałam z rodzicami. Na pytanie co z Hefrenem mówili że jest ok. Od jakiś dwóch tygodni było gorzej. Osłabł. Udawałam ze tego nie widzę. Nie słyszę. Wiedziałam. Ale nie chciałam. Wróciłam wczoraj rano do domu. Pytam jak z Hefrenem. Ale nie usłyszałam odpowiedzi. Rodzice spuścili głowy. To był ten moment... Hefren kilka dni temu wyszedł do ogrodu. I już nie wrócił do domu. Położył sie w kąciku. Bywały już takie sytuacje, ale wtenczas ładowaliśmy go na koc i przenosiliśmy na noc do jego kuchni. Rano zawsze sam wychodził, to były chwilowe niedyspozycje. Tym razem było inaczej. Nie pozwalał sie dotknąć. Był słaby ale próbował łapać nas za ręce. Bolało go... Załatwiał sie pod siebie leząc... Rodzice zrobili wokół niego parawan w ogrodzie zeby nie wiało, przykrywali go, zmieniali szmaty pod nim. Ale... Jeszcze w niedziele jadł. Wczoraj juz nawet smakusiów nie chciał... Poprosiłam Anie o pomoc. Przyjechała wczoraj wieczorem. Popatrzyła na niego i powiedziała że ja muszę podjać dezyzje. Wiedziałam jaka będzie. On już na nas nie patrzył, po prostu sobie lezał z zamglonymi oczami. Głaskałam go i drapałam za uchem, gdy Ania dała mu zastrzyk. Tata też stał przy nim. Zasypiał powoli... Gdy już głęboko spał, Ania poprosiła mnie abym poszła do domu. Został przy nim tata i Ona. Pomogli mu odejść. Tak trzeba było. Jest mi smutno. Ale i lekko. Hefren już się nie męczy, miał godny ostatni okres zycia, nie był psem niczyim, był nasz. I to jest najważniejsze. Dziękuje Wam wszystkim za wszelką pomoc przez cały czas gdy Hefren BYŁ Z NAMI.
  5. Dlaczego jest tak mało miłośników potężnych Miśków? Czy on ma allegro?
  6. Z taką mordką nie trudno być ulubieńcem... Ech, te realia :shake:
  7. Ale on jest piękny :loveu: No i całkowicie w moim typie, tylko jeszcze nie stary, nie kulawy i nie poł żywy ;) No cóż, podnoszę...
  8. Trzymam trzymam :p I nawet Wam sie przyznam, ze KWL namówił mnie na pewne przedsięwzięcie... Bo Camara kiedys powiedziała ze jak maja być kaukazy adoptowane jak one ani strony ani forum nie mają... A wiecie PSYjaciółki ze z Camary mądra kobieta, same z nią Trzymacie. Wiec tak sobie to rozważałam aż KWL pisze o tym samym. Zmowa jakaś czy co? Ale ja się na tym nie znam, nie umie strony założyć.... :shake: Więc jak już mi zaoferowano pomoc, mi, blondynce komputerowej (i nie tylko) to warto przecież, prawda? I przynajmniej Wy ja odwiedzać będziecie ;)
  9. Ja to tam miałam drastyczne skojarzenia: ze Karina z Robertem zakopali Pytie i od jej ciepła tak odmarzło, ale od spodu... :razz:
  10. Brawo Karina za spostrzegawczość ;) I rozumie ze szukasz jej domu? Czy tylko tak sie chwalisz że masz nowego psa? :evil_lol:
  11. Tweety, opróżnij sobie skrzynkę, nie mogę przesłać Ci pw
  12. Oj, mam nadzieję. Ciągle chodzi mi ten pies po głowie...
  13. samoglow, bo w końcu sprezentujemy Ci na prawdę jakiegoś kaukaza ;) Co do transportu to nie mogę pomóc...
  14. [B]morisowa[/B], czy cokolwiek się wyjaśniło?
  15. No widzisz Mariolu :lol: jak to ja od rana zostałam zaskoczona... I to przez kogo! Przez Koleżankę Kingę która to już dawno nie proponowała mi psa. Nie żeby mi brakowało psów, ale brakuje mi Jej podchodów przy próbie przedstawienia propozycji :cool1:
  16. [quote name='kinga']... np. kaukazy Kasie odmówiły teraz, na wiosnę, wprowadzenia się do domu, i zamieszkały w ogrodzie)[/quote] Kinga! Ty czytasz co ja piszę! :multi::evil_lol:
  17. Ponieważ Właściciel rzeczywiście sie pochorował dość poważnie i nie mógł się opiekować Jagą wiec powstało pytanie co dalej. Któregoś dnia idę do szpitala do mamy a przed schodami Jaga z młodym chłopakiem. Pomyślałam, ze mi sie wydaje. Ale wchodzę do środka a tam Paulina, córka właściciela z siostrą. Czekają na odwiedziny. Ponieważ Tata Pauliny nie mógł się dłużej opiekować Jagą to jedna z córek zdecydowała że Jaga jedzie do nich. Wyjechała z Krakowa, mieszka w bloku. Z tego co mi wiadomo, wszystko jest u nich ok.
×
×
  • Create New...