-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Stary kaukaz HEFREN z Ostródy.Odszedł za TM...
Kasie replied to Kasie's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ryszard Tober Historia, którą pies opowiedział ostu. Schronisko to znajdowało się na obrzeżach miasta. Nie należało może do największych, nie mniej jednak było jedynym w okolicy. Dojechać tam samochodem było trudno, gdyż od strony ulicy było niewidoczne, a samego dojazdu trzeba było szukać w bardzo gęsto porośniętej krzakami „ścianie” zieleni po prawej stronie. Raz w tygodniu wyjeżdżał stamtąd samochód z okratowanymi oknami, w którym siedziało dwóch mężczyzn, ubranych w bladozielone kombinezony. Samochód wracał po kilku godzinach wypełniony zwierzętami, które błąkając się samotnie po mieście, były wyłapywane przez mężczyzn w zielonych kombinezonach. Potem zamykano je w osobnych klatkach. Niewielkich tak, aby mogły zrobić tylko kilka kroków ewentualnie pospacerować sobie w kółko, gdyby potrzebowały ruchu. Ale czym może być taka klatka dla zwierzęcia, które jest przyzwyczajone do wolności i wolnej przestrzeni? Pewnego razu samochód powrócił z cotygodniowej wyprawy z miasta. W schronisku rozległo się szczekanie psów. Ujadały już na sam widok samochodu. Wiedziały, że znowu przywieziono nową „dostawę”. Pracownicy wypakowali niewielkie klatki, w których transportowano zwierzęta, a następnie zwierzęta zostały przeniesione do nowych „domów”. Jednym ze zwierząt był stary pies. Trudno było by zakwalifikować go do jakiejkolwiek rasy. Był to prawdopodobnie mieszaniec owczarka niemieckiego z wyżłem. Jako jedyny zachowywał się spokojnie. Był stary, co widać było po nim, i totalnie zrezygnowany. Sprawiał wrażenie jakby widział już na świecie bardzo wiele i nic nie było by w stanie go zaskoczyć. A może po prostu nie chciało mu się nawet żyć i było mu obojętne, co z nim zrobią. Został umieszczony w klatce sąsiadującej z ogrodzeniem schroniska tam, gdzie nie było w ogóle żadnych „lokatorów” w sąsiedztwie. Tuż za ścianką jego nowego mieszkania rósł oset. Przez całe dnie pies leżał przy tej właśnie ścianie i smutnym wzrokiem patrzył na roślinę. Wyglądało to tak jak gdyby rozmawiali ze sobą, tego jednak nikt nie mógł stwierdzić. Oset kołysał się leniwie na wietrze i nachylał się w kierunku klatki z psem. On również był już stary. Rósł tam już ładnych parę lat. Polubił swojego nowego sąsiada. Tak więc kwitła przyjaźń pomiędzy psem i ostem. Pewnego dnia pies zaczął z nim rozmawiać. Nie mogli się co prawda porozumieć w żadnym języku. Pies mówił po psiemu, a oset odpowiadał mu delikatnym szumem swoich kolców na wietrze, jednak uznał, że jeśli się przed kimś wygada, ulży mu na duszy. Była to opowieść smutna, a opowiadała o całym swoim życiu do momentu, kiedy znalazł się w schronisku. „Wiem, że mnie słyszysz. Rozumiem, że nie możesz mi odpowiedzieć, a może możesz tylko ja ciebie nie rozumiem. Kiedy byłem mały pewien człowiek przyniósł mnie do swojego domu. Nie pamiętam niestety moich rodziców. Człowiek ten miał żonę i syna, który był jedynakiem. Nie wiem, czemu nie mieli więcej dzieci. Być może zbyt byli zapatrzeni w swojego potomka, który wydawać by się mogło był dla nich całym ich życiem. Spełniali wszystkie jego zachcianki. Zawsze dostawał to czego chciał. Ja byłem jedną z jego zachcianek. Chciał mieć psa, więc jego ojciec wystarał się o psa. Pamiętam jak się z nim bawiłem piłką, a potem, kiedy byłem większy chodził ze mną na spacery. Najbardziej lubiłem te jesienne, długie wycieczki do parku, albo na łąkę za miastem, tuż koło lasu. Biegałem po suchych liściach w promieniach jesiennego słońca. Ja też go kochałem i być może to właśnie ta miłość mnie zaślepiła do tego stopnia, że nie zauważałem rzeczy oczywistych dla innych. Chłopak rósł szybko, zmężniał nawet nie zauważyłem, kiedy zacząłem się starzeć. Wtedy być może po raz pierwszy przejrzałem na oczy. Mój pan nie traktował mnie już tak jak kiedyś przestał się mną interesować, już nie wyprowadzał mnie na spacery. Od czasu kiedy zaczęli przychodzić do niego inni chłopcy w jego wieku nie miał już dla mnie czasu. Owszem dostawałem jeść, ale miska, w której dostawałem jedzenie, nie była już myta, a ta, w której była woda po prostu stała sobie. A jeśli już przypomniał sobie, że chce mi się pić, wlewał mi jakiegoś zatęchłego płynu, który kiedyś być może był wodą. Wcześniej spałem tuż przy jego łóżku, ale i tam przestał mnie wpuszczać. Znalazłem sobie miejsce na wycieraczce przy drzwiach. Ciągle miałem nadzieję, że kiedy przyjdzie ze szkoły pogłaszcze mnie po łbie i wyprowadzi na spacer. Na próżno. To był jednak dopiero początek ciężkich dni, które nadchodziły. Wraz z kolegami zaczął znajdować jakąś dziwną dla mnie przyjemność w znęcaniu się nade mną. Jego rodzice nie reagowali na to. Nadal byli zapatrzeni w swoją „latorośl”. Czasami, kiedy wracał ze szkoły i łasiłem się do niego, żeby chociaż trochę mnie pogłaskał kopał mnie w bok, kiedyś złamał mi nawet żebro i miałem trudności z poruszaniem się. Zrosło się, co prawda, ale jeszcze od czasu do czasu, kiedy biegnę i zmęczę się dokucza mi ból. Pewnego razu wrócił do domu i jak co dzień podszedłem z pokorną miną do niego aby mnie pogłaskał. Zrobił to. Myślałem, że oszaleję ze szczęścia. Potem zabrał mnie na spacer. Szedł wraz z kolegami. Rozmawiali o czymś szeptem, było to chyba coś wesołego, bo co chwila wybuchali śmiechem. Potem jednak zrozumiałem, o co im chodziło. Dowiązali mi do ogona sznurek, a na jego drugim końcu, umieścili kilka puszek. Kiedy się ruszyłem usłyszałem za sobą hałas. Zacząłem biec. Hałas mnie nie opuszczał, cały czas mnie gonił i słyszałem jeszcze oddalające się ode mnie salwy śmiechu. Nie wiem jak długo biegłem. W końcu jednak zgubiłem gdzieś sznurek dowiązany do mojego ogona, ale byłem wyczerpany. W końcu jestem już stary. Wiedziałem, że się zgubiłem i nie znajdę drogi do domu. Położyłem się spać pod najbliższym drzewem. Musiałem odpocząć. Przez kilka dni błąkałem się po mieście głodny i wyczerpany. Zaglądałem do śmietników, mając nadzieję, że znajdę coś do jedzenia. W końcu kiedy byłem już skrajnie wyczerpany i nie miałem nawet siły ustać o własnych siłach podeszło do mnie dwóch mężczyzn w zielonych kombinezonach. Włożyli mnie do klatki i przywieźli tutaj. Nie jest to co prawda najprzyjemniejsze miejsce, ale zawsze to jakiś dom. Stary już jestem i nie wiem ile jeszcze pożyję.” Tak więc rozmawiał sobie pies z ostem wypłakując swoje żale. Co kilka dni pies przyciągał miskę z wodą w pobliże miejsca, gdzie rósł oset i łapą zagarniając wodę podlewał go. Przeżyli tak kilka dni, tygodni, miesięcy. Pory roku zmieniały się. Pewnego jesiennego poranka pies nie poruszył się już, nie przyciągnął też miski z wodą i nie podlał ostu. Oset patrzył na nieruchome ciało, które leżało w klatce. Potem przyszli ludzie w zielonych kombinezonach i zabrali je. Klatka znowu była pusta. Kilka dni później oset usechł. © Ryszard Tober -
I stood by your bed last night, I came to have a peep I could see that you were crying, you found it hard to sleep I whined to you softly, as you brushed away a tear It’s “me” I haven’t left you, I’m well, I’m fine, I’m here I was close to you at breakfast, I watched you pour your tea You were thinking of the many times, your hands reached down to me I was with you at the shops today, your arms were getting sore I longed to take your parcels, I wish I could do more I was with you at my grave today, you tend to it with such care I want to reassure you, that I am not lying there I walked with you towards the house, as you fumbled for the key I gently put my paw on you, I smiled and said “it’s me” You looked so very tires, you sank into a chair I tried so hard to let you know, that I was standing there It’s possible for me, to be so near everyday To say to you with certainty “I never went away” You sat there very quietly, then smiled like you knew In the stillness of the evening, I was very close to you The day is over, smile, and you yawning And say goodnight, god bless, I’ll see you in the morning And when the time is right for you, to cross the brief divide I’ll rush across to meet you, and we’ll stand side by side I have so many things to show you, there is so much for you to see Be patient, live your journey out, then come home to be with me…
-
Stary kaukaz HEFREN z Ostródy.Odszedł za TM...
Kasie replied to Kasie's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Miło wiedzieć ze pamiętacie... Nadsłu****e go: czy może nie szczeka tak bezgłośnie na dole. Wyglądam przez okno w swoim pokoju czy może on już nie wyszedł do ogrodu? Tak mimowolnie. :-( -
[quote name='kinga']nie, nie- tak naprawdę to ja Grandy wciskać nie będę, mozecie być spokojni ;) - to jest stary, właściwie nieadopcyjny pies ( ze względu na wiek, nie na zachowanie). Niech trafi do domu docelowego - jeśli w ogóle ma trafić gdzieś. - ale nic na siłę - ona i tak już BEZ łańcucha ma tu raj na ziemi :roll:[/quote] [quote name='samoglow']Kinga, wyglada mi to na proby uspienia czujnosci...:razz:[/quote] A kogo usypiacie? Bo jakaś intuicja podpowiada mi żebym zmykała... :scared:
-
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Ale za co tu dziękować, wszyscy w tej samej "firmie" robimy ;) Tak, martwię się tym przypadkiem, jak i innymi. Podczytuję i chciałabym pomóc jak tylko potrafię. -
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
I przydałoby sie jego zdjęcie bez krat. Może pracownik zrobi? Czysto kobieco go podejść: ze czujesz respekt przed takim psem, że jak pan mówi, on by mnie zaatakował, ale pan z całą pewnością może mu zdjęcie zrobić. , proszę tylko tu nacisnąć, ten pies tylko pana toleruje... Czy jakoś tak... Takie zdjęcia gdzie widać psa bez krat to według mnie podstawa. Potencjalny chętny będzie go chciał zobaczyć. -
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
[quote name='Charly'].... Jakie sa fora lub gazety, o ktorych mowila Kasie?[/quote] Sama nie wiem. Zrobiłabym tak: Wpisać w google kupie działkę, budowa domu, itp, dodajcie nazwy pobliskich miejscowości. Znajdźcie fora na tych portalach, myślę że tam warto umieszczać takie ogłoszenie. Można jeszcze spróbować z firmami transportowymi, gdzie są przeładunki towaru, to sa dość duże tereny do pilnowania. Jakieś magazyny, składy budowlane, stolarnie. To mi na razie przychodzi do głowy. -
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
I jeszcze jedna taka zupełnie moja osobista uwaga co do ogłoszeń. Ludzie szukający takiego psa nie zwracają uwagi na to, że "ratują mu życie", nie zwracają uwagi na teksty typu: "pomóż go nam uratować, daj mu szanse". Szukają psa dorosłego, żeby mógł od razu pilnować, nie mają czasu bawic się ze szczeniakiem. To też jest tutaj atutem: biorąc szczeniaka nie wiedzą czy będzie dobrze pilnował, czy jest czujny itd. W naszym przypadku od razu wiedzą co dostają i czego mogą sie spodziewać. Pies jest duży, zdrowy, silny, zniechęca nieproszonych gości widokiem, odporny na warunki atmosferyczne. Zauważyłam również ze część osób pociąga to, ze kaukazy sa psami trudnymi, że posiadanie takiego psa i radzenie sobie z nim daje satysfakcję. Akurat nie wiem, jak to interpretować,ale myślę, ze można i to wykorzystać w ogłoszeniu. -
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Jeśli znajdzie się osoba chętna na psa takiego jak Zbyszko (Hektor), to psiakowi podaje się sedalin lub coś podobnego. Pies usypia. Kaganiec, obroża, smycz, przewozi sie go. Pies i tak idzie w nowe miejsce. Przy zmianie otoczenia pies czuje sie mniej pewnie, nie jest agresywny. Oczywiście duża ostrożność niezbędna. Kilka godzin, dni jest mniej pewny swego. Wtenczas właśnie jest czas na zaznajomienie sie z nowym opiekunem. Przynosi mu miskę, pokazuje mu sie częściej, wchodzi do kojca i wychodzi. Nie od razu go wypuszcza na cały teren. Pies musi sie do niego przyzwyczaić, do jego zapachu, obecności. To wcale nie jest nierealne. Pies zaczyna pokazywać swój charakter po 3-6 tygodniach, po 3-6 miesiącach możemy zacząć mu ufać i powiedzieć ze znamy jego normy zachowań. Jeżeli po tym czasie pies przejawia oznaki jakiejkolwiek agresji w stosunku do opiekuna (mówię o normalnych warunkach), należy go uśpić. -
[quote name='lavinia']Kasie on ma kawałek ogona chyba...przyznam się, ze nie sprawdzałam tak dokładnie, ale z tego co widać to tylko taki kikucik jest[/quote] Tak mi to właśnie wyglądało. O tyle dziwne ze uszy ma nie kopiowane. A metoda odrąbywania kawałka ogona to w niektórych rejonach podhala, mam nadzieje ze już zaniechana. A może po prostu tak go jakoś stracił przez przepadek...
-
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
A co do szukania mu domu, to jeśli mogę coś poradzić, to nie ogłaszałabym go w MP czy na forach mój pupil itp. A raczej na forach budowlanych, z nieruchomościami. Bo przecież takiego miejsca szukamy dla tego psa. zainteresują sie nim ludzie którzy chcą mieć psa do pilnowania. Wydałam już trzy takie psy. Jeden z nich był "ostry". Nie wiedziałam, czy coś da sie zrobić. Zgłosił sie z allegro pan który mial stolarnie i podbierali mu w nocy drzewo. Zabrał ode mnie psa w kagańcu i przywiązanego na dwóch smyczach. Myślałam ze to wariactwo. A później telefon, że tak pilnującego psa to on jeszcze nie miał. Musi uważać żeby pies krzywdy komuś nie zrobił, ale nikt mu już drzewa nie podbiera. Może to pojedynczy przypadek, ale świadczy o tym, ze są i takie miejsca, w których właśnie taki pies jest potrzebny. Tamten pies nie pozwalał sie dotknąć. Nie było mowy o spacerze czy czesaniu. Ale jak widać pilnuje świetnie. Dlatego warto Hektora ogłosić i zobaczyć jacy ludzie zadzwonią, czy ktoś sie zainteresuje. -
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Nikt kaukaza nie weźmie do walk psów. O to akurat jestem spokojna. I należy szukać mu domu do stróżowania właśnie. Terenu jakiejś firmy, placu budowy. Te psy sa właśnie do tego stworzone. Nie są przytulankami Nie wymagają częstego kontaktu z człowiekiem, głaskania, spacerów. Rasa ta była wyhodowana do pilnowania owiec. Nie pilnowały razem z ludźmi, pilnowały same, po kilka tygodni w górach na halach. Jesli szczeniaka przyzwyczaimy do ludzi, do domu, to i owszem, będzie dobrze z socjalizowany. Ale zawsze pozostanie indywidualistą. Nie będzie aportował, brał z nami udział w agility itp. To nie ten typ, nie ta rasa. Kaukazy nie wymagają długich spacerów: pies wybierze sobie jedno miejsce na podwórku i będzie w nim leżał przez większość dnia. Wygląda jakby spał. Jeśli ktoś wejdzie, nie będzie szczekał. Podejdzie, dokona analizy, obserwuje. Po prostu widać ze myśli. Jeśli uzna że jego teren jest zagrożony, zaatakuje. Bez ostrzeżenia. Tak jak kiedyś jego przodkowie atakowali wilki czy niedźwiedzie. zakradające sie do stada. Bedzie miał tylko jednego pana. Sam wybierze, będzie to osoba stanowcza i konsekwentna. Kaukaz nie oczekuje głaskania, przytulania. Będzie obserwował zachowanie swojego pana. Będzie to raczej coś jak porozumienie wzrokowe, gestami. Kaukazy, może nie wszystkie, ale Hektor na takiego wygląda z Waszych opisów, "nadaje sie" do kojca na cały dzień, może być wypuszczony w nocy. Moze być tylko jeden człowiek którego będzie słuchał. To wystarczy aby ułożyć relacje z innymi ludźmi. Jeśli podporządkuje sie jednemu człowiekowi, resztę będzie tolerował. Nie zgadzam się z opinią, że jest tyle łagodnych psów a tutaj pies jest niepewny wiec po co mu szukać domu. Pies jest zwierzęciem, pomaga człowiekowi. Ta rasa jest po to żeby stróżowała. I uwazam, ze jest szansa zeby znaleźć mu dom. Właśnie w takim celu. -
Będzie miał jak tylko spróbuje ;)
-
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
[quote name='chacko']no to dobze ze schron inaczej mysli.... dziewczyny to wy nazywacie to pomos dla psa???uspienie???[/quote] Tak, w niektórych sytuacjach to jest właśnie pomoc dla psa. Bo jeśli pies jest nieprzewidywalny, duży pies, silny, to nie należy ryzykować. Człowiek go skrzywdził, źle wychował, to przez nas jest taki a nie inny. Ale jeśli miałabym mieć nieprzewidywalnego kaukaza którego zamykam na całe życie w kojcu 2x3 metry to wybiorę uśpienie go, żeby pies sie nie męczył. -
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Charly, zapytaj pracownika czy mógłby go wyprowadzić. Zobaczycie jak pies reaguje poza kojcem. Macie jakieś miejsce do spacerów? Moze nawet zejście z tej skarpy? Popatrz jak sie zachowuje poza kojcem. Czy jest zainteresowany trawą, zapachami na ziemi czy tylko sie rzuca na wszystko co wokoło. Na smyczy na pewno będzie ciągnął, trzeba uważać. Pracownik schroniska zresztą wie. Po prostu zobaczcie jak sie zachowuje poza kojcem, gdy nieco sie zmieni teren. Nie powinien wówczas byc zainteresowany ludźmi ale bardziej nowym terenem. Nie powinien rzucać się na kraty i nie dać się odciągnąć jak będzie poza kojcem. To chyba tyle co mogłabym poradzić teraz, tak na odległość, i przy tej ilości informacji oraz z realiami schroniskowymi. -
Owczarek kaukaski- JUŻ SZCZĘŚLIWY NA DUŻYM RANCHO!! :)
Kasie replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Powoli. Kazdy ma z Was trochę racji. Nie zaczynajmy od tego, ze kaukaza można zmienić, można z nim pracować, nauczyć komend, uczynić z niego posłusznego psa itd. To nie te psy. Jak napisał KWL, on musi pracować: mieć kojec, budę i miejsce którego będzie pilnował. Zawsze warto spróbować ogłosić go. Na szczęście ludzie nie tylko szukają psów-maskotek. A czy to tak istotne jak go pracownik uciszał? I jak pies zareagował? Za każdym razem była inna sytuacja. Zresztą to tylko polemizowanie. Ja uważam, ze wart spróbować.