-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasie
-
Przypuszczam co sobie myślicie, że kupiłam psa zamiast wziąć staruszka... W naszym domu stare duże Miśki zawsze będą miały swoje miejsce, tak jak do tej pory było. A dlaczego ten maluch się pojawił? Cóż... moja przygoda z psami zaczęła się od dogów. Gdy odszedł Ares, mój pierwszy dog, powiedziałam ze nigdy nie chcę doga, że za bardzo bolało. Wtenczas pojawiły się inne psy w moim domu. Ale zawsze gdzieś marzyłam o dogu. Moje zasady są takie, ze jeśli chcę mieć psa idę do schroniska, jeśli chcę mieć konkretnego psa, kupuję go z hodowli, z rodowodem. I taki jest Igrek. Bo chcieliśmy doga. Chyba się tłumaczę ;) Chyba zwłaszcza Tobie Kingo i Tobie Gosiu :) Czekam na pozytywne komentarze co do min Linkusia. Jak zauważycie, jest po kolejnej wizycie w salonie psim, jeszcze pachnie perfumami ;)
-
Cóż... wszystkie duze psy to takie skarbonki bez dna... Dogi są bardzo specyficzne, fakt, ale ja je uwielbiam :) Lincolna też ;) pomimo ze nie dog :) Linki jest po prostu jedyny w swoim rodzaju :) Możesz mi podrzucić link do wątku Amber? Mamy jeszcze jednego kota, przybłąkał się do nas przed zimą jeszcze, zime spędził zamknięty w domu ale pomimo że go karmiliśmy, ze był z nami w domu (w ogrzewanym garażu na parterze, z oknami) to nadal się nas bardzo boi i nie pozwala się nabliżyć. Ale w porach karmienia zawsze do domu przychodzi :)
-
Maluch czyli Igrek to mały dozio. Moja przygoda z psami zaczęła się od doga, Aresa. Po jego odejściu powiedziałam ze nie chcę więcej doga, że jego odejście za bardzo bolało. Ale teraz od jakiegoś czasu wróciło to pragnienie. Pojechaliśmy do hodowli ot tak tylko... no i widać jak się skończyło :evil_lol: Bałam się jak będzie z Lincolnem. Ale jest bardzo fajnie. Nawet jak Igrek złapał Lincolna za język :eviltong: to dostojny WUJ nawet nie mruknął. Linki chyba otrzebował stada. Znacznie ładniej chodzi teraz na spacerach na smyczy, a co ważniejsze, mniej się liże! Nie chce się bawić z Igrekiem, ale też nic Młodemu nie mówi. Powódź ominęła nas dołem. I to dosłownie, mieszkamy na szczycie wzniesienia więc bardzo nam się udało. Gosia, a jak u Was będzie? Jest prawdopodobieństwo zagrożenia? Jo37, Ty masz też doga, prawda? :)
-
Migawki z życia Białych Misiów trzech i Niepieseczki :-)
Kasie replied to Camara's topic in Owczarek podhalański
Dlaczego Camara ciagle zbanowana? -
Linkiemu futerko odrasta i to dość szybko. Na wiosne zmieniły się jego psie poglądy i znowu wprowadził się do domu... dziwne jest to psie postrzeganie: zima i mróz: chce być na polu, wiosna: chetnie w domu. Co ciekawe śpi snem sprawiedliwego wtulony w kaloryfer :) ale Linki nigdy normalny nie był :) Ma rudego kolege Krystiana. Kolega jest już bezjądrowy ale dla Lincolna nie czyni to róznicy. Ma też burą koleżankę Kryśkę. Jak na psa który stał gdzieś przy kaukazach jak geny rozdawali, pilnuje tego swojego stada. Tj goni obce koty a swoje są ok. Kocia karma jest the best ;) Pozdrawiamy z Krakowa :)
-
Witam po przerwie :) Dla pamietających Lincolna, ma się nieźle. Wiosny co prawda jeszcze nie ma, ale już go ogoliliśmy. Bez futerka taki lżejszy, radośniejszy. Niestety, ogłuch... w jedzeniu mu to nie przeszkadza więc rozrabia, tyje i kopie dziury :) Mamy też problem ze skórą, łojotokowe zapalenie mieszków sierściowych czy cos takiego...i z krótką sierścia znacznie łatwiej utrzymać higiene, przemywać płynem itd. Pozdrawiamy z Krakowa :)
-
lupak, po prostu zmienia na zimę rodzaj :) W salonie mi powiedzieli że strzyżenie na zimę to na początku października jeszcze sie robi a my nie specjalnie mamy wyjście zeby tą skórę wyleczyć jakoś... Poza tym Linki jak tylko jest chłodniej to do domu się pcha. On i tak spi w domu albo pod drzewem więc myślę że to przeżyje. ;) No i nie zapominnajcie ze on jest na garnuszku mojej mamy więc izolacja tłuszczowa zbudowana jest odpowiednio ;)
-
DZiewczyny :) Bardzo, bardzo Wam dziękuje za życzenia :) Można składać :) nikt się nie wycofał ;) Przepraszam ze dopiero teraz tu zaglądnęłam i podziękowałam, czas jakos znowu przyspieszył... A dziś zmiany w zyciu Lincolna. I pewnie to zmartwi Drogą Koleżanke Kingę :) Dzis golimy Lincolna na łyso. Trudno. Jest problem z jego skórą. Ma ciągle podrażnienia. Fakt, zaniedbałam to. Pod jego futrem mało widać skórę. Ja do tej pory stosowałam tylko grzebień do wyczesywania. Ale przecinaki to rewelacja tylko że z nimi się zapoznałam dopiero podczas wizyty w psim salonie. Nabyliśmy takie i się okazało ze po przetrymowaniu porządnym po powyciąganiu "waty" czyli odszerstka skóra miejscami jest podrażniona, pojawia się coś jak blado brązowy łupież. I tak jest punktowo w różnych miejscach. Z panią weterynarz znalazłyśmy te miejsca, tam został wygolony, te miejsca były przemywane jakimś roztworem, dostał sterydy. Załagodziło się, prawie znikło. Przestał też lizać łapę do miesa. Ale jakis miesiąc temu znowu się odnowiło. I to w innych miejscach. Coż pozostało? Idzie pod maszynkę (nie mylić ze idzie "do" maszynki do miesa ;) a później kąpiel lecznicza. Wreszcie może dotrze do dna sierści. Poneważ nabylismy aparat to jest szansa na zdjecia :) z tej maszynki ;)
-
Kinga, fakt, trawę koszę rzadko bo prawie nigdy ;) zawsze ktoś to robi :roll: Oj, fajnie jest tak obserwować... Gosia, masz rację ze mogę się nie znać na śpiewaniu Lincolna ja słuchu nie mam ale on głosu to na pewno nie ma :shake: A przygotowania do ślubu przyspieszyły wbrew mojej woli, to już za tydzień... :-o
-
To bardzo miłe ze pamiętacie Lincolna :) Zdjęcia postaram się zrobić tylko nadal nie mam aparatu, tylko komórka, a zdjęcia są z komórki kiepskie... Czy ja wiem czy go swędzi? On po prostu liże łapy z nudów. A skórą w tych miejscach ogolonych wcale się nie przejmuje. Linki jest już u mnie długo. A dopiero od kilku tygodni obserwuję jak się tarza w świeżo skoszonej trawie i obraca się przez plecy. Wcześniej tego nie robił. Również zaczął się wylegiwać w pozycji do góry kołami. I to co mnie niepokoi zaczął wyć. głównie na leżąco w pozycji waruj, jak kogoś z domowników widzi, merda strasznie ogonem i wyje. Jak to można zinterpretować? :roll: A jak jest drastycznie gorąco to Lincolna można zawsze znaleźć w piwnicy, tylko ciężko go wyciągnąć na pole wtenczas. Co ciekawe, nie wejdzie za żadne skarby do łazienki gdzie są zimne płytki. Aszot zawsze tam leżał jak było gorąco. A Lincoln nawet za miską nie wejdzie do łazienki. Natomiast piwnica, ciasne pomieszczenia to jego ulubione miejsca. Np w garażu wczołguje się pod samochód jeszcze. Czy ktoś z Was uzywa maszynki do golenia psów? A jeśli tak, to jakiej? Jaką warto kupic? Pytam całkiem niewinnie... 8-) będzie leżała na półce i nie będę jej używała... :knuje:
-
Lincoln znów dał znać o sobie. Pochorował się. Jednego dnia cały czas leżał. Jadł ale nie podnosił się. Kolejny dzień, pies wstaje ale się zatacza, pod wieczór już nie wstawał... Przyjechała Ania w nocy. Nafaszerowała go zastrzykami, pobrała krew na morfologię. Już w nocy się podniósł i wykazał zywe zainteresowanie miską ;) Cały Linkuś :) Morfologia w normie. Tylko płytki jakoś nie tak... Może jakiś guz? Golimy brzuszek i USG Ania zrobiła. Na szczeście nic nie wyszło. Ale przy goleniu okazało się że jest coś nie tak ze skórą, jakieś miejscowe odczyny zapalne. Przeszukaliśmy lincolna i miejsca z tymi odczynami zostały wygolone i są teraz przeze mnie przemywane co drugi dzień. Wyobraźcie sobie Lincolna z takimi dzinymi wygolonymi łatami w różnych miejscach... Wygląda PIĘKNIE :loveu: wszyscy się za nim teraz oglądają. Już wiem co to znaczy powiedzenie że pies wpadł pod kosiarkę... ;) Reasumując, po kuracjach Ani nawet dziura w łapie się goi, Lincoln wygląda jak idiota, ja podtrzymałam opinię sąsiadów że z tymi psami u mnie to coś nie tak, Paweł z niedowierzaniem kręci głową, a Lincoln zżera wszystko co tylko się do jedzenia nadaje i z nawiązką nadrobił dwa dni niespodziewanej diety ;) Pozdrawiamy z Krakowa :multi: