-
Posts
6045 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Gajowa*
-
Dzisiaj postępów niewiele - tylko ubrałam ją w szelki, bo obrożę znosi jeszcze gorzej . W nagrodę, że pozwoliła się ubrać wypuściłam ją z kojca do Karmelka, który już biegał sobie. Charlin nie chciała jeść obiadu - pierwszy raz. Ponadto pozwoliła do siebie podejść i bez problemu mogłam ją obejrzeć /brzuszek/. Myślę, że może się źle czuje i oczekuje ode mnie pomocy - bo nie wiem jak to tłumaczyć inaczej. Trochę jestem zaniepokojona - będę ją obserwować.
-
Karmelowy, puchaty misio się przypomina .
-
A ja nie widzę zdjęć na tej stronie ...
-
Charlin nie wykazuje żadnej agresji - w momencie jak chcę ją w kojcu złapać kuli się, drży ale nigdy nie próbowała mnie złapać zębami. Aktualnie Charlin jest bez szelek/obroży i jest w kojcu z Karmelkiem i jest wypuszczana 4 razy dziennie w sumie ok.3 godziny biegania. "Na wolności" i w towarzystwie Karmela podchodzi do mnie, bez problemu po smakołyk. Jak Karmelek jest w kojcu to już z podchodzeniem jest gorzej, waha się ale w końcu podejdzie łapie smakołyk i ucieka. Jak jest "zniewolona" tzn. w szelkach/obroży i na smyczy to nie interesuję ją żadne smakołyki, kładzie sie na ziemi - odmawia współpracy.
-
Karmelek się wszystkim bardzo podoba - znajomi, którzy mnie odwiedzają twierdzą, że jest śliczny. Tylko dlaczego nikt go nie chce ?
-
Sprytna jest bestia niebywale i bardzo inteligentna. Dzisiaj stosując się do rad LALUNY przy podawaniu miski z obiadem postawiłam miskę tuż przy nogach i chciałam ją zmusić do podejścia bardzo blisko. Chodziła w koło, poszczekiwała na mnie i podchodziła coraz bliżej i bliżej z róznych stron. Wreszcie podeszła do miski /myślałam że zacznie jeśc/ a Charlin złapała miskę w zęby i przeniosła ją na bezpieczną odległość ok.10 m i wtedy przystąpiła do jedzenia. Uznałam jej determinację i dałam jej zjeść stojąc i nie oddalając się ze swego miejsca. A miske złapała tak , że nic z niej nie wypadło !.
-
Teraz nie wiem jak z tego wybrnąć. Podaję jej antybiotyk 2 ray dziennie w parówkach, więc musi go dostać "za darmo". Teraz jak wchodzę do kojca to ona wogóle nie chce wyjść z budy, nawet do parówki tak się boi, że ją ubiorę w szelki i znów wezmę do domu. Przedtem podchodziła do mnie nawet bez smakołyka.
-
Wczoraj już nie miałam siły pisać ale Charlin wróciła do kojca. Wyszłam z nią na późny spacer i aby umożliwić jej załatwienie się przypiełam ją do linki treningowej 15 m i przywiązałam do drzewa w części ogrodu oddalonej od kojca. Aby jej nie krępować poszłam na max. 10 minut do domu. Jakież było moje zdziwienie kiedy po przyjściu zobaczyłam, że Charlin nie ma. Pozostała linka i szelki na śniegu. Charlin była oczywiście przy kojcu. Późna noc, ciemno, Charlin bez szelek nie miałam szans na złapanie jej, więc wpuściłam ją do kojca i dałam spokój.
-
[FONT=Arial]Generalnie Charlin zachowuje się w domu bardzo spokojnie wręcz apatycznie. Ożywia się tylko kiedy przygotowuję jedzenie w kuchni, wtedy przychodzi stoi tuż przy mnie i czeka. Albo jak usłyszy Karmelka; zaczyna popiskiwać podbiega do drzwi wyjściowych lub balkonowych, a nawet wskakuje /przez kanapę/ na parapet okienny. Jak otwieram drzwi wejściowe ona już się zjawia i kombinuje jak wyjść. Ale najgorsze są spacerki. Wychodzimy na smyczy, wychodzi chętnie ale tylko w stroną kojca w innym kierunku natychmiast się kładzie na ziemi i nie ma żadnego sposobu żeby postawić ją na łapy /od smakołyków odwraca głowę/. Więc żeby załatwiła potrzeby muszę ją puścić ale później nie da się złapać. Mogę to zrobić tylko w kojcu i zanieść na rękach do domu. Niestety nie mam pomysłu jak przełamać jej bierny opór i czy to w obecnej sytuacji jest w ogóle możliwe? Wydaje mi się, że tylko pogarszam nasze relacje poprzez zmuszanie jej siłą do pozostawania w domu. Bardzo proszę o rady. [/FONT]
-
Noc minęła całkiem spokojnie. Charlin ulokowała się na posłaniu Nortona i spali tam razem na przemian z Gają i Nortonem - bez konfliktów. Rano moje psy wyszły już o 6 tej i od tego casu Charlin zaczęła popiskiwać i chodzić po mieszkaniu. O godz. 8 wyszłyśmy do ogrodu na smyczy ale stała w miejscu, więc ją puściłam. Odrazu zrobiła siusiu obeszła wszystko dookoła i stanęła pod kojcem. Droga powrotna do domu odbyła sie już pod przymusem .
-
Charlin spała może godzinkę po zabiegu, a później snuła się po mieszkaniu pomrukując i popiskując i najczęściej oczywiście stała przy drzwiach wyjsciowych. W mieszkaniu byłyśmy same kilka godzin - psy w ogródku. Ja położyłam się po obiedzie na kanapie, a Charlinka łaziła po pokoju. Układała się coraz bliżej mnie aż w końcu wskoczyła na kanapę i położyła się przy mnie. Psów moich nie było więc nie wygoniłam jej. Leżałyśmy tak przez moze 15 min. ale zaczeło się szczekanie przy płocie Karmel też się włączył i "czar prysł" Charlin pobiegła do drzwi. Obecnie leży na miejscu Gajki, a ta nie wie gdzie ma się podziać mimo, że są przygotowane dwa dodatkowe miejsca do wyboru.
-
A Karmelek jest wspaniałym, przemiłym psem, dla ktorego najważniejszy jest człowiek. Za każdym razem przerywa kilkakrotnie jedzenie, żeby się przytulić i być pogłaskanym. Jest mi bardzo przykro, że musi być w kojcu. Staram sie żeby jak najdłużej mógł pospacerować, ale mój staruszek Norton jest przyzwyczajony do pełnej swobody, a teraz też muszę mu ją trochę ograniczać. Może ogłoszenia w GW byłyby skuteczne ?
-
[FONT=Arial]Charlin z pewnością nie będzie łatwo utrzymać w domu i szczerze mówiąc obawiam się jak to będzie ale równie mocno boję się cieczki. Mój staruszek Norton mimo, ze ma już kłopoty z poruszaniem się za Charlinką chodzi całkiem chyżo i napastuje ją czasami. Tak, że w zasięgu jest dwóch potencjalnych “kawalerów” oraz kilka wsiowych psiaków, które potrafią chodzić po siatce. Uważam więc , że sprawa sterylizacji jest pilna. Charlin mogłaby praktycznie cały czas biegać po ogrodzie i wylegiwać się na słonecznym ganku razem z moimi psami. Z Gają pięknie się bawią, a Nortona Charlin się nie boi i chyba trochę lubi. Ona jednak jak tylko zamknę Karmela w kojcu zaraz podchodzi pod drzwi i czeka, aż ją wpuszczę do środka. Czasami chcę ją przetrzymać ale ona potrafi stać pod kojcem godzinę i dłużej. Nie chce korzystać z wolności bez niego i to jest cały dramat. [/FONT]
-
Umówiłam się na steryklę na poniedziałek godz.11 - koszt 150 zł. Charlin po zabiegu pozostanie w domu - nie będzie to łatwe zatrzymać ją w domu zwłaszcza, że będzie musiała wychodzić na siusiu itd. Największym problemem jest Karmel, w którym ona czuje oparcie i za wszelką cenę chce być z nim. Staram się też zintegrować ja bardziej z moimi psami ale to ciężko idzie.
-
Stanowczo za długo, bo ludzie nie wiedzą jaki jestem miły, mądry, posłuszny no i piękny. Jak mogliby sie o tym dowiedzieć ?
-
Karmel o sobie przypomina - spadł na odległe pozycje. Przemywamy skórę i chyba trochę mniej się drapie.