-
Posts
6045 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Gajowa*
-
Pod względem spacerków sie nam pogorszyło. Mnie - bo muszę cały czas go pilnować i Karmelowi - bo spacerki ma krótsze. Zabezpieczyłam prowizorycznie to newralgiczne miejsce ale i tak nie mam do niego zaufania, ze nie wykombinuje czegoś innego. Widzę, że spogląda często na tę część ogrodzenia i wiem o czym myśli. Słomę kupiłam , włożyłam do budy i wydaje mi sie, ze pieski były zadowolone z tej zmiany /kocyki były jednak sztuczne/.No i ten zapach! Karmelek odrazu wszedł i łapami rozgarnął słomę po swojemu.
-
Martwi mnie, że nie robimy widocznych postępów w naszych wzajemnych relacjach. Otóż widząc jak Karmel praktycznie cały spacerek się przytula i otrzymuje głaski Charlin jest też bardzo blisko mnie - dosłownie chodzi mi pod nogami. Ale wystarczy, że się próbuję schylić zaraz odskakuje na bok na bezpieczną odległość. Taki stan utrzymuje się od kilku dni i nie mam pomysłu jak ją sobie zjednać. Smakołyki niewiele tu pomagają bo podchodzi, bierze ale zaraz odskakuje. Nie chcę też nic robić na siłę. Może macie jakieś sugestie ?
-
Wszystkie okrywki samochodowe kocyki, płachty mam albo zarzygane albo zaświerzbione i juz nie mam na czym wieźć Karmelka. Przydałaby się plandeka samochodowa łatwo zmywalna ale takiej nie mam i do niedzieli mieć nie będę.
-
U Charlin wszystko w porządku, ma duży apetyt, jest wesolutka i bardzo chce sie bawić. Nawet mnie zachęca do zabawy ale wciąż na dystans. Dzisiaj znalazla w śniegu plastikową butelkę po napojach /jedyną zabawkę którą uznaje moja Gaja/ i podrzucała ją sobie przez cały wieczorny spacerek. Karmel coraz mniej się z nią bawi chociaż ona go cały czas prowokuje. Nawet warczy na nią jeżeli tylko chce zbliżyć się do jego miski. Charlin niestety jest nieprzyjaźnie nastawiona do mojej Gaji - bardzo warczy na nią i szczerzy ząbki i Gaja się jej boi... Z Nortonem też już się spotkala kilka razy ale wszystko jest ok. - trochę się go bała na początku.
-
Dzisiaj wieczorny spacerek tylko 20 minut zamiast 2 godzin -tyle tylko wytrzymałam spacerując z Karmelem+Charlin. Jemu już sie znudziło towarzystwo Charlin za bardzo się "baba" narzuca. Może złapał woń innej suczki i to cieczkującej. W okolicy suniek nie brakuje. Na szczęscie jest bardzo posłuszny i zawsze przychodzi na zawołanie. Adresówki nie mam - ostatnią Gaja mi wykończyła.
-
Sochaczewska GABI - już nie cierpi - MA DOM!!!!!! :-)))
*Gajowa* replied to Marka's topic in Już w nowym domu
To bardzo piękna, szlachetna sunia. Z pewnością ją szybko ktoś pokocha. -
Charlin to bardzo mądra suczka, jest sprytna i potrafi sobie nieżle radzić. Podejrzewam, że nigdy nie chodziła na smyczy ani w szeleczkach i była "wsiowym" psiakiem podwórkowym, ciągle przepędzanym. Boi się ruchów ręki i dosłownie wszystkich przedmiotów. W dalszym ciągu jest bardzo nieufna ale w towarzystwie Karmela znacznie śmielsza. Dziś baraszkowali przy moich nogach i ona położyła sie w zabawie na mojej stopie i nawet chwilę to trwało. Bardzo lubi się bawić, podskakuje, tarza się w śniegu i szybko biega. Do mnie podchodzi do ręki - mogę ją tylko końcami palców podrapać po okolicy noska ale pogłaskać się jeszcze nie da, cofa się.
-
Otóż Karmelek-Wróbelek przefrunął dzisiaj przez płot. Zaalarmowała mnie Chrlin przeraźliwym piskiem. Wybiegłam z domu - myślałam, że może włożyła główkę między sztachety i nie może wyjąć. Biegne do płotu, Charlin stoi i patrzy zdenerwowana na ulicę i za chwilę pojawia się Karmel bardzo zadowolony z siebie. Otworzyłam furtkę i zaraz wszedł przymilając się i rozdając całuski. Obejrzałam ślady i wiem,że przeskoczył przez siatkę 1,5 m, której jedno przęsło mam na granicy z sąsiadem /reszta jest płot lamalowy 2m wysokości/ przeszedł przez sąsiednią działkę o przez ogrodzenie z siatki sąsiada. W ten sposób spacerki będą krótkie i pod nadzorem albo na lince 15 m. Nie wiem co lepsze?
-
Trudno byłoby umyć budę przy minusowych temperaturach, a przcież musiałaby jeszcze szybko wyschnąć. Nie wiem gdzie są stajnie w okolicy, a szukać po tych bezdrożach przy takich warunkach pogodowych nie mam odwagi - trzy razy już w tym roku się zakopałam w zaspach i trzeba było pomoc organizować. Dziś pojechałam na bazar po słomę oczywiście nikt nie miał ale nawiązałam kontakt z rolnikiem z Powsina i może jutro podjadę i kupię.
-
Może namiary na wolontariuszki figurujące na stronce schroniska - mają większe doświadczenie w weryfikacji kandydatów. Ja wszystkie istotne wiadomości przekazuje na forum. Odnośnie sterylki to wetka, która zrobiła zabieg Iwie jest dobra i tańsza. Zdaję sobie sprawę, że Charlin musi byc w domu po zabiegu. Pierwszy dzień nie będzie problemu - będzie spała ale już drugiego dnia będzie chciała się koniecznie wydostać. A załatwianie się? Nie da się wyprowadzić na smyczy, a jak ją postawię na ziemi bez smyczy to zaraz ucieknie do kojca i co wtedy? Ona nawet w kojcu się nie załatwia - kojec jest wyłożony szczelnie płytami chodnikowymi , jest pozamiatane, czyściutko i ona to potrafi uszanować.
-
Jeszcze jutro porozmawiam z wetką na temat kastracji. Żeby wziąć go do domu muszę być pewna, że świerzb już wyleczony. A tego niestety ciągle nie wiem. Jutro muuuuszę załatwić jakoś tą słomę. Może uda mi się zdobyć lampę do odkażania i wtedy będę mogła odkazić budę i zrobić posłanie ze słomy, którą będę palic.
-
Po dzisiejszym dniu zapewne oswajanie Charlin się trochę uwsteczni, ponieważ aby ją załadować i wyładować z samochodu musiałam użyć sily. U weta tez trzeba było ją przeciągać po posadzce albo przenosić. Ona chyba boi się być przyczepiona do smyczy. Jak wysiadła z samochodu już na podwórku, chciała podbiec w kierunku kojca ale jak zorientowała się, że jest na smyczy odrazu się połozyła. Zaraz po powrocie był obiadek, ale Charlin nic nie zjadła. Aha ważyłyśmy ją - 15,3 kg.
-
Widzę, że Lara mnie wyprzedziła i już wszystko napisała. Mogę dodać jedynie to, że samochód został znów zbeszczeszczony - niestety! Jaki Karmelek ma stosunek do dzieci - nie sprawdzałam, ale to jest tak łagodny, kochany i spokojny pies, że z pewnością dzieci też kocha. Co do kotów - nie wiem. Moja kotka po powrocie do domu /nie było jej 17 dni w styczniu w te mrozy/ nie wychodzi na ogródek, tak że nie mam jak sprawdzić.
-
Jutro postanowiłam zabrać Charlin do wetki w Piasecznie, u której był Karmel. Jego też zabiorę bo ciągle się drapie w okolicy pach. Teraz więcej mogę obserwować Charlin w ogródku i zauważyłam, że też się drapie w tym samym miejscu. Jutro będę miała pomagiera więc może sie uda. Lara czy mogłabyś mi podać telefon do tej wetki bo nie wiem w jakich godzinach jutro przyjmuje. Od tego zależy pora zabawy.
-
Ja jestem gotowa załatwić sterylkę, rzeczywiście z opieką może być problem, bo sunia jeszcze bardzo nieufna i trzyma sie na dystans. Może za kilka dni będzie lepiej. Wychodzą na spacerki razem. Wczoraj wieczorem ok. 2 godzin byli na ogródku. Nawet trochę się denerwowałam, ze po ciemku jej nie znajdą ale Charlin trzyma się Karmela i nie było problemu z wejściem do kojca jak on już wszedł. Dziś rano pięknie bawiły się - Charlin wielokrotnie prowokowała go do zabawy. Miło było na nich popatrzeć. Oswajanie Charlin przy Karmelku niestety jest bardzo utrudnione. Jak wołam Charlin na smakołyk to on się pcha na mnie ale smakołyk ma w nosie - chodzi mu wyłącznie o pieszczoty. Muszę go zamknąć i wtedy mam chwilę, zeby ją przywołać. Podchodzi do ręki i smakołyk zjada stojąc koło reki, nie wycofuje się. Ale generalnie w ogródku trzyma sie ode mnie na odległość 2-3 m.
-
Oj będzie pisać przede wszystkim o zdrowiu Karmela. Otóż konieczna jest wizyta u weta. Oględziny pod kątem świerzba i ewentualne dalsze leczenie lub nareszcie szczepienie przeciw wściekliźnie. Poza tym Karmelek wygląda jak tur - klatka piersiowa rozrosła mu się nie dopoznania i uda też, futro gęste. Ma koleżankę, którą trochę lekceważy a ona świata poza nim nie widzi - to Charlin. Rzeczywiście ostatnio więcej piszę w jej wątku.
-
Charlin jest przed sterylizacją - zabieg powinien odbyć się możliwie szybko. Prosiłabym osoby chętne wesprzeć sterylkę oraz pobyt Charlin w hoteliku o przekazywanie funduszy na konto Aśki, ktora zbiera generalnie na wszystkie ostrowskie psiaki.. Tak będzie łatwiej nam nie pogubić sie w rozliczeniach.
-
Właśnie nie wiem skąd ? Był taki wątek, ze potrzeba pomocy przy załadunku słomy w Zalesiu G. jakis czas temu. Może Lara coś wie na ten temat. Zmienilam im posłanie w budzie. Mimo, że kojec jest suchutki to jednak przy takiej pogodzie noszą na łapach i futrze wilgoć. A ja nie mam już na co im zmieniać.
-
Zaryzykowałam i wypuściłam Charlin na spacerek razem z Karmelkiem. W pierwszej chwili wyszła zrobiła siusiu i zpowrotem do kojca i do budy ale zaraz wyszła drugi raz i już starała sie trzymać Karmelka. Umie pięknie sie bawić, podskakiwać, tarzać się w sniegu i jest całkiem szybka. Wyrażnie podrywała Karmela do zabawy, a on nie pozostawał obojętny na jej prowokacje. Wyszaleli się, ja starałam sie usunąc bo Karmel nie odstępuje mnie na krok i nic by nie wyszło z zabawy. Szkoda, że nie miałam aparatu bo fotki mogły być fajne. Trochę mi zajęło czasu, żeby oboje weszli do kojca ale udało się. POTRZEBNA SŁOMA DO BUDY !!!
-
Jedzonko dopiero się gotuje -Charlin zjadła parę chrupek z ręki ale Karmel suchego nie bierze do pyska - muszę zalewać rosołkiem. Para siedzi razem w budzie - całą noc był spokój. Po wypuszczeniu Karmela na poranny spacer Charlin niestety strasznie piszczała i wyła. Wyrażnie jak miała go w zasięgu wzroku to uspokajała się , jak się oddalał i traciła go z pola widzenia pisk się nasilał i skakała na drzwi. Zastanawiam się czy nie wypuścić jej razem z Karmelem na następny dzienny spacer. Co o tym sądzicie ? Teren jest dobrze ogrodzony, w każdym razie nie ma zadnych dziur.