-
Posts
6045 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Gajowa*
-
bokserek - Oscar - przyplątało się kolejne choróbsko:(
*Gajowa* replied to konisia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zdaje sobię sprawę, że to nie jedyne schorzenie ale odżywianie jest bardzo ważne zwłaszcza przy wyniszczonym organiźmie. Ta karma zapewnia łatwą przyswajalność zawartych składników i regeneruje jelita. Prawidłowe odżywianie tak jak i u ludzi ma wpływ również na sytstem nerwowy. -
bokserek - Oscar - przyplątało się kolejne choróbsko:(
*Gajowa* replied to konisia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Co do kupy /rozwolnienia/ z krwią - właśnie to przerabiałam tydzień temu. Mój ONek Norton miał bardzo poważne problemy z układem jelitowo-żołądkowym od lat. Powtarzające się rozstroje żołądkowe ostatnio częste i kończące się krwawymi kupami. Wetka zaproponowała karme leczniczą Royal Canin Intestinal i pomogło. Od razu wszystko ustało - może warto spróbować. Poprzednio gotowałam mu codziennie kurczaka z ryżem i jarzynami i po tym właśnie miał straszne sensacje. -
Charlin teraz zachowuje się spokojnie, drzemie sobie po tych przeżyciach i środkach przciwbó;owych. Co do kupy nic nie potrafię powiedzieć, ponieważ nie jestem w stanie jej śledzić cały czas. Na pewno wypróżnienie pomogłoby jej, ale to nie jest przyczyna boleści. Wet raczej nie łączy tego z niedawną sterylką ale nie wyklucza, że mogło coś się zrobić z tego powodu. Przed nami weekend i trudno będzie o pomoc dla niej przed poniedziałkiem. Trzeba szybko zdecydować .
-
Nie jest dobrze - badania nie wskazały przyczyny silnych boleści. Chirurg dr E.Kołodziejski podczas badania wykrył guz wielkości orzecha włoskiego w okolicy nerki. Nie wiadomo co to jest i jego zdaniem jak najszybciej trzeba otworzyć sunię, bo cierpi. Dostała środki przecibólowe, przeciwzapalnei antybiotyk. On dziś może zrobić operację na Saskiej Kępie ul.Wąchocka - koszt jest trudny do przewidzenia bo nie wiadomo co to sie okaże. Ja nie dam rady dziś pojechac. Całą noc nie spałam i teraz pół dnia byłam w klinice. Dziś już po ciemku nie mogą jechać ani nie mam pieniędzy. Proszę napiszcie co robimy. Dzsiejszy rachunek to 52 zł w nocy i teraz 156 zł. Mam wyniki badań i wszystkie wydruki.
-
Z Charlin dzieje się coś niedobrego. Około 1.30 w nocy dostała silnych boleści - piszczała, szczekała, biegała po meblach, chciała się schować i zwymiotowała. Ubrałam sie i pojechałyśmy na dyżur do SGGW. Doktor zbadał ją dokładnie /aparatura w nocy niestety nie działa/ i dostała tylko zastrzyki przeciwbólowe. Trzeba zrobić badania - USG i RTG jamy brzusznej. Wet stwierdził, że stan ogólny dobry, nie ma gorączki, węzły chłonne nie powiększone, oczy czyste, wydzieliny z nosa i z pochwy brak, jest nawodniona. Powiedział, ze mogła coś połknąć, albo kał "skamieniał"/jakoś tak się wyraził/ albo śledziona itd. Zaraz jedziemy na badania.
-
Jak najbardziej jestem za spacerkiem na Polach Mokotowskich. Mogę zabrać Charlinkę również tylko ciocia przydałaby się do pomocy bo sama z niesforną dwójką nie dam rady. Niedziela może być - tylko tak do 13tej.
-
Charlin w nocy była w domu - wczoraj póżnym wieczorem zwymiotowała. Całą noc spała na kanapie i dopiero około 7 rano chciała wyjść. Wskoczyła do mnie do łóżka, poleżała kilka minut i zaczęła się kręcić, chodzić po mnie. Zrozumiałam, ze chce wyjść, więc wypuściłam ją. Do obiadu była w ogródku - na obiad zjadła tylko kilka chrupek. Teraz jest w domu, nawet chciała przyjść - kręciła sie przy wejściu. Kolacji nie jadła - martwi mnie ten brak apetytu. Może to przez antybiotyk - dziś dostała ostatni zastrzyk.
-
Karmelek bardzo potrzebuje domku jak najszybciej. Bardzo się już przyzwyczaił przez te ponad dwa miesiące. On powinien być ze swoim Panem, a nie siedzieć w kojcu. Staram się żeby mógł jak najdłużej biegać po ogródku ale Norton musi mieć spokojną starość. Raz zapomniełam, że Karmel jest wypuszczony i Norton wyszedł na siku /on często musi teraz wychodzić/. Spotkały się i mimo, że Norton był wtedy na antybiotykach, bardzo chory to kłapał zębami. Na szczęście Karmel był posłuszny i odszedł. Może akcja ogłoszen w prasie byłaby skuteczna?
-
Ja niestety nie mam aparatu ale może któraś "ciocia ostrowianka" odwiedzi Charlinkę i Karmela. Do mnie nikt jeszcze nie dzwonił a czekam z niecierpliwością. Charlin dziś w nocy wygrała ze mną. Chodziła po mieszkaniu, popiskiwała i ok.2.30 pozwoliłam jej póść do kojca. Od rana do obiadu biegały z Gają później wzięłam Charlin do domu i jest do tej pory. Nie ma znów apetytu. Śpi tylko na kanapie albo fotelu w salonie - innych miejsc nie uznaje.
-
A pięknotka dziś już całkiem ozdrowiała. Udało mi się ją utrzymać w domu do godz.13tej., ale już tak się nicierpliwiła, piszczała, starała się wskakiwać na parapety, A jak zobaczyła przez okno i usłyszała szczekającego Karmela zaczęła biegać po mieszkaniu i szczekać na mnie, więc zrobiłam jej zastrzyk i wypuściłam. Był piękny dzień i widziałam, ze Charlinka wygrzewała sie na słońcu. Na obiad zjadła bardzo mało ale na kolację już normalnią ilość. Teraz właśnie spacerują z Karmelkiem i będę próbować ją zabrać do domu.
-
U mnie w domu psy nie maję wstępu na łóżka, kanapy itp. No ale Chrlin nie jest "moja", poza tym taka biedna, chora , więc wyjątkowo jej pozwalam. Właśnie zjadła obiad i widać, że już lepiej się czuje. Była też na spacerku i nareszcie interesowasła się tym co dzieje się za płotem w dużej odległości od kojca. Do domu niestety przyniosłam serdelka na rączkach.
-
Przyczyn takiego stanu może kilka, np. nietolerancja nici to jest jednak ciało obce, zwykłe przeziębienia. Cżęsto u suk zdarzają się stany depresyjne po zabiegu, związane z rewolucją hormonalną osłabiające organizm. Charlin bardzo nie lubi samotności. W nocy spała na posłaniu Nortona , om obok na podłodze. Około 5.30 Norton i Gaja wyszli do ogrodu i wtedy Charlin otworzyła uchylone drzwi mojej sypialni i wpakowała się do łóżka.
-
Sunieczka noc przespała spokojnie, o 6tej rano zaczęła się kręcić i popiskiwać więc wyszłyśmy i było dłuuugie siusiu. Póżniej na rączki i do domu. Jak narazie nie jadła nawet kurczka. Była wetka - zbadała ją, pod względem operacyjnym wszystko okay. Gorączki dzisiaj nie miała 38,4. Dostała dwa zastrzyki Betamox i Metecan /może źle napisałam/ oraz jeszcze dostałam 3 przygotowane zastrzki na trzy dni. Zapłaciłam 30 zl. cdn.
-
Tak jak pisze Lara nie będzie zdjęcia szwów. Charlin po dwóch dniach zaczeła ganiać spokojnie z Karmelem i trzeciego dnia już mniej spokojnie biegali i wszystko było ok. Szew wygląda dobrze. Właśnie chciała wyjść na spacerek, więc ją wypuściłam z ciągnącą smyczą. Po kilku minutach wyszłam - oczywiście stała przy kojcu. Nie chciała iść w stronę domu, więc musiałam grubaskę wziąć na rączki i przynieść do domu.
-
Byłyśmy u miejscowej nowej wetki /"moja" dotychczasowa poszła rodzić i będzie miała przerwę/. Charlin ma temperaturę 39,4 - pani wetka ją obejrzała i prosiła jednak o kontakt z osobą, która przeprowadziła zabieg, a jak się nie uda to wizytę jutro. Kontaktowałam się z osobą, która robiła sterylkę i przyjedzie do nas jutro o 11tej. A Charlin chyba lubi jeździć samochodem.
-
U Charlin bez zmian - po otwarciu kojca zaraz wyszła na spacerek jednak widać, że jest "bez humoru". Znów pozwoliła się głaskać poza kojcem i bezproblemowo założyć szelki. Nie chciała parówki. Oglądałam brzuszek i moim zdaniem wszystko jest w porządku. A może zjadła jakieś świństwo. Pojedziemy do wetki.