-
Posts
6045 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Gajowa*
-
Oj domku odnajdź się szybciutko ! Niestety cisza - nikt nie dzwoni, a Karmelek myśli sobie że jest już w domku.
-
Ja też uważam, że Karmel powinien być wykastrowany - każdy wet to mówi, a rozmawiałam z trzema na ten temat. Zmiejszy to ryzyko powstania nowotworówm, a moze również ustąpić świąd. Problemem jest to, że ja nie mogę Karmela wziąśc do domu po zabiegu i przetrzymać go kilka dni. Mój Norton nie toleruje dużego samca w domu - wiem to z całą pewnością. Rozdzielić ich w mieszkaniu nie mogę - mam otwarte przestrzenie. I nawet jeżeli zamknełabym Karmela w sypialni to przecież musiałby wyjść za potrzebą, a to już byłoby niemożliwe bez spotkania z Nortonem.
-
Charlin dziś więcej czasu spędziła w ogródku i chyba lepiej się czuje. Wygrzewała się na słoneczku i koniecznie chce wrócić do Karmelka. Już od wielu dni wypuszczam ją tylko w szeleczkach bez ciągnącej się smyczy. Ale od jutra muszę smycz przypinać ponieważ nie zawsze daje się złapać. Dziś musiałam ją wpuścić do kojca żeby przypiąc smycz. Charlin spaceruje z moimi psami, a Karmel z Gajką. Charlin nie jest jeszcze zaszczepiona przeciwko chróbom zakażnym.
-
A dzisiaj Karmel został nareszcie zaszczepiony p/wściekliźnie i ma założoną książeczkę. Obawiałam się, że w poniedziałek może dostać jakieś zastrzyki i znów szczepienie zostanie odłożone, a w zasadzie nie powinnam się nigdzie ruszać z nieszczepionym psem. Zapłaciliśmy 20 zł.
-
Karmelek jest umówiony do Pani Karaś-Tęczy w poniedziałek o 12tej na Kabatach.
-
Dziś też spędziła cały czas drzemiąc na kanapie - trochę mnie to niepokoi. Widocznie źle się czuje skoro nie przejawia żadnej aktywności fizycznej. Apetyt ma i załatwia się normalnie. Chyba powinnam jej zdjąć już kubraczek pooperacyjny - wyrażnie jej przeszkadza i jest jej w nim gorąco. Co o tym myślicie ? Nie dopytałam weta ile dni powinna go nosić.
-
Jutro zadzwonię na Gagarina i zapytam kiedy przyjmuje p.Karas-Tęcza. Karmel obecnie je suchą karmę Darling z królikiem i to chętnie, bo Chapi nie chciał. Ale przez jakiś czas jadł gotowane i też się drapał. Poza tym jest w świetnej formie.
-
Dziękujemy Cioci Beacie J. za umieszczenie Karmelka na [URL="http://www.gazeta.pl"]www.gazeta.pl[/URL]. Karmel na specerek do stolicy chętnie pojedzie tylko jakieś towarzystwo ciocio-psie potrzebne. Lara chyba wyjechała na weekend - kto się zgłasza. Do specjalisty-dermatologa przydałoby się z nim pójśc - czy na Książęcej takowy przyjmuje?
-
Dzisiaj Charlin była bardzo spokojna i prawie cały dzień spędziła na kanapie. Ożywia się kiedy wchodzę do kuchni i coś przygotowuje - wtedy natychmiast pojawia się i czeka na obrywki. Jest straszną łakomczuchą ale ciągle nie daje jej suchego. Lekarz kazał przez pierwsze dni tylko gotowane papki - więc gotuję spacjalnie dla niej. Nawet Nortona musiałam ostatnio przestawić po 12 latach na Royal Canin Intestinal, bo nawet ryż z kurczakiem mu szkodził. Gaję też przestawiam na suchą karmę. Jutro Charlince robię ostatni zastrzyk z antybiotyku.
-
Niestety cisza. Karmel się bardzo drapie i całe "podwozie" ma w strupkach - koniecznie trzeba coś z tym zrobić. Poza tym jest ciągle niezaszczepiony bo stale coś staje na przeszkodzie.
-
Ten Pan nie podał mi swojego numeru, a szkoda bo domek byłby dobry.
-
Charlinka zdrowieje chce więcej przebywać w ogródku i niestety znów kieruje się w stronę kojca. Wczoraj nie musiałam wogóle dopinać smyczy bo wychodziła za potrzebą i zaraz sama wracała do domu. Dzisiaj rano tez było podobnie ale po południu nie bardzo się dała złapać i znów chciała wejść do kojca. Musiałam ją na rękach zanieść do domku. Dzisiaj też miała spotkanie z Karmelem. Ale się jej pysio śmiał, ogonek do góry i nawet troszkę pobiegała za nim. Teraz śpi na "swojej" kanapie.
-
Niestety dobrych wieści brak - facet nie pojawił się ani nie zadzwonił. Niestety ludzie są niepoważni. Czekałam w domu prawie cały dzień, ponieważ nie określiliśmy precyzyjnie godziny. Karmelek szuka domu dalej.
-
Niestety dobrych wieści brak - pan nie pojawił sie ani nie zadzwonił. Siedziełam cały dzień w domu. Zaczęłam prace porządkowe w ogródku specjanie, żeby być w pobliżu wejścia bo mam zerwany dzwonek. Taki z tego pożytek, że posprzątałam część ogrodu z kup po całej zimie. Ludzie są niepoważni niestety.
-
Już po wizycie. Zastrzyk zrobiony, brzuszek ładnie wygląda, wenflon zdjęty. Na wynos dostałam 3 gotowe zastrzyki. Zapłaciłam 30 zł. Charlin staje się coraz bardziej normalna - dziś wszystko na własnych łapkach - zero noszenia. Pomogłam jej tyko wsiąśc do samochdu bo wysiąść nie zdążyłam. Po raz pierwszy też zdenerwowana po wizycie u weta, na podwórku z samochodu skierowła się prosto do domu, a nie do kojca.
-
Miałam bardzo sensowny telefon - potrzebne kciuki na jutrzejsze przedpołudnie.
-
Beato J. bardzo dziękuję w imieniu Karmelka za pomoc w rozpropagowaniu go. Szkoda, że spacerek nie mógł dojść do skutku ale może się nam uda w następny weekend.
-
Charlin czuje się całkiem dobrze - myślę , że ciągle działa środek przeciwbólowy. Śpi bardzo mało, ma duży apetyt - zjadła cztery posiłki. Wet zalecił małe porcje kilka razy dziennie. Bardzo ładnie prosi w spacerek, nie zdarzyło jej się załatwić w domu /ani w kojcu/. Jeszcze przez cztery dni musimy robić zastrzyki. moje wydatki na leczenie : 30 zł wizyta 19.03. 52 zł wizyta nocna na SGGW 156 zł badania na SGGW 350 zł operacja 30 zł kubraczek pooperacyjny 20 zł dziś zastrzyk z antybiotyku 638 zł razem Wczoraj otrzymałam od AśkiK 600 zł.
-
Jesteśmy już po wizycie u wetki i po zastrzyku. Charlinka coraz więcej chodzi na swoich łapkach już tylko czsami muszę ją nosić. Wetka powiedziała, że środek przeciwbólowy, który dostała wczoraj działa od 24 do 48 godzin.Ona nie czuje bólu i dlatego jest taka żwawa. Charlin dostała już pierwszy posiłek i zadła go błyskawiczne trzymając łapą miseczkę. Może teraz się prześpi trochę. O finansach napiszę póżniej.
-
Charlinka wcale nie chciała spać, długo chodziła po mieszkaniu w poszukiwaniu jedzenia. Musiałam zastawić jednak salon bo wskakiwała na kanapę z podłogi, a zrobiłyśmy jej z Felą i Maćką schodek ale z niego nie korzystała. O godz. 2giej zamknęłam się w pokoju i zasnęłam. O 7 rano był spacerek i siusiu. Pierwszy raz Charlinka weszła do domu na własnych łapach. Cały czas się kręci po mieszkaniu i szuka jedzenia - dzisiaj dostanie gotowane - kurczak z ryżem i marchewką. Podczas spaceru Karmelka biegała od drzwi do drzwi balkonowych i koniecznie chciała do niego lecieć. Zachowuje się tak jakby była zdrowa, a nie jest.
-
Napiszę króciutko bo Charlinkla daje mi wycisk.To był konglomerat zrostów powstały po zabiegu strerylizacji spowodował stan zapalny jelit. Ta interwencja była konieczna. Mam nadzieję, że Charlinka nic sobie nie uszkodziła przełażąc przez oparcie kanapy. na której zawisła i wisiała dopóki nie zjechałam na chodnik. Niestety robi wszystko to czego jej zabronił lekarz. Wcale nie śpi, wskoczyła na kanapę ale niedługo na niej poleżała. Łazi po mieszkaniu i szuka wody/może wypić parę łyżeczek naraz/ i jedzenia - wyciąga torebki plastikowe po produktach i sprawdza miski. Jeść jej nie wolno dopiero jutro. Jest niezwykle żywotna i myślę, że będzie dobrze. Oby tylko spała w nocy. Jutro musimy jechać na zastrzyk.
-
Noc minęła spokojnie. O 6tej wypuściłam Gajkę i Nortona i po chwili Charlinka zaskrobała w moje drzwi i również poprosiła o spacerek. Wypuściłam ją i zrobiła siusiu i oczywiście szła w stronę kojca, więc na rączki i do domku. Bardzo interesuje się jedzeniem /przykro mi że nie mogę nic jej dać/ i pije sporo wody.