Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. Gdyby nie wyglądała jak dobrze odżywiona foka to i może by była modelką :evil_lol: Shina liże Hexolinie pysk od początku, mimo że od początku nie pozwalam. W gardło też zaglądać jej lubi, nie wiem po co bo i tak z Hexy żołądka nic nie dostanie, nawet mix na wymioty nie spowodował zwrotu rodzynek w czekoladzie z jej żołądka bez dna :mad:. Moje nie lubią czarnych psów - Hexa bo ma uraz a Shina dla dotrzymania towarzystwa wystraszonej siostrzyczce. Shi nie lubi haszczakowatych/malamutowatych bo ją jedna suka zgnębiła i wszelkie takie są od razu obwarkiwane z daleka, dopiero niedawno doszłam dlaczego tak reaguje
  2. [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8742.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8744.jpg[/IMG] to futro pod Hexą nie jest nasze, ktoś miło nam na naszym miejscu spacerowym wyczesuje psa, akurat tam gdzie zawsze siadam :angryy: jak by nie można było zebrać i zakopać w dołku, a dołków tam pod dostatkiem :angryy: [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8749.jpg[/IMG] myślałam że piesek zmądrzał, ale piesek nadal uważa że drzewko nie powinno rosnąć w tym miejscu, od tamtego roku z nim walczy (było dosyć wysokie) i pewnie do wakacji się z nim upora jak tam będziemy chodzić, małpa uparta :lol: [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8761.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8762.jpg[/IMG] na razie tyle. Pisać mi się nie chce bo u nas non stop coś się dzieje (i ciekawego i tego mniej ciekawego) i znowu nudne wypracowanie by powstało :evil_lol:. Z nowości tylko napiszę że sucze mają nowego kumpla do witania (z psami się nie bawią, jedynie wymieniają uprzejme powąchanie i merdnięcia ogonami jak psy przypadną do gustu ;)) a mianowicie czekoladowego skocznego labka który pędem biegnie się witać a one grzecznie czekają aż się uspokoi, wtedy następuje wąchnięcie i każdy idzie zajmować się swoimi sprawami. Shi czasem z nim podskoczy parę razy ale raczej z grzeczności niż z chęci spoufalenia się :lol:. Cieszę się bo do labów raczej nie pałały sympatią a tego obydwie zaakceptowały, ale każda osobno na spacerze go spotkała więc też inaczej przebiegło zapoznanie bo się nie nakręcały. I jeszcze Hexa ostatnio ma zaszczyt sypiać na moim łóżku, mały pan i władca zezwolił nawet żeby czarnuch mi asystował w jedzeniu kanapki i nie wystrzeliła do niej z klatki co jest dużym sukcesem (wcześniej był całkowity zakaz zbliżania się do progu mojego pokoju, później małymi kroczkami dotarłyśmy aż do leżenia ze mną na łóżku a teraz nawet mogę jeść, dla mnie to ogromny postęp w ujarzmianiu diabła :p). Niedługo może pozwoli Hexolinie w nocy spać z nami ale nic na siłę bo co za dużo to się czkawką odbije i będzie trzeba od nowa budować relacje które się spaskudziły... Jednego nie mogę tylko młodej z łebka wybić (a jest potwornie dla Hexy irytujące i od tego się schody kiedyś zaczęły), a mianowicie w chwilach trudnej do opanowania radości liże Hexolinie pysk i robi to strasznie namolnie. Już był jakiś czas spokój, potrafiła na mnie się skoncentrować i mnie zadręczać radością a teraz znowu zaczyna a czarnuch się burzy co jeszcze bardziej młodą nakręca i pcha jej ozór w gardło. Wiem że da się to opanować, ale jej to wraca jak namolnemu szczeniakowi, znowu się cofa w rozwoju :mad:.
  3. Zapomniałam i tu poświętować - Hexolina 7go maja skończyła 8 lat. Z okazji jej święta się poświęciłam i zmniejszyłam kilka zdjęć grubego ofutrzonego czarnego wariata. Po dokładnym wyczesaniu odrobinę jej ubyło, ale nadal ma troszkę tłuszczyku do przerobienia na mięśnie po zimie ;) [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8703-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8706-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8707.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8711.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8713.jpg[/IMG]
  4. *Monia*

    Barf

    Kupiłam ostatnio sobie tabletki na suchą skórę i jak się okazało że mają spirulinę to się psiskom dostało i nawet zjadają. Innych suplementów (poza 'stawowymi') nie mam pamięci żeby podawać... Dzisiaj Shina ma fazę na kiwi :crazyeye:. Jest to o tyle dziwne że do tej pory kręciła nosem na wszystko, do każdego jedzenia podchodziła jak do zła koniecznego albo jadła z wyraźnym niesmakiem a jak zobaczyła kiwi w kawałkach w misce z papką wątróbkowo-szpinakowo-brokułową (akurat kiwi jadłam i wrzuciłam na wierzch bo i tak nic jej by bardziej nie zniechęciło) to prawie michę połknęła. Olej rybny takiego wrażenia nie zrobił. A teraz młoda modli się do skórki którą zostawiłam na stole :lol:.
  5. [URL]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/535376_348353075218097_100001302231612_843186_1312938695_n.jpg[/URL] - zamienimy się? :loveu: Śliczny szczeniaczek :loveu:. Ale i tak Miotełka mi się bardziej podoba - chudzinka na długich łapkach :lol:
  6. Hexa pierwsze spotkanie z wodą miała dość nagłe - kolega wziął ją na ręce i wrzucił do jeziora :roll:. Od tamtej pory kocha wodę i nie odpuści żadnemu zbiornikowi. Ale sposobu nie polecam bo większość psów się raczej zniechęci... Shina była oporna, kilka razy się podtopiła bo po rzęsie chciała pobiegać, ale wzięła przykład z Hexy i wchodzi popływać dla samego pływania, bez zachęty w postaci piłki ;). Ja z nimi nigdy nie pływałam bo i nie mam odpowiedniego do tego miejsca, w parku w bikini nie wyskoczę chociaż pewnie nikt by mi uwagi nie zwrócił :evil_lol: (ten park do którego jeżdżę jest monitorowany więc ewentualnie ochrona by mnie wyprowadziła, ale zakazu pływania nie widziałam :cool3:).
  7. Dzisiaj znowu wypad nad wodę był. Ze względu na upał Hexy nie brałam, a ile z nią walczyłam żeby z samochodu wylazła bo po dobroci się nie dawała :shake:. Pół godziny w piekarniku nawet dla Shiny było ciężkie a co dopiero dla czarnucha... Początek spacerku i piesek jeszcze suchy [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8619.jpg[/IMG] środek spacerku i piesek trochę schudł :diabloti: (to i tak nie oddaje rzeczywistości) [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8622.jpg[/IMG] jak zawsze mundra mina musi być [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8668-1.jpg[/IMG] i kawałeczek parku :lol: [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8687-1.jpg[/IMG]
  8. *Monia*

    Barf

    A moje młode dzisiaj wyjątkowo zjadło, bo postanowiłam psom dogodzić i kurze łapki kupiłam :lol:. Hexa nie wykazała większego entuzjazmu bo czekała na burzę która nie nadeszła :cool1:. Zastanawiam się nad zakupem Pieska Stefka z królika, próbował ktoś? Chętnie psy jadły? Chcę kundlom trochę urozmaicić dietę o coś czego jeszcze nie jadły, ale nie wiem czy Shina łaskawie ruszy, o Hexę się nie martwię bo ta zje wszystko żeby się nie zmarnowało.
  9. Nie jestem w stanie już policzyć naszych obroży :evil_lol:. To Dublin dog - gumowa wodo i błoto odporna, na wypady nad wodę genialna ;)
  10. Zamiast zdjęć wodnych dzisiejszy uśmiech półgębkiem [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8587.jpg[/IMG] i nasza mała imprezka na ławeczce (później na stole tańczyła :p) [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8507.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8510.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8509.jpg[/IMG]
  11. Ni ma :eviltong:. Z resztą Shina jest po namoczeniu tak przeraźliwie chuda że obawiam się tozu zaraz po opublikowaniu fot :nerwy:. Już policja nas ścignęła pod domem i witać się chcieli z Shinuchem, ale ja mam lepszy refleks niż ona i nie wskoczyła do rajdowozu :cool3:. Z dzisiaj mam trochę monotematycznych zdjęć pt. Shinuch gryzie patyczka robiąc mądre miny ale muszę pozmniejszać.
  12. Wczoraj byłyśmy w parku za Nadarzynem, bo w Opaczy gdzie mam 15 minut spacerkiem nam drogę budują i nie wiem czy jeszcze woda jest. Ale w tym parku bardzo przyjemnie jest - ludzi mało, bo to poza miastem, małe osiedle, można było w miejscu gdzie się alejki kończą psy puścić bo nikt nie chodził, teren ogrodzony i (co bardzo dla mnie istotne przy Shinie) zero psów ;). Co prawda wędkarzy się trochę kręci, ale miejsca jest tyle że dla każdego starczy i już drugi raz bezkolizyjnie pospacerowałyśmy :lol:. Dla mnie jeszcze dobrze bo kolega niedaleko mieszka i mogę się czarnego marudnego psa pociągowego pozbyć wyciągając kolegę na spacer i niech on się trochę pomęczy bo ja ją mam na co dzień :diabloti:. Pamięta ktoś epizod z kociczką którą znalazłam? Otóż ma się dobrze, urosła, poluje na myszy i szaleje od jakiegoś czasu już po podwórku. Niestety byłam z psami i nie miałam jak zdjęć porobić bo Hexolina bardzo chciała kotka przegonić :mad:.
  13. Ale fajny blond golas, grzywa wygląda jak farbowana :loveu::loveu: Wow, jestem na czasie - mam 2 psy, lustro, karmię barfem i do tego Hexa śmigała po torze agilitowym :multi: :evil_lol:
  14. Byłam gotowa ją zoperować, ale jak operacja niesie ryzyko pogorszenia to wolę się wstrzymać dopóki jest jako tako. A jest na razie ok. Teraz zaczynamy zabawę w pływanie i Pimpuś jak wejdzie do wody to głuchnie i pływa ile sił w łapkach :mad:. Wczoraj utopiła się nam piłka na sznurku i z 10 minut Shina krążyła w wodzie żeby ją wyłowić, bez skutku bo za głęboko. Nad wodę mamy ok. 20 kilka km ale widząc radość na mordach stwierdzam że się opłaca i częściej wypady będziemy organizować. Tłusty czarnuch za to wymięka i po kilku rzutach ozór ma do ziemi (co nie znaczy że nie szaleje dalej ;)) - zaczynamy odchudzanie :evil_lol:. Humorek jak ma wodę zawsze dopisuje, do tego stopnia że wczoraj do mojego kumpla niechcący się cieszyć zaczęła jak z wody wyszła :lol:, później się oczywiście zreflektowała i wystartowała do niego jak Hexy smycz chciał obok mojego plecaka położyć, na szczęście zapobiegliwie była w kagańcu (chwała temu kto wymyślił fizjologi bo pies w nich pływać może bez problemu). Dlatego tak sobie cenię Shiny głupotę i przywiązanie. Chociaż podpadła bo za kotem pobiegła kilka dni temu, ale jest zbyt mało sprytna żeby wpaść na pomysł przejścia pod siatką a dodatkowo "stój cholero" wbija psa w ziemię, tzn. psie łapki się zatrzymują i piesek czeka aż się doczłapię :p. Za dużo jej odpuszczam i zaczyna sprawdzać ile jej wolno...
  15. *Monia*

    Barf

    Moje na szczęście polują (i zjadają) tylko na myszy, żadne ptaki ich nie interesują. Hexolina upolowała kiedyś bażanta albo kuropatwę i nie zjadła, później szpaka który jakimś cudem przeżył spotkanie z jej paszczą i od tamtej pory wie że ptaszków nie ruszamy bo pańcia wydaje z siebie nieprzyjemny dla ucha wrzask :evil_lol:. Kaczek nie jedzą, ale szyje z gęsi wcinają z takim apetytem jak indycze :lol:. Kaczka widocznie ma specyficzny zapach, który nawet żarłokom nie odpowiada.
  16. *Monia*

    Barf

    U nas jako smaki jest karma jaką akurat dostanę w małym opakowaniu, a ostatnio testujemy jakieś takie pocięte paski mięsne Butchers i chyba nawet Shinuchowi smakuje. Kupiłam ostatnio porcje rosołowe z kaczki, 2kg i teraz kaczka jest wszędzie tylko nie w psich brzuchach :mad:. Hexa zjada z wielką łaską ale trzeba jej trzymać żeby przypadkiem nie mięcho nie dotknęło jej łapek a Shina nawet nie chce na to coś spojrzeć. Nad wodą na kaczki na szczęście też nie polują, więc może i dobrze że nie lubią :evil_lol:
  17. [quote name='evel']Drodzy czytający, uważajcie, co mówicie do własnych psów, bo możecie dostać z bani w szczękę, jak ja dzisiaj, gdyż piesek moje "chodź" zrozumiał najwyraźniej jako początek wyrażenia "chodź na rączki" i zrobił hopsasa prosto na moją głowę :diabloti: Mój pies w dużych skupiskach ludzkich jakoś dziwnie dąży do tego, żeby ją nosić i niuniać i w ogóle się zachowuje jak przylepiec. Chyba czekają nas częstsze wizyty na przystanku i będziemy coś z tym robić :eviltong:[/QUOTE] U nas tematem tabu są koty, w ogóle słowa kot i pochodnych nie można wymawiać bo czarnuch się spina i zaczyna poszukiwania :mad: Z tymi elementami nie warto przesadzać bo jeszcze się jej spodoba :p. Hexolinę ze wszelakimi ludźmi zaprzyjaźniałam i doszło do tego że zbratała się z kolesiem wąchającym klej czy rozpuszczalnik i jak się z nim w najlepsze witała to zawsze serce miałam w gardle bo nie wiadomo co takiemu odbije i np zobaczy w niej obcego przybysza czy co tam oni mogą zobaczyć :roll:. A najbardziej ją ciągnęło do młodych pijących piwo (najbardziej do karanych :diabloti:) - ile razy ją odciągałam bo ona niedogłaskana się czuła a ja nie miałam ochoty z nimi ani stać ani rozmawiać :shake: Klateczka bardzo fajna i przestrzenna :lol:. Shina woli właśnie większą klatkę, mniejsza jest wg jej mniemania za mała.
  18. [quote name='sacred PIRANHA'][B]no i to świadczy właśnie o tym ,że nie macie self control opanowanego tylko po prostu posłuszeństwo związane z odsylaniem do klatki. Crate games nie są ćwiczeniami posłuszeństwa, pośrednio pomagają bardzo w nauce posłuszeństwa u psa, ale jest to efekt długofalowy a bezpośrednio są ćwiczeniami nad samokontrolą a nie wykonywaniem ludzkich poleceń. Może, to ciężko zrozumieć tak od razu (w sensie różnicę),ale naprawde nie łamanie zasad zabaw w crate games jest niezwykle ważne, żeby spełniały one swoją rolę, czyli nauczenie psa kontrolowania samego siebie;-)[/B] Na przykładzie mojego psa: póki stosowałam korekty (nie, e-e, nie wolno, siedz itp itd) pies owszem nie wychodził z klatki, ale miewał czasem takie zrywy (dygnięcie ciałem), potrafił drżeć z emocji, popiskiwać, albo wzrokiem prawie zabijać drugiego psa:-D Poczytałam duzo o crate games, pogadałam z ludzmi bawiącymi się w to i ze szkoleniowcem i zaczęłam od nowa po prostu. Crate games to zabawa z psem, wszystko na spokojnie, na luzie, bez zadnych negatywnych bodzcow - psu ma się klatka kojarzyc bardzo dobrze i mając wybor (brak naszej komendy do psa, czyli nakierowania co ma zrobic) ma wybrac pozostanie w niej, sam z nieprzymuszonej woli, z chęcią ma wybrac pozostanie w niej;-) A żeby to osiągnąć musimy przede wszystkim trzymać się fundamentalnych zasad zabawy w crate games i ostrożnie stopniować trudność. Pisałam już też, ale najwyraźniej moja odpowiedz się nie liczy:-D że w sytuacji kiedy pies nam wybiegnie do np. piłki (co oznacza, ze po prostu źle oceniliśmy aktualny właściwy stopien trudnosci dla naszego psa, co było tu juz sto razy wałkowane) po prostu mu ta piłke zabieramy i czekamy aż wróci do klatki (co zostanie sowicie pochwalone i nagrodzone) i robimy krok w tył w stopniu trudności. Ewentualnie jeśli pies sie nie domyśli i nie sprobuje do klatki wrocic dajemy mu komende klatka i zaczynamy od nowa (jesli pies miał właściwie wypracowane podstawy powinien szybko zaczaić i do klatki wrócić). Pisałam też, że to tak jak z kształtowaniem klikerem - klikamy i nagradzamy tylko to zachowanie o które nam chodzi, inne po prostu ignorujemy - oczywiscie mozna kształtując klikerem wprowadzac jakies NIE, czy E-e naprowadzające psa na to czego oczekujemy a czego nie, ale o ile u jakiejs czesci psow to nie zmieni nic w jakosci cwiczen, motywacji psa, chęci samodzielnego myślenia, u zdecydowanej większości jednak pogorszy tą forme pracy z psem i może całkowicie efekt zaprzepaścić.[/QUOTE] Czyli nawet jak nie wydaję komendy klatka (bo nie wydaję, nawet bym nie zdążyła czasem bo mogę Hexoliny nie zauważyć albo może mnie nie być w pokoju) w momencie jak Hexa wchodzi do pokoju, tylko młoda sama idzie do klatki bo klatka ją wycisza w momencie wzrostu negatywnych emocji w stosunku do intruza na jej terenie to to nie jest self control tylko wyuczona komenda/zachowanie? Dokładniej mówiąc Shinę uczyłam opanowania w stosunku do Hexy chwaląc jej pozostanie w klatce podczas gdy Hexa najpierw stała w drzwiach, później trochę więcej wchodziła, później jak piła z Shiny michy wodę i teraz doszłyśmy właśnie do podchodzenia bliżej klatki. Bez zamykania drzwiczek, bo ćwiczymy w materiałowej klatce, teraz nawet ze zwiniętą tą siatką służącą do zamykania (wcześniej była opuszczona). Samej komendy klatka w sumie rzadko używam bo młoda zawsze wybiera klatkę jak ma jakiś problem albo jak chce się ukryć żeby tabletki nie przyjąć. Muszę chyba z Hexą zacząć ćwiczyć, bo ten pies nigdy emocji opanować nie potrafił a czasem by jej się przydało :cool1:
  19. [quote name='LadyS']Bo Ty mówisz o komendach "klatka" i "wyjdz", a nie o crate games. Crate games mają z tym tyle wspólnego, że są rozpoczynane komendą "klatka" i kończone komendą "wyjdź". [B]Przy czym nauka komendy "klatka" powinna byc oparta na nagrodzeniu silniejszym, niż komendy "wyjdz". [/B]Samodzielną decyzją psa jest to, gdy siedzi już w klatce, a Ty machasz przed nim zabawką - [B]i on nie wychodzi[/B]. To jest jego samodzielna decyzja, powodowana tym, że brak wyjścia z klatki przy bodźcu jest nagradzany (czyli takie zachowanie jest wzmacniane), a wyjście z klatki przy bodźcu nie jest nagradzane - czyli nie jest wzmacniane.[/QUOTE] Czyli jeśli ćwiczę samokontrolę przed wyjściem na spacer (odsyłam psa do klatki jak mam zamiar się ubierać w spacerowe ciuchy) i później zwalniam z klatki żeby z nią wyjść to jest to błąd bo "wyjdź" jest dużo mocniej nagrodzone niż siedzenie w klatce? Ja tak zrozumiałam z tego :roll: [quote name='LadyS']Tak, ma wyrobione to, plus jeszcze dodatkowo łatwiej jest mu panować nad sobą - to trochę tak, jak człowiek z nerwicą, który ćwiczy różne techniki oddychania i łatwiej sobie dzięki nim radzi w sytuacjach stresowych ;) Panowanie [B]nad sobą[/B] jest panowaniem nad sobą, opanowaniem emocji - dlatego to jest [B]self[/B] control. Człowiek wprowadzający komendę i chcący jej wyegzekwowania wprowadza [B]imposed[/B] control, czyli bodziec, który pies zna i przez który nad sobą panuje. Cała sztuka crate games polega na tym, aby przewodnik prowokował takie sytuacje, które w tych 20% dają psu opcję wyjścia, czyli bodziec na tyle mocny, żeby zainteresować i zaaferować psa i na tyle słaby, żeby jednak to 80% przemawiało za zostaniem w klatce ;) Generalnie wg szkoleniowców jeśli pies wyjdzie dwa razy pod rząd, to bodziec jest za mocny. Z drugiej strony -[B] jesli pies totalnie nie reaguje na bodźce dodatkowe, tzn. w ogóle nie wyraża chęci wyjścia (a to widać, oj widać - śledzenie wzrokiem zabawki, delikatne drżenie mięśni, czasem popiskiwanie, delikatne "zrywy" do przodu, całym ciałem, ale bez ruszenia z miejsca) - to po co ćwiczyć crate games, skoro mają one nauczyć psa panowania nad emocjami?[/B] :)[/QUOTE] Moja młoda nad emocjami nie zawsze panuje, a siedzenie w klatce ma już na tyle opanowane że Hexa może stanąć pół metra od otwartej klatki, powąchać jej zabawkę i nie dostać łomotu bo młoda (mimo że się w niej gotuje co widać po oczach) ma progu klatki nie przekraczać. Zabawki, jedzenie, domofon psa z miejsca nie ruszają od dawna. To znaczy że mamy już nie ćwiczyć? Moim zdaniem nie ćwiczenie cofnie psa w rozwoju, więc ćwiczenia przypominające jak najbardziej potrzebne, właśnie te w najwyższym stopniu trudności ;). Nam w sumie został jeszcze jeden poziom - goście, ale nie ma odważnego który by się poświęcił i w razie niepowodzenia dał użreć potworowi albo żeby nam poświęcił czas na same ćwiczenia :roll: Macie jakiś pomysł na self control na spacerach? Bo młoda o ile w domu ogarnięta to na polu czasem jej wali na łeb i wyciszenie jej by się przydało (nie spodziewałam się że kiedykolwiek o niej tak napiszę ;)). Znalazłam jedno miejsce które mi się wydawało odpowiednie na ćwiczenia (stół w krzakach postawiła młodzież) ale okazało się że jeszcze bardziej ją to pobudza bo ławeczki stojące dookoła traktuje jak przeszkody...
  20. Kooocham ją :loveu::loveu: [IMG]http://i805.photobucket.com/albums/yy335/kmlz/Rzeszow%202012/Rzeszw2012313.jpg[/IMG]
  21. Bardzo ciekawy wątek. My mamy stopień klatkowania zaawansowany już chyba :evil_lol:, bo Shinuch pędzi do klatki jak tylko jej przyjdzie do łebka wtłuc wchodzącej do pokoju Hexolinie i tam się opanowuje (troszkę nad tym pracowałam, ale ona kocha klatkę więc leci jej pilnować przed intruzem). Jedyne co psa jeszcze z klatki wyciąga bez pozwolenia to moje ubieranie się na spacer, ale nad tym jeszcze pracujemy. Nigdy się nie zastanawiałam że to jej przesiadywanie w klatce jest jakimś wyczynem, a jednak czytając Was stwierdzam że kurduplasta wyedukowana troszkę jest :lol:.
  22. [quote name='evel']O matko, ona tak sama z siebie, czy za piłeczką? :lol:[/QUOTE] Sama z siebie :loveu:. Jak się sobą nudziła to podbiegała do mnie, odbijała się łapkami i dalej w błoto :loveu:. Piłeczka w plecaku cały spacer bo nie była potrzebna ;) [quote name='zerduszko']Pływać lubi czy tylko się moczyć? Foty boskie :)[/QUOTE] Raczej się moczyć, pływać to ona nie bardzo umie, ewentualnie rozpaczliwcem jak się topi :evil_lol:. A fot mam jeszcze trochę tylko zmniejszać mi się nie chce.. [quote name='zmierzchnica']Łaa, ale wariatka nakręcona! Chciałabym, żeby moim zdarzały się takie głupawki same z siebie, a nie tylko na widok zajączka ;)[/QUOTE] Shina nie wie co to zajączek :cool3:. I pomyśleć że ona kiedyś wcale biegać nie chciała tylko przy mnie wędrowała grzecznie, a teraz na widok pola małpi rozum się włącza i biega ile sił w krótkich łapkach :lol:. A Hexę chciałam dzisiaj przywiązać do drzewa i zostawić :mad:. Nie dość że po każdym tropie saren szła (a 3 nam drogę przebiegły) to jeszcze w ogóle na mnie uwagi nie zwracała, byłam zbytecznym obciążeniem smyczy :angryy:. Na trochę ją kijem zainteresowałam i puściłam, ale po kilku rzutach już zerkała czy przypadkiem wzroku nie odwrócę na moment żeby dać dyla :shake:. Z tego powodu zdjęć czarnucha brak. [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/04-2012/DSC_8341.jpg[/IMG]
  23. Super! Gratulacje dla czarnuli :loveu:. Przeszkadzanie psu skądś znam :roll: I czekam na foty :cool3::cool3:
  24. Pimpuś spacerkowo-szalony :loveu: [SIZE=1]niestety pod światło...[/SIZE] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/04-2012/DSC_8428.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/04-2012/DSC_8430.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/04-2012/DSC_8431.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/04-2012/DSC_8433.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/04-2012/DSC_8434.jpg[/IMG]
  25. [quote name='Luzia']Strasznie mi przykro :( Jak to wyszło? Sucz zaczęła kuleć czy jak? I co z resztą rodzeństwa? Wychodzi na to, że Hexa szczęśliwa, że ma spacery z Tobą na wyłączność ;)[/QUOTE] Zaczęła kuleć, poszłam do weta który stwierdził najpierw że wymyślam, zaczął później leczyć na zapalenie stawów, dysplazji nie brał pod uwagę. W końcu stwierdził że jednak trzeba prześwietlić, zmieniłam weta i prześwietlenie pokazało zmiany w stawach. Operacja nie jest potrzebna (może nawet pogorszyć), na razie suplementy do czasu kiedy da radę a jeśli się nie poprawi (a się poprawiło) będziemy kombinować dalej. Póki co pies wariat się nie daje niepełnosprytności i żyje sobie dosyć aktywnie - codziennie staram się żeby trochę pobiegała luzem po polach, a szcególnie po kałużach które kocha ;). Hexa spacery ze mną ma głównie na rolki, bo nie mam odwagi jej samej na polach puszczać jak ma dni rozkojarzenia. Ale fakt, to Hexę zabieram na dłuższe wyprawy samochodem ;) [quote name='Luzia']A tak przy okazji, niezłą mina :evil_lol: [url]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/04-2012/DSC_8307.jpg[/url] :evilbat::loveu:[/QUOTE] Z dzisiaj mam takich min więcej bo Pimpusia bawiła się w błotnego nurka :diabloti: W nagrodę jej do domu nie wpuściłam bo jest dokładnie calusieńka umazana paskudnym błotem z pola, spa sobie urządziła na urodę brzydula wstrętna :evil_lol:
×
×
  • Create New...