-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
*Monia* replied to evel's topic in Foto Blogi
[URL]http://i3.kym-cdn.com/photos/images/newsfeed/000/296/345/464.gif[/URL] - dokładnie tak wyglądałam tylko jestem mniej kanciasta i bynajmniej nie pusta :evil_lol: Stażysta mi często śpiewał o kanciastoportym, gdyby nie on to bym nawet o istnieniu tej bajki nie wiedziała :roll: Przez Was się nie wyśpię, wyśmienicie się czytało :loveu: [quote name='a_niusia'] kuuurde no nie wiem czy "znikad". pewnie tak jak wiekszosc-z wlasnej chaty sie zalogowalam:)))[/QUOTE] Kiedyś w pracy się kolesia zapytałam skąd dzwoni, bo o jakąś sprawę się pytał nie udostępnianą osobom postronnym więc chciałam wiedzieć z jakiej instytucji jest że takie mi pytania zadaje. Jak mi odpowiedział że "no, z domu do pani dzwonię" to myślałam że się uduszę ze śmiechu i walczyłam ze sobą żeby nie palnąć mu czegoś uprzejmego :diabloti:. [SIZE=1]Nie był to przytyk w Twą osobę, tak mi się przypomniało i jako że to luźna galeria to tak sobie napisałam.[/SIZE] -
Biedroneczki w kropeczki :p [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/2558/dsc9228copy.jpg[/IMG] Przez oglądanie zdjęć z kumpelą zachciało mi się przejrzeć te które porobiłam w ostatnich tygodniach i sporo owadów mam a psów jakoś mniej co mi się rzadko zdarza :lol:
-
I im dalej od cieczki tym mniej mnie do sterylki popycha... Ale tłumaczę sobie (rodzina też mi tłumaczy) że w końcu i tak trzeba będzie, a im szybciej tym lepiej bo za nieco ponad 6 miesięcy znów cieczka... Z wagą Hexy staram się pilnować, ale odkąd tacie nawciskałam że stawy jej siadają (skręciła łapę na spacerze, ale on tego wiedzieć nie musi ;)) to i piesek mniej je i więcej biega jak mnie nie ma :p. Shina ze mną biega, więc z nią problemu nie ma, a jak poczuje że za dużo je to robi strajk i przestaje przyjmować cokolwiek do paszczy. Do weta poleciałam jak tylko zobaczyłam że coś nie tak - chwyciłam smycz i torebkę, na szybko adres najbliższych lecznic spojrzałam i w drogę. Niepotrzebnie jak się okazało, ale przewrażliwiona jestem :roll:. Chociaż nie, potrzebne to bylo bo tata się dzisiaj chwalił (od piątku mnie nie było) że psy codzienną porcję warzyw wsuwają aż im się uszy trzęsą, a ja już zapomniałam że kazałam dawać 2 razy dziennie przed posiłkami warzywka na lepszy poślizg (dodatkowo oliwa, olej rybny, itp).
-
Ona ma z 51 cm w kłębie, więc taka mała nie jest ale tak się przyjęło i nawet tata tak do niej mówi :lol:. W porównaniu do Hexy jednak i tak jest kurdupel :p
-
Ważyła 18, max. 18,5 a teraz dobiła do 19 ale już więcej jej nie przybędzie ;). Wcale nie jest takim maleńkim pieskiem, chociaż dla mnie jest troszkę przymała :p. Mądre miny Shinuchy [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/5871/dsc9391q.jpg[/IMG] [IMG]http://img411.imageshack.us/img411/433/dsc9389.jpg[/IMG] [IMG]http://img641.imageshack.us/img641/1096/dsc9393k.jpg[/IMG] i piłka (widać czarne podniebienie, stąd jej agresja :diabloti:) [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/5365/dsc9383.jpg[/IMG] Chociaż muszę powiedzieć że jestem z niej dumna - dała się zbadać, jak jej u weta otworzyłam paszczę i ten wkładał paluchy to nie zatrzasnęła szczęk, nie odwracała się przy mierzeniu temperatury, przy zastrzyku chciała lekarce skarcić rękę ale delikatne upomnienie i piesek się nie szarpał. Później swędział kark, ale pańcia masowała i się kundel wyluzował. Zgrzeczniała trochę :loveu:
-
Shina po gotowanym sra dalej niż widzi, ale z wetem dyskusji nie ma i trzeba przytakiwać, w ogóle mnie nie słuchał bo usłyszał słowo "kości" i się zaczęło kazanie. Cóż racji trochę miał bo warzyw za mało mają w diecie, mięcha za to sporo bo kupuję im szyje indykowe, całe uda z kurczaka czy indycze skrzydła. Niestety wczoraj tata przedobrzył i dał świńskie ogony na śniadanie i kolację, przez to piesek się przytkał i rzeczywiście w jelitach mogla mieć również niefajnie. Przez moją nocną jazdę i baaardzo długą nieobecność tatuś się przeraził i więcej tego błędu nie popełni, przekarmiać może też przestanie (bo ewidentnie była przeżarta, a to z powodu Hexy wiszącej jej nad głową bo wie że ta menda jej zabierze a przy michach na dywanie nie ma jak chować, w klatce jak nie może zjeść to zakopie). Dzisiaj nerki z królika z warzywkami :). Młode mi przytyło - 19 kilo waży już :-o. Nie wiem gdzie jej przybyło bo żebra można policzyć, a wcięcie w talii też nadal eleganckie, wydaje mi się że rowerkowanie i bieganie zrobiło swoje i się może trochę umięśniła ;). Zgram fotki to pokażę jak obecnie wygląda ofutrzona wariatka.
-
Nic strasznego się nie stało, ja spanikowałam po tym jak się Shinuch zrzygała na środku chodnika i zaczęła z wielkimi oczami rzucać się na trawę tak że nie mogłam jej odciągnąć. Po zwróceniu kolacji (przekarmił ją tata:mad:) na chodniku zaczęła tak dziwnie głośno przełykać jakby coś jej w gardle siedziało i non stop się oblizywała. To oczywiście nie przeszkodziło jej we wlaniu psu który śmiał podejść do jej tyłka wymiocin :evil_lol: (czekałyśmy na brata z reklamówką). Do weta poleciałam przez to jej przełykanie dziwne, szukałam i szukałam, aż się okazało że wszystko zamknięte a gabinet który mógł być otwarty 2 tygodnie temu przenieśli. Spotkałam pana z dwoma psami (jeden to whippet o ile się nie mylę, a nazwałam go chartem bo nawet się nie miałam czasu zastanowić), pan skierował mnie do swojej żony (patrząc po psach wydawało mi się że gdzieś na dogo albo innym forum się na nią natknęłam) która dokładnie pokazała mi na mapie jak dojechać do weta i się nie zgubiłam :multi:. A u weta wykład dostałam na temat żywienia :roll:. "Co pies jadł? Kości? Jak to kości? Po co?" No i żaden mój argument do pana nie dotarł. Ale fakt, w jednym miał niezaprzeczalnie rację - Shi je za mało warzyw i zmieniamy to od dziś, a jutro postaram się podjechać na większe zakupy bezkostnego mięcha i różniastych warzyw i owoców na papki (ha, urlop mam niechcący mimo że bardzo chciałam wstać dzisiaj do pracy to niestety podniosłam się po 12). Wet nie chciał nam karmy wciskać, wg niego mięcho (indyk i kurczak) z marchewką i ryżem to idealne żywienie, żadne inne nie jest dobre, powtórzył to kilka razy. Cóż, zmotywował mnie do zmodyfikowania diety, ale z surowego nie zrezygnuję. U nas prawie po cieczce, już gacie poszły w kąt. Od cieczki 2-3 miesiące mamy, więc odrobinka czasu na pomyślenie będzie i mam nadzieję że decyzje podejmiemy słuszne ;).
-
Nocna wyprawa do weta to jest to o czym marzyłam... Shi będzie żyła a ja zaskórniaki na sterylkę uszczupliłam o 1/3.. Ale drugi raz zrobię to samo, bo jak psa coś boli w gardle to nie wiadomo czy utknęło co czy może tylko podrażnione. Wycieczka zaliczona, pies obrażony siedzi w klatce i zerka spode łba jak na nią spojrzę. Jutro szczegóły, bo muszę jeszcze podziękować osobie która mnie skierowała pod dobry adres i nie zarwałam całej nocy (pół godziny szukałam gabinetu w okolicy aż prawie straciłam nadzieję i rzeczywiści gabinetów całodobowych brak mimo że w necie niby wpisane że całodobowe). Ale miałam szczęście trafić na kogoś z dogo podejrzewam, psiaki swoją drogą mają fantastyczne i się w charciku zakochałam (a on w Shiny cieczce ;)). Jutro przymusowy dzień wolny bo padam...
-
U Hexy się zwiększyła, niestety loteria... A sikanie z podnoszeniem łap czy całego zada Hexolina opanowała do perfekcji, Shinuch wczoraj próbowała ale nie wyszło, się łapy splątały i prawie paszczą zaryła o ziemię :evil_lol:. A obsikać chciała krzaczek na który nalała suka wróg - czyli taka co właściciele na flexi puszczają żeby sobie przy naszym płocie podziamgała, a jak idę ze swoimi na spacer to wieją na drugą stronę ulicy bo się suczki chcą odwdzięczyć bez dzielących je desek :mad:.
-
To nie reguła, tak jak i z tyciem po sterylce, ale to są rzeczy które mogą wystąpić... Hexa kiedyś płaszczyła się przed każdym psem, a później zaczęła mieć spiny chociaż raczej to były wyskoki z zębami niż chęć gryzienia (może wiek, może wzrost pewności siebie, może uraz, może nie wiem co), znaczy teren maniakalnie, jej celem jest oblanie wszystkiego co się do tego może nadawać (drzewa, krzaki, trawa, ogrodzenia ale nie pozwalam, słupy i co tam jeszcze). Do ludzi jest ok, do psów w sumie też ale nie ma płaszczenia jak kilka lat temu (nie piszę o szczenięctwie bo to inna bajka). Apetyt niezaspokojony ma od zawsze, energię też. Piszę o spostrzeżeniach na które coś wpływ mieć musiało, a co to nie wiem dokładnie.. A jak bardzo boję się narkozy to nawet nie wspominam :roll:. Co ja przeżyłam przy Hexy sterylce - paczkę fajek spaliłam i wydeptałam chodnik w parku przy lecznicy :shake:. Ale cóż, chyba się wezmę w garść, 2 tygodnie urlopu i się ciachniemy...
-
O masę mięśniową czy nietrzymanie moczu tak się nie martwię jak o stawy i wzmocnienie jej i tak problemowego charakterku. O ile agresja do psów ogółem jest dla mnie do zaakceptowania* i da się z tym żyć, o tyle jak zaczną się z Hexoliną tłuc to mogę mieć w domu niefajnie, bo nie wiem ja się mi życie potoczy i czy przy ewentualnej mojej wyprowadzce nie zostaną obie z rodzicami - Hexy mi nie dadzą i w sumie zdążyłam się z tym pogodzić a Shina może np. faceta nie zaakceptować na tyle żeby z nim mieszkać pod jednym dachem. Mam chyba jakiś czas zmartwień i możliwe że szukam dziury w całym :roll:. *do zaakceptowania w tym sensie że jeśli nad tym pracuję i efekty są różne w zależności od nastroju suczego to nie jest to na tyle uciążliwe żeby nie dało się funkcjonować na co dzień, bo zbyt wielu psów nie spotykamy na spacerach, wręcz trzeba poszukać żeby znaleźć ;) Labek stał się dziś wrogiem nr 1, Shi chciała go zjeść bo spojrzał na jej dół który wykopała a ona się nie dzieli nawet z dobrymi kumplami. Na szczęście przeżył bo przezornie wzięłam ją na smycz zanim zdążyła go zauważyć.
-
Też zawsze doradzałam (i będę doradzać) sterylkę, ale o Shinę tak się cykam że nie mogę się przemóc... U niej dodatkowo ta pieprzona dysplazja dochodzi, bolesność przy 'rozkraczaniu' tylnych łap i nie mogę sobie wyobrazić bólu podwójnego i jej cierpienia, i tak się nacierpi bidula za każdym razem jak się przemęczy :-(. A jak czytam o minusach to niepokoi mnie: "- zwiększa zagrożenie schorzeniami układu kostno-szkieletowego [I](dla nas zabójcze bo i tak pies już koślawy) [/I] - zmienność nastrojów i zwiększenie agresji (ostatnie doniesienia) [I](a ja szczerze mówiąc się mogę pod tym podpisać patrząc na Hexolinę czy poprzednie 2 suki mojej cioci[/I][I])[/I] - zmniejszenie masy mięśniowej (tu też niezbyt by było bo tylne łapy ma słabe)" No i jak tu podjąć decyzję?...
-
Chodzi po siatce i próbuje fruwać nad płotem. Na spacerze 3 razy trafił na zabawę piłeczkę i wyrwane kudły nadal go nie nauczyły że kurdupelka się nie dotyka :mad:. A w 'tych' dniach dałam Shinuchowi kiełbaskę ja się piesek zbliżył i również mu włomotała zamiast się radośnie wystawić :diabloti:, później ja przejęłam zabawę w odganianie i Shi zdała się na mnie zupełnie w tej kwestii. Dodatkowo pies sąsiadki po ponad dwóch latach odkrył że Shina to suka i że ma takie coś jak cieczka, ale on na 'nie wolno' reaguje ładnie i nie próbuje już skakać (a mamy drut kolczasty więc niemiło by było...). Mamuśce wet powiedział że wystarczy moment i już ciąża, ale wyjaśniłam że u ludzi też trochę więcej niż minutę trzeba, chyba się przekonała że wet ją usiłował naciągnąć (proponował zastrzyki, tabletki, sterylkę, a na koniec, po zorientowaniu się że nie tędy droga i mamusia decydować nie może, zdał się na mój rozsądek :evil_lol:). Ale sterylka będzie na pewno nie u tego weta, muszę ufać komuś komu psa zostawiam na dłużej niż 5 sekund :roll:. To ten sam wet co leczył dysplazję Shinuchową bez jakichkolwiek badań..
-
I podjęłam decyzję przez jednego upierdliwego psa - to Shiny ostatnia cieczka. Co ma być to będzie, ale jak nie ja to mama osobiście ją zataszczy do weta który jej naopowiadał ciekawostek o psich zalotach... Ktoś musiał mnie popchnąć, ale jak mam przeżywać to co przeżyłam z psem fruwającym nad ogrodzeniami to dziękuję, wolę posiedzieć. A tymczasem 3 fotki z pasjonującego spaceru z zacieczkowanym psem który mi z kolan by najchętniej nie złaził jak odpinam smycz i zbieram się do focenia; niestety przycięcie i zmniejszenie picasy odrobinkę zepsuło zdjęcia a konkretnie ostrość.. [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/3738/dsc9348.jpg[/IMG] [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/2153/dsc9345a.jpg[/IMG] [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/2117/dsc9344b.jpg[/IMG]
-
Moje jadły totw z rybą i nawet nam przypasował. Brit Care rybny też był ok, ale on ma białka mniej. Shina każdy łańcuch traktuje jak narzędzie tortur i potwornie ją przygaszają jak ma na szyi, nie wiem dlaczego. A Hexa ma w tyłku nawet kolce (mamy takie małe) bo jak chce ciągnąć to i tak będzie, i tak się ciągamy 8 lat z przerwami na chodzenie przy nodze albo na współpracę bo pies akurat nie ma nic ciekawego do obejrzenia i nie napina smyczy. Kiedyś założyłam jej takie większe kolce i jak szarpała to wyła z bólu, nie miałam serca psa katować i zrezygnowałam...
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
*Monia* replied to Vectra's topic in Foto Blogi
To ja mam jakiegoś dziwnego psa, bo przyciąga ćpunów, pijaków, recydywy i innych dziwnych ludzi. Do tego jej się często tacy podobają i nie ma nic przeciwko zaprzyjaźnianiu się z nimi :shake: A ja wtedy mam ochotę wiać gdzie pieprz rośnie.. Mnie kiedyś uratował mój młody wygląd, kolesie mnie i koleżankę w nocy zaczepili ale po dokładniejszym przyjrzeniu się mi (ze 22 lata wtedy miałam) stwierdzili że dadzą sobie spokój żeby nie mieć przechlapane za małolatę :roll: -
Shina dużego kotka może nie lubić, bo ona kocha tylko małe zwierzątka typu myszki, pisklaczki, żabki, jeże, kotki im mniejsze tym fajniejsze i więcej uczuć można okazać. Hexa na takie zwierzątka poluje i z małych zwierzątek kocha tylko króliczki, mniejsze gryzonie zjada, ptaszki z resztą pewnie też by zjadła gdyby miała okazję... Moje suki są tak różne że dziwię się że obydwie u mnie wychowane :roll:
-
No brakuje, brakuje, ale co ja mam począć :placz:. Chyba już wiem - w burzę kota przytargam i pies będzie bardziej zajęty baniem się burzy niż intruzem :cool3:. Tylko nie wiem czy zdążę około 50 km obrócić w czasie trwania burzy... Przy poprzednim przyniesieniu kota chyba jakiś wybuch był o ile się nie mylę, bo Hexa nawet się do pokoju zbytnio nie dobijała a kot chodził również przy drzwiach. Ale wtedy była taka sytuacja że nie mogłam walczyć z rodzicami o kota..
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
*Monia* replied to Vectra's topic in Foto Blogi
Nawet Lalka zapozowała jak zobaczyła nową zabawkę :evil_lol: Uwielbiam tą czarnuchę :loveu: -
[URL]https://lh6.googleusercontent.com/-y-j3xLF5bqE/UCt81B6KK7I/AAAAAAAAUFg/k2CjQlQh0eE/s720/IMG_5028.JPG[/URL] - jak się wczuła :lol: Tak długo Was nie było a tu tylko kilka fot... :shake:
-
[quote name='Talia']Wieki mnie tu nie było :oops: Wybacz, ale nie porwę się na czytanie zaległości :D[/QUOTE] Niewiele nowego się działo - jeden kot, a teraz drugi kot, psy te same i też niewiele się zmieniły. [quote name='zerduszko']Moja Kluska i Twoja Hexa, to mogłyby sobie łapę podać :][/QUOTE] Dlatego żeby była równowaga mamy drugie normalniejsze suczydła, chociaż marne to pocieszenie... Dzisiaj dostanę fotki kićki. Odwiedzić jej nie pojadę z pewnych względów chociaż bym chciała bo jest fantastyczna - non stop by chciała być głaskana, siedzieć na kolanach czy na ramieniu, a jak fajnie się przytula :loveu:. Jutro po pracy pędzę do weta z ogłoszeniem, może ktoś jej szuka...
-
Kociaka wzięłam żeby później nie zobaczyć rozjechanego albo rozszarpanego, ostatnio u nas jakaś plaga kotów i ich zwłok na ulicach :shake:. Poprzednia kicia (ta co już duża jest) była super do psów, ta po dłuższym czasie wysłuchiwania Hexy i siedzenia na drzewie miała dość i się rzucała na rozdartego czarnucha, na Shinę też próbowała ale ten mały ograniczony piesek nie zrozumiał o co chodzi i nadal kotka oglądał tylko od drugiej strony. Nie wiem czy pisałam, ale Hexy nie lubienie kotów nie wzięło się z kosmosu, jest całkiem zasadne wg psiego rozumowania. Kiedyś radosny szczeniaczek lubił kotki i się z nimi nawet bawił. Do czasu aż pewnego dnia biegła sobie przez krzaki z wysoką trawą i trafiła na zdenerwowanego kota który ją zaatakował i porządnie nastraszył czarnego podrostka. Od tamtej pory było coraz gorzej, a ja się nie przyłożyłam do odkręcania (bo i po co, kiedyś się jej znudzi :oops:) i tak oto z niechęci powstała nienawiść i amok bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Jej zachowania nie da się opisać, to trzeba zobaczyć :shake:. A co pies robi kiedy kot się zatrzyma podczas pogoni albo stoi i nie ma ochoty biec? Ucieka ze skowytem w przeciwnym kierunku bo przecież bić się nie będzie, wroga trzeba jedynie zastraszyć tak żeby czuć przewagę a walki unikać, dziwny ten kundel :roll:
-
Ech... Ręce mi opadły... Chciałam mieć kota, miałam zaplanowane jak wprowadzać go przy Hexolinie żeby nic nie schrzanić na wejściu albo ewentualnie się ewakuować z kotem do pokoju na przeczekanie (kilka/kilkanaście dni), wszystko powoli i spokojnie z ewentualnymi uspokajaczami żeby psa nie stresować zbytnio, bez nacisku i pośpiechu niepotrzebnego. I co?? I dzisiaj spierdaczyliśmy moje wszelkie plany i spartaczyłam tą odrobinkę jej chęci współpracy ze mną przy kociskach... Tylko walnąć sobie w łeb... A mianowicie kota znalazła Hexolina na drzewie u sąsiadów, darła ryj tak że ogłuchnąć było można, za żadne skarby nie dało rady jej zaciągnąć do domu (amok), a jak poszłam po kota, wlazłam po drabinie i go ściągnęłam to bałam się że jeszcze psa z ogrodzenia będę zdejmować albo czarnuch wybije dziurę w płocie ze złości bo pańcia ma koteczka a ona też chce mieć :shake:. Kociątko też do przyjemnych do psów nie należy i obfuczała Hexę przez bramę (dałam im się obwąchać bo chciałam wejść na podwórko a nie stać z kotem jak debil na ulicy) co psa znów rozjuszyło i mamy kilometr wstecz w oswajaniu kotów, a bym wolała nawet milimetr ale naprzód :shake:. To się pożaliłam :-(. No i mam kota do oddania, prosto z drzewa, milusi, kocha długie włosy, kocha głaskanie i przytulanie, ma pewnie ze 3 miesiące. Komu?? Na razie jest w bezpiecznym miejscu (u kolegi którego nastraszyłam że oddam kociaka na kebab :diabloti:, u tego samego który już jednego kota ode mnie ma i trzeciego już nie ma jak upchnąć...) ale musimy jej znaleźć dom do końca kolegi urlopu, bo jego koty chcą wykurzyć gnojka mruczącego z domu, kocur się wręcz obraził i do domu wejść nie chciał. Znowu się zakochałam w kici :loveu::loveu: :loveu::placz::placz:. Kolega ma w sumie dwa koty nadliczbowe bo drugi kociak w podobnym wieku u jego rodziców (mają już 4 swoje), więc czekam na zdjęcia i będziemy tworzyć ogłoszenia :roll:
-
Trzeciego na razie mieć nie mogę więc będzie z dostawą osobistą pod wskazany adres :p. Ostatnio ma chyba trudne dni ta czarna łajza :mad:. Ma na przykład dziurę w pustej głowie, bo najprawdopodobniej bawiła się z poduszką w zabijanie i trafiła na kant :shake:. A przedwczoraj jak siedziałam z Shinuchą na dole i jadłam obiad postanowiła pobuszować mi po pokoju - pożarła paczkę paluszków, wzięła sobie moje spodnie spacerowe, zaciągnęła je na łóżko i wyżarła wszystko co było w kieszeniach, a na deser zeżarła całą pakę psich ciastek (no nie całą bo 2 jej z gardła wyciągnęłam). Jak się na nią wydarłam w momencie dokańczania ciastek to piesek się wypiął pupą i powalił na łóżku jakby nigdy nic :angryy:. W ogóle zero przejęcia moimi wrzaskami czy tym że pokazałam jej drzwi i kazałam wy..jść natychmiast. I niech mi ktoś powie że ona pewnie w domu zastraszana i dlatego boi się burzy, wystrzałów, huku, samolotów i tego jak się potknę na spacerze (kiedyś ją zdeptałam przy potknięciu i teraz odskakuje). Jak Shinucha trzymała dyscyplinę to Hexa chodziła grzeczniutko na paluszkach, a teraz się rozbestwiła i się rządzi w całym domu :mad:, na podwórku w sumie też bo potrafi gwizdnąć młodej piłkę sprzed nosa i tylko czekać aż Shinuchowi nerwy puszczą, bo na razie jest w stanie nad swoim wkurzeniem zapanować i na mnie patrzy ale nie wiem czy jak ją zadek będzie bolał to w końcu się nie wyżyje na czarnej :roll:.
-
Na pewno gdzieś są psy idealne, tylko trzeba dobrze poszukać :evil_lol:. Shinucha obecnie jest zbliżona do ideału - kocha piłkę, wgapia się we mnie tak że czuję jej świdrujący wzrok nawet na nią nie patrząc, łazi za mną krok w krok, reaguje jakoś szybciej, chce współpracować, pozwala Hexolinie się panoszyć w moim pokoju.. Jedyne co to chce mordować każdego psa który się do niej zbliży, ale piłkę wsadzam w ryj i pozwala mi się samej z adoratorami rozprawiać. Niestety cieczka za tydzień się skończy i piesek mój wróci do normalności - czyli rozumek znów się skurczy :p A Hexę przedwczoraj miałam ochotę zamordować :angryy: