-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
*Monia* replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Amber']Haha chciałabym zobaczyć ciebie w kaftanie, powołująca się na to zaświądczenie :evil_lol: I miny policjantów :eviltong: [/QUOTE] Policjanci na pewno by do mnie dołączyli solidarnie :diabloti:. Ale siebie w kaftanie bym chciała zobaczyć, na pewno bym się ciekawie prezentowała, tak inaczej :evil_lol: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
*Monia* replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Amber']Proszem :loveu: [URL="http://glitery.pl/"][IMG]http://moje.glitery.pl/text/269/114/5-Morzesz-tempicgupote-muot-1867.gif[/IMG][/URL] [/QUOTE] To będzie moje motto w dniu jutrzejszym, w kaftan mnie zawiną :multi: Młotek znajdę, zęba też, o kosiarkę się postaram i jazda po głupocie :p Galeria na odstresowanie i oderwanie się od codzienności, miłe patologicznie zboczone towarzystwo i przyjazna atmosfera.. -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
*Monia* replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Alicja']:roflt: przeczytałam ROZWOLNIENIE :roflt: eL dohtore nauk wszech :lol:[/QUOTE] Dopiero mnie uświadomiłaś że to nie rozwolnienie :evil_lol: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
*Monia* replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Amber']Miło, że się podoba :loveu: Może o tym nie pisałam, ale jestem pedagogiem, lekarzem (specjalizacja proktolog, psychiatra, urolog w toku), sędzią sądu najwyższego, naukowcem (NASA te sprawy), inżynierem, posłem (byłam też prezydentem i premierem ale za dużo było roboty... i picia), generałem i mam tytuł profesora zwyczajnego więc jakby ktoś się jeszcze reflektował na jakieś zaświadczonko (które będę władna wystawić oczywiście, bo nie wszystko mogę :oops:) to bardzo proszę :multi:[/QUOTE] Skorzystam. Potrzebne mi zaświadczenie żebym mogła ludzką głupotę tępić bezkarnie, bo dzisiaj mi słów zabrakło już. -
Moje jedzą same w jednym pomieszczeniu i przy żarciu spin nie ma. A są na siebie cięte jak im coś nie podpasuje w drugiej ;). Ale żarcie dla Shiny nie jest czymś czego warto bronić, poza tym mają jasno powiedziane jaki jest porządek przy posiłkach i nie ma wtryniania się w swoje michy. Po skończonym posiłku mają psy włazić na górę w kolejności skończenia posiłku (Hexa zawsze zjada szybciej) a później jak młoda się pojawi na górze to ktoś z nas idzie przed Hexą sprawdzić co zostało w misce i ewentualnie zabrać większe kawałki mięcha żeby czarnuch się nie nażarł za dużo. Skomplikowane ale taki porządek odpowiada wszystkim i nie ma problemu z wojnami. Najważniejsze to pokazać pieskom co i jak ma być i nie będzie problemów :).
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
*Monia* replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
L4 zajebiste! Jutro w pracy sobie na monitor wrzucę jak będę odchodzić od kompa :loveu:. Aż miło mi po ciężkim dniu z trudną (psychicznie) sprawą tu wejść i się pośmiać do ekranu :evil_lol: -
[quote name='zmierzchnica']Hera też mi lała na łóżko, jak była młoda - Chibi jej nie wpuszczała na pościel i Hercia jak tylko żadnego psa nie było na łóżku, to szybko tam wskakiwała i zostawiała swój zapach. To było sprytne, bo psy przyzwyczaiły się do tego, że Hera tam "jest" i zaczęły ją na łóżko wpuszczać - sikanie się skończyło ;) Teraz jest przewodniczką w stadzie, więc takie zabiegi nie są jej potrzebne ;) Gratuluję odwagi w kwestiach uczuciowych, znam mnóstwo ludzi, między którymi coś się wypaliło i ciągną to w nieskończoność "bo rodziny się znają", "bo szkoda" czy po prostu z przyzwyczajenia... W sumie mieszkanie razem sprawiło, że wasze drogi się rozeszły? Trochę mnie to przeraża, bo u mnie sprawa jest kiepska - rodzina TZ jest bardzo przeciwna mieszkaniu razem przed ślubem. Nie chcę być z nimi skłócona, ale z drugiej strony - jak się okaże, że na co dzień nie możemy siebie znieść to co? Rozwód? To po co cała ta szopka ze ślubem? Szczególnie, że jestem raczej niewierząca i mnie to nie kręci :roll: Myślę, że to "ten", ale jesteśmy razem 2,5 roku i wiele może jeszcze się zdarzyć. No i brawo za dojrzałość, że nie udajecie, że się nie znacie - bo to straszne, jak ludzie spędzają ze sobą dłuuugie lata, a potem udają na ulicy, że się nie widzą :shake: a znam takich wielu.. Warczenie to faktycznie fajna sprawa - Frotek też kiedyś na każdego psa darł się jak głupi albo od razu startował z zębami. Teraz potrafi pięknie zawarczeć i nie ma problemu z podbiegaczami. Tego jego rzucania się jakoś psy na serio nie traktowały, ale warczenie to czytelny sygnał :p[/QUOTE] U nas Hexa spała zawsze na łóżku, młodej nie zganiała a ta i tak wolała podłogę. Lanie tylko z powodu tza z niewiadomego powodu (konkurencja?:evil_lol:). A dzisiaj w nocy zasnęłam z Hexą na poduszce i Shiną w nogach, a obudziłam się i było odwrotnie przez co gadałam na temat kudłów w nosie i oczach nie do tej co powinnam :lol:. Długo się zbierałam, stanowczo za długo mi zeszło na zebranie się i musiałam znaleźć powód dla którego można będzie nieodwracalnie to zakończyć. Powodów się wiele nałożyło. Ani jednej łzy nie uroniłam, ale tyle ile się w tym związku przez 8 lat wypłakałam to mi łez na kolejne już zabrakło ;). Cieszę się że rodzina nas do ślubu nie przycisnęła bo rozwód i ciąganie się za każdą błahostkę by było drogą przez mękę. Może inaczej się patrzy po ślubie, ale nic na siłę i do tego mnie podejrzewam nawet ciąża by nie popchnęła póki bym nie była pewna że tego chcę i akurat z tym konkretnym facetem. Zmądrzałam :evil_lol:. Shina musi się jeszcze wiele nauczyć, ale jak czytelne sygnały zaczęła wydawać to już dla mnie sukces. Ogólnie fajniejsza się jakaś zrobiła i taka bardziej opanowana, mało co ją wnerwia bo wie co ma robić żeby opanować emocje. Parę rzeczy jej wbiłam do łebka i to ogromnie mi ułatwiło funkcjonowanie z wkurzającym się pieskiem. A Hexa jak to ona - korzysta z okazji jak tylko widzi że Shina nie stanowi zagrożenia i pozwala sobie na więcej. I ma za dużo energii bo po połowie dnia spędzonej na podwórku i godzinnej drzemce miała siłę dręczyć drzewo na którym siedziała wiewiórka, ponad godzinę jej się do domu ściągnąć nie dało mimo że wiewiórka dawno sobie poskakała gdzie indziej :mad:. Mam jakąś niewyraźną fotkę zrobioną z okna wiewiórkowego dręczyciela ale następnym razem wrzucę.
-
Ja wolę chudzielce i trafia mnie jak patrzę na Hexolinę po przytyciu. Niby szybko gubi ale tacie nie da się przetłumaczyć że 8mio letni pies już nie biega kilku godzin dziennie i nie ma gdzie spalić nadmiaru tłuszczu... Shiny się póki co nie da utuczyć bo jak nie ma ochoty to nie je i przy głaskaniu żebra można policzyć :). Według mnie białas wygląda super, ma dużo czasu na przytycie i nie ma co się czepiać :mad:. Chyba mam mieszańca charta bo na każdy ruch zwierzyny (kot, sarna) reaguje pogonią na oślep i zupełnie głuchnie, na szczęście jest utuczona i nie wyjdzie na jaw że taka krew w niej płynie :evil_lol:
-
Podoba mi się ten 'sport' i z tego co widzę nawet kurdupel z dysplazją mógł by się w to pobawić póki jeszcze w miarę sprawna jest. Tylko teraz mój pies cały czas gapi się żeby coś robić a mi się nie zawsze chce i będzie mi się trudno zebrać żeby jeździć na zajęcia.. Jak tam treningi wyglądają? Jakiś test na początek żeby sprawdzić co pies umie? Bo niezbyt bym chciała od zera zaczynać z psem który szybko się nudzi powtórzeniami i wyłącza myślenie patrząc się tępym wzrokiem. Dużo Was jest? Jak częste i jak długie zajęcia? Na razie tyle pytań na szybko ;)
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
*Monia* replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Rinuś'][I][B]No to dawaj ten film bo się wkręciłam :diabloti: Jakiś czas nie śledzilam Twojej galerii i już nie wiem ile Ty masz psów :mdleje: jestem totalnie zagubiona :-([/B][/I][/QUOTE] Psów jest trzy a reszta to suki :eviltong: Też czekam na więcej filmików, ciekawie się je ogląda :lol: -
[quote name='zerduszko']No umiejętność komunikacji warczeniem jest bezcenna :D[/QUOTE] Do tej pory warkot jako taki Shi wydawała przy powitaniach, tylko w innym tonie niż ten groźny/ostrzegawczy i o wiele dłuższy, także dla mnie to powód do zadowolenia ;). Hexa burczenie ma opanowane do perfekcji i go wręcz nadużywa, ale jej nawet rozzłoszczonej psy zwykle nie biorą na serio.
-
Zapomniałam pochwalić Shinę za nową umiejętność, wielu wydającą się czymś normalnym ale Shi nie pojmowała że tak można zakomunikować cokolwiek. Otóż nauczyła się normalnie obwarczeć psa bez startowania z zębami czy darciem pyska :loveu:. Jak pies nie zrozumiał że pod ogon się nie zagląda to zawarczała ostrzej z doskokiem ale bez przesadzania. Później psa olewała, raz tylko się zapomniała i zaszarżowała ale szybko ją upomniałam słownie i dała sobie spokój. Chyba moja ciężka praca daje w końcu efekty. Z Hexą też ostatnio tylko raz się zapomniała i chciała skoczyć ale moje 'po*ebało cię?' szybko ją odwiodło od zamiaru. Dzisiaj psa zupełnie olała bo kazałam usiąść i patrzeć bo z mamą stałam i chciałam pogadać bez wtryniania się między nas obcego psa albo zeźlonego Shinucha. A i jeszcze od kota ją odwołałam a chciała do niego już lecieć bo przecież trzeba się zapoznać obowiązkowo. Pochwaliłam ją a jutro pewnie wywinie numer przyćmiewający sukcesy :evil_lol: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-2J0VI2ASKtg/UEy7PZoP5GI/AAAAAAAAAHY/DZsE_CY-xUE/s512/DSC_9524.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-kGSlMaxzOjI/UEy7P8kTZ5I/AAAAAAAAAHg/Sa_EGkVi-E8/s512/DSC_9525.JPG[/IMG]
-
[quote name='Nath']Też jej gotuję od czasu do czasu, ale jednak karma sucha również wchodzi w grę. Dziwne, że jeszcze Ci pozwalają leżeć na łóżku :D[/QUOTE] Shina jest łatwa w obyciu, bo jak tylko jej się robi niewygodnie to sobie idzie, a Hexa się rozpycha :mad: [quote name='zmierzchnica']My z TZem na wakacjach dostaliśmy piętrowe łóżko... On spał na górze, a ja na dole z Herą, Frotek na małej kanapie :diabloti: Stwierdziłam, że to idealne rozwiązanie dla nas, jak już dorobimy się mieszkania :loveu: Ja ze zwierzyńcem (planuję kota, ale ciii...:siara:) na dole, a TZ pod sufitem :evil_lol: W sumie głupio się pytać, ale byłaś z TZem długo, jednak było wam nie po drodze? Szkoda tak..[/QUOTE] Też chcę kota, ale przy Hexi wykluczone ze względu na stres :shake: Lepsze łóżko piętrowe niż oddzielne pokoje - jak Shina sikała to takie rozwiązanie było jedynym z możliwych bo jak tylko położył się na moim łóżku to zaraz później przychodziła i wielką kałużę zostawiała... O dziwo jak było odwrotnie to jemu na łóżko nie sikała. Odkryłam to po dłuższym czasie i wielu analizach ;). Później już zezwoliła nam na wspólne spanie jak wyrosła z sikania. A Hexa spała z nami od małego, nawet jak miałam wąskie łóżko to miejsce dla niej musiało być - my niemalże jedno na drugim, nogi pod brodą bo szczeniaczek się rozrósł i tak sobie niewygodnie radziliśmy. Dobrze że wtedy drugiego psa nie miałam bo chyba byśmy na podłodze sypiali albo ewentualnie na siedząco :p. Nie ma sprawy, odpowiem. Byliśmy dokładnie 9,5 roku razem, wiele przeszliśmy ale mimo wszystko jakoś to trwało (nie wiem jak :evil_lol:). Później nastąpiło wspólne mieszkanie na stałe (nie liczę pomieszkiwania po kilka dni czy tygodni) i odkrywanie jak to jest razem pod jednym dachem. Trwało ze 2 i pół roku (jeśli coś pokręciłam to mnie 'ktoś' na pw poprawi jak jeszcze zagląda i pamięta coś co ja mogę przegapić ;)). Zaczęło się pogarszać i nie było sensu się razem męczyć, decyzję swoją przemyślałam i powiedziałam dość bez możliwości powrotu (wcześniej każde rozstanie kończyło się powrotem, najkrótsze trwało chyba pół godziny w porywach do godziny :evil_lol:). Drogi się rozeszły, nie widujemy się ale czasem smsem wymieniamy się informacjami czy u rodzin wszystko ok i co tam słychać ogólnie, bo w sumie trochę czasu razem spędziliśmy i kontaktu zupełnie nie zerwaliśmy. To tak w skrócie. Czy żałuję? Nie sądzę.
-
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
*Monia* replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
[quote name='malawaszka']hahahha tylko po ch.. ta nitka :roflt:[/QUOTE] Będzie na lasso łapała :evil_lol: Przez Was za kotem się uganiałam dzisiaj przed budynkiem w którym pracuję, bo kiciusia oko chciałam obejrzeć ale zwiał.. A kilka dni temu prawie pod samochód wskoczyłam (na oczach zdziwionych kolegów) bo kiciuś owy stał na środku i w nosie miał auta :mad:. Zerduszko przeniosła na mnie kociego pecha i za dużo kotów wokół mnie się porobiło :shake: -
[quote name='evel']Czekaj, ile Hexolec ma lat? :hmmmm: Bo nieźle starte kły ma chyba, nie? ;)[/QUOTE] Skończyła w maju 8 lat. Aleks udzielił trafnej odpowiedzi ;) [quote name='Aleks89']Luc ma 2 i 8miesięcy ,a ma gorzej starte niż Hexa:cool3: Frisbee i piłeczki robią swoje[/QUOTE] U Hexy dochodzi jeszcze mamlanie poduszek wełnianych, kości z dinozaurów i w ogóle branie wszystkiego co się da do paszczy (nie wdała się w pańcię wcale łajza :eviltong:) [quote name='Nath']Moja to znowu jak stoi to mam wrażenie że się zapada, że za mało je. Ale w sumie daje tyle ile każą na opakowaniu a do tego zawsze coś dodatkowego dostanie więc może ma mieć taką figurę. Też za bardzo nie wiem (patrząc na tabele) jaką wagę osiągnie w wieku dorosłym więc daje tak pośrodku 15 a 25 kg - ehh może to za mało jednak? Skądś to znam przecież moja całą noc śpi na mojej poduszce, a jak sie budzę to jestem albo obok albo pod moja poduchą bo ta się rozpycha. Nawet teraz jak piszę to leży cała na podusi szczęśliwa. Zazwyczaj jak leże to pcha się na moją głowę i kładzie - traktuje mnie bardzo rzeczowo na leżąco :D Dzięki za info ponownie :cool3:[/QUOTE] Lepiej odrobinę za chuda niż za gruba. Na opakowaniu dawka jest orientacyjna, tylko sugestia ile dawać a to zależy od osobnika. Hexi gotowałam długo, Shina jadła surowe więc nie wiem jak karmić karmą szczeniaka mixa, ale w Waszym przypadku bardziej bym celowała w 20 parę kilo ;). Dzisiaj mam 2 psy i leżę na boku wgnieciona w ścianę, laptop leży tak że ledwo mogę pisać a łapy czarnuchy mam prawie pod nosem :mad:. Hexa łapki przednie położyła sobie na skradzionej poduszce i chrapie zadowolona z głową w Shiny plecach bo młoda w poprzek zawsze się układa w nogach. Nie wiem jak się kiedyś jeszcze TZ mieścił z nami :evil_lol:
-
[quote name='rudynpm']Tia. I te mioty. [B]Sprzedam piłeczkę za 1650 + pies gratis.[/B] Bo piesek z piłeczką nie może być rozłączony. I dalej produkują te kaleki. Nie wiem, czy jest bat na takie działania. I śmiać mi się chce na obrońców jajek i macic nierasowych/rasowych psów. Odnoszę wrażenie, że jak sami nie mogą, to odbiją sobie życiem seksualnym (;)) psów. Bo zrozumienia u nich mało. Tak samo u mnie brak.:)[/QUOTE] To akurat jest sprzedaż wiązana i jest niezgodne z prawem ;) Moja sucz ma macicę, mimo że jest kundlem i rozmnażana nie będzie. I póki mogę bronić jej macicy to będę, bo sterylka to nie tylko super plusy ale także niesie za sobą pewne ryzyko którego się boję. Psa samca nie mam więc w obronie jajek nie zamierzam stawać, chociaż adoratorom-uciekinierom niszczącym mi ogrodzenie i łażącym po siatce bym je z miłą chęcią ucięła :p.
-
[quote name='motyleqq']tylko że teraz ZKWP nie jest jedynym stowarzyszeniem uprawniającym do rozmnażania psów. przez piękną i jakże dziurawą ustawę powstało mnóstwo stowarzyszeń w stylu Stowarzyszenie Psów Rasowych blablabla, pod szyldem których można wystawiać 'rodowody' i rozmnażać psy. wystarczy, że Kazik był tam zarejestrowany, by właścicielka mogła nazwać go 'repem'. dla nas nim nie jest, ale-niestety- w świetle prawa jak najbardziej.[/QUOTE] Nie dość że dziurawa to i interpretacja nie jest jednoznaczna. Próbowałam dopytywać, ale okazało się że ja mam większe pojęcie niż osoby które teoretycznie powinny wiedzieć więcej i dałam sobie spokój. Interesuje mnie ten temat ze strony prawnej, więc jestem ciekawa jak to się potoczy.
-
[quote name='Matagi']Pies ten NIE BYŁ ZAREJESTROWANYM REPRODUKTOREM.NIGDY nie był wystawiany,wątpię aby został zarejestrowany w ZKWP.Pochodzi od "takiego sobie"ojca i od suki,która nie tylko moim zdaniem ,nie powinna być rozmnażana.Kazik to akita w starym,a nawet baaardzo starym typie.Wątpię czy uzyskałby uprawnienia hodowlane,nawet gdyby był pokazywany na wystawach/choc znając pomysły i wiedze niektórych sędziów....:mad:/.Właścicielka o psa nie dbała,czerpała korzyści ze sprzedazy szczeniąt.Pies nieraz włóczył sie po mieście,aż dziw,że nie pogryzł innego psa:shake: To,ze z jajek Kazika zrobiło sie wielkieeee halooooo ,nie jest zasługą właścicielki psa.Pewne osoby szukały pretekstu do oczernienia AWP i rzeczone jajka doskonale sie do tego nadały. I jeszcze jedno....zwróććie uwagę na pierwszy,załozycielski post o tym "białasku".Pisze tam osoba,która psem sie zaopiekowała......nie zastanawia nikogo to,ze potem sie już nie odezwała?przeciez do niedawna pisała i działała często i gęsto?:p Jeżeli kogos dalej to interesuje,to polecam wątek z forum AWP: [URL]http://www.awp.akita-world.de/index.php?topic=893.0[/URL] nie o jajka tu chodzi i nie tak to było do konca,ale ktos osiągnął drobinę z tego,co chciał uzyskać-a mianowicie ....obfajdał dobre imię fundacji Akita w Potrzebie,fundacji,która naprawdę dba o dobro tej pieknej ,niestety już spopularyzowanej rasy,którą dopadli pseudohodowcy:angryy:[/QUOTE] Dziękuję za rzeczową i wyczerpującą odpowiedź :) [quote name='spadzista']chyba jedynym błędem fundacji było wyczyszczenie psa zamiast sprawy o odebranie właścicielce....[/QUOTE] Nie tak łatwo odebrać, bo nie było za co - za brudną sierść, uszy? pchły? ucieczki? Nie było podstaw do odebrania, ewentualna kara za niedopilnowanie. Chodziło zapewne o to żeby zapobiec jego rozmnażaniu, a z "reproduktorem" nie jest jak z suką bo nie udowodni się że to na pewno on szczeniaki spłodził. Chociaż ogłaszanie jego 'usług' jako reproduktora jak mniemam było niezgodne z prawem ponieważ zarejestrowany nie jest a tam cena na aukcji umieszczona za usługę krycia (można podpiąć pod wprowadzenie do obrotu?).
-
Mi się wszystkożerny piesek zepsuł i wczoraj z braku czasu wątróbkę jej widelcem rano wpychałam, bo modliła się 5 minut nad michą i kolejne 5 by oznaczało jazdę w korkach i spore spóźnienie do pracy... A musi zjeść bo nie najedzona przewali śmietniki, mój pokój i kuchnię bo głodna przecież. Że Shi jest niejadek to normalne, ale czarnuch nigdy na żadnej karmie nie wybrzydzał dłużej niż kilka sekund, a jedzenia odmówiła 3 razy - raz mixa wszelakich warzyw, owoców i podrobów jak była młodziutka, drugi raz pedigree jako szczeniak, a trzeci jak miała babeszję. Odkąd je surowe już nie raz trzeba ją było przekonywać do zjedzenia czegoś - kura rosołowa niedobra i wywaliłam, kaczka ledwo jadalna, brokuły kują w zęby jak się dokładnie nie zmielą, wątróbka to zło konieczne i trzeba przemyśleć dogłębnie czy da się ją zjeść, i więcej nie pamiętam ale na pewno by się coś znalazło. Ze stołu już też maniakalnie nie kradnie, chyba że jest kiełbasa czy gotowane/smażone/pieczone mięso to wystarczy moment nieuwagi i znika w psiej paszczy ;).
-
[quote name='Sukóru']Zgadzam się z Tobą, pies nie był wartościowy pod względem reprodukcji a pozbawienie jajek nie uczyniło go bardziej niepełnosprawnym (bo niepełnosprawny jest z powodu łapki) a wręcz przeciwnie, poprzez kastrację uniknie chorób które mogły go spotkać jakby nie był kastrowany. Na wystawach z taką łapą raczej nie miałby szans a tym bardziej w takim stanie ogólnym a nie wierze w to, że właścicielka dbałaby o psa tylko po to aby wystawić go na wystawie.[/QUOTE] Ale kastracja nie była też zabiegiem ratującym życie i mimo wszystko nie było konieczne jej wykonanie. Późniejsze choroby to dobry argument ;). Właścicielka powinna udokumentować (nie udowodnić słowami swoimi i znajomych) że psa szukała, a z drugiej strony fundacja powinna udokumentować kroki jakie podjęła żeby sprawdzić czy pies się komuś nie zgubił zanim podjęli kroki nie prowadzące do niezbędnego ratowania zdrowia lub życia psa. Właścicielka ze złej strony podeszła do sprawy, bardziej chwytliwa by była rozpacz za przetrzymywanym gdzieś psem a nie jego utraconymi jajkami - wtedy by można było pisać o tragedii biednej kobiety której kanapowy pupilek sam w ciasnej klatce w lecznicy, do tego obolały po operacji i pozostawiany bez opieki a w domciu to zawsze ktoś z nim był ;). [quote name='zaginiona sara']Ja bym się strasznie wkurzyła jakby np. ktoś mojego psa złapał i od razu ciął jakby uciekł, bo każdemu może się taki przypadek trafić, ona jest gruba i może wyglądać jak w ciąży... Jakby mi ktoś sukę otworzył to bym się wściekła bo jest kastrowana a drugi raz narkoza jest jej zbędna i zabieg.[/QUOTE] Wet który nie wiedział o tym że moja sucz wycięta (nie u niego był zabieg) jak tylko dotknął brzucha stwierdził że wysterylizowana, a na moje pytanie dlaczego tak sądzi stwierdził że macając tyle brzuchów się wie. Wetowi nie ufam, ale w tej kwestii akurat się nie pomylił. Teraz sama wyczuwam różnicę ale to dlatego że wiem gdzie macać, albo może akurat Hexolinie się inaczej zrosło? Ja bym się ucieszyła jak by ktoś za mnie decyzję podjął, bo już 2 lata się bujam z decyzją i więcej jest na 'nie' niż na 'tak'... Ale jak by powstały problemy zdrowotne spowodowane sterylką to bym żyć nie dała :diabloti:
-
[quote name='spadzista']i dla tego poprosiłam Was wszystkich o emocjonalne wsparcie dla fundacji a nie rozprawki prawne[/QUOTE] Czyli funclub (pisane też fanklub) fundacji ma się zbierać na tym wątku? A w tytule o prawach coś napisane... A rozprawki każdy sobie pisać może jak ma chęć.
-
Efekt końcowy, w sensie odszkodowania ewentualnego, sprawy zależał będzie od tego czy pies był wartościowy pod względem 'reprodukcji' czy nie. Jeśli nie był zarejestrowanym repem to moim zdaniem ciężko będzie udowodnić wartościowość jego jajek, a niepełnosprawny przez ich wycięcie nie jest więc zdrowie nie ucierpiało wielce. Inna kwestia jeśli udowodnią że z jajkami mógł zostać [U]zarejestrowanym[/U] repem i dawać wartościowe szczeniaki, ale tu mam wątpliwości bo nie znam realiów wystaw i nie wiem jak by był oceniany kulawy pies. Wg nowej ustawy nie może właścicielka udowodnić że straciła płodność wartościowego psa bo szczeniaki były by nie zarejestrowane i oddawać powinna za darmo (nie mogły być wprowadzane do obrotu). Jeśli moja dedukcja jest błędna to mnie poprawcie, to tylko moje takie gdybanie. Swoją drogą tyle jest tych dziwnych rodowodów i związków innych niż ZK że mógł być zarejestrowany gdziekolwiek jako rep.
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
*Monia* replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='jonQuilla']zgadza się, u mnie w domu się w ogóle nie gadało o sprawach seksu i na prawdę długo mi zajęło otwarcie się w tej kwestii przed kimś....teraz już luz, teraz to czasami aż za duzo gadam :evil_lol:[/QUOTE] A mnie mamusia uświadomiła bardzo wcześnie, kupiła do wspólnego czytania odpowiednie do wieku książeczki i razem sobie czytałyśmy. Ale otwarcie o seksie z obcymi nie chciałam gadać długo, a teraz w pracy cały dzień wszyscy wałkują temat czasem również szefowie sobie żarty stroją różne, znajomi tyż i na dogo również, aż do znudzenia bo ileż to można o jednym :evil_lol:. Dzisiaj szefowi powiedziałam (jak wynikła rozmowa o moim braku uczuć i opanowaniu), że nawet przez kolesia którego znałam kilka tygodni i bawiłam się z nim na dyskotece zostałam nazwana zimną suką jak się nie dałam przelecieć (miałam faceta i to była kluczowa kwestia, mimo że byliśmy pokłóceni) i szefu zamilkł ze zdziwienia że tak wprost potrafię rzec :evil_lol:. Miny nie widziałam bo pisałam coś akurat, ale koleżanka która siedziała obok (mimo że gorzej pokręcona) też na moment zaniemówiła :p. Cóż, czasem zapominam się w czas w ozór dziabnąć... -
Jak mogłaś przerywać księżniczce sen :mad: [QUOTE]Pierwsze zawody rally-o za nami. Fajna zabawa, Szczurowi się podobało. Zajęłyśmy 10 miejsce, bo pewne stworzonko wyłączyło się na ćwiczeniu bonusowym ;-) Po za tym Szczur przechodzi na agilitową emeryturę. [/QUOTE] Jakieś bliższe szczegóły z zawodów albo fotki może? Ciekawie brzmi ten 'sport' i trochę o nim poczytałam ;). Dlaczego już emerytura? [url]http://i178.photobucket.com/albums/w249/pusia84/Jarek/100_8158.jpg[/url] - bardziej wygląda jakby chciał ukraść a nie montować :evil_lol: