Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. [quote name='motyleqq']a może by zminimalizować ryzyko zrobienia krzywdy metalowym kagańcem, powinniśmy zakładać materiałową tubę? dla dobra innych? :cool3: [/QUOTE] Ja Hexolinę kiedyś w tubie woziłam jak jeździłyśmy bardzo często :cool3:, dawno temu wrzucałam gdzieś zdjęcie tej "tuby" w którą jeszcze ze 3 takie czarne ryje by weszły. Ona lubi się przytulić co jakiś czas i zamianę na fizjologa przeżyłam dosyć boleśnie, niejeden współpasażer w tłoku na pewno również był mniej zadowolony z ocierania się o metalowy kaganiec niż o materiałowy ;). Nigdy nikt mi uwagi nie zwrócił że ten kaganiec kagańcem nie jest, ludzi nawet taka wielka tuba uspokajała. A psu dużo wygodniej się położyć w dowolnej pozycji, w fizjologu Hexa może leżeć tylko na boku bo ją uwiera. Do pksów fizjologa sobie nie wyobrażam. Co do szczeniaka to tylko raz motorniczy zwrócił mi uwagę, że ten drugi mniejszy pies też musi kaganiec mieć, więc założyłam kantarek i po krzyku.
  2. I pracuję na telefonie, ale o dziwo jak mam możliwość to wolę dzwonić bo to ja wtedy zadaję pytania. Na razie kompletnie nie ogarniam pewnych spraw, ale w końcu zacznę i będzie z górki :). Ostatnio nie mam nadzoru nad psami w dzień i szczerze mówiąc czuję się z tym niezbyt bo się przyzwyczaiłam że głównie ja decyduję kiedy i ile będą łazić a tata się nie przejmuje ile czasu drą japę i czy ktoś ich nie drażni :roll:. Szukałam wody w okolicy i nie znalazłam, nawet bajoro zarosło krzakami, o wyschniętym cuchnącym strumyku nie wspominam... Shi przeżywa codziennie najnieszczęśliwsze chwile bo pańcia bierze torebkę i gdzieś lezie. Ten jej wzrok mówiący "zabierz małą psinkę" jest niesamowicie rozczulający i muszę się powstrzymywać żeby nie wytarmosić smutasa. Hexa oczywiście ma mnie gdzieś bo jest tata, a ten tyran od zakazów (czyli ja) to nawet lepiej że dom opuszcza bo wtedy następuje pełna swoboda działania :evil_lol:. Ale dzisiaj udało nam się Hexolinę przechytrzyć - brat zamiast za histeryczką pędzić do domu poszedł z nią na około przez lasek brzozowy i od innej strony dotarł do drogi gdzie pechowo kilka razy usłyszała wystrzały (od tamtej pory na tą drogę nie chce w ogóle wchodzić i ciągnie do domu). Oczywiście rżnęła głupa że przecież ona tędy lubi chodzić i nie wie po co my tak się cieszymy.
  3. Miła wymiana zdań dwóch psiarzy, idealne miejsce na taką dyskusję wybrałyście ;). Ale orzeszki mi się skończyły i nie mam czego podjadać podczas czytania :placz:.
  4. [quote name='Beatrx']jak dla mnie to właściciel ma psi obowiązek tak zabezpieczyć psa, aby ten nie stwarzał zagrożenia w tłumie ludzi i to właściciel ocenia, czy jego pies jest bezpieczny, bo jest wychowany czy jest bezpieczny, bo ma kaganiec na ryju. jak czyjś pies może się odwinąć będąc np. popchniętym czy uderzonym niechcący torbą to lepiej żeby i w kagańcu w tłum nie wychodził, bo to żaden problem nabić człowiekowi siniaka kagańcem czy podrapać pazurami.[/QUOTE] Ludzie z torbami też nie powinni w tłum włazić, bo dziś takową baba mi siniaka nabiła ;). Moja starsza sucz była sprawdzana przez wielokrotne podróże w przeróżnych sytuacjach - deptanie, popychanie, trącanie, przesuwanie nogą przez obcą babkę, przydeptywanie przez tłum w autobusie przez 2 godziny (zwymiotowała ze stresu), pokładanie się na niej przez dzieci i nigdy nawet zębów nie pokazała, odwinąć się również nie próbowała, mimo że nie raz wrzasku narobiła bo ktoś łapę czy ogon zdeptał. Sucz zawsze w kagańcu, chociaż mam do niej zaufanie ale jak mus to mus i trzeba prawa przestrzegać bo ludzie każdego siniaka/świeżą ranę teoretycznie mogą przypisać ugryzieniu przez psa i jak udowodnię że jednak nie mój pies jest sprawcą siniaka. Jak to jedna koleżanka w pracy mówi "sytuacja hipotetyczna", bo z takową się nie spotkałam ale i spotkać bym się nie chciała. Miałam też sytuację że facet mojej suczy wsadził rękę w kaganiec i tarmosił po pysku. No ja bym użarła gdyby mnie tak nie wryło :angryy:, ona jakoś to zniosła. Powodzenia bym mu życzyła jak by z młodszą spróbował, raczej paluszków do doszycia by nie oddała :diabloti:.
  5. *Monia*

    Barf

    [quote name='Jara'] Ja wpierzowiny w ogóle nie podaję: wołowina, cielęcina, baranina, jagnięcina, ryby, królik, struś, jeleń, gęś. Żadnego drobiu (kurczak, indyk, kaczka) i żadnej wieprzowiny.[/QUOTE] Skąd Ty to bierzesz? U mnie w okolicy poza wołowiną i rybami nic z wymienionych nie znajdę, chyba że gęś, kaczkę, królika albo bażanta własnoręcznie upoluję :evil_lol:. A w rybach to tylko można się ewentualnie wytarzać, oczywiście po uprzednim wyjęciu z miski i zaniesieniu na jasny dywan :diabloti:. [quote name='Chefrenek']Dawał ktoś to? [URL]http://allegro.pl/mieso-dla-psow-doroslych-dieta-barf-i3416932068.html[/URL][/QUOTE] Wygląda całkiem przyzwoicie, ale skład mi się nie podoba - mięso drobiowe, wołowe, wieprzowe, podroby i chrząści, czyli mix wszystkiego po trochu.
  6. *Monia*

    Barf

    [quote name='Jara']Sarnina jest bezpieczna, natomiast dzik. Podobno z dzika najniebezpieczniejsze są podroby + mózg.[/QUOTE] To tak jak ze świni ;) Dawno mnie nie było, ale dzięki temu że weszłam na wątek nabrałam chęci na jakąś odmianę bo psy ostatnio tylko na drobiu i od święta świnkę dostaną :roll:. Ich dieta to tylko mięcho drobiowe z kością, mięcho mielone wieprzowe, ser biały, podroby i oleje więc chyba najwyższy czas na urozmaicenie.
  7. Raczej agresywNI. Jak się ma większego psa, który nawet niechcący może zrobić krzywdę podbiegaczowi to wcale opisy takich sytuacji nie bawią. A później płacz, bo mały biedy niewinny piesek tylko chciał się przywitać a wielka agresywna bestia wgniotła w asfalt, nieważne że tylko powąchać chciała, na pewno było to celowe i zamierzone ze strony bestii. Moje psy są średniej wielkości, ale jak podbiega taka cziłka do Shiny to mam stresa że sucz albo zeżre jak kurczaka na kolację albo nadgryzie albo jak jest w kagańcu to poturbuje..
  8. Sąsiadki pies przeskoczył do nas 2 razy, tata zrobił ogrodzenie i problem z głowy bo ani moich nie widzi ani nie ma jak przeskoczyć. Może wyższy i nieprześwitujący płot by był jakimś rozwiązaniem u Was? np. [URL="http://img09.tablica.pl/images_tablicapl/64966981_1_644x461_plot-ploty-drewniane-ogrodzenia-przesla-lamele-pergole-sztachety-chojnice.jpg"]coś takiego[/URL]?
  9. [quote name='Martens'] U kogoś fajne, ale u siebie od pierwszej chwili życia, mrr :loveu: aczkolwiek pewnie jeszcze się tym porzygam :evil_lol: Macierzyński? Co Ty, praca, imprezy... Od czego są kennel klatki :evil_lol: Kurde, może ja powinnam przestać żartować, bo jeszcze mnie jakieś xxxxxxxxxx na serio weźmie i TOZ naśle :diabloti:[/QUOTE] Faktycznie pierwsze chwile życia takich klusek są fajne, później następują chwile trudniejsze. Straszliwie jestem ciekawa co wyjdzie, suczydło po dorośnięciu mi się podoba ;). Wyobraziłam sobie kennel ze ściśniętymi 7-mio tygodniowymi szczylami po 12 godzinach w nim spędzonych, miły widoczek i jakie wonne wrażenia :p. Mam złe wspomnienia ze szczeniaczkiem zostawionym na 12 godzin w nocy więc wyobraźnia mi podziałała ;). A to żarty były? :diabloti: Jak ja się cieszę że po Shinie się ze szczeniaczków wyleczyłam :lol:
  10. [quote name='Martens'] Nie strasz mnie, bo niecały rok temu miałam remont od podstaw :-o ale jako że kończył go mój eks po rozstaniu, położenie paneli pozostawia wiele do życzenia :diabloti: i już popuchły w kilku miejscach od wody dzięki mojemu kalectwu :diabloti: a ścianę już i tak uświniły moje psy grając w piłkę z TZtem, więc wielkiego płaczu nie będzie, szczeniaki wpasują się w klimat :evil_lol: Zresztą przecież jak wiadomo, męczę psy siedzeniem w klatkach całymi tygodniami, więc zgadnijcie gdzie będą szczyle :lol:[/QUOTE] Śledziłam rozwój staffiątek u Vectry i stąd wniosek, ale jak widać remont i tak był brany pod uwagę :eviltong:. Mimo że nie lubię szczeniaków bo tylko mokre plamy albo woniejące niespodzianki zostawiają i wbijają swoje igły we wszystko co napotkają na swojej drodze to lubię je obserwować u kogoś ;). Zależy ile ich będzie i czy będziesz miała aż tak dużą klatkę :p. Na macierzyński idziesz na czas odchowywania szczyli? :diabloti:
  11. Widzę że remont mieszkania na luty planujesz :evil_lol:. Trzymam kciuki za powodzenie akcji :)
  12. Ale ładnie dziewczynka urosła :loveu:. Gratulacje!
  13. [quote name='Aleks89']Bo on chciał ,ale sie bał :diabloti:To zrobiłem klik i przełamał strach:evil_lol:[/QUOTE] Jak kolega 3-miesięczną Hexoliną kliknął do wody to mnie wryło, dopiero jak chyba trzeci raz dopłynęła do brzegu zdołałam się ruszyć, złapałam psa i wrzuciłam koledze do samochodu :diabloti:. Od tamtej pory sucz każdy zbiornik wodny zalicza :p. Witam się i tu po długiej przerwie :)
  14. [quote name='natija']mnie tez wkurza jak sysze,ze asty i pitki to takie grozne i niebezpieczne.....az mnie kur..ca bierze normalnie:angryy: tepaki jeb...ne h..ja wiedza a gadaja:angryy:[/QUOTE] Są na pewno bardziej niebezpieczne niż psy tego samego wzrostu a innej budowy. Miałam okazję być ugryziona przez ONa przy odciąganiu go od mojej suki, moja młodsza suk mnie użarła w ferworze walki z drugą suką, a jednego faceta użarł pit przy rozdzielaniu psów i rodzaj poniesionych ran różni się drastycznie - ja miałam siniaki, a pan miał dużą sączącą się ranę i ociekający krwią bandaż. [quote name='gops']A ja powiem szczerze że nie reaguje na takie zaczepki , rzadko mi się zdarza odpysknąć . Najczęściej olewam to i idę dalej , oczywiście miłe zaczepki też bywają szczególnie od młodych mężczyzn .:lol: A Clayton uwielbia takich ... jak do kogoś podbiega się witać/miziać to najczęściej do takich a jak jeszcze stoją z piwem to już w ogóle szał ciał i na bank do nich spieprzy . Jeszcze się nie zdarzyło żebym wtedy coś złego usłyszała na szczęście .[/QUOTE] Hexolina też panów z piwem uwielbiała, z wiekiem jej przeszło ;). A tak w ogóle witam się w nowej galerii, tu mnie jeszcze nie było ale nadrobiłam już wszystko :lol:
  15. Widzę, że Terierek (?) wymiata w grze w piłkę, do tego pluje na sporą odległość :lol:
  16. Chibi urosła :evil_lol: Frotek ma ogon jak te do kurzu takie :evil_lol: Hera faktycznie kawał psa ;) Na tym pierwszym zdjęciu kudłacz wygląda jak przyłapany na załatwianiu się w miejscu niedozwolonym :diabloti: Szukając aparatu ja zwracałam uwagę najpierw na zoom optyczny, bo zależało mi na tym żeby był minimum 8, później na pixele, a później dopiero reszta ustawień. Trafiłam na tego Casio i mój ex TZ dostał go na urodziny, po podziale majątku mi został aparat :evil_lol:. Co do lustrzanki to ja noszę plecak, bo inaczej mi ciąży, toreb nosić nie lubię a poza tym spadają jak się schylam. Zabawnie muszę wyglądać jak z różowym plecaczkiem wędruję sobie na pola na spacerek :lol:.
  17. Dzięki za kciuki, przydały się i jutro umowa na mnie czekać będzie :multi:. To nie jest dokładnie to co chciałam robić, ale myślę że dam radę. U nas też pani z yorkiem kiedyś pod furtką stanęła, ale się zdziwiła jak kilka kudełków z kitki mu Shi wyrwała, bo przecież to małe może łeb wsadzać w furtkę a moje powinny się z tego cieszyć :mad:. Dodam że furtka nie będzie miała 'szczebelków' uszczelnianych z powodu idiotów, już i tak wiele z tatą wywalczyłam w tej kwestii i dzięki temu mamy mniej powierzchni do przyogrodzeniowego szczekania. Nie mamy bramy bezpośrednio przy chodniku, przez srające pod furtką psy tata zrobił siatkę prostopadłą do ogrodzenia, tak żeby pies z trawnika nie właził na podjazd tylko musiał ją obejść a i tak zdarzają się tacy co pieska puszczają żeby przy bramie popyszczył :angryy:. To prawie jak by się nam na podwórko wpychali, bo chodnik nie przylega do ogrodzenia/bramy/furtki tylko dzieli go jakieś 2 metry (tyle co szerokość trawnika), więc trzeba krok podejść żeby pies mógł dostać się pyskiem do naszej furtki. Nie wiem czy zdołałam to przedstawić obrazowo, nigdy nie umiałam nic tłumaczyć ;). A na podwórku dodatkowo kolejne ogrodzenie powstało co by sucze nie mogły ryja drzeć na przechodniów, i jaka cisza od razu, połowę mniej do pilnowania mają :p. Jeszcze w jedno miejsce na rogu działki tatuś wstawi nieprześwitujący płotek i już będę zupełnie zadowolona ;). Shina chyba z tatą w garażu za długo siedziała i możliwe że się nawąchała farby i stąd ten dobry humor :evil_lol:. Ale zaczniemy się troszkę ruszać na spacerki, troszkę pod fachowym okiem naszej forumowej koleżanki się podszkolimy i mam nadzieję że w następne wakacje się piesek na tyle ogarnie żeby na jakiś wyjazd się nad morze czy na mazury ruszyć ze znajomymi. Od dawna marzy mi się taki wyjazd z psem nad wodę, z Hexą sporo jeździliśmy a Shina jeszcze nie była nigdzie poza lasem, parkiem i polami ;)
  18. Trzymać za mnie kciuki do piątku, jest światełko nadziei na podpisanie umowy i pracę ale się nie nakręcam bo znowu będzie klapa i rozczarowanie. Miałam niedawno wiele obiecujący telefon i jak będzie ok z papierami u nich (chyba tworzą stanowisko) to w piątek będę opijać sukces za resztkę mych oszczędności :p. Psy żyją, wnerwione bo je zostawiłam na 2 godziny w ciągu dnia ale odklejam Shinę od siebie i już widzę postępy, nawet rano wychodzi z tatą i je śniadanie :razz:. Co więcej, wczoraj przywitała się z ciocią jak nigdy do tej pory i nie chciała iść ze mną na górę. Ma też swoją nową miłość - ONka, psiak po przejściach u świetnych ludzi u których wyszedł na prostą i zrobił ogromne postępy. Shina mało się nie powiesiła na smyczy jak go zobaczyła, biegała w kółko, piszczała i skakała, jak nie ona. Panią psiaka nawet przez przypadek z radości liznęła w rękę :loveu:. Dla niektórych może to nic niezwykłego, ale u tej małej niedotykalskiej złośnicy to dużo jak okaże komukolwiek zainteresowanie, a aż takie się raczej rzadko zdarza, chyba że chce zeżreć jakiegoś psa :roll:. Do owego ONa miała uraz bo ją kiedyś wystraszył i wiała przed nim gdzie ją oczy poniosły, więc stąd moja radość ogromna, pierwszy raz nie potraktowała go zębami na dzień dobry ani nie zrobiła odwrotu :lol:. U nas nie ma wielu spacerowiczów z psami to i ćwiczeń niewiele, ale kolegów kilku młoda ma. Hexa za to zna wszystkich czterołapych i dwunogich, a jak nie zna to się zapoznaje i już zna :evil_lol:. Mają tylko jedną sukę wroga, nawet Hexolina się na jej widok zapluwa, ale już się pani smyczy nauczyła używać i nie pyszczy z moimi wzdłuż ogrodzenia.
  19. Mnie po anglistyce na rozmowach o pracę pytają czy znam angielski :evil_lol:. Ostatnio mi babka nie wierzyła i musiała sprawdzić czy umiem się dogadać, a tak banalną rzecz mi zadała do tłumaczenie że zapytałam czy żartuje czy na serio mam przetłumaczyć zdanie dla dziecka z podstawówki. I co dają studia? To że i tak mają je gdzieś, wiedza i doświadczenie się liczy. Troszkę rozmów odbyłam w ciągu 2 ostatnich miesięcy i takie moje spostrzeżenia.
  20. Hera jest wyższa od Frotka czy tak tylko na zdjęciu wyszło? Gratuluję obrony :) Co do aparatów to trochę już nie na czasie jestem w temacie. Mam Casio exilim ex-h10 i w sumie jestem zadowolona (chociaż teraz używam go rzadko), bo i roślinki i psy wychodzą ok. Ale i tak lustrzanka lepsza ;).
  21. Pracowałam pół roku na telefonie i już tego robić bym nie chciała, chyba że mnie życie zmusi (mam na myśli wychodzące rozmowy, przychodzące mogą być). Może sprawiasz wrażenie osoby z reumatyzmem :evil_lol:. Ja sobie nie wyobrażam zostawienia Shi z rodzicami na dłużej niż tydzień, max 2 :shake:. Ona jest specjalna i by się wykończyła przy trybie życia jaki Hexa prowadzi - wyjście przed dom i pobieganie z piłką/darcie ryja, "pomoc" tacie w ogródku, chwila odpoczynku, podwórko na sikanie, poleżenie przy drzwiach, przyjście do domu na drzemkę i żarcie, poleżenie z rodzicami na kanapie. I tak w kółko by mogła, spacery nie zawsze jej odpowiadają, trzeba trafić w nastrój. A Shina potrzebuje towarzystwa, kontaktu, pokazania jej co ma robić bo zostawiona sama sobie nie może się odnaleźć i robi głupoty. Jak mnie było stać na fajki (:diabloti:) to średnio co godzinę ze mną wychodziła, 5 minut siedzenia w cieniu i powrót do domu. Hexa w tym czasie oczywiście albo pod kluczem (drzwi otwiera) albo przez 3 godziny na podwórku. Niby męczy mnie taki cień nie odstępujący na krok, ale nie wyobrażam sobie żeby takiego cienia nie mieć ;). Burzę Shina lubi, tak ją nauczyłam robiąc z siebie pajaca przed blokiem i od tamtej pory burza jest dla niej idealnym momentem na spacer, ewentualnie przesypia jak nie dam się wyciągnąć :lol:. Petardy ją trochę stresują, ale nie ma tragedii.
  22. Ja do tej pory wszystko na luzie przyjmowałam, nie przejmowałam się za bardzo, zdecydowałam też że nie zwiążę się na kilka miesięcy za grosze które wystarczą na dojazdy i żywienie się w pracy (nie lubię kanapek nosić, wolę sobie kupić coś na co akurat mi przyjdzie ochota). To był pierwszy raz co się spięłam, ale chyba po prostu zbyt wiele się nałożyło na siebie i stres mnie dopadł. Niestety znaleźć nie jest łatwo, szczególnie jak się nie chce w call center pracować :roll:. A na kilka rozmów do takowych trafiłam nie mając pojęcia że to dzwonienie i sprzedawanie czegoś, tak ładnie ogłoszenia piszą że można się nie doczytać a przez telefon umawiając się na rozmowę zwykle i tak nie wiem z którego ogłoszenia dzwonią bo nie sposób zapamiętać :roll:. Sucze są mega zadowolone bo całe dnie mają mnie na wyciągnięcie łapy, a wieczorami czy w weekendy nawet jak wychodzę to zawsze ktoś w domu jest. Staram się żeby nie wyłaziły co chwilę na podwórko (głównie Hexa) i żeby miały tylko jedno bieganie/sikanie ze mną rano a później jak mama wróci, bo się przyzwyczają do sikania co chwilę (oczywiście czarną mam na myśli bo małe nie sika często) to później będzie szok że nagle trzeba trzymać nawet do 9 godzin. Oczywiście starania nie zawsze wychodzą, ale więcej niż 5-6 wyjść staram się Hexolinie nie fundować, Shinucha jest przypadkiem specjalnym i dla niej wyjście na podwórko nie oznacza od razu załatwiania fizjologii więc nawet i 10 razy może w ciągu dnia wychodzić a siknąć ze 2 razy. Co innego spacer na pole, bo tam zawsze wszystkie potrzeby załatwia, Hexolina na pola nie chodzi, nawet nie zawsze chce się na wieczorny spacer po ulicach ruszyć, chyba że ciastkami podstępnie do drzwi doprowadzę to wtedy wyjdzie i już nie ma problemu. Burze ostatnie ją wymęczyły i woli się od domu nie oddalać nawet jak jeszcze w miarę jasno jest :shake: (wcześniej ciemność jej tylko nie odpowiadała).
  23. [quote name='puchu']A co to za praca? Ładnie się laski trzymają :)[/QUOTE] Miała być praca w papierkach w ubezpieczeniach prawnych (czy coś w tym stylu), ale stwierdzili że lepiej bym się sprawdziła przy telefonie do użerania się również z trudnymi przypadkami bo wygadana jestem :roll:. Rozczarowałam się ale starałam się nie dać po sobie poznać. Pogadaliśmy czy mi pasują warunki, stwierdziłam że ok, mieli się do piątku odezwać z ostateczną decyzją i mnie perfidnie olali :angryy:. To po co głowę zawracali i kazali jechać? Przez telefon nie mogli zapytać czy mi będzie odpowiadała zmiana warunków pracy? No i po co zawracali mi tyłek skoro wcale mnie zatrudnić nie chcieli? Straciłam 2 tygodnie na czekanie, odrzuciłam inną ofertę a tu dupa... Mam dość, na inne prace jakoś się tak nie nakręcałam, nawet jak mi kolo powiedział że mam się stawić na podpisanie umowy następnego dnia i się nie odezwał (miał potwierdzić godzinę) to jakoś po mnie spłynęło. Tata karmić się nauczył, ale i ja mam sporo czasu więc kilka razy dziennie za piłką ganiają. [quote name='zmierzchnica']Jaaaa, dawno ich nie widziałam :) W formie są jak zawsze, i tak trzymać :) Shina fotogeniczna z tymi swoimi minami :loveu: No a Hexa laska, że hej :) [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-7bYKntSm7A4/UcMnL-4Hs4I/AAAAAAAAAKE/UPo39TM6GKg/s640/DSC_0443.JPG[/URL] Padłam :D Na jakiś konkurs to zdjęcie by się nadawało, a mina Shiny jest jednorazowa ;) Ja już moim psom w bajorkach się pozwalam kąpać i po powrocie spłukuję.. Spacer bez takiej kąpieli w trakcie jest dla nich trudny do wytrzymania :roll:[/QUOTE] Shina 'piękna' jak zawsze :evil_lol:. W formie muszą być, czarnuch weekendy spędza w większości na bieganiu a Shina w sumie też sporo się rusza, chociaż raczej w tygodniu. Shina zawsze musi minę strzelić :lol: Mi się Shinuch ostatnio gliną umazała bo przecież woda była, jak to w połowie zaschnięte paskudztwo zdrapywałam z łap to myślałam że ogolę na łyso :roll: [quote name='Luzia']Wróciłaś :loveu: trzymam kciuki, żebyś wykosiła konkurencję do pracy :) Hexa jak zwykle w formie, a błyszczy - jak psu ... wiadomo co :lol: Czy mi się wydaje czy Shina wydoroślała i zmądrzała? :evil_lol:[/QUOTE] Nie wykosiłam, mnie wykosili :roll:. A niby jednogłośni byli (3 osoby w "komisji") że się nadaję :roll:. Aj tam, miesiąc jeszcze przeżyję, a psy i tak nie ja żywię więc one z głodu nie padną, ja głodna w sumie też nie będę chodzić :evil_lol:. No błyszczy ładnie, to pewnie przez regularne wylizywanie patelni po kotletach czy innym smażonym czymś :cool3:. Zmywać przynajmniej nie trzeba :diabloti:. Taa, straszliwie mądra jest, aż mnie czasami swą mądrością poraża :p. Ale dzisiaj rano w końcu poszła z tatą na podwórko, po schodach beze mnie również zeszła, nawet widziałam że poleciała zrobić siku (sama, bez mojej asysty :multi:) a nie tylko przed drzwi, ale za minutę już ją miałam w pokoju na łóżku. Na spacerze dostała ostatnio głupawki i biegała jak nienormalna wokół mnie, więc chyba nie wydoroślała :evil_lol:. Chociaż może i dorasta w końcu bo bunt przechodzi i potrafi nie przyjść na pierwsze zawołanie jak się zawącha :lol: No i tyle tego u nas słychać. Jak tak spotykam się ze znajomymi to powiem szczerze że coraz gorzej się dzieje w tym naszym pięknym kraju...
  24. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-PVwfYzxenfM/UcSwqmC1-pI/AAAAAAAAALg/HIHxPcqtnmg/s640/DSC_0817.JPG[/IMG] w tle mój super garaż jak by ktoś pytał, niedługo będzie ciekawiej się prezentował ;) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-U552UF6kWXY/UcSwr2hAcOI/AAAAAAAAALs/pr0JQnANctk/s576/DSC_0857.JPG[/IMG] i mojej wiernej paskudy nie może zabraknąć [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-3pjPucHYe8Y/UcSwr97wixI/AAAAAAAAALw/aFE5AnKVmEw/s640/DSC_0887.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-RjAYDJ0CNg4/UcSwn0TtqNI/AAAAAAAAAK8/lFB84EFkgas/s640/DSC_0537.JPG[/IMG] prawie jak sportowiec czyli łamaga z przydługim ogonem w akcji :evil_lol: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-ECtCskbkBak/UcSwpk2lGXI/AAAAAAAAALU/Stu6rII1Pzk/s640/DSC_0785.JPG[/IMG] więcej mi się w ten upał nie chciało zmniejszać.
×
×
  • Create New...