-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Bym zapomniała że kolejna "rocznica" za 4 dni - otóż 23go będzie pół roku odkąd jeżdżę swoim własnym samochodem siejąc zamęt na drogach i osiągając zawrotne prędkości jak na ten malutki samochodzik :evil_lol:
-
[quote name='Agnes']Rany...nie wiem czemy ale Twoja galeria mi sie wywalila jakis czas temu z subskrypcji i jestem mooocno do tylu w tym co sie u Was dzieje...musze nadgonic ;)[/QUOTE] Nic się nie dzieje ciekawego, nuuuudy więc dużo nadganiania nie ma ;)
-
[quote name='zerduszko']Cudowności :D[/QUOTE] Była wtedy i z zachowania i z wyglądu cudowna, a jak się szybko uczyła - w wieku 8 tygodni obie łapki dawała do odpowiedniej ręki, siad, waruj, zostań, do mnie. Ale jej inteligencja mnie przerosła w pewnym momencie i mnie piesek zaczął wykorzystywać, i tak to trwa do dziś :evil_lol: [quote name='zmierzchnica']Nic nie wskazywało, że z tej czarnej kulki wyrośnie upiór... To ja przynajmniej nie miałam złudzeń, moje maleństwo 3miesięczne (Chibi) rzucała się z warkotem do rąk i twarzy, a w nocy nie dało się przejść obok, takie to zajadłe było i walczyło o przeżycie na kanapie :diabloti: Obu wariatkom sto lat :D[/QUOTE] Gdybym wiedziała to bym się przygotowała, u Shiny za to wynikły problemy zupełnie innej natury bo przyłożyłam się do tego z czym był u Hexy problem a nie wzięłam pod uwagę że inne problemy mogą milusiego (dla swoich :roll:) szczeniaczka dotyczyć (mowa tu o agresji która ujawniła się jak miała ze 3 miesiące i nikt mi nie wmówi że szczeniak nie może być agresywny w tym wieku bo widziałam jak starsze od siebie psy wgniatała w glebę z warkotem). Ale z żadną nie miałam problemów z agresją do domowników, wyciem, nieprzespanymi nocami czy uciążliwym niszczeniem. Dziękujemy i niedługo o fotki się postaramy. Shinucha się zrobiła niefotogeniczna i ma łysy ogon, ale na szczęście mam sporo zdjęć sprzed całkowitego 'wyłysienia' pieska :lol:. Ogon kudły zgubił dzisiaj, z 15 minut się mordowałam, ale w końcu ładnie ogonek wyczesałam i pies obrażony na cały świat jest :evil_lol:. Zdjęcia ogona nie ma bo sarenka biegała jak poparzona wokół nas i na dupsku młoda musiała siedzieć żeby jej nie kusiło pobiegnięcie za biednym zwierzem. A wcześniej spotkałyśmy młode liski :loveu:
-
Pokazuj tego filma, może kawałek psa uda się zobaczyć :eviltong:
-
8 lat temu o tej porze skakałam do góry bo miałam małą czarną kulkę, wymarzoną, wyczekaną, swoją własną psinkę :loveu:. Parę miesięcy później kulka zaczęła dawać mi w kość, ale i tak była moim kochanym czarnuszkiem którego nie zamieniła bym na żadnego innego ;). Ileż razy opadałam z sił bo pies znowu mnie szarpał na smyczy albo miał w nosie że wołam do domu i szedł sobie w innym kierunku jak najdalej od klatki bo za blokiem może jakieś kości albo ktoś znajomy się trafi... 3 godzinny spacer, 4 psy wróciły sobie z właścicielami padnięte do domów, mnie ręce bolały od rzucania patyczków a moje chude długołape stworzonko dalej szukało rozrywek bo przecież ona jeszcze się nie wybiegała. W porównaniu do Shiny szczenięctwa to Hexolina była diabeł wcielony z motorkiem w tyłku, nieposłuszna i zbuntowana, ale to mój pierwszy własny pies i rozpuszczenie jej było nieuniknione. Ależ sobie powspominałam :lol:. Nie wiem czy się wyświetli fotka maleńkiej niuni jeszcze grzeczniutkiej wtedy :loveu: [IMG]http://images5a.snapfish.com/232323232fp63239>nu%3D4696>832>258>WSNRCG%3D3268458575349nu0mrj[/IMG] Taki malusi Hexolinek z niej był, a teraz taki duży kluch jest... A Shinuch za kilka dni 3 lata kończy.
-
[quote name='Vectra']dlatego lubię psie , bo niepsie są bardziej pokopane ....[/QUOTE] Zgadzam się, też wolę psie, ale nie zdrowotne ;) [QUOTE]ucz się ucz , praca to żadna frajda .... na wagary nie da rady iść :placz: :evil_lol:[/QUOTE] Praca może być fajna, wiele zależy od ludzi, atmosfery i napotykanych problemów ;). I w pracy raczej nie ma egzaminów czy zakuwania po nocach :lol:
-
Wczoraj mój braciszek sobie poleciał, bo 3 razy powtórzyłam puść linę (10m) a ten nie załapał i pofrunął za Hexą i jej patyczkiem :evil_lol:. Chyba nawet dużego oporu nie poczuła, a była na obroży. Hexolina waży 25 kg, mój brat pewnie prawie 3 razy tyle.
-
[quote name='Unbelievable']U Brumy jest większy szał przy wychodzeniu za bramkę niż przy spuszczaniu ze smyczy :grins: Gramuś po odczepieniu smyczy jest usadzany na dupie i ma czekać na "okej" więc jest spokój, ale jak już pozwolę biegać to byle jak najdalej. Na ogrodzie jak jest sam to śpi, z Brumą sobie latają, a Bruma sama kopie doły :mdleje: to? jest genialne :loveu: z resztą te drugie myślące też jest świetne [/QUOTE] Nie, to drugie co wrzuciłaś później mi się bardziej podobało ;) Może głodzona jest i szuka myszek albo kretów :evil_lol: Shina uważa odpinanie smyczy za rzecz zupełnie normalną, więc nie szaleje. Ale ostatnio zrobiłam test i odpięłam Hexolinę w nowym dla niej miejscu z zapachami zwierzątek, bo na lince pięknie się ze mną bawiła, i po jednym rzucie pies poszedł za nosem bo poczuł wolność :mad:. Na szczęście po czułym słówku na moment się zdekoncentrowała w jednym miejscu i zdążyłam dorwać. O dziwo Shina rzadko Hexolinie towarzyszy w takich momentach.
-
Ja byłam zmuszana przez mogącego nie biegać i 3 dni szczeniaczka do spacerów w burzę, bo piesek się nauczył że burza jest fajna i musiał w najgorszą ulewę wychodzić. Zostało jej do dziś :evil_lol:. Co do dwóch psów to zawsze zależy od charakteru konkretnych osobników. Hexolina pomieszkiwała sobie z różnymi psami i z różnymi psami chodziła na spacery (tzn. ja+Hexa+jakiś pies) i zawsze zachowanie jej czy psa było inne niż jak chodziły osobno, czyli się pieski dostosowywały do siebie, i negatywnie i pozytywnie również ;). Hexa jest cwaniak, bo jak jest sama psy zwykle olewa, a jak idzie z psem nie lubiącym psów (np. z Shiną) to robi jedno 'hau', po czym milknie i daje na luz a ten drugi kontynuuje bo przecież był sygnał do ataku. Czasem Shinie wystarczy że Hexa się wypręży albo skuli ze strach a młoda już chce ją bronić przed całym złem tego świata. Weź też pod uwagę że pies i suka też się mogą ze sobą tłuc, nawet jak są razem wychowane i trochę pracy kosztuje naprawienie relacji.
-
A ja mam dziwnego psa, bo mimo że uwielbia wąchać, biegać, poznawać nowe tereny to nie zawsze chce jej się tyłek ruszyć z podwórka. Owszem, jak jedziemy samochodem to zawsze pod drzwiami się melduje, ale na spacer nie zawsze ma ochotę i bywa że muszę spod stołu wyciągać albo wokół domu ze smyczą ganiam bo pies po prostu woli połazić po swoim terenie i wywąchać zapachy zwierzątek które w czasie jej pobytu w domu nawiedziły jej podwórko. Na swoje podwórko wychodzi za każdym razem jak się drzwi otworzy, przy furtce za to nie za każdym razem się melduje. Na spacerze zapachy i polowanie na myszy zawsze zwyciężają i nawet najlepsza zabawa ze mną nie jest w stanie jej na tyle zająć żeby za zapachem nie polazła. Shina za to cieszy się zawsze na każde wyjście, bo jest ze mną i nawet jak na polu usiądę się pogrzać na słoneczku to zamiast wąchać siedzi ze mną. Hexa mieszkała w 4, 3 i 2-pokojowym mieszkaniu, teraz w domu i oczywiście w domu najwygodniej, ale w mieszkaniu spacery ją bardziej cieszyły niż teraz jak ma swój obsikany kawałek zieleni z poukrywanymi w krzakach zabawkami :lol:. Flyballowe mi się podoba to z zadowoloną Miotełką na kolankach :loveu:. Ona taki podręczny mały piesek jest ;)
-
Ładny kolor obróżki i fajnie na Misi wygląda, ale to koło do smyczy by mogło być trochę mniejsze ;). Co do kota na klatce to nie zazdroszczę :shake:. Moje psice mają względem kotów różne zamiary (jedna ogłuszyć i przegonić wroga a druga chce się zapoznać z dziwnym stworzeniem) i o ile jak z Shiną kociska spotykam to może ewentualnie trochę pociągnie i da sobie spokój to z Hexą mam nie dość że ręce pourywane jak w porę nie upomnę to jeszcze czarnuch się wyłącza i muszę "prosić" o zainteresowanie moją skromną osobą :mad:. Jak idę z dwiema to obie chcą do kota tylko w różnych zamiarach więc muszę kociska dojrzeć pierwsza żeby nie pofrunąć znienacka...
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
*Monia* replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[URL]http://i1090.photobucket.com/albums/i376/pennstaff1/11062012024.jpg[/URL] -piłeczka w ramach rehabilitacji niemożności chodzenia? czy szkoda Ci na wózek i na piłce go turlasz :lol: Rekin wyładniała i wyszczuplała ładnie ;) Szukam Lalki na zdjęciach i czuję się niepocieszona :shake: -
U nas w ogródku takie oto barwy się w kwiatki zakradły :lol: [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06%20-%20czerwiec/kwiat.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06%20-%20czerwiec/kwiqt.jpg[/IMG]
-
Shina nauczyła się nowej sztuczki - patrzenia mi w oczy w rozproszeniach w postaci moich machających rąk ze smakami :p. Miałam plan na coś ambitniejszego ale niestety ona tylko się gapić cielęcym wzrokiem potrafi jak tylko czegokolwiek nowego próbuję ją nauczyć - siada przede mną i intensywnie wgapia mi się w oczy :evil_lol:. Wczoraj niby próbowała tańczyć na macie tanecznej ale niedobra pańcia psa zapchała piłką żeby mieć spokój :lol:
-
Fantastyczny filmik! A główna bohaterka suuper zdolniacha :loveu:
-
[quote name='zmierzchnica']Ojej, to naprawdę wielki szmat czasu :) Wygłaszcz solenizantkę ode mnie, tak na przyszłość ;) 15 czerwca mijają 3 [LIST] [*] :-P [/LIST] lata odkąd wzięłam Frotka... Czas pędzi strasznie, wiem że to truizm, ale mimo wszystko czasem mnie to zaskakuje :cool3: [URL="http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06%20-%20czerwiec/DSC_8840.jpg"]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06 - czerwiec/DSC_8840.jpg[/URL] Shina ma bardzo wyrazistą mordkę, widać na niej całą mimikę ;) Przypomina mi w tym Chibi bardzo. Np. u Frotka przez kudły nie widać drobnych grymasów i ciężej go odczytać..[/QUOTE] Oj zasuwa czas za szybko... Shina 3 lata pod koniec czerwca kończy, a niedawno obsrywała mieszkanie :roll:. Wygłaszczę ;) Nawet koty ją czytają :evil_lol:. Wczoraj zyskała nowego przyjaciela kociego, stała jak zaczarowana i przez kilka minut jej ruszyć nie mogłam, a kot zero stresu (bo i po co jak ona kotki lubi), tak sobie flirtowali radośnie z odległości metra bo kocisko było na swoim podwórku przy otwartej bramie :lol:. Dzisiaj nie było mnie na noc w domu, wróciłam rano i piesek mało z siebie nie wyszło z radości :loveu:. Zawsze się cieszy, ale nie 5 minut w poskokach takich że przebrać się nie mogłam. Hexa z łaską się z łóżka zwlekła, bo kto to słyszał podnosić się przed 7, a co dopiero o 6, foch był :evil_lol:
-
No w sumie dzień dziecka był i prezent dzidzi się należał, a że zapomnieliśmy to wzięła sprawy w swoje łapki... 18go czerwca minie 8 lat odkąd przytargałam malutką czarną grzeczną kuleczkę do domu. Ależ ja wtedy byłam szczęśliwa, zakochałam się w niej zanim ją jeszcze miałam okazję zobaczyć (zamówiłam ją jak miała kilka dni), a jak ją odbierałam to nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście, spełniło się moje marzenie i do tego była czarna :loveu: a nie podpalana jak mi się wydalało. I pomyśleć że z takiej słodkiej kruszynki wyrósł taki diabeł :evil_lol:
-
Pimpusia wczoraj znowu coś mądrego wymyśliła :cool3:. Wieczorem jak weszłam do pokoju nie zapalając światła zobaczyłam że piesek leży obok łóżka na dywanie. Nigdy się tam nie kładła, zawsze leżała na materacykach/łóżku/klatce/pod drzwiami, więc zapaliłam światło i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu zobaczyłam że zapomniałam o talerzu z parówką który zostawiłam przy łóżku i mój dzielny mały piesek mi parówki przypilnował żeby przypadkiem nikt mi nie zabrał :loveu::loveu:. W nagrodę podzieliłam się z psinką, wychwaliłam jej mądrość i dałam piłkę do memłania :lol:. Z Hexą nawet parówka na stole by nie przeszła, a co dopiero tuż pod nosem :evil_lol:. Mój kurdupelek przed moim wyjazdem jeszcze z futrem [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06%20-%20czerwiec/DSC_8827.jpg[/IMG] i już wyczesany w większości [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06%20-%20czerwiec/DSC_8840.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06%20-%20czerwiec/DSC_8832.jpg[/IMG] A Hexolina samą siebie przechodzi w bezczelności :mad:. To że mamę owinęła wokół pazurka i robi sobie co chce łącznie z wskoczeniem na nią i wyrwaniem poduszki bo ona chce i nie dociera że mama też chce mieć chociaż jedną nie wymemłaną poduszkę.. Ale wczoraj na dzień dziecka (ja dziecko malutkie :evil_lol:) dostałam od taty ptasie mleczko, usiadłam na kanapie, otworzyłam, poczęstowaliśmy się, zamknęłam, a ta łajza czarna podeszła sobie i otworzyła pudełko żeby się poczęstować, tuż pod moim nosem :angryy:. Jak jej powiedziałam co o tym sądzę to poszła do taty się żalić i musiał ją na podwórko wypuścić bo nie dało rady jej przekrzyczeć. Tak mi rodzice psa rozpuścili że nawet mnie olewa jak z nimi siedzę, bo na pieska nawet głosu podnieść nie można, ona przecież taka biedna jest i zadręczona przeze mnie :shake:. Oczywiście ubaw mamy z jej wyczynów bo jest sprytna, delikatna i nic nie niszczy, ale momentami jest potwornie uciążliwa bo jak się uprze to nie ma opcji żeby zdanie zmieniła...
-
No pewnie że się nie znają :lol: Pieski są niefotogeniczne, więc im zdjęć nie robię :p. Poza tym wychodzę z dwoma, z czego czarnuch non stop na flexi bo lis grasuje na naszym polu spacerowym... Shinuch moja malutka :loveu: [SIZE=1]chyba nie wrzucałam..[/SIZE] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8581.jpg[/IMG] [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/05-2012/DSC_8591.jpg[/IMG] Jak ją dzisiaj wyczeszę to pokażę łysego psa, doopsko już ma prawie bezwłose :cool3: Nauczyłam się bawić w photoshopie i tak mnie wciągnęło że wczoraj cały wieczór się oderwać nie mogłam, a kiedyś to takie skomplikowane się wydawało :evil_lol:
-
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
*Monia* replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
No i co z tą tajemnicą? A tak w ogóle ogromne gratulacje dla zgranego duetu, zawodowe agilitowce :loveu::loveu: -
Też jestem leń ;). Staram się nadrobić tygodniowe zaległości ale coś mi wolno idzie, co dopiero mówić o pisaniu...
-
[quote name='zmierzchnica']Łaaa, no toś zaszalała z tym Egiptem! Fajna sprawa, ale prędzej bym dała się posiekać i zmiksować na koktajl niż pojechała tam, gdzie jest tak gorąco - nienawidzę gorąca całym sercem i duszą i każdą komórką ciała :P Maksymalna temperatura dla mnie to 25, a to i tak nad wodą ;) Ale widoczki cudne - fakt. Tylko stęskniona Shina biedna, no ale musi się trochę uczyć samodzielności... Moje kundle są też do mamy przywiązane na szczęście, więc jak na 3 dni pojechałam gdzieś to tęskniłam bardziej niż one :D Też dlatego, że jak jestem do wieczora na uczelni to mama z nimi wychodzi, więc brak pańci nie równa się brak spacerów. A kundle zmęczone po bieganiu zapominają o tęsknocie i myślą tylko o kolacji :D Brawo dla Shiny za niebycie okrutnym psim pożeraczem myszek! Z Fro też to by nie przeszło, on nawet z pasją piszczącą piłkę zagryza, a piszcząca mysz... Super sprawa :shake: Za to Lusia wychowała się ze świnką morską, więc ma w sobie dla gryzoni dużo delikatności - raz na zimę znalazła osłabioną myszkę, to ją wzięła między łapki i jej chciała ucho wylizać ;)[/QUOTE] A ja kocham ciepełko, teraz w bluzie z kapturem śmigam bo nie dość że chora to jeszcze mi potwornie zimno :roll:. Tam nocą też bluzę przyodziewałam i wcale mi za gorąco nie było, chociaż patrzyli na mnie jak na dziwne zjawisko :evil_lol:. Shinuch już lepiej, łupież powoli znika, nie wygryza się i spędza czas ze mną na każdym kroku uważnie śledząc moje ruchy. Z tatą niby też lubi siedzieć, ale jednak co pańcia to pańcia, mój cień kochany :loveu:. Biegania miała pod dostatkiem i niestety łapy zaczęły się dawać we znaki, znowu muszę ją w pokoju potrzymać żeby nie latała po schodach za mną i spacerki spokojne bez szaleństw... Shina nie chciała z tym czymś się spoufalać, nie nadawało się do zabawy ani opieki, z kotem to co innego bo się da wylizać i jeszcze się przytuli :lol:. [quote name='gops']ale krajobrazy ! zazdroszczę :lol:[/QUOTE] Chciała bym tam jeszcze trochę zostać :placz: Shinuch dziś kolejny postęp uczyniła - otóż zaprzyjaźniła się z ONem (miała uraz po tym jak kiedyś się na nią jeden rzucił), który niedawno zwiał na nasz widok. Okazało się że psiak jest po przejściach, ma rodowód ale kupiony był jako maszynka do płodzenia przez jakiegoś pseudohodowcę :angryy:. Państwo wkładają w niego sporo pracy i widać zmianę. Pobrykali trochę z Shinuchą i stwierdzam że młoda się chyba zakochała bo to pierwszy pies za którym się tęsknie oglądała jak poszedł już z właścicielami w inną stronę :crazyeye:
-
Może nie powinnam ale muszę pochwalić Shinuchę, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie na spacerze. To że zignorowała labka z dosyć dużej odległości (czyli nie zainteresowała się w ogóle, nawet uszu nie nastawiła, i tak by nie poszła do niego) dla mnie jest żadnym wyczynem ale stwierdziłam że się nie rozbestwiła. Z racji tego że z łapami gorzej przez przerwę w witaminach dałam jej zająć się tym na co miała ochotę, akurat padło na kopanie. Jak usłyszałam pisk myszek poczułam w gardle wczorajszą kolację i nawet nie mogłam jej nic powiedzieć. A co mój mały piesek zrobił z wykopaną małą myszką? Obejrzała ze wszystkich stron, popatrzyła jak myszka pełznie i stwierdziła że to nic ciekawego więc wróciła do węszenia w norze. Jak odzyskałam mowę pochwaliłam pieska, kazałam znaleźć myszkę (skąd ona wiedziała co to?), ładnie ją wystawiła i wrzuciłyśmy towarzycho do nory. Z Hexą by nie przeszło bo ona lubi takie świeże jedzonko i zanim zdążę wrzasnąć jest już w żołądku :ekmm:. Ciekawa jestem czym miłym mnie jeszcze Shinucha zaskoczy :lol:
-
Egipt :loveu:. Dla mnie klimat idealny - gorąco, słoneczko, ciepły wietrzyk... Chętnie bym tam została dłużej ale niestety nie dało rady i trzeba było wracać do codzienności. Oczywiście musiałam się spalić na słońcu bo sierota zapomniałam że filtr 9 to troszkę mało ale później już 30stką się smarowałam i było ok. Basen, leżak, książka, krzyżówka i zimne drinki/piwo w cieniu parasola :loveu:. Na plaży zbyt gorąco w stopy i gruboziarnisty piasek który niemiło kuje w opaleniznę jak się dostanie na leżak. Dla odmiany poszłam sobie na spacer kawałek drogi od hotelu i znalazłam się na pustyni :lol: w tym miejscu zbiera się woda po opadach [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/CIMG1432.jpg[/IMG] tam gdzieś na horyzoncie widać nasz hotel [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/CIMG1435.jpg[/IMG] słoneczko na górami [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/CIMG1442.jpg[/IMG] Tu już prawie zachód był a do hotelu kawał drogi. Myślałam że kumpela mnie udusi jak wreszcie dotarłam, oczywiście telefonu nie raczyłam zabrać bo niby gdzie go miałam schować a nikomu nie przyszło do głowy żeby dzwonić do osobnika który mi towarzyszył odkąd zdradziłam mu niecny plan fotografowania okolicy poza hotelem. Wędrówka do morza po tej cudownej nawierzchni była drogą przez mękę :evil_lol: [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/CIMG1444.jpg[/IMG]
-
Nikt moich psisków nie chce oglądać więc zmienię trochę wystrój galerii. Otóż w piątek tydzień temu spontanicznie wzięłam urlop i wybyłam, dzisiaj wróciłam, Shinuch wygląda potwornie i niestety nie może zostawać bez pańci na tak długo bo się zeżre i wyłysieje, góra 3 dni stresu bezpańciowego zniesie, jak zobaczyła walizkę otwartą to mnie od niej odpychała bo to oznacza rozłąkę :shake:. Ale na razie i tak nigdzie nie wybywam więc wspomnienia fotkowe z super pobytu muszą mi wystarczyć :lol:. Jakość nie powala bo miałam tylko kompakta, do tego photobucket psuje ale ujdą w tłoku ;) widok z plaży [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/CIMG1361.jpg[/IMG] to mnie rozbawiło :evil_lol: [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/CIMG1363.jpg[/IMG] i moje małe szaleństwo, tylko nie wzięłam pod uwagę że do pracy trzeba chodzić nie tylko w długich rękawach :p [IMG]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/CIMG1425.jpg[/IMG] Wcale mi się nie chciało wracać, klimat dla mnie idealny :loveu:, chociaż i tak się pochorowałam i zasmarkana chodzę... Ale psy nad wodę dzisiaj pojadą, a na pewno Hexolina bo młoda już spacerek miała. Fotki będą :cool3: