-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Nie wiem czy emocje... Możliwe. W sumie też to brałam pod uwagę, ale jakieś 15 minut temu jak już zasypiała to znowu ją to napadło :-(. Co prawda delikatniej, ale jednak skurcz był. W sytuacjach różnych to się dzieje, nawet jak idzie sobie to nagle pisk straszny i błagalny wzrok na mnie :placz:, a ja płaczę razem z nią bo serce mi się ściska jak ją tak boli :-(. Jeść nie może biedulka nawet serka wiejskiego, bo zaraz znów to samo, a zrobiłam z tego papkę jak dla bezzębnego psiula. Gryzienie pogarsza sprawę. Przeglądam fora weterynaryjne i nigdzie nic nie ma. Wet stwierdził że Hexa to specyficzny przypadek jest wogóle.. O dziwo na spacerach tylko raz jej się zacisnęła szczęka, a w domu to się częściej zdarza.. Chociaż jak zwinęła skarpetki i biegała z nimi po pokoju to nic się nie działo, więc już nie wiem co myśleć :roll:. Ten wet mi podpowiedział, że wtedy mogło to być zapalenie mięśnia i chyba tym tropem pójdziemy. Wet który ją wtedy leczył się zmył i nawet niebardzo mam opisane co dostawała :shake:. Ech.. Ciężki ten tydzień mam i zaległości sobie na uczelni narobię, bo ten też się nie najciekawiej zapowiada :shake::shake::shake::-(.
-
Tak wogóle to [U]ten wątek jest w złym temacie[/U]. To nie jest epilepsja :shake:. To jest niewyjaśniony przypadek i związany raczej z czymś innym. Poza skurczami mięśni jednej strony pysia zero objawów.
-
Już z babeszją sytuacja opanowana, ale przyplątały się szczękościski :placz::placz:. Nawet nie wiem czy to może mieć związek z przebytą chorobą czy nie. Niuńka stara się jeść, ale nie może :-(. Już myślałam że będzie dobrze, a tu to cholerstwo się przyplątało :placz:.. Niuńka co jakiś czas płacze (jak coś chce zjeść) a ja razem z nią :-(. Dopiero jutro możemy iść do weta bo dzisiaj nie ma żadnego otwartego gabinetu w okolicy :shake:..
-
Widzę, że wątek nie skasowany, więc podniosę go :cool1:. Niestety problem po tak długim czasie wrócił i to z duużo większą siłą :placz::placz:. Jestem załamana :placz:. Pierwszy raz było to wczoraj u weta, ale nie byłam pewna czy to to i wet stwierdził że jestem przewrażliwiona. Niestety dzisiaj jest to tak okropne, że suńka wyje z bólu i nie może nic jeść :-(. Nawet kradnąc kopytka z talerza nie ominęło jej to zaciśnięcie szczęk :shake: i przez to wiem że kradła. Żaden wet w okolicy dzisiaj nie przyjmuje i szaleję z niepokoju. Suńka teraz śpi, bo znowu miała ten atak jak dostała witaminę :shake:. Dodam jeszcze że w tym tygodniu przechodziła łagodną babeszjozę (wcześnie wykrytą) i może to miało jakiś wpływ. Ja już nie wiem co myśleć. Boję się ją karmić, nie wiem jak z piciem i do jutra nie wiem jak przeżyjemy :placz::placz:. Jestem bezradna i przy każdym skurczu jej mięśni poprostu mam odrazu łzy w oczach i biegnę masować. Co to może być?? Już poprzednim razem weci rozkładali ręce i za każdym razem jak idę do jakiegoś innego to pytam o to, ale nikt mi konkretnej odpowiedzi nie udzielił :-(.
-
Boski Logan- posłaniec psich bogów oraz Demon- brzydki malinois ;)
*Monia* replied to diabelkowa's topic in Foto Blogi
[QUOTE][url]http://img301.imageshack.us/img301/1558/1003028vb3.jpg[/url][/QUOTE] Słodziaczek :loveu::loveu::loveu: Jak tam paluszek? Mi też się kiedyś w drzwi nie udało nogą wycelować :evil_lol:, ale szybko przestało boleć. -
To był mój błąd najprawdopodobniej :oops:. Hexa chyba na tyłku miała tego kleszcza, bo tam miała strupka, a ja tylko na karku jej tego fiprexa wylałam. Już mam opracowany plan zabezpieczania przed tymi paskudztwami: preventic + fiprex. W sobotę u weta się upewnię czy tak może być i za tydzień założymy obróżkę, jak już niuńka wydobrzeje, bo narazie to jeszcze słaba jest po tych lekach a jeszcze w sobotę zastrzyki na g i na b (dokładnych nazw nie pamiętam :roll: a weta rozczytać nie da rady). Tylko teraz pytanie czy ja znowu od obroży tego wstrętnego uczulenia nie będę miała :shake: :shake:... Ale czego się dla psa nie robi ;).
-
Ja kupiłam dwa i pół tygodnia temu fiprex dla psów XL, bo innego nie było (od 40kg chyba to jest) i całe to na Hexolinę (24,5kg) wylałam. Jak widać, nie pomogło, albo to przez to że to się na deszczu mogło zmyć bo następnego dnia padało :roll:. Ale lepiej wylać za dużo niż za mało, bo wtedy większe prawdopodobieństwo skuteczności.
-
Kreatyninę ma 0.9, a mam na tych wynikach że norma od 0,8 do 1,7. Też mam tu jednostkę U/L. Hexa w końcu już nie oddycha tak szybko i śpi spokojniej. W próbce krwi, którą wczoraj mi wet pod mikroskopem pokazywał, był tylko jeden ledwo widoczny robal, więc dobrze że te wyniki z laboratorium były tak szybko i odrazu leczenie. Zaczął mi opowiadać o tym jakie mogły by być objawy jak bym zwlekała z przyjściem i mówił że naprawdę dobrze że tak szybko coś zauważyłam. Pierwszy raz się cieszę że Hexa zawsze żarłok była i utratę apetytu zauważyłam odrazu, a to była kwestia około dwóch czy trzech godzin od śniadania.
-
Hexa raczej nie zbiera już śmieci na spacerze, a jak już coś złapie to jak powiem puść czy fe to puszcza i nie ma większego problemu. Za to zdarzyło jej się parę razy jakiegoś ptaszka czy myszkę upolować :mad:, na szczęście nie próbowała konsumować :roll:.
-
To dobrze że nie złamany bo by biedulka wtedy cierpiała. A ja dzisiaj na cały wieczór muszę Hexę zostawić i chyba zwariuję z niepokoju :placz:. od 18 do 24 będzie zdana na resztę rodziny i będą się nad nią użalać i dokarmiać :mad: a ona nie powinna się obżerać :shake:. Nie ma wielkiego apetytu, ale tata ją będzie przekonywał żeby jednak zjadła, bo się boi że pies z głodu padnie. Już od rana kombinował jak tu Hexę wyciągnąć z mojego pokoju gdzie jest pilnie strzeżona przez niedobrą panią :evil_lol::evil_lol:. Ale ona tak zaspana była że jej się wstać nie chciało ;). Teraz próbuję rozwiązać zagadkę, cóż takiego mi wet wypisał na tej liście leków które Hexolina dostała i idzie mi baardzo ciężko ;):lol:.
-
Dzisiaj Hexa ukradła bułkę i przypomniało mi się śmieszne wydarzenie :lol:. Wychodziłam na zajęcia i bardzo mi się spieszyło, więc zapomniałam wziąść z kuchni pączka, którego miałam naszykowanego w reklamówce. Wyleciałam szybko z domu i kilkanaście metrów dalej przypomniało mi się że nie wzięłam indeksu, więc się wróciłam. Weszłam do domu i jakież było zdziwienie mojej psiulicy jak mnie zobaczyła idąc z ukradzionym pączkiem po schodach :evil_lol:. Taki szok to był dla niej że aż jej pączek z pyśka wypadł i biedulka nie wiedziała co ze sobą zrobić. Tak komicznie to wyglądało, że musiałam się powstrzymywać żeby się nie roześmiać i tłumaczyłam jej że nie wolno kraść. Teraz się w oknie upewnia czy napewno już poszłam :cool3:.
-
W wynikach tragedii nie ma, bo to dopiero początki. Wet mi ładnie wszystko pozaznaczał i wytłumaczył co i jak. Wypisał też całą listę leków które dostała wczoraj i dzisiaj (na moje życzenie, bo chciałam wiedzieć). Tylko teraz nie pamiętam które literki co oznaczały :roll:. Zastanawia mnie jedno, bo na tej stronie: [url]http://zakoceni.pl/index.php?showtopic=24[/url] wartości prawidłowe różnią się od tych co mam od weta :roll:. I według tych ze strony ALT Hexa ma w normie, a według tych od weta jest podwyższone.. Ma 70,7. A na tej stronie [url]http://leksykot.top.hell.pl/koty/zdrowie/dom/normy[/url] są takie normy jak te od weta. AST miała 52,2 i też rozbieżności w normach.. Nie pamiętam gdzie mam wyniki z wcześniejszych badań :roll:. Płytki miała niskie - 95. Leukocyty 3,95. Mocznik 18,7. To jest to co miała zmienione. Wet powiedział że nerki ok.
-
Już po kroplówce, uff.. Choroba tak wcześnie wykryta, że ledwo była widoczna w próbce krwi. Wyniki mam wydrukowane, wszystkie leki które dostała pan mi wypisał. Pomarudziłam trochę i wszystko dokładnie wet mi wytłumaczył :razz:. Hexa ma apetyt już i bułke zwinęła ze stołu :mad:, śniadanko zjadła i teraz się myje jak kotek :lol:. Gorączka spadła i jest koło 39 :). Teraz muszę pomyśleć czym będę ją zabezpieczać przed tymi małymi wstrętnymi paskudztwami, bo fiprex jak widać już nie działa, mimo dawki jak dla dwa razy większego psa :angryy:. Niedobra pańcia z ciebie! Ja kiedyś leciutko przycięłam pyśka Hexi to tata mi prawie zabronił się do niej zbliżać, bo wcześniej sobie łapkę na spacerze rozwaliła i wyszłam na nieodpowiedzialną właścicielkę według niego :roll:. Sprawdź czy nie złamany ten biedny ogonek :-( i wymiziaj biedulkę jak się obudzi :loveu:. Jutro znowu bolesny zastrzyk nas czeka :placz:...
-
Nie spałyśmy do trzeciej napewno :shake:, później na trochę udało mi się zasnąć, ale Hexa była tak gorąca, że oprzed 6 się obudziłam cała mokra i zaraz poleciałyśmy na spacerek, megasraczka jeszcze się jej nie skończyła :shake:. Temperatura w nocy wysoka- 40.7, teraz 39.5. Obydwie ledwo żyjemy. Hexa jeść nie chce dzisiaj, od rana ma w misce przy łóżku karmę i jej nie ruszyła. Z ręki trzy kulki karmy zjadła, ale z niechęcią. Nie wiem jak ja to wytrzymam, bo nerwy mam na granicy wytrzymałości i mój brat nawet już spojrzeniem na Hexą mnie drażni i na nim się wyżywam :oops:, ale on to rozumie. Dobrze że TZa nie ma bo tamtego to byłabym gotowa udusić jak by się odezwał, i informacje o stanie zdrowia Hexi dostaje smsami ;). To chyba już wszystko na chwilę obecną i niedługo do weta dowiedzieć się więcej.. Książkę sobie chyba wezmę do poczytania, żeby się nie nudzić tam :razz:.
-
Szczerze mówiąc nawet nie wiem co dostała :roll:. Po dwóch godzinach pilnowania Hexika żeby nie uciekła z kroplówką byłam tak wykończona że nie myślałam już później żeby się zapytać co dostała w tym zastrzyku na koniec.. Jestem po czterech godzinach snu w sumie i ledwo widzę. Na szczęście gorączka spadła- w nocy było 40.7, teraz 39.5. Nie wiem skąd ona tego kleszcza przytargała, ale już wiem w którym miejscu pił :angryy:. Dlaczego ja tego nie zauważyłam??! Niedługo znowu do weta..
-
Boski Logan- posłaniec psich bogów oraz Demon- brzydki malinois ;)
*Monia* replied to diabelkowa's topic in Foto Blogi
Miałam trochę nadrabiania, ale się udało :cool3:. [QUOTE][url]http://img528.imageshack.us/img528/9205/033008164632pl6.jpg[/url][/QUOTE] ładnie wyszło :loveu:. Fajnie Loganek pływa :cool3:. Mógłby Hexolinie pokazać jak to się robi, bo ona to niezbyt chętna jest do przebierania łapskami w wodzie (leniuch z niej ;)). [QUOTE][url]http://img99.imageshack.us/img99/8872/032908133134eg4.jpg[/url][/QUOTE] Jaki dumny stoi na tej zjeżdżalni :loveu::loveu:. -
Bidulka to była jak zastrzyk bolesny dostała :-(. Zniosła to dosyć dzielnie, ale pan mówił że naprawdę bardzo boli.. Krótki spacerek miałyśmy teraz, ale bardzo dużo się działo :roll:. Biedna niuńka jest, ale mam nadzieję że za parę dni będę mogła się pochwalić wiosennymi latającymi fotkami paskudy.
-
Dam kilka zdjęć Hexika i lecę na spacerek, bo suyńka się obudziła i rozpacza. doopcia do góry :lol: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=18778&photoID=876637[/IMG] dłuuugi jęzor [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=18778&photoID=876641[/IMG] skradam się :lol: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=18778&photoID=876643[/IMG] Tu nieszczęśliwy psiul u weta :( [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=18764&photoID=876635[/IMG] I dla tych co chcą zobaczyć nieszczęśliwą łapkę psiulicy [URL]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=18764&photoID=876634[/URL]
-
Myślałam, że fiprex bardzo dobrze zabezpiecza moją suńkę (tak było w tamtym roku), ale niestety dzisiaj zachorowała :-(.. Rano zjadła normalnie i poszła spać, a później tata jej z łóżka ściągnąć nie mógł bo jej się wstać nie chciało. Zobaczyłam że jest osowiała więc odrazu ciacho w rękę- nie przyjęla, więc zmierzyłam temperaturę. Wyszło 40.7, później 40.5. To biegiem do weta, badania zrobił, coś na zbicie gorączki dał, krew pobrał, zadzwonił po południu i o 18.30 kroplówka. I czekamy na dalszy rozwój wydarzeń. edit: znowu ma 40 stopni gorączki, a wcześniej spadła do 39.3 :(.
-
[QUOTE][url]http://sherry-niunia.home.pl/2273.jpg[/url][/QUOTE] Świetnie wyszło :loveu:. [QUOTE][url]http://sherry-niunia.home.pl/2271.jpg[/url][/QUOTE] Fajnie się wącha jedno miejsce :lol:. Najlepiej jak się jest na smyczach i można się dobrze splątać :evil_lol:. Ja zawsze miałam problem z tym że najpierw siusiu robiła Hexa a Ares po niej więc wtedy ta już biegła do przodu a Ares stał więc czułam się rozrywana i do tego jeszcze wszystko oplątane smyczami ;). Na szczęście nieczęsto to im się zdarzało. Myślałam że w sobotę się z dwójką wybiorę na spacer, ale nie będę Hexoliny ciągała, więc fotek Aresikowo Hexikowych nie będzie.
-
Hexa wymiziana i już po kolacji drzemie :lol:. Ale apetycik paskudzie dopisuje ;). Chciała jeszcze, ale co za dużo to niezdrowo :razz:. [QUOTE]Ktos jeszcze chce nasze ogladac? czy darowac sovbie na dzis? :P[/QUOTE] Ja chcę :razz:. I tak spać narazie nie będę mogła, więc fotki chętnie pooglądam :cool3:.
-
Nie podzielę się, bo może kiedyś się drugiego psa doczekam i wtedy będę miała za mało i znowu kupować będę musiała :evil_lol::evil_lol:. A teraz zła wiadomość :shake:, Hexa ma babeszjozę :placz::placz:. Biedulka nawet koło południa nie chciała przyjąć ciasteczka rybnego (a rano jadła) i miała 40.5 stopnia gorączki, więc poleciałam do weta, badania zrobił i wieczorem wylądowała Hexolina pod kroplówką. Dwie godziny tam spędziłyśmy i obie jesteśmy padnięte.. Na szczęście szybka reakcja była, więc mam nadzieję że szybko dojdzie do siebie i będziemy korzystać z ładnej pogody ;).
-
[QUOTE][url]http://sherry-niunia.home.pl/2226.jpg[/url][/QUOTE] Ślicznie :loveu::loveu::loveu:. [QUOTE]*Monia* trzymam kciuki, u nas niestety identyczne objawy poprzedniej wiosny okazały się babeszjozą. Najważniejsze to szybko reagować.[/QUOTE] No i babeszjoza :shake::shake:. A tak się cieszyłam że dotąd mi kleszczy nie łapała... Już po kroplówkach, dwie godziny u weta przesiedziałyśmy i niedawno dotarłyśmy do domu. Krew widziałam pod mikroskopem i pan mi dokładnie wytłumaczył co jest co i że to dopiero początki. Hexa była tak głodna jak siedziała z tą kroplówką, że każde moje sięgnięcie do kieszeni to był zryw i oczekiwanie na ciasteczko. A jak wzięłam sobie jakieś opakowanie z witaminami psimi to mi zaczęła je wyrywać. Ten pies to nawet chorować spokojnie nie potrafi :evil_lol:. Później wrzucę jakąś fotkę psiulicy z kroplówką, bo z nudów zdjęcia zaczęłam pstrykać :roll:.
-
[QUOTE][url]http://sherry-niunia.home.pl/P4018108.jpg[/url][/QUOTE] Jakie zainteresowanie z radarkami zwróconymi w stronę pańci :loveu:. Myślałam że Hexolina będzie miała sterczące uchole, ale jej oklapły :lol:. A matka niby ONkiem była to chociaż Hexior mógł te uszy odziedziczyć :evil_lol:
-
Zapalić chciała ze mną wyjść, więc nie jest aż tak źle z nią ;). Może to od kleszcza... Wet powiedział, że za wcześnie na jakiekolwiek diagnozy. Oby tylko nie zorientował się za późno :angryy:. Do drugiego weta nie chcę jej ciągnąć, bo to godzina piechotą, a samochodu do wieczora nie mam.. No i do tego drugi stres. Ech... To czekam na fotki do pooglądania :razz:. EDIT: Ale tu się smutaśno robi.. Atosek zdrowiej kochany!