Jump to content
Dogomania

*Monia*

Members
  • Posts

    6689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by *Monia*

  1. [B]bonsai_88 [/B]z chamami tak najłatwiej, bo ich to do furii doprowadza :diabloti:. Jak mnie o psa się czepiają to leje na to, ale niech tylko na któregokolwiek psa pod moją opieką złe słowo poleci to nie ma zmiłuj, nawet rodzince czy znajomym się czasem dostanie :evil_lol:. [B]NUTELLASTELLA [/B]witam w mych skromnych progach :razz:. Ja ogólnie bardzo siebie nie lubię na zdjęciach :shake:. Na imprezach to ja jestem fotografem, a że dobre fotki pstrykam to ludzie nie protestują i dostaję aparat :cool3:. Do tego mało piję, więc fot jest zawsze ogrom. Siebie tylko na zdjęciach z dzieciństwa lubię, bo jakaś taka fajniejsza byłam :evil_lol:. [SIZE=1]Słowa fajny nie ma w słowniku jęz. Polskiego, ale mi to nie przeszkadza w jego używaniu, bo może znaczyć wiele ;).[/SIZE]
  2. Ja jestem bardzo grzeczna i kulturalna w większości przypadków. Moje 'niewychowanie' często polega na tym że zlewam sprawę i nie odpowiadam na zaczepki (taktyka mojego taty, to każdego do wściekłości potrafi doprowadzić :evil_lol:). Jak staram się panować nad sobą to się ludziom nie podoba. W pracy ostatnio zbok jakiś mi się trafił w rozmowie telefonicznej, i mimo że wściekłość ze mnie parowała to miło z nim gawędziłam (tak mi się wydaje ;)). Nie wybuchłam do samego końca, po rozmowie poszłam na fajka i mi przeszło :razz:. Jak mnie inny koleś wyzywał przez telefon to musiałam się mocno przed śmiechem powstrzymywać, odpowiedziałam mu tylko, że bardzo miło mi się z nim dyskutowało i bardzo gorąco podziękowałam za tak sympatyczną konwersację. Facetowi słów zabrakło i się rozłączył :diabloti:. Często chamstwo da się zwalczyć "miłością" (czyli byciem miłym ;)).
  3. Tylko z dzieckiem mało kto się liczy, a dziecko z dużym psem zawsze przechlapane miało. Nieważne że 'dziecko' to już po 18-stce. Jednej babie to miałam ochotę trzepnąć jak mnie nazwała niewychowaną gówniarą za to że z psem do windy weszłam. A ja nic wtedy się nie odzywałam nawet do niej :mad:. Z kupowaniem fajków czy alkoholu też problem, na spacer z psem dowód brać muszę :roll:. Moja kumpela jak miałyśmy gdzieś tak po 15 lat narzekała, że jak będziemy miały po 30 lat to do niej się będą zwracać babciu a do mnie wnusiu :evil_lol:
  4. Zaniedbuję galeryjkę Hexi :oops: Tak świątecznie wrzucę fotkę "wspomnienie lata", teraz zimno i na spacery niebardzo mam czas i ochotę :roll:. Hexa biega za piłeczkami na swoim podwórku i kilka razy w tygodniu ją wyciągnę dalej. Ja chcę albo lato albo śnieg :placz::placz:. [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=22182&photoID=1256508[/IMG] Wyszłam jak dzieciak :evil_lol:. Mało zdolny fotograf robił zdjęcie i nie potrafił nas ładnie uchwycić jak się wcześniej ustawiłyśmy. Na zdjęciu gdzie jestem sama dużo lepiej wyszłam ;). A tak wogóle to ja niefotogeniczna jestem :shake::oops:.
  5. Najlepiej tak wyregulować zacisk, żeby po maxymalnym zaciśnięciu pies luzu nie miał, a wręcz żeby nie dotykały się kółeczka jak pies ciągnie. Ja tak robię, bo mi się sucz nieźle wywija jak się przestraszy :roll: Śliczny rogzik :loveu::loveu:
  6. Ja w czasie przedsylwestrowym zakładam szelki i półzacisk. Już nie raz mi się zdarzyło w ostatniej chwili sucz chwycić zanim się wywinęła :shake:. Do kolczatki mnie jeszcze nie "doprowadziła", ale jak nie będzie chciała się przez 12 godzin z domu ruszyć to kolczata w końcu w ruch pójdzie :roll:. Liczę na te tabletki na uspokojenie, w tym roku inne dostanie, pierwsza dawka już była i psiulica przespała grzecznie najazd gości i jedzenie nie zwiało z kuchni :multi:. Do tego możliwe że sylwester z kotem nas czeka więc musi być grzecznie. Może stres i tablety pomogą w pokochaniu kićki :razz:. A na temat: Nic ostatnio nie kupiłam :cool3:. Ostatnio był komplecik od taks i łańcuszek rogza, później już nic. I nie kusi mnie nawet kupowanie niczego. Może dlatego że czasu nie mam za dużo :evil_lol:
  7. Na mojej ulicy postawili jeden kosz w tamtym tygodniu :razz:. Normalnie postarali się, tylko że ulica jest bardzo długa i jeden kosz to i tak mało.. A ja się dzisiaj spotkałam z bardzo odpowiedzialnym psiarzem. Pan szedł z rottkiem naprzeciwko mnie. Na początku psiaka zza samochodów nie zauważyłam, ale jak on zauważył Hexolinę to odrazu się zaczął rzucać. Schowałam się z suńką za samochód, a pan na to żebyśmy sobie szły chodnikiem a on ze swoim ulicą pójdzie :). Psisko jest naprawdę agresywne ale pan nad nim panuje i psiak w kagańcu chodzi do tego.
  8. Śliczna mała :loveu:. Ale nie mogę niestety pomóc, bo by mnie z domu eksmitowali jak bym powiedziała znowu, że "znalazłam" psa :shake:. Teraz święta się zbliżają więc trzeba uważać żeby nikt na prezent nie chciał :cool1:.
  9. Wszędzie świąteczna atmosfera... A gdzie fotki?? :mad: [SIZE=1]Ja się ze swoim tak miło, niedługo przed świętami rozstałam... Cuudowny czas przedświąteczny.. Też o prezentach rozmawialiśmy i tak go zamotałam, że mi powiedział co chce a ja nie powiedziałam :evil_lol: Prezent kupiłam dawno no i duupa.. Ale ja spadam na cztery łapy zawsze i będzie dobrze :razz:[/SIZE]
  10. Hexa na plecy nie wejdzie :shake:. Próby nie wyszły. Po którejś z kolei tylko łapę jedną położy, nic więcej. Jak chciałam drugą to się wkurzyła i ukradła ciastka z biurka :mad:. Spróbuję z tymi stopami :razz:. To co umie dopracowywujemy cały czas. Zdechł pies dzisiaj pięknie bez ruszania czymkolwiek suuper wyszło :multi:, mimo że nakręcona była bardzo.
  11. Aportowanie już jest, najczęściej skarpetki albo poduszki bo to uwielbia :evil_lol:. Jakie stópki? Skakanie na plecy raczej u niej niebardzo, ona zbyt delikatna i nawet po nodze mi nie przejdzie. Do łóżka się skrada uważnie bardzo żeby nie zdeptać nikogo ;). Chociaż może spróbuję wieczorem. Jej tryb pracy po 22 się włącza i wariuje. Ja wracam przed 22 zwykle i po mojej kolacji psica głupawkuje sobie :mad:. Nie wiem skąd to jej się wzięło, ale po kilku komendach już mogę mieć w końcu czas na spanie ;). Skakanie przez plecy już mamy troszkę opanowane :razz:.
  12. [quote]może napisz co już umie? : P [/quote]Nie zauważyłam tego pytania wcześniej ja ślepota :oops:. Hexi umie: dostawianie, wjazd doopskiem między nogi, piątka, obroty w obydwie strony, drzeć paszczę na komendę (i bez :mad:), włazić tyłkiem na łóżko, do miski dwoma łapami wleźć-reszta ciała w grę nie wchodzi bo tylne za wrażliwe są, ukłon, slalom między nogami, akuku, chodzenie do tyłu, podawanie różnych rzeczy... i już więcej nie pamiętam :roll:. Dzisiaj mi Hexa głupawki dostała jak zobaczyła kliker :shake:. Tak darła paszczę jak by ją ktoś ze skóry obdzierał i tak kombinowała, że po kilku kliknięciach się poddałam. A chciałam żeby sama coś pokombinowała, ale jednak dużo lepsze naprowadzanie jest.. No i cóż łatwego ona się nauczyć by mogła?
  13. Hexa do mamy od początku ma stosunek olewczy, można powiedzieć że jej na głowę weszła. Z radości np. rzadko posikiwała. To, że zlała się na łóżko było dla nas dużym zdziwieniem. Teraz stosunki mama-pies są już dużo lepsze, bo moja rodzicielka pozbyła się trochę lęku przed psami, a Hexi na tyle pokochała że razem się przytulają. [QUOTE]Być może Twój ojciec (lub ktoś z Was) mówił to takim "groźnym" tonem, albo jego postawa, gesty, zachowanie, a nawet zmiana zapachu wskazywały na to, że jest niezadowolony czy też negatywnie nastawiony. Pies wyczuwa takie rzeczy, nawet jeśli dla nas są one niezauważalne.[/QUOTE] Mój tata raczej tonu groźnego nie używa ;). To było po prostu pytanie się mnie czy Hexi już była. I zawsze leciała pod drzwi i tam kałużę robiła. Możliwe że wizja spacerku działała na nią tak 'podniecająco', że siusiu wolała w domu zostawić, albo po prostu nie wytrzymywała napięcia przedwyjściowego. Później zmieniliśmy kod mówienia (tata innych słów używał) i się uspokoiło. Słowo spacer czy podwórko do tej pory na Hexi działa niesamowicie :razz:. A "idź tata wypuści na podwórko" jest fantastyczne, bo z najgłębszego snu tatę małpa wyrywa :diabloti:. Tak wogóle nauczyłam ją siusiania na komendę, bo mój głupkowaty pies nie wie po co na podwórko wychodzi czasem :mad:. Naprawdę pomocne to jest jak musimy szybciutko się zmywać do domu :cool3:. Tylko czasem sucz mnie oszuka i nie siknie jak ukucnie..
  14. Hexi też wszystko oblewa, a taka uległa psiulica z niej :roll:. Kiedyś nalała mamie na łóżko jak ta chciała suńkę z niego zrzucić :evil_lol:. Mama się od tamtej pory (już ponad 4 lata) czuje bardzo zdominowana :diabloti:. Ja akcji całej nie widziałam, więc trudno mi określić powód zlania się, ale na pewno to nie było złośliwe, raczej ze zdezorientowania :razz: (nagle z łóżka zleźć kazali, bo pościelić mama chciała :roll:). Chociaż kiedyś to wydawało mi się że bestia leje pod drzwiami złośliwie :mad:. Za każdym razem jak tata spytał czy Hexi była na spacerze ta wstrętna sucz robiła wieelką kałużę przy drzwiach wyjściowych :mad:, nawet jeśli pół godziny wcześniej była. Bez taty pytań nawet 3 czy 4 godziny już wytrzymywała. Jakiś pokręcony automacik sobie włączyła na taty pytania :mad:.
  15. Ujawnię się. Często do was zaglądam, ale nie piszę :eviltong:. Hexi po sterylce miała zapalenie pęcherza albo tylko wyciek resztek po sterylce i w siuśkach krew była. Kudły ma czarne, więc nie było widać czy leci cały czas po trochu czy tylko jak siusia. W każdym razie na zapalenie pęcherza ją leczyliśmy. Po sterylce jakoś się to wydostać chyba musi.. Tak wogóle to śliczne obie dziewczynki :loveu:, fotki oglądałam, żabki też widziałam :razz:
  16. [QUOTE] :crazyeye: Surówka??? :grin: Czasem chciałabym miec tak niewybrednego psa, ile ja się muszę nawymyslać ze smaczkami żeby były zawsze atrakcyjne...[/QUOTE] Kotlet z cytryną i pieprzem też smakował (specjalnie dla niej :diabloti:). Wszystko co nie ucieka za szybko jest jadalne :shake:. Do klikania nie muszę kombinować, na spacerze za to trochę smaki musimy mieć atrakcyjniejsze (płuca, wątróbka i inne śmierdziuchy). Kiedyś to się śmiałam, że tylko pedigree i barfa nie ruszy :evil_lol:, teraz już nawet to by zjadła :roll:. Mam wenę na klikanie i zaraz ją wykorzystam. Tylko nie wiem cóż nowego wykombinować :roll:. Kto mi podsunie jakiś ciekawy pomysł :razz:?
  17. [QUOTE]Taaak... Ile ja rzeczy żałuje... :shake: Czytam obecnie blog p. Zofii Mrzewińskiej na Owczarku.pl (jak najciekawszą książkę) i dochodze do wniosku jak to za....biście trudno (dobrze) wychować psa. O ilu rzeczach trzeba pamiętać, na ile rzeczy zwracać uwage od pierwszego dnia, jak bardzo mysleć nad tym co sie robi i mówi. Jak łatwo popełnić błąd który moze zepsuć pracę. Mój pies zaczął być przeze mnie szkolony "na serio" dopiero jak skończył 7 miesięcy (bo zaczął być nieznosny, ciekawe dlaczego,nie? :oops: ) i to dlatego ze ja głupia myślałam ze serdeczny kontakt z psem i troche wymagań i zakazów wystarczą by było dobrze. Niby miałam zawsze psy i nie byłam laikiem ale jak przypomne sobie jakie kretyńskie błędy popełniłam. To była tylko nieświadomość ale teraz za to płacę. Mój kolejny pies...to juz będzie inna historia, na pewno.[/QUOTE] Ja się za Hexi wzięłam po pewnym incydencie (głupia i nieodpowiedzialna akcja), też miiała koło 7 miesięcy. Zawsze grzecznie się pilnowała, a to akurat był już głupkowaty wiek i dziwne fobie miała momentami. Jak linkę kupiłam to kupa śmiechów była, kilometrowa smycz i różne inne komentarze. Ale jedna zabawka na którą się Hexi nakręciła i było lepiej. Z nie oddawaniem zabawki ja sobie poradziłam kupując dwie takie same piłki. Jedną Hexi oddaje a drugą rzucam. Jak mam jedną to Hexa ją trzyma w paszczy i szuka drugiej. Mi nie przeszkadza noszenie dwóch piłek, a suńika cały czas koncentruje się na mnie bo mam czym rzucać ;). [QUOTE]Chciałam poćwiczyć dostawianie do nogi ale smaczki są ignorowane a nie mogę podczas tego zachowania nagradzać rzutem zabawki... I co tu robić...? Pozdrowienia! [/QUOTE] Może się poprzeciągać? Ja tak Hexę nauczyłam grzecznie wracać do domu z podwórka, tzn. ciągnę ją za sobą trzymając piłkę na sznurku. Nie lubiła wracać do domu, a teraz jak tylko mówię że koniec i idziemy to odrazu łapie piłkę i wędrujemy sobie te kilka metrów :lol:. Wczoraj mój tata postanowił się popisać czego Hexiastą nauczył :shake:. Napatrzył się czego ja ją uczę i się pokazać co on wymyślił.. Otóż wymyślił, że ma ona wskakiwać na takie wysokie krzesło w kuchni :shake:. A ja ją uczę, żeby po szafkach nie skakała :mad:. Na pewno mi to pomoże w nauce... Dzisiaj na tym krześle zostawił jej suchy chleb (ona bardzo lubi), a później dziwią się moi rodzice, że np. surówka z kiszonej kapusty zniknęła :mad:.
  18. ja mam zdjęcie w obroży muscata (tylko do adresówki używam :roll:) [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=16307&photoID=777787[/IMG]
  19. Hexa guardów muscata straszliwie nie lubi. Za każdym razem muszę ją ganiać żeby założyć. Ale to może kolor czerwony ją tak odpycha :evil_lol:
  20. Mój wujek się śmiał że ma rodowodowego kundla- rodzice mieli rodowody, ale byli różnych ras :evil_lol:
  21. Mój tata za to kiedyś na widok yorka w sweterku stwierdził, że to królik w ubranku :evil_lol:. A jak ja chodziłam z moją Zuzą (') (królik miniaturka, angora) to ludzie często pytali czy to pers albo zachwycali się moim ślicznym 'psiakiem' ;). Zuzka się zachowywała jak królik obronny i rzucała się nawet na psy, więc się znajomi śmiali, że kaganiec powinna mieć :lol:. Ale Hexi i tak bardzo ją kochała :loveu:
  22. Ja miałam kilka obróżek dla Hexi, a i tak później dokupowałam. To dobrze, że w razie czego masz kaskę na czarną godzinę ;). Ja zawsze jak rodzice wyjeżdżali to musiałam mieć na syt. awaryjne kasę- często rozwalone łapy Hexoliny :shake:. Mam nadzieję, że tym razem cała wasza rodzina przygotuje się na psa, a później już tylko pozostaje życzyć radości i jak najmniej problemów z maluchem :razz:.
  23. Niebardzo, bo muszę na zakupy się wybrać :shake:. Przed chwilą właśnie się zastanawiałam kiedy ja z Hexą wyjdę, ale dzisiaj to napewno nie dam rady.
  24. Ja rasy absolutnie nie piętnuję, wręcz przeciwnie zarówno ja jak i Hexi kochamy labki :loveu:, ale nie lubimy masakrowania nas ich masą. Hexa mimo że lab na nią sobie usiadł jak miała 2,5 miesiąca to i tak dalej go uwielbiała, nigdy nie broniłam jej się bawić z większymi psami i do laba tylko jego właściciel pretensje miał że maleńką skrzywdził. A co do tego załatwiania się przy ogrodzeniu, to moja ciocia zauważyła że właściciele akurat tego psa tu wyprowadzają. Gdyby to był mix, ON, york czy inny też bym się wkurzała. Raz mi Hexi przed furtką w kupę weszła i mnie cholera bierze jak widzę psy robiące mi przy bramie :angryy:. Do jakiegoś radnego już zgłoszone, ciocia mu gdzieś przy okazji marudziła ;) (zresztą on chyba też laba ma tylko innej maści :evil_lol:). U nas chodniki czasem tak obsrane, że muszę slalomem iść. Psów samopas kilka na krzyż i nie raz widziałam, że chodniki są paskudzone przez pieski na smyczy, z właścicielami :mad:. Rozumiem, śmietników u nas nie ma, ale chodnik to nie ubikacja :angryy:. I nie po to ja na pola ganiam z Hexą, żeby mi ludzie pod ogrodzeniem psią toaletę robili. Ja nie chodzę do kogoś pod bramę żeby pieska wykupkać to niech i mi nie przychodzą. Bo jak się wkurzę to w końcu w woreczku państwu wręczę albo z Hexą na spacer tam powędruję :razz:.
  25. Ja kiedyś przez nieodpowiedzialnych właścicieli musiałam narazić labka na przechodzenie za mną i Hexi przez ulicę. Właścicielka stała 50 metrów dalej i patrzyła jak się szarpię z Hexą i odganiam laba, co jakiś czas pokrzykiwała, ale dupy po psa ruszyć nie raczyła. Ja musiałam do weta iść w miarę szybko i na odprowadzanie psa ochoty ani czasu nie miałam. Po przejściu na trawę poczekałam chwilkę i wpieniona zerową reakcją pani ruszyłam do weta. Jak wyszłam od niego pies stał i czekał na schodach (Hexi po sterylce, cieczki nie ma, jak by tak było to bym psa pewnie odprowadziła). I znowu motanie, do tego telefon mi dzwonił. Wściekłość mnie ogarnęła, ale właściciele się pojawili. Gdyby nie telefon to bym objechała równo :mad:. Do tego lab mi i innym sąsiadom obsrywa trawkę wzdłuż ogrodzenia i obsikuje słupki od bramy :angryy: (będąc oczywiście wyprowadzany na spacerek fizjologiczny).
×
×
  • Create New...