-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
To odrazu na modelce zobaczę :cool3:
-
Telefonu akurat nie miałam :roll:. Półtorej godziny mnie nie było i nawet nie wiem kiedy to zleciało ;). Następnym razem jakoś się umówimy i razem pójdziemy :razz:.
-
Byłam tylko tu blisko mnie bo mi się chodzić nie chce, chyba koło 12 byłam. Mam lenia......
-
A tu zły pies bo pańcia robi fotki zamiast rzucać ukochany śnieg [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=24122&photoID=1264819[/IMG]
-
Nie chce mi się fotek z sylwestra zrzucać z mp5, więc wrzucę z dzisiejszego spaceru. Śnieg jest w końcu :multi::multi::multi:. [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=24122&photoID=1264820[/IMG] śnieżny nochalek :loveu: [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=24122&photoID=1264822[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=24122&photoID=1264824[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=24122&photoID=1264826[/IMG] [IMG]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=24122&photoID=1264829[/IMG] Lubimy śnieżne szaleństwa. Wyszło nam 145 zdjęć :crazyeye:
-
Każdy pies jest inny i np wytrzymałość na różne bodźce nie musi zależeć od wielkości. Hexa jest delikatna, socjalizacja była od początku ze wszystkimi psami i jak widzę nie wyszło jej to na dobre.. Nigdy jej na ręce nie brałam, nawet jak wielki lab skakał mi po chyba 5 może 6 kilogramowym wtedy psie. Skończyło się wtedy tylko na skręceniu łapy i wielkim wrzasku (aż sąsiedzi wyglądali co się dzieje). Oparcie we mnie miała zawsze ale nie ingerowałam w sprawy psio-psie. I teraz mam psa 23,5 kg którego ratlerek pogryźć nawet może, a ona uciekać w panice będzie :roll:. Ma agresora do jednego psa, powodów widzę kilka tego 1. kiedyś wyżeł się na nią rzucił i może jakiś uraz ma 2. do wózka pies się zbliżył i Hexi go znielubiła (najbardziej porawdopodobne) 3. duży jest więc w razie czego odgonić trzeba (mało prawdopodobe bo i z większymi się dogauje). Ale spotkania dosyć częste psy miały (tamten bez smyczy gania po polach) więc wzięłam się za nią. Wynik dzisiaj miałam- pies podbiegł a Hexa do zabawy go zapraszać zaczęła :lol:. Chłopiec biegł po psa, ale mu powiedziałam że Hexa już dała sobie spokój i już się pogodziła z nim. Oczywiście i tak chłopiec przeprosił (grzeczny dzieciak, zagapił się i nas poprostu z daleka nie zauważył ;)). Z Aresem kolorowo nie było bo on jest nerwus. I tak wiele udało mi się z nim wypracować, bo mogliśmy iść po tej samej stronie ulicy co inny pies i Resiak go nie próbował zjeść. Jak na 5 spacerów w tygodniu z nim to i tak się cieszę (z właścicielami się tak nie zachowywał spokojnie), moim zdaniem moja cierpliwość, konsekwencja i upór dały rezultaty. U niego problem jest z agresją na smyczy, bez niej Ares tylko psa pogoni z rykiem i tyle. No chyba że pies się postawi to wtedy walka jest, ale taką sytuację miałam ze dwa razy bo nas psy nagle podeszły z krzaków. Teraz Ares sobie jest na wakacjach i ciekawa jestem co będzie do odkręcania :roll::shake:. Pewnie ja się odkręcaniem będę trochę zajmować :roll:.
-
[quote name='marmara_19'][SIZE=2]Monia- za bardzo histeryzujesz, jakbys miala Samca ze soba byloby latwiej. Ja nie sikam w gacie jak mi jakis bullowaty samiec, czy ogromny bernardyn zrywa z lancucha i leci z zamiarem zjedzenia mojego ONka- sam sobie radzil do tej pory i bez zebow.[/SIZE][/QUOTE] Hexa to nie ONek, bronić się nie umie, ja muszę skakać żeby jej coś nie zagryzło/pogryzło/poturbowało, ona nie zrobi nic w tej kwestii bo jest totalną ciamajdą :roll:. Hexi atakuje tylko jak czegoś broni przed psem a tak to jest bezbronna. Ares (ON) za to jest psem który rzuca się na wszystko co się zbliży do niego jak jest na smyczy (z właścicielką to nawet na ludzi). Już nie raz mi inny pies podchodził jak miałam go na smyczy i rączki mnie bolały no i wściekłość mnie brała bo nie po to się drę żeby brali psy i nie po to łażę na drugi koniec łączki żeby mi się pies jakiś wtryniał w zabawę. Jak by było ślisko to bym się połamała pewnie trochę przy walce Resiaka z podbiegaczem. Ares nie ustąpi i nie popuści żadnemu samcowi, chyba że ten pokaże uległość to wtedy nawet może sobie biegać przed nosem Aresa a ten ma gdzieś (no dopuki kijek się nie pojawi za blisko innego psa). I powiem ci marmara że ja nigdy nie panikowałam jak podbiegał inny pies (jakiejkolwiek rasy czy wielkości), ale po kilku incydentach już wolę dmuchać na zimne. Nie uśmiecha mi się któregokolwiek psa pod moją opieką widzieć pogryzionego, obcego psa swojemu też pogryźć nie dam. Hexę od początku atakowały wszelkie psy i mam teraz co mam, czyli średniej wielkości strachliwą i bezbronną kluskę. Jak by ją tak z Aresem połączyć i wziąć od każdego po trochu tych dobrych cech to by wyszedł pies idealny ;).
-
[QUOTE]Hmmmmmm... fajne wzorki ma Red Dingo :cool3: Czy ktos uzywa tego sprzetu???:razz:[/QUOTE] Ja używam szelek i bardzo zadowolona z nich jestem. Są wygodne (Hexa pozwala sobie zakładać z chęcią), nie przesuwają się i Hexolina tak nie ciągnie bardzo na nich. Mam odblaskowe i bardzo ładnie widać psisko z daleka :).
-
Żyjemy :razz:. Hexa była atrakcją wieczoru, trzęsła się non stop i wszyscy ją tulili :evil_lol:. Z kotem przeżyła od wtorku pod jednym dachem, w sylwka nawet na jednym łóżku leżały :cool3: (nieważne że Hexi ze strachu nieprzytomna była i kici nie widziała, mimo że przy moim drigim boku leżała ;)). Dzisiaj też z kicią siedziały na łóżku, bo moi kochani koledzy się uparli je ze sobą zaprzyjaźnić i skończyło się na pacnięciu Hexy łapą dwa razy i Hexa dała kici spokój :evil_lol:. W Sylwestra pazurami lekko oberwała i kreski miała, ale następnego dnia śladu nie było. Pierwszego całe popołudnie przeleżałyśmy w łóżku bo petardy były i psisko nie chciało wyjść, więc schowałam ją pod kołdrę i tak sobie leniuchowałyśmy. Spacerki rzadko bo psisko się nie dawało nawet z klatki wyciągnąć :shake:. Nawet leki nie pomogły za bardzo. Ale już po i nareszcie w domu :multi:. Zdjęcie może jakieś dorwę to wrzucę, może nawet psio-kocie będzie :razz:.
-
Mi wczoraj ciśnienie skoczyło na spacerze i jeszcze zła jestem jak o tym myślę :angryy:. Byłam z Hexą u TZa i wyszłam na ostatni spacer (po 23), byłam sama, Hexi miała tylko siusiu zrobić, ale że się nie spieszyła to szłyśmy sobie parkingiem między takim dużym sklepem a krzakami. Nagle słyszę wołanie Gufi (czy Gofi:roll:) i lampka mi się zapaliła, chociaż po imieniu sądziłam że mały piesek. Nagle z krzaków wyskoczył wielki mix ONa w metalowym kagańcu. Ja trochę spanikowana, ale pomyślałam że jak bez smyczy, samiec, to sobie wąchnie i pójdzie. Nic bardziej błędnego, pies wąchnął i zaczął okładać Hexi kagańcem :angryy:, no to ja nóżki w ruch, właściciel się produkował 50 metrów od nas, a pies nacierał na moją delikatną sucz. Hexa wrzasku narobiła (kurde metalowym kagańcem dostawać to nie jest miło :mad:), ja kopałam na oślep (psa nie trafiłam) i to go odstraszyło. Gdy zaczął się oddalać Hexolina mu się zaczęła odgrażać darciem mordy i młyn na nowo :angryy::angryy:. Jak pies w końcu poszedł to facet na niego nawrzeszczał, chyba przylał i rzucił tak od niechcenia 'przepraszam' (takim tonem z wyrzutem :shake:). Odpowiedziałam tylko 'spoko' i wściekła i przerażona poszłam do domu. Jak dotarłam do domu to byłam taka roztrzęsiona, że mi TZ melisę zaparzył i fajka musiałam zapalić :cool1:. Hexa się nie wysikała i za pół godziny z TZem poszłam bo sama się najzwyczajniej bałam :roll:. Tak właśnie sobie rozważam co by było gdybym w takiej sytuacji się z Aresem znalazła. Cało byśmy napewno nie wyszli :shake:.
-
Ile zdjęć :loveu:. Widzę, że macie długie zimowe spacerki. Ariula na lodzie cudo :loveu::loveu:. [B][COLOR=blue][/COLOR][/B] [B][COLOR=blue]Szczęśliwego Nowego Roku!![/COLOR][/B]
-
Zależy jaki się ma dzwonek w telefonie ;). Hexa też ma twardy sen i się śmiejemy, że nam dom okradną a pies się nie obudzi :evil_lol:. Dopiero jak by miał ktoś łóżko zabrać to by się zorientowała, że coś się dzieje. Ostatnio garażem wchodziłam o 6 rano (klucza nie mam do górnego zamka i mi tata dowcipniś garaż zostawił otwarty :mad:), drzwi dosyć głośno otworzyłam i weszłam a ta małpa nawet nie zeszła. Jak trzasnęłam drzwiami to podobno stanęła na półpiętrze i słuchała (tata twierdzi, że ona taka czujna :cool1:) a jak zaczęłam wołać to usłyszałam wolne człapanie po schodach i zdziwienie że to pańcia tak rano :evil_lol:. Tak wogóle to od 21 nie słyszałam petard wcale, Hexa też nie :cool3:.
-
Ja nie przeczę, że tak być powinno ;). Ale dla swojej wygody dziecko nauczyć trzeba w hałasie spać :razz:. Ja potrafiłam spać przy głośniku jak gdzieś z rodzicami na imieninach byłam. I za nic nie dałam się stamtąd ruszyć, bo mi się dobrze spało :evil_lol:. Twardy sen mi został do tej pory. A jak z młodym czasem siedzę i się zapomnę że dzieciak śpi to mi się muzyka włączyć głośniejsza potrafi a tamten nadal śpi :loveu:. Tylko on wyjątkowe dziecko jest, bo specyficznie do niego od początku podchodzili wszyscy - dużo starsze rodzeństwo ma i rodzone i cioteczne, więc musiał przywyknąć do wielu rzeczy :diabloti:. Nawet w jednym miejscu potrafi stać przez parę minut jak mu się tak każe. Jak o nim zapomniałam w pracy to chodził za mną i się nie odzywał, jak sobie po paru minutach przypomniałam to nadal przy mnie był ;). Młody ma niecałe 2 lata, kocha psiaki (dopuki nie zaczynają się nim interesować) i jest bardzo posłuszny. Mam nadzieję, że mój dzieciuch też taki będzie :roll:. Dzisiaj od kolacji Hexolina się źle czuje jakoś. I coś mi mówi, że to sprawka taty :mad:. Ale nie ja sprzątałam po niej bo mnie nie było.. Kiedy ja go nauczę, że nie wolno psa dokarmiać bo się to w końcu nie tylko jednorazowym rzyganiem skończy :angryy:
-
Hexa dwa tygodnie w łańcuszku rogza chodzi i ani nie brudna szyja ani nie brzęczy (kwestia regulacji odpowiedniej). Nie zdejmuję jej obroży w domu, bo muszę mieć za co chwycić w razie czego, więc chodzi w niej non stop. Jestem ogólnie z łańcuszka zadowolona, tylko rozmiar dostałam nie ten co kupiłam i gubi się na niej :shake:. Ale narazie z fioletu wyleczona jestem i nie kupię narazie :multi:.
-
[quote]A do szału mnie doprowadza taki oto widok: kilku idiotów beztrosko rzuca petardy, a pomiedzy nimi swobodnie biega pies :shake:[/quote] Hexolina kiedyś beztrosko sobie stała przy kolegach jak puszczali petardy, ale żeby odpiąć smycz nikomu do głowy nie przyszło (mimo że w innych sytuacjach tak się zdarzało :roll:). Raz mi zwiała za blok w kierunku podpalonej petardy, ale koledzy jej drogę zastawili na szczęście. [quote name='bonsai_88']Parę osób wprost powiedziało, że się boją :lol:[/quote] Agresywna bestia z ciebie :evil_lol:. [B] Bogarka[/B] aż zaczęłam się zastanawiać jak to będzie z Hexoliną, bo ona niby lubi u kogoś się gościć, ale przy stresie sylwestrowym też może chcieć opuścić towarzystwo i przez całą Wawę byśmy musiały do domu się przedzierać. Mama też się mnie pytała czy jestem pewna że Hexi biorę, TZ też się kilka razy pytał i zaczynam się poważnie zastanawiać. Tylko wizja nie wyjścia nawet na siusiu jak mnie nie będzie trzyma mnie przy decyzji wzięcia jej ze sobą. Zaczynam się naprawdę martwić :placz::placz:
-
Święta święta i po świętach.. Jak w piątek wyjechałam tak przed chwilą wróciłam, a to wszystko przez brata ciotecznego :evil_lol:. Ja czas na spacer znaleźć mogę, ale Hexa czasu nie ma :shake:. Teraz w czasie okołosylwestrowym tylko przed dom, siusiu, ewentualnie z 15 minut biegania za piłeczką i bieg do domu. Czasem uda mi się ją zmusić, żeby wyszła za furtkę i do końca ulicy dojdziemy, ale widać że ona walczy z chęcią powrotu :roll:. Zresztą widziałaś jak to w tamtym roku wyglądało :shake:. Ja chcę śnieg :placz::placz::placz:. Hexa kocha śnieg i zapomina o strachu, piłeczki aż takiego zbawiennego wpływu na nią nie mają :-(. Od dzisiaj tablety na uspokojenie Hexi dostaje (jakieś lekkie) i zobaczymy czy pomogą. Dawkę sylwestrową dobiorę do jutrzejszego rezultatu. Hexolina ogólnie podatna na leki jest, do tego meliskę jej dam do popicia i będzie ok ;). Nie chciałabym weta odwiedzać bo by mi dał dla niej coś na 'odjechanie', a tego chcę za wszelką cenę trzeci rok uniknąć.. Kiedyś była taka odważna że dwa sylwki to sama spędziła z ogonkiem w górze i radością z petard...
-
U nas niestety ludzie dzisiaj się nudzili :cool1:. Dwa potężne wybuchy, normalnie jakby coś wysadziło w powietrze, no i miałam pół godziny miłego siedzienia na podłodze w łazience :roll:. Smsy sobie pisałam, a Hexa tylko cała się trzęsła i nasłuchiwała czy coś jeszcze będzie. Na szczęście mamy wentylator dosyć głośny i genialnie wycisza wszelkie odgłosy z zewnątrz :cool3:. Tylko sylwestra spędzamy gdzie indziej i chyba tam tak miło nie będzie :roll:. [SIZE=1]Rodzice mi się zbuntowali i nie chcą 'galarety' w tym roku mieć na głowie. Dostałam zaproszenie z psem i z niego skorzystam - nie wiedzieli na co się decydują :evil_lol: Wybawimy się super, kumple kota mają, żeby weselej było :razz:[/SIZE]
-
Ja się kiedyś wściekłam, bo facet z synem puszczali te głośne małe petardy i tak się przestraszyłam że aż podskoczyłam :roll:. Szłam wtedy z Aresem, więc luz bo on się nie boi, ale na mój strach mógł zareagować agresją. A weszliśmy prawie prosto na nich. Panu zwróciłam uwagę ale olał mnie poprostu :mad:. Złapałam za telefon i zadzwoniłam do mamy się wyżalić.. Mama powiedziała, że policja i tak takie zgłoszenie oleje :roll:. Kogo by interesował jakiś bojący się pies na przykład :shake:. Dzieciak był pod opieką, facet dorosły i można im naskoczyć. Całe szczęście, że nie szłam z Hexą, bo bym jej później po Ursusie szukała :shake:.
-
[B]Kinia[/B] świąteczna atmosfera się mu udzieliła tak jak Hexolinie :evil_lol:. Idziemy sobie poklikać właśnie. Wchodzenie na plecy, próba kolejna.. Płucka już na drobne cząstki podzielone i zabieram się do roboty. Zobaczymy co z tego wyniknie :roll:.
-
Ale na tym zdjęciu niewyraźnie widać, albo ja jakoś niedowidzę :eviltong:. Podobno.... Nieładnie się obijać :shake:. Ja wczoraj i przedwczoraj pomagałam sprzątać i jedzenie robić, dzisiaj mam wolne :cool3:.
-
Do mnie pod bramę przyszedł dzisiaj rottek, który parę dni wcześniej chciał nas zjeść. Bez smyczy to zupełnie inny pies, stał i się patrzył na Hexolinę, ale ta mając wizję spacerku w głowie nawet na niego nie spojrzała :evil_lol:. Właściciel mi wyjaśnił, że on tylko na smyczy tak się wścieka, a bez smyczy grzeczniutki. Fajny psiak z niego jest jak taki spokojny :loveu:. Z agresją smyczową miałam z Aresem problem, więc wiem co to znaczy :roll:.
-
Hexa mi kilka razy ukłon zamiast warowania proponowała, bo po co tyłek kłaść jak później ciężej wstać :evil_lol:. A dzisiaj jestem z niej dumna. Nie wiedziałam, że tak szybko się pochwalę spacerem bez przeciągnięcia mnie tam gdzie ona sobie życzy :razz:. Ale się chwalę, pewnie z okazji świąt taki prezent dostałam ;). Kliker, płucka suszone i cierpliwość pomogły tym razem i miło na pole doszłyśmy :loveu:. Ale przeżyłam też prawie zawał przez nią. Jak Hexi była ze 20 metrów ode mnie wybuchła petarda, Hexi się przestraszyła i biec szybko zaczęła w moim kierunku, ale nie miałam pewności czy do mnie. już oczami wyobraźni zobaczyłam siebie w wigilijną noc szukającą psa po polu, a to moje kochane psisko na waruj się położyło przy moich nogach i zdążyłam ją przytulić zanim w panikę wpadła. Minutę powtarzałam jej jaka to ona dzielna jest i jaka grzeczna, to pomogło i dalej mogła biegać za kijkiem :loveu:. Jakiś wyjątkowy dzień dzisiaj jest :cool3:.
-
Wesoło masz na święta :loveu:. Hexolina znowu będzie napastowana przez yorka mojej cioci w drugi dzień świąt :roll:. Może go nie zje, bo jej stosunek do psów jest już kompletnie olewczy, dzisiaj odrzuciła zakochanego rottka za bramą i przyszła po pańcię do domu :evil_lol:. Suuper fotki, super suńki :loveu:. widać, że szczęśliwe psiaki. Masz dobre serce i jeden psiaczek miło spędzi święta (nie mówię o Birmie, bo ona to wiadomo). [url]http://images40.fotosik.pl/42/ec948a842b5ffa4cmed.jpg[/url] tu na pierwszy rzut oka pomyślałam że to Ariula (suńka forumowej puchu) :lol: [COLOR=Red][SIZE=3]Wesołych świąt dla wszystkich!! [SIZE=2][COLOR=Black]ja za dwie godzinki lecę do babci i biedna Hexolina sama będzie w wigilię :roll:[/COLOR][/SIZE] [/SIZE][/COLOR]
-
Mój kolega na NK ostatnio skomentował moją fotkę z Hexą, że jak zawsze papużki nierozłączki jesteśmy :evil_lol:. Z kumplem kawałek czasu się nie widziałam i nadal moje nastawienie do Hexy zna ;). Z TZem o Hexę wiele kłótni mieliśmy. W sumie razem ją wychowywaliśmy i często szło o to że mu się z nią wyjść nie chciało przed 12 jak w szkole byłam, tylko wolał komputer :mad:. A ona lała u mnie w domu nie u niego więc tylko kałuże do wytarcia mi zostawały po przyjściu. No i tak na romantyczne spacerki chodzić mieliśmy... Jeśli spacer przed blok czy za blok jest romantyczny to superromantyczne spacery mieliśmy zawsze :cool1:. Ja z nią po krzakach ganiałam a ten na murku sobie siedział i czekał, czasem patyczki porzucał. A w domu to kochany piesek i przytulanie na łóżku, mimo że czasem dla mnie miejsca nie było.. Ech ci faceci.. Dobra czas spać, bo Hexa już mi kołdrę grzeje ;).
-
Wow, szybka jesteś i psy zmieniasz jak rękawiczki :evil_lol:. Biedna Birma znowu się pańcią dzielić musi.. Czekam na fotki :razz:. A tymczasem idę spać i jutro sobie je obejrzę jak wstanę [SIZE=1](koło południa ;))[/SIZE]