-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
[QUOTE]to jest dosc przerazajace, ze ja ludzi kojarze, w dodatku na forum, po psach...[/QUOTE] Ja też na forum po psach patrzę, a szczególnie po tym jak nicki pozmieniali niektórzy :mad:. Mnie kiedyś jeden psiarz po czarnym psie na czerwonej smyczy poznał. Przyznał się że bardziej po tej smyczy tak z odległości :evil_lol::evil_lol:. Później przez kilka miesięcy nasze sunie się świetnie razem bawiły i miałam towarzystwo na dłuugie spacery ;) (niestety do czasu aż tamtej hormony zaczęły szaleć i Hexę chciała zjadać :shake:).
-
[QUOTE]*Monia* ja jestem zadowolona z tego ID ;-)[/QUOTE] To jeszcze popatrzę co ciekawego jest i jak nic nie wypatrzę innego to zamówię te 2 i do obróżek na spacery po polach będziemy miały ;). Jak nie wytrzymają to ich problem :evil_lol:.
-
Chcę zamówić to ID (opinia small mnie przekonała ;)) i teraz zaczynam się zastanawiać :roll:. W sumie ja mam porządne ID tylko mi się nie chce non stop przepinać z jednej obroży do drugiej :shake:. Mi potrzebne coś co nie odpadnie szybko, będzie w miarę wytrzymałe i niedrogie, dlatego nad tym myślę: [URL="http://allegro.pl/item528111334_identyfikator_dla_psa_kota_zimowa_promocja.html"]IDENTYFIKATOR dla PSA, KOTA, ZIMOWA PROMOCJA (528111334) - Aukcje internetowe Allegro . [/URL]
-
[QUOTE]Studenci, jak sobie radzicie w natloku egzaminow? Co robicie, zeby wasze psy nie zatruwaly zycia wam i waszej rodzinie? Czy naprawde uczycie sie na raty, dlugo przed egzaminami, zeby psiska wasze nie siedzialy biedne przez tydzien w domu, z wyjsciami praktycznie tylko na siku, chwile zabawy, i do domu, bo nauka, nauka, nauka?[/QUOTE] Jak rodzinka teraz jest na miejscu to mnie wyręczają w wybieganiu Hexy. Ale tak ogólnie to ja nie uczę się długo tak jednorazowo, więc przy każdej przerwie w nauce coś z Hexoliną porobię, na spacery też czas zawsze się wykroić da. W tamtym roku zamiast się psychologii uczyć to na spacerowaniu większość dnia mi zeszło :evil_lol:, później redbull i... spać :cool1:. Teraz też przerwa w nauce, trochę klikania, dogo i do książek znowu. Ale teraz to luz z nauką, pierwszy rok był ciężki, do tego ja sama praktycznie mieszkałam i wszystko na mojej łepetynie było :roll: (tata mi trochę pomagał, a w weekendy rodzice przejmowali obowiązki związane z domem a córcia miała czas na inne rzeczy ;)). Dałam radę, więc uważam że wszystko się da, chcieć to móc :cool3:.
-
Dzisiaj kupiłam dwa małe (750g) opakowania bioscha i będziemy próbować. Po otwarciu całkiem miły zapach, suńka zainteresowana, zjadła kilka kulek, ale dopiero wieczorem kolację dostanie bo to nie pora karmienia ;). Tylko boję się żeby łupieżu nie dostała, bo znowu będziemy kilka tygodni się go pozbywać :roll:. Karakvet nawalił i w sumie dlatego postanowiłam coś wypróbować, bo na samym powietrzu psica mi weekendu nie przeżyje, a gotować nie mam siły (za bardzo się poświęcam jak już gotuję :evil_lol:).
-
[quote name='Martens']Twoje zadoopie chyba niedaleko mojego jak mówisz o Ostrołęce ;-) I też sympatycznie, mam blok na brzegu osiedla więc na spacery chodzę albo od razu na odludzie, albo do środka miasta co by pies nie zdziczał ;-) [/QUOTE] W Ostrołęce już nie mieszkam. Tam to większość ludzi smyczy nie używała i ja w sumie też rzadko :oops: i psy jakoś we względnej zgodzie żyły, te które się nie tolerowały to poprostu właściciele się starali złapać zanim one się złapały. Taki osiedlowy zwyczaj bo ludzie i psy się ze spacerów znali. W sumie wtedy to nawet nie myślałam że podbiegacze czy szczekacze mogą denerwować, moja suńka tam miała pełną 'socjalizację' i teraz mam 24 kg płaszczące się przed wszystkim co podbiega, niezależnie od wielkości. Mieszkam pod Warszawą teraz, same domy i pola, psy na podwórkach i jak już ktoś na spacery chodzi to raczej też dba o wychowanie futrzaka (nie zawsze, ale najczęściej), a jak nie to smycz. [QUOTE]Kiedyś narzekałam że ludzie u mnie na spacerach mało kontaktowi, a teraz bardzo mnie to cieszy :cool1:[/QUOTE] W Ostrołęce bardzo kontaktowi byli psiarze i moja sucz przez to obcych unika, bo wygłaskana była zawsze i wytarmoszona. No cóż, socjalizacja.. Ale wtedy nawet nie myślałam że może jej się to nie podobać, bo przecież trzeba psa było do ludzi przyzwyczaić (wyciągnięta była dzika z budy :roll:). Z psami to samo, bo przecież szczeniakowi trzeba dać się pobawić, no i wszystkie psy sobie ją deptały i rzucały się na nią (bo dorosły nie ugryzie szczeniaczka..). Cieszę się że mi agresor z niej nie wyrósł :roll:. - Suńka bardzo dużo ze mną podróżowała, więc dużo różnych psów jej się zdarzało spotykać, z wiejskimi psami łańcuchowymi też jej się zdarzało zapoznawać i powiem że się w miarę dogadywali ;) (jednemu się do budy nawet wprowadziła ku zaskoczeniu właścicielki :evil_lol:).
-
Jak ja lubię moje zadoopie :loveu:. U nas labki i ogólnie większość psów na smyczy chodzi, bo pola dookoła i jest na co polować, dzisiaj 2 labki spotkałyśmy i obydwa zasmyczone :). Do jednego Hexa już doopsko na polu ruszyć chciała, ale kliker w ręku miałam i piłeczki w kieszeni więc tylko na siebie popatrzyły chwilę :razz:. Pani podeszła nas od tyłu (szła ścieżką zza krzaków i nie widziałam ich) i żeby mnie ostrzec że nadchodzi mi 'dzień dobry' powiedziała, mimo że się nie znamy :cool3:. Czasem tu też się mi nieprzyjemne sytuacje zdarzają z różnymi podbiegaczami, ale to nie jest to co np. w innej okolicy gdzie z Aresem spacerowałam.. U nas świadomość psiarzy jakaś dosyć rozwinięta jest :cool3:;).
-
[QUOTE]Że niby ona dopiero teraz zwariowała :crazyeye:?[/QUOTE] No teraz bardziej zwiariowała :roll: :oops:. [QUOTE]Nie ma czegoś takiego jak na odczepnego :razz: Wzmacniasz jej to zachowanie. Masz wprowadzony sygnał końca sesji?? Teraz to pies robi Tobie sesje :lol:[/QUOTE] No na odczepnego to jest jej wieczorne ciacho na zęby i nie jest za darmo ;). Koniec czegokolwiek to jest dosyć lub koniec poprostu. Ale ona sama wymyśla głupoty żeby się przypodobać, dzisiaj na zwykłe 'do mnie' przybiegła i usiadła dumnie wyprostowana przede mną :-o (z tym miałyśmy ze dwa lata temu problem, bo chciałam siadu a ona nie, w końcu sobie darowałam :roll:). Że to ona robi mi sesje to ja wiem, ale przynajmniej kombinuje i nie chodzę już cała podrapana bo kombinuje bez użycia pazurów. Mnie poprostu dziwi chęć Hexoliny do współpracy, bo ona była zawsze raczej psem niezależnym i gdzieś miała naukę i wspólne robienie czegokolwiek (oprucz ciągania mnie na smyczy :mad:), a dłuższe sesje jakiegokolwiek szkolenia jej to się kończyły kompletną głupawką :roll:. Teraz spokojnie 10 czy 15 minut klikania wytrzyma i jeszcze chce.. Ona trochę nadpobudliwa jest.. No ale teraz spacer wyjaśni mi wątpliwości czy moja sucz się zmieniła na lepsze czy tylko to taka chwilowa jej słabość ;). Klikanie luźnej smyczy sesja x..
-
Chce ktoś mojej paskudzie poklikać? Bo ja się zmęczyłam... Wyklikałam (w końcu) ładne obejście wokół miski zadkiem (z łapami przednimi w misce), obiegnięcie fotela i krzesła no i wcześniejsze rzeczy sobie poklikałam, bo zdarza się pieskowi motać jak się nakręci. Chyba chipsy ukradzione dzisiaj z mojego biurka miały za dużo barwników i pies zwariował :roll:.
-
Moja wstrętna sucz wymusza na mnie klikanie w nocy :mad:. Każdy powrót z ostatniego siusiania to jest bieg ile sił w łapskach na górę i zatrzymanie na moim krześle połączone z jęczeniem :roll:. Jak kliker tylko trącę to moje psisko ma szał radości, a jak dostanie tylko ciacho na odczepnego to chce więcej.. Jej się coś w główce poprzestawiało, bo kiedyś do nauki to ona ostatnia była (od 4 miesiąca chyba), a teraz to się nadgorliwa zrobiła. Żeby tylko na smyczy tak chętnie się chciała nauczyć normalnie chodzić :cool1:. Idę po miskę bo psisko zaraz wróci i zostanę staranowana..
-
Ale tym co mają więcej to łatwiej dać w łapę i uciszyć sprawę :shake:. Kilka stówek i wszyscy zdają się nie zauważać problemu. Teraz to nawet żeby dziecko zostało przyjęte do przedszkola to w łapę dyrektorce trzeba dać (znam taki przypadek :shake:). Ogólnie impreza trwała 4 dni :diabloti:, trzeciego dnia policjanci (znajomi, jeden z nich to sąsiad TZa ;)) musieli mnie spisać, mandatu nie było tylko upomnienie, czwarty dzień był bez śpiewania. Żegnałam się ze znajomymi przed wyprowadzką z bloku. Byłam w 100% trzeźwa :cool3:. Tego nie zgłaszali sąsiedzi z mojej klatki tylko mieszkający dwie klatki dalej i mający psa drącego paszczę na balkonie kiedyś non stop :mad:.
-
Po przeczytaniu wątku nic tu od siebie nie dodam, ale mam jedną taką myśl która mi się nasunęła :roll:. Masz telefon na kartę? Rejestrowany? Bo jak koleś ma wtyki jakieś w policji to raz dwa sprawdzi kto to zgłaszał i mogło by być nieciekawie :roll:.[SIZE=2]No chyba że nie doczytałam coś (gorączkę mam) i to nie miało być anonimowe..[/SIZE] [SIZE=1]Na mnie kiedyś sąsiedzi zgłosili anonimowo, że imprezę robię (3 dzień z kolei :diabloti:) i po numerze tel. szybko doszłam kto. Oczywiście mama w pracy się dowiedziała że policja u córci była i że córcia tak balowała :evil_lol:[/SIZE]. [SIZE=1]Tylko mama już była przygotowana bo odrazu po wizycie policji jej to oznajmiłam..[/SIZE]
-
A ja napiszę w temacie, czyli zrobię wam offa :eviltong:. Preparat maskujący miałam Trixie i całkiem dobrze się spisywał. Przez 2 cieczki nie zużyłam całej buteleczki (się zrymowało ;)). Suńka po wycięciu jest, bo ciąże urojone przebiegały strasznie burzliwie, niszczyła pościel i cierpiała strasznie mimo dużej ilości ruchu i zmniejszenia ilości jedzenia. Decyzja o sterylce była przemyślana i mimo lekkich powikłań nie żałuję. Do maskowania zapachu dobre są też tabletki z chlorofilem, wypróbowałam i rzeczywiście przy podwójnej ochronie (spray+tabletki chlorofilowe) adoratorów było mniej i mniej napaleni byli :razz:.
-
Dlaczego takie to życie niesprawiedliwe jest? :-( ['] dla braciszka
-
[quote]Ale dzis na przedobiednim spacerze(tylko na smyczy dłuższy marsz)to mi gały wyszły - prawie cały czas luźna smycz z woli psa, od wyjścia z bramy domu, bez kuszenia(tfu tfu odpukać na przyszłość)... chyba zrobie ołtarzyk dla klikera! :multi:;-)[/quote]Nie zapeszaj, ja zapeszyłam i się tak cieszyłam z tej luźnej smyczy a za dwa spacery był już ciągnik bo klikera nie miałam :roll:. W domu mi sucz pięknie przy nodze chodzi z wgapianiem się we mnie, na spacerze na smyczy nie chce wcale, bez smyczy jest ok. Ma już tak utrwalone to ciąganie, że nie da się jej grzecznie wytłumaczyć :roll:. Wczoraj chciałam nauczyć Hexolinę kręcenia głową (nie ;)) i nic mi nie wyszło.. Hexa rusza tylko oczami albo paszczą :evil_lol:. Jak mnie wena dzisiaj dopadnie to wymyślę jej coś bardziej wykonalnego :razz:.
-
To jeszcze trochę czasu.. Ale i tak kciuki trzymać będę :razz:.
-
No już Hexę uczę, że tam gdzie pokazuję to trzeba biec. Narazie to piłki szuka w ten sposób, ale w agility może też się uda :evil_lol:. Jak po feriach to ok, bo w ferie może mnie nie być. Do 29 raczej nie będę podejmować decyzji, bo muszę najpierw wiedzieć czy wszystko zaliczyłam :roll:.
-
Jak jest spostrzegawcza to zauważy. Moi się już pogubili w obrożach i nie ma czepiania :evil_lol:. Postaram się w niedzielę wybrać, bo Hexa dawno już poza swoim podwórkiem nie była :roll:. Przynajmniej będę miała pretekst do ruszenia tyłka gdzieś dalej ;). Będziesz w klatce biedną psinkę więzić :mad:. Sadystka :eviltong:. A tak wogóle to kiedy te zawody macie? Bo kciuki chcę trzymać :razz:.
-
Jakiej szerokości masz ten fioletowy łańcuszek? Mam nadzieję że mały to będę spokojniejsza, bo obiecałam sobie nic nie kupować już :evil_lol:. Tak wogóle to obróżka dla puchu do mnie dzisiaj dotarła, późno ale jest (listonosz się w końcu ruszył do mnie sam, a nie ja do niego :mad: ;)).
-
Obróżka przyszła dzisiaj i obyło się bez mojej wizyty na poczcie :cool3: :diabloti:. Listonosz wsunął do skrzynki i zwiał :evil_lol:, ale najważniejsze że jest. Tylko ja teraz niebardzo mam czas się spotkać, bo muszę w ten weekend załatwić sprawy związane z chcinami, kupić ciuchy dzieciakowi, jakiś prezent jeszcze, do spowiedzi iść (po dłuższej przerwie w takowych :roll:) no i może postaram się w niedzielę po południu trochę czasu wykroić, bo sobota zupełnie odpada :shake:. Nie wiem kto te chrzciny w styczniu wymyślił :mad:
-
Już przeczytałam priva ;). Ja czasu ostatnio nie mam wcale, nawet dla własnego psa :roll:. Któregoś dnia prawie 10 godzin sama spędziła, bo cała rodzinka w pracy/szkole była :oops:. Ja i bieganie :evil_lol:. Za mnie to Hexa biegać może a ja tylko paluszkiem pokazywać będę gdzie trzeba biec :razz:. A tak serio to coraz bardziej jestem przekonana do tego pomysłu, tylko teraz sesja się zbliża i najpierw trzeba wszystko zaliczyć, a później dopiero zabawa ;).
-
Dziękujemy :loveu:. Witamy :loveu:. Wymiziam jak się obudzi, bo chrapie na poduszce mojej ;). Już monitora nie widzę więc pora spać się wepchnąć do łóżka. Mam nadzieję że Hexolin spokojnie prześpi nockę :roll: (znowu akcje z duszeniem się miewa, zbieram wiadomości żeby kolejnego (4) weta napaść, wychodzi katar/kaszel wsteczny ale niepotwierdzone moje przypuszczenie nowe to jest :shake:, nikt więcej żadnej diagnozy dać nie potrafi to ja myślę nad tym :roll:). W dzień jest spokój, noc to czuwanie albo pobudki bo Hexi chce bliskości i pomocy czasem.. Ale się rozwodzić nad tym nie będę bo to ma być wesoła galeria :razz:. Cieszę się każdą chwilą, agility też będziemy ćwiczyć, tylko może jak się cieplej zrobi, ale jeszcze pomyślę ;)
-
Nie ma. Mówiłam że tu cierplowości będzie trzeba :roll:. Spokojna jestem bo jeszcze tydzień nie minął. Jakim Kermitem? No to muszę intensywnie rozważać. Tylko to zimno teraz mnie przeraża :shake:. Zamarzam...
-
Jest taka późna godzina (Hexolina zwykle smacznie śpi o tej porze ;)) a moje psisko ma chęć do pracy :multi:. W mig nauczyła się kłaść łapę na mojej uniesionej stopie (łapa naprzeciwko stopy ma lądować na stopie którą unoszę akurat) i ładnie prosić siedząc na doopce :loveu: (zwykle podskakiwała do ręki bo uczyłam ją wcześniej chodzić na tylnych łapach). Korzystając z okazji poćwiczyłam też to co już umiemy i moje psisko wszystko ładnie wykonało, bez wariacji, darcia pyśka i zbędnych akcji :loveu:. Chyba jej nie doceniałam (albo nie stosowałam śmierdzącego motywatora leżącego na szafce, tzn nie kładłam śmierdzącego motywatora na szafce ;):evil_lol:).
-
Ja chorowałam na fiolet a mam czarny :roll: (tzn Hexa ma ;)).