-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
u nas i tak spokojnie było przed sylwkiem i dzisiaj w sumie też nie było jakoś dużo wystrzałów na szczęście, przynajmniej Hexolina dała radę w ogóle z domu wyjść, wysikać się (wie że nie wróci do domu dopóki się nie wysika i będzie musiała wystrzałów słuchać :diabloti:) i nawet biegała. A najlepszy sposób na ściągnięcie kundla do domu to nagadać że będzie zaraz bum i czekać cierpliwie aż ktoś petardę odpali :evil_lol:, oczywiście w tym czasie nie można śniegu rzucać bo plan nie wypali ;). Jej bezczelność przechodzi czasami wszelkie granice tolerancji :angryy:. Jej wolno dużo, na wiele rzeczy się oko przymyka. Zdrapywanie makaronu z dywanu, zbieranie podartych w strzępki papierków, czyszczenie podłogi z oleju, obejście się smakiem po utracie przepysznych zapiekanek z resztki sera, itp atrakcje to u nas na porządku dziennym. Po wylizaniu przez Hexę patelni mama tylko stwierdziła że będzie mniej zmywania :evil_lol:. Zupę z garnka też potrafi kundel wypić/wyjeść, ale już się nauczyła że najpierw musi wystygnąć ;). Ile razy na gorącym uczynku była złapana, ile ochrzanów zebrała to już nawet nie liczę i nic do łebka nie dotarło, staje tylko pod stołem i udaje że jej wcale w kuchni nie ma :shake:. Chyba porządne lanie by mogło ostudzić jej zapędy, ale wtedy by się bardziej kryła i mogła by jeszcze się udławić jak by się za bardzo spieszyła :cool1:. Z zabawnych kradzieży-psikusów (najczęściej mamie robi numery). Mama zostawiła drewnianą łyżkę przy kuchni i poszła po coś do piwnicy. Wróciła i łyżki nie było, więc stwierdziła że pewnie zostawiła w piwnicy. Zeszła, poszukała ale jej nie znalazła więc wróciła do kuchni zastanawiając się gdzie mogła tą łyżkę położyć. Jak tak sobie myślała to zobaczyła pod stołem Hexoliny łapska i kawałek czegoś wystający spod obrusa. Zajrzała a tam stała zadowolona Hexa z łyżką w paszczy i gapiła się wzrokiem niewiniątka :evil_lol:. Potrafi kundel z człowieka zrobić wariata :evil_lol:. Takich historii u nas w domu pod dostatkiem, szczególnie z udziałem mamy i brata bo ich sobie Hexa upodobała do dokuczania ;)
-
Tak to jest jak się wpadnie w rutynę i nagle coś wyskoczy na drodze :evil_lol: Hexolina dzisiaj do popołudnia miała dobry humor, hydroksyzyny nie dałam i teraż żałuję bo strzelają znowu i nie zdążyło zadziałać już w trakcie... No i zaczęło się skakanie na drzwi, otwieranie wszystkich żeby się pokręcić i wyjść, więc kundla zamknęłam w klatce i się skończyło bieganie po domu :mad:. Shina nadal olewa to coś co sobie wybucha. W tamtym roku w szafie siedziałyśmy a w tym roku przespała większość czasu. Chociaż jednego psa mi się udało wyprostować trochę. Nawet brata ciotecznego dzisiaj nie zjadła jak jej nagle się w drzwiach pojawił i tylko go obwarczała :razz:. Hexolinie dzisiaj tak poczucie humoru dopisało że wylizała patelnię po kotletach (przesolonych) i jakimś cudem zeżarła Shiny śniadanie z wysokiej półki. Później postanowiła pomóc w czyszczeniu talerzy i mama przyłapała ją jak wylizywała talerz z łapskami na stole. 3 razy powtórzyła 'Hexiaczku nie wolno' a Hexiaczek co? Ano nic się nie przejął mamy gadaniem i dalej zlizywał okruszki :mad:. Dopiero jak ja się pojawiłam w zasięgu wzroku to psisko zabrało łapska ze stołu i poszła obrażona że w ogóle ktoś śmiał ją nakryć :mad:. Ona czasami przechodzi samą siebie i najgorsze jest to że nic się z tym zrobić już nie da bo żaden sposób nie działa :roll:. Za to Shinuch jest grzeczniejsza i co bym na nią nie gadała to i tak łatwiej mi nad nią zapanować niż nad tym czarnym nadpobudliwcem.
-
Nie rozpuszczaj jej za bardzo bo później będzie marudziła ;)
-
Najlepszego dla Basterka :loveu::loveu: U nas znowu strzelają a Hexolinie leków nie dałam i siedzi pod biurkiem biedna... Dawałaś Miśce coś na uspokojenie? Smakuje Miśkowatej Josera? Shina protestuje jak nie jest polana wodą i michę omija z daleka...
-
Super że Aza wraca do zdrowia :multi:. Wygłaszcz suńkę :loveu:
-
Z wydarzeń Sylwestrowych: Wyszłam z młodą na spacer, wystrzały gdzieś w oddali więc bez stresu. Wchodziłyśmy na pole i na naszej drodze pojawiło się coś o wyglądzie worka na śmieci. Gdy byłyśmy ze 3 metry od tego to nagle zawiał wiatr i to się poruszyło. Mój kurdupel obronny na to się zjeżył, zaczął warczeć groźnie, próbowała szczeknąć i stanęła w miejscu nie mając zamiaru iść w stronę potwora. Ja w śmiech, ale trzeba było się opanować i przekonać psa że to nie jest straszne. Poćwierkałam do niej i jakoś udało mi się dojść z psiskiem tak żeby móc potwora pokonać. Jak Shina zobaczyła że potwór pokonany to podeszła, powąchała i przestał dla niej istnieć. Ubawiłam się strasznie, bo młodej takie akcje się do tej pory nie zdarzały ale jednak chyba móżdżek jej pracować zaczął i wyobraźnia zadziałała :lol:. A Hexolinę ledwo udało mi się do domu zagonić z podwórka, bo stwierdziła że jak wystrzały już ciche i rzadkie to można poganiać spokojnie. Nie ważne że pańcia zmęczona i jej zimno, psisko zadowolone i trzeba się dostosować :mad:. Leki się jej na głowę rzuciły :evil_lol:. Zwykle po wystrzałach kilka godzin chodzi czujna, a dzisiaj luzik. Nastawiłam się na proszenie Hexy żeby w ogóle zeszła do drzwi, a okazało się że z domu szybko wybiegła zanim Shinę zdążyłam wepchnąć przez drzwi :lol:. Młodą znowu podeptała, ale przynajmniej wiem że hydroksyzyna i stress out Hexolinie pomogły i nie mieliśmy roztrzęsionej kupki nieszczęścia. I pomyśleć że mało brakowało a wet by mi Sedalin dla niej sprezentował :shake: No i się rozpisałam, ale Sylwester z psami obfituje w przygody ;)
-
Moje sobie bez problemu radziły ze skrzydłami indyczymi ;). Czasami młoda zostawiała większe kawałki kości których nie mogła połknąć, ale ogólnie większych problemów z nimi nie miała. Korpusy indycze też fajne są, ale je ciężko podzielić i zawsze musiałam TZa prosić o pomoc :lol:. Gotowanych kości nie powinno się żadnych podawać.
-
Jaka księżniczka łóżkowa :lol:. Dobrze że się dodatkowo nie stresowała. Moje kundle już po spacerach i podobnie się poukładały ;)
-
Jeszcze raz Szczęśliwego Nowego Roku! Jak tam Azula przetrwała wieczór? Mam nadzieję że już lepiej się czuje..
-
Dziękujemy :) Mamy gości niespodziewanych i młoda przed 24 była już zapuszkowana w klatce a Hexolina obok klatki się ułożyła i tak spędziły sobie ponad pół godzinki. Wszyscy jakoś przetrwaliśmy, nawet zdjęć trochę porobiłam na polu ;). Widziałam biednego zajączka, nie wiedział co ze sobą zrobić i szalał po polu bojąc się wbiec w krzaki :shake:. Sarenek od kilku dni nie ma... Mój chrześniak petard boi się tak jak Hexa i w następnym roku razem będą pewnie świętować w łazience :evil_lol:. Koniec opowieści, lecę pic coca colę bo nawet szampan mi nie idzie :p
-
Już tak wysoko nie skacze, bo tłuszczyk ciągnie w dół :evil_lol:. A tak serio to skakać lubi i może jakiś filmik wrzucę jak mi się będzie chciało :p. Udowodnię że technikę skoków poprawiłyśmy :razz:. A młoda słodziak jest jak śpi ;). [SIZE=4][B][COLOR=purple]Szczęśliwego Nowego Roku życzymy wszystkim!!![/COLOR][/B][/SIZE] Hexa pod biurkiem sobie chwilowo leży, ale ogólnie w miarę dobrze znosi wystrzały, a młoda pewnie prześpi północ bo zmęczona i znudzona jakaś :lol:
-
Biedula... Trzymam kciuki żeby to nie było nic poważnego i żeby Azula szybko wróciła do zdrowia :kciuki:
-
Co Azuli jest? Jakieś zatrucie? Biedulka :-( Trzymajcie się :calus:
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
*Monia* replied to zmierzchnica's topic in Galeria
Kudłaty Frotek :loveu::loveu:. Taka owieczka :evil_lol: [url]http://dl.dropbox.com/u/9186601/PICT2040.JPG[/url] - a tu gdzie się lina podziała? :razz: Suczom coś podajesz na ukojenie nerwów? U nas też strzelanie przedsylwestrowe, ale jakoś udaje mi się Hexolinę wyprowadzać przed dom. Od wczoraj dostaje hydroxyzynę i albo pomaga albo pies mi głuchnie bo na wystrzały jakieś dalekie tylko podniosła głowę i spojrzała na mnie po czym dalej kimała na mojej poduszce ;). Wet chciał dać mi Sedalin nie mówiąc wprost co to jest (coś na a powiedział), ale na szczęście sobie przypomniałam nazwę tego czego nie chcę i podziękowałam jak powiedział że to właśnie to [SIZE=1](skleroza myślałam, że nie chcę czegoś na 'zet' :oops:)[/SIZE]. Jeden ze skutków ubocznych które wymienił to błogi sen nawet do tygodnia w ekstremalnych przypadkach :crazyeye: i w ten sposób chciał mnie zachęcić do podania tego psu na punkcie którego jestem przewrażliwiona... Shina wystrzały pojedyncze olewa na szczęście i przynajmniej mam z kim spacerować. -
Czy to jest złe - rozmnazanie suki bez rodowodu????
*Monia* replied to Yuveza's topic in Pseudohodowle
[B]rekus [/B]jak czytam Twoje wypowiedzi to stwierdzam że mam bardzo nieszczęśliwych rodziców a ja jestem wyrodna córka :evil_lol:. Mam kundle, więc zbierać na ich zakup nie musiałam. Jestem pełnoletnia od paru lat, zgodę na psa dostałam na 18stkę i wtedy też przytargałam psa do domu. Nie pracowałam, na wszystkie psie wydatki kasę dostawałam od rodziców czy też od babci (np. na urodziny) i tak po części jest do dzisiaj (tata za psie jedzenie płaci) mimo że pracuję. Jak coś się psom dzieje to ja biegam do weta, ja je szczepię, ja z nimi wychodzę, ja je szkolę i się nimi zajmuję. Rodzice z racji tego że mieszkamy razem też psy wypuszczają, karmią, głaszczą czy coś przy nich robią. A jak się wyprowadziłam to o co były spięcia? O to że zabrałam psa, bo pies nie jest mój (mój prezent 18stkowy ;)) tylko należy do domu, do rodziny a nie tylko do mnie. Wzięłam drugiego psa w tamtym czasie i ten drugi pies jest już mój własny, to tylko i wyłącznie moja decyzja (zaakceptowana przez rodziców), jak będę się (znowu) gdzieś przeprowadzać to ją zabiorę ze sobą chyba że ona nie będzie się czuła w nowym miejscu dobrze. Dlatego rozumiem o co Paulix z tym że chce mieć własnego psa ;) -
A na dobranoc śpiący kurdupel :lol: [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/sleeping%20dogs/CIMG2708.jpg?t=1293404840[/img] Tym razem udało się jej nie obudzić jak aparat włączałam ;).
-
[quote name='betty_labrador']hehe fajne zdjecia w ruchu :) mi to w ogole w tym roku nie chc esie orbic zdjec na spacerach zimowych ;)[/QUOTE] Jak jest słonecznie to przynajmniej psy widać na zdjęciach a nie rozmazane czarne plamy :roll: Ja zdjęcia lubię robić, przynajmniej mam się czym zająć ;). Na spacery chodzę zawsze w to samo miejsce, bo tam mam dobrą widoczność i minimalną ilość zapachów innych zwierząt, więc trochę nudno by mi było tylko tak rzucać śnieg/piłkę/patyki ;). Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad lekkim krzesełkiem żeby tak nogi mnie nie bolały od kucania, a od stania kręgosłup boli :evil_lol:
-
[quote name='Izabela124.']ha ha widać, że śnieg jej służy :D[/QUOTE] Dla Hexoliny śnieg jest największą nagrodą i potrafi za nim biegać bez końca. To ja muszę pilnować żeby zabawę skończyć, bo ona by do upadłego szalała bez odpoczynku a nie jest młodziutka więc zaczęłam jej pilnować żeby się jednorazowo nie przemęczała za bardzo :roll:. Spacer ok. 1,5 godziny (biega non stop) i jakieś tam szaleństwa z Shiną czy kimś z rodziny po podwórku, to powinno jej wystarczyć.
-
Może ktoś pamięta tego pana? :razz: [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/24-12-10/IMG_0749.jpg?t=1293397081[/img] [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/24-12-10/IMG_0737.jpg?t=1293397076[/img] radocha :lol: [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/24-12-10/IMG_0738.jpg?t=1293397077[/img] Otóż niedługo już 4 lata skończy :crazyeye:. Czas zleciał straszliwie szybko... A młoda półtora roku jutro kończy :razz: Żeby nie było że ściemniam o jakości zdjęć to wrzucę głupiutkiego Shinulca i jej piłeczkę [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/24-12-10/IMG_0701.jpg?t=1293397086[/img]
-
[quote name='limonka97'][URL]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/23-12-10/CIMG2521.jpg?t=1293134893[/URL] tak to u nas wygląda, tylko że ja odgrywam rolę Shiny a Diunin Hexy ;) ja chętnie zobaczę dwie wariatki :)[/QUOTE] Ze mną jak Hexolina leży to zwykle jestem wgniatana w ścianę albo w TZa- zadkiem się rozpycha ;). Do Shiny bardzo rzadko się przytula. [quote name='Izabela124.']To niech leń ucieka i fotki karze Ci wstawić :D[/QUOTE] Są tak kiepskie że obciach wstawiać... Tylko kilka ze spaceru wyszło tak że w ogóle widać że to pies :roll:. Nie wiem co z tym aparatem się porobiło... Chyba czas kupić nowy :evil_lol: [quote name='betty_labrador']heh, no, ten opis co dalas to :D swietnie rozumiem ... ;) chyba poprostu tak jest jak sie ścieraja dwa światy ;) i jeden nie ma zamiaru zrozumieć drugiego. dawaj fotki! my Cie motywujemy :>[/QUOTE] Zawsze muszą być jakieś zgrzyty, bo nic idealnie się nie da dopasować ;). Mogą być 4? :p [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/20-12-10/CIMG2362.jpg?t=1293395839[/img] [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/20-12-10/CIMG2350.jpg?t=1293395843[/img] [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/20-12-10/CIMG2347.jpg?t=1293395847[/img] [img]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/20-12-10/CIMG2344.jpg?t=1293395851[/img] Sprzed tygodnia, ale psy się przez ten czas nie zmieniły :evil_lol::evil_lol:
-
Odzyskałam aparat :multi:. Chociaż stary też nie jest taki zły. Chce ktoś fotki? Bo mam lenia i nie mam motywacji do zmniejszania :eviltong:
-
To super, że będziecie miały ładną okolicę :multi:. Na pewno wpadniemy z Hexoliną pozwiedzać ;). Zabawkę fajną Azula dostała, do memłania w sam raz :lol:. Ja swoim kundlom na allegro kupiłam karton pluszaków i wyjmuję co jakiś czas nowego jak wybebeszą. Z przesyłką wyszło mniej niż 2zł za sztukę :razz:
-
Już prawie po świętach ;). Ja zwykle czuję że święta są, spotykamy się całą rodzinką przy stole, jest wesoło, wspominamy, rozmawiamy, liczymy sobie potrawy żeby na koniec zjeść kluski z makiem zwane kutią, nawet Mikołaja szukamy za oknem bo młody jeszcze w niego wierzy :lol:, a w tym roku nie mam świątecznego nastroju - ch.. bombki strzelił i nie ma choinki :shake:. Zdjęcia mogą być i złe, aby zarysy kundli było widać :eviltong:. A jak nie zdjęcia to chociaż napisz co tam ciekawego u poszczególnych osobników słychać :razz:.
-
[quote name='betty_labrador']myslalam ze to tylko we mnie sie burzy jak ktos traktuje psy jak dziwne stworzenia ktore udaja ze nie rozumieja ludzi.... ja tez wybucham z byle powodu jak np tata pokrzykuje na psy co chwila ze stoja mu na przejsciu. A pozniej mowi ze coraz bardziej nie nawidzi psow przeze mnie bo ich bronie :/ przykro mi z powodu dziadka.(*)[/QUOTE] Ile razy o psy się z rodzicami kłóciłam nawet nie liczę... Ale zrozumieli i w tej chwili psy są traktowane jak mniej rozumni członkowie rodziny ;). Tata psiska za bardzo uczłowiecza i przez to wiele razy się sprzeczaliśmy, bo on uważa że Hexa rozumie jak wykład dostaje za coś co było dzień wcześniej (np. podarta poduszka). Czasami mam wrażenie że traktuje ją jak dziecko, bo tłumaczy jej co wolno a co nie, nawet z nią rozmawia o tym co ciekawego będą robić (np. "idziemy odśnieżać", "pan idzie coś zjeść", "Hexiaczku to mój obiad, nie ruszaj zaraz przyjdę tylko ręce umyję" :evil_lol:). Dla dziadka to pies tylko w budzie :roll:. Ale czego dla wnusiów i syna się nie robi, nawet później swojego psa (znajdę) w domu zaczęli trzymać po Hexoliny odwiedzinach :razz:. Czasu się nie cofnie, pozostaną wspomnienia, ich nikt nie zabierze... Zaraz TZ z rodzicami przyjeżdża... No i znowu przy stole trzeba będzie siedzieć :lol:.