Jump to content
Dogomania

Osiolek

Members
  • Posts

    1036
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Osiolek

  1. :-) :-) :-)
  2. Zgadzam sie. Tez nie widze "wyzszosci" psa czy konia nad swinia, owca, krowa czy kura.
  3. Oj, to jest super pomysl!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To sie powinno rozpropagowac!!!!!!!
  4. Link do gazety informujacej o doswiadczeniach w Anglii: Testujemy na przyjaciołach... bez znieczulenia - Najważniejsze informacje - Informacje - portal TVN24.pl - 21.07.2009 Bez komentarza :-(
  5. Dana, mysle ze nie zrozumialas Chandler. Jej nie chodzi o "zamkniecie dzioba", a o to, ze dzieci czy nastolatki maja za malo doswiadczenia na to, zeby sie wypowiadac na rowni z doroslymi w tego typu sprawach. Napewno maja wiecej doswiadczenia w grach komputerowych (to jest oczywiscie rowniez indywidualne) i w calek masie innych spraw, ale akurat przy ratowaniu psow potrzebne jest doswiadczenie, "wzloty i upadki" na ktorych czlowiek sie uczy - im dluzej sie tym zajmuje, tym wieksze doswiadczenie. Perspektywy czasu nie przeskoczysz... To troszke tak, jak moja corka kiedys powiedziala: na czele zaprzegu zapina sie najstarszego, najbardziej doswiadczonego psa. Nie musi miec duzo sil, musi miec duzo rozumu. Za nim sa mlode, silne psy - nie musza miec duzo rozumu, musza miec duzo sil" Az strach pomyslec jakby je zamienic miejscami. Pozwolmy dzieciom byc dziecmi
  6. Ja nie zalamuje... Wystarczy sie przejsc po Paluchu - slabsze psy w ciaglym strachu ze silniejsze je pogryza... A Paluch i tak nalezy do tych "lepszych". Dla Szwedow eutanazja jest antidotum na bezpanskosc - walesajacy sie pies "laduje" w hoteliku policyjnym, jesli wlasciciel sie nie znajdzie - po 2 tygodniach idzie do adopcji, albo igla..... jesli nie ma chetnych lub pies jest agresywny. A jak sie znajdzie - to placi ciezkie pieniadze za hotelik, plus ewentualne wydatki, np weterynarz czy psycholog.... Skuteczny srodek - ludzie psow "nie gubia".... I mysle ze to w sumie lepsze niz te psy, co to nie znaja dia ni godziny... Mam pare takich w domu, schroniskowcow, cztery lata niedluga mina, a Pchelka nadal sie boi ze w nia czyms rzuce - lyzka, wloczka, okularami.... Ten strach bedzie miala w sobie do konca zycia.... Z czegos on wynika - napewno nie z zycia na kanapie........
  7. Temat adopcji zagranicznych jak widac jest nabrzmialy... I nic dziwnego... Tak prawde powiedziawszy adopcje zagraniczne niewiele sie roznia od krajowych - wydajesz komus psa i juz. Wszedzie mozna to zrobic dobrze i zle. Zasady sa te same - umowa adopcyjna, utrzymywanie kontaktu z nowym wlascicielem, zapewnienie ze pies nie "pojdzie dalej", ze jesli cos sie wydarzy wlascicielowi - pies wroci do adoptujacego. No i dobieranie osob, ktore "sie nadaja". Przedstawianie wiesci z nowych domow nalezy do dobrego tonu, zarowno w kraju jak i za granica. W przeciwnym razie traci sie wiarygodnosc. Proste.... Poza tym sa "oficjalne" wymagania, ktore pies musi spelniach, aby wyjechac do konkretnego kraju - te sa podane na stronie Izby Weterynaryjnej. Ale to dotyczy wszystkich psow, nie tylko tych "bezdomnych".
  8. [quote name='deer_1987']I co? przyjezdza ktos do Szwecji? :D[/QUOTE] A jest jakas okazja - wystawa itp?
  9. Dorcass, jak widac nie ma tego zlego ;-) Bardzo sie ciesze - bo i Ty wiesz na czym stoisz, i my :-) Nie ma to jak jasne sytuacje :multi:
  10. [quote name='dorcass'] rozmawialam z pania Krystyną we wtorek, wszystko jest ok, adopcja jest mozliwa, jestem z panią Prezes pod telefonem[/QUOTE] Bardzo sie ciesze!!!!! :loveu:
  11. [quote name='Pipi']No proszę, to jest kraj.Oby jej się udało.Może tego białaska z łańcucha by ktoś chciał.Ja mogę zadbać o to,żeb zaczipować i poszczepić i niech czas robi swoje co?Li1,pomyślisz???[/QUOTE] Pipi, Shira jest malenka i przeslodka, wiec nic dziwnego ze ludzie sie nia interesuja. Od wyrazonego zainteresowania do adopcji jest bardzo dluga droga :-(
  12. Wyniki krwi ok, panna 9 lipca jedzie do swojego domku :loveu::loveu::loveu:
  13. [quote name='GrubbaRybba']Ja też czekam i liczę, że wszystko będzie OK. Trzymam za Dorcass kciuki!!! Wiem, że będzie cudownym domem, a jeśli ktoś tego nie zauważa, to jest mi tylko i wyłącznie przykro. Jeśli chodzi o adopcje do domów z dziećmi, to moim zdaniem wszystko zależy od rodziców. Od ich podejścia i dojrzałości. A tak na marginesie... dziwi mnie takie myślenie... Dzieci małe niedobre, bo za małe, większe niedobre, bo wyjadą na przykład na studia do innego miasta, a pies zostanie, młodzi ludzie źli, bo mogą mieć dzieci, emeryci niedobrzy, bo za starzy... z tego wynika, że najlepszym miejscem dla psa powinno być schronisko...:crazyeye:[/QUOTE] GrubbaRybbo, nigdy z gory nie mozna powiedziec ktory dom bedzie dobry, ktory nie - teoretycznie najlepsze jest malzenstwo ok 50, gdzie dzieci wyfrunely z gniazda, a oni nie bardzo maja sie kim zajac, wiec sprawiaja sobie psa. A jeszcze lepiej jesli oboje sie rozwiedli ze swoimi zyciowymi partnerami i zalozyli po piecdziesiatce nowa rodzine - wtedy zamiast sprawiac sobie wlasne dziecko, biora psa. ;-) Z mojego doswiadczenia z takich domow pies nie wraca, dlatego ja takie domy lubie ;-) A znam osobe ktora najchetniej umieszcza psy u par homoseksualnych - na tej samej zasadzie, jako substytut dziecka. I tez wszystkie adopcje jak dotad byly szczesliwe. Co oczywiscie nie znaczy ze wszystkie wyzej wspomniane pary sa idealne - tyle ze ja mialam szczescie nie natknac sie na te "wyrzutki". Mysle ze zostalam zle zrozumiana - ja nigdy nie twierdzilam ze Dorcass sie nie nadaje na opiekuna psa - ja twierdzilam ze jest zbyt duzo czynnikow ktore przemawiaja przeciw tej adopcji. Dlatego uwazalam ze nalezy szczerze o tym tu na watku powiedziec, zeby potem nie bylo zaskoczenia. Mam nadzieje ze Dorcass zadzwoni sama do Fundacji i porozmawia z pania prezes i ze obie znajda jakies rozwiazanie.
  14. Moniko, :klacz::klacz::klacz::klacz::klacz: Jestes wspaniala!!!!!!! Uparlas sie i dopielas swego, tak dalej!!!!!! Sunia juz w Fundacji, sa pierwsze zdjecia, zaraz wkleje na stronie EMIRa.
  15. [quote name='li1']A nie mowilam, ze wypaplala.[/QUOTE] Noooo... ale mialam frajde.... A Ksenia lazila za mna krok w krok, jakby wiedziala ze niedlugo bedziemy sasiadkami (prawie ;-) )
  16. I jeszcze tu: [IMG]http://lh6.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/SjFeEl-iq9I/AAAAAAAASqU/umD3_jAmvjY/s800/hania2.jpg[/IMG]
  17. [quote name='li1']Teraz nie ma odwrotu, musza byc dobre, bo na Ksenie czeka nowy dom. Prawdziwy dom, z ludzmi, wyrkiem, jedzeniem, ogrodem, zabawkami i czasem. Czasem tylko dla Kseni ( a jak wnuki przyjada w odwiedziny to juz wiedza, ze maja byc grzeczni dla nowego domownika, a Ksenia wie, ze bedzie sie bawila z czlowieczymi szczeniaczkami, bo Hanna jej to juz powiedziala ).[/QUOTE] Pewnie ze jej powiedzialam, a ona sie bardzo ucieszyla. Zobaczcie jak sobie rozmawiamy: [IMG]http://lh4.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/SjFeEiN8nTI/AAAAAAAASqQ/Zi01mx8CMug/s800/hania1.jpg[/IMG] [IMG]http://lh6.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/SjFeEl-iq9I/AAAAAAAASqU/umD3_jAmvjYs800//hania2.jpg[/IMG]
  18. Sunia w drodze. Przeklejam Ryha: czwartek, 11 czerwca 2009 No wienc jestem i dziś wam opowiem bajeczke; bajka nie beńdzie duga (bo mi sie za bardzo nie hce) ale ciekawa i połuczajonca dla fszyskih; wienc suhajcie, bo zaczynam: wcale nie za gurami ani za lasami tylko tu u nas blisko f pienknym kraju co sie polska nazywa - była ras sobie dobra dziewczynka co pomagała psom - ona sie nazywa monika i ma dobre serce; i była sobie sunia bezdomna co bardzo chciała jusz raz na zafsze nie być bezdomna i mieć sfojego człowieka, ale nie umiała go sobie sama znajdnońć, no bo była tylko małom suniom; i pewna dobra pani ześ daleka, co na prawdziwo koha zwierzenta hciała tej suni pomuc i hciała jom zabrać do sfojego kraju, gdzie na sunie czekali dobrzy ludzie; ale sunia była f miasteczku co sie brańsk nazywa a czeba jom było zawieść do nas do emira; wienc zgłosiła sie jedna taka jo 37 co myśleli fszyscy, rze ona koha zwierzenta i hce im pomagać; ale jak sie ona dowiedziała,, rze sunie czeba zawieść do emira, to jej, tej jo 37 cała miłoś do tej maleńkiej suni naten tyhmiast pszeszedła i ona powiedziała, rze za rzadne skarby śfiata nie pomorze jak psa ma wziońć emirowa; no i sie właśnie okazało, rze ta jo 37 to nie dobry człowiek był tylko normalna stara wiedźma; ale f emirze to na takie czarownice my mamy sfoje sposoby i po sunie pojehał nadobny tomo emirowy czyli nasz człowiek i sunie wzioł na rence, pszytulił do serca i przywius do nas; ta sunia co dostała imiono shira pojedzie niedugo za morze, gdzie jusz na niom czekajom i tam jom bendom kohać jako sfojego najlepszego pszyjaciela; a pytacie co ze starom wiedźmom jo 37 sie stało – a no zjadły jom phły co ih zawołałem ot razu na pomoc; bo my fszyskie stfory sobie pomagamy w poczebie – nie tak jak u ludziuf; i tak ras na zafsze zła wiedźma zdehła ot phłuf, mała sunia znalazła dom, a dobra dziefczynka (znaczy nasza emirowa woltariuszka) znuf jest szczenśliwa, rze uratowała jednom małom sunie i znuf sobie szuka coś nowego do ratowania; a s tej bajki taka jes nauka, rze złe zafsze dostanie to co mu sie nalerzy, a dobre zafsze beńdzie gurom wasz ryho bajkopisasz f dniu dzisiejszym
  19. [quote name='ocelot']Osiołku był czas, że psy z mojego schroniska jeździły w różne trony Polski. W różne. Odległość nie ma znaczenia. Co do wizyt.... zdarzyło się, że domek na takiej wypadł doskonale, a psa po trzech miesiącach trzeba było zabrać.[/QUOTE] Ja wiem, masz racje... Ale kazde umieszczenie psa jest wypadkowa roznych czynnikow - "liczy" sie plusy i minusy, miesza sie to z wlasnym doswiadczeniem z podobnych sytuacji - i wychodzi rezultat... Znam dom z malenkim dzieckiem gdzie adopcja poszla swietnie - ale w zdecydowanej wiekszosci niestety to sie nie sprawdza. W tym przypadku jest za duzo minusow - moze byc ze Dorcass bylaby swietnym domem dla Mikrusa, ale poniewaz jest zbyt duzo znakow zapytania - to adopcja psa z EMIRa, lezacego tak daleko, jest nierealna. Najlepiej niech Dorcass zadzwoni do Fundacji i sie spyta.
  20. [quote name='Miśka84']I jak?????????????????[/QUOTE] Czekamy na wynik krwi, jesli wszystko ok - Dzidzia jedzie w lipcu do nowego domu w Szwecji :-)
  21. Dorcass, doczytalam sie - ze masz malego synka, uczulonego na siersc psa. Od razu Ci moge powiedziec, ze nie ma szans na adopcje psa z EMIRa w tej sytuacji - 500km od EMIRa, male dziecko i w dodatku uczulone. EMIR bardzo niechetnie wysyla psy tak daleko - po prostu dlatego, ze w przypadku nieudanej adopcji musi wyslac samochod zeby psa odebrac. Male dziecko i w dodatku uczulone..... Mysle ze szkoda Twoich marzen - to jest nierealne, mysle ze musimy sie skupic na szukaniu Mikrusowi domu blisko EMIRa lub ktoregos z filiali..... Poza tym - Mikrus nie nadaje sie dla malego dziecka, to pies z przeszloscia, duzy - bardzo kochany i mily, ale ma mocna szczeke i silne zeby. Przykro mi :-( Mozesz juz zadzwonic do pani Krystyny i spytac - dostaniesz te sama odpowiedz.....
  22. [quote name='dorcass'] umowilam syna na odczulanie 17 czerwca na siersc psa, wiec bambi na te 3 tyg jedzie do mojej babci, takze wprowadzimy sie tam juz z bambi i bedzie mozna odebrac mikrusa (froda):lol:[/QUOTE] Dorcass, od czasu do czasu wpadam a ten watek, ciekawa jestem jak sie prace posuwaja :-) Czy Twoj syn jest uczulony na siersc psa? Ile on ma lat? Widzialam Mikrusa 2 tygodnie temu, miedolilam - jest wspanialy, az dziw ze nikt go datad nie chcial.....
  23. Wklejam raport o schronisku ze strony Biura Ochrony Zwierzat [url=http://www.boz.org.pl/sch/wm.htm]Dane ze schronisk woj. warmińsko-mazurskiego[/url] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/Sg_Wd-tBYDI/AAAAAAAARkY/sZpT1lKMUBc/s800/radysy.JPG[/IMG] [B][COLOR="Red"] [SIZE="5"]WYGLĄDA KATASTROFALNIE!!![/COLOR][/B][/SIZE]
  24. [quote name='karluta']Osiołku, ten na Paluchu to nie mój :-(, ale dzięki za czujność Toffik to bicolorek i czarny ma jedynie pępek:eviltong: Poza tym na beaglowym forum czytałam, ze ten z Palucha już został odebrany przez właściciela, przed weekendem jeszcze więc nie wiem czemu zdjęcia nie usunęli:shake: Niestety nt. bezdomnych nic mi się nie udało ustalić:shake:[/QUOTE] Karluta, szkoda ze nie Twoj :-( Trzymam kciuki. To jest koszmar, ja wiem :-(
×
×
  • Create New...