eloise
Members-
Posts
7795 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by eloise
-
Zalękniona Maja z Mielca - KONIEC TUŁACZKI! ZOSTAJE Z NAMI.
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
im mniejsze pudełko, tym większe wyzwanie ;) -
Zalękniona Maja z Mielca - KONIEC TUŁACZKI! ZOSTAJE Z NAMI.
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
koty też tak lubią ;) im mniejsze pudełko- tym ciekawsze ;) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Cud nad cudami! Wyspałam się we własnym domu, we własnym łóżku! 7 godzin bez zakłóceń! Retyyyyy :) zapamiętam tą noc na długo!!! Obstawiacie, kto mnie dzisiaj w nocy obudzi i z jakiego powodu? ;) -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
eloise replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Ja kiedyś dowiedziałam sie, ze mój tata od zawsze chciał miec kanarka. Podzieliłam się tą wiedzą z rodziną. Mój brat wyraził duże zdumienie pomysłemzakupu ptaszka, a ja na to: bo tata zawsze chciał mieć ptaka... Myślałam, że się udusi ze śmiechu ;) -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
eloise replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
hurra! czekam więc na bazzarro i będę polować na Hrabiego :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Kto mnie przygarnie chociaż na 3 noce? we dnie o siebie zadbam, ale na 3 nocki! spać mi się chce!!! Opowieści grozy ciąg dalszy... :) Otrzeźwiałam w jedną sekundę. Zaczęłąm od wywalenia psó na dwór, zeby się wysikały i troche ochłonęły, ale Ofikowi szybko zaczęło sie nudzić, bo zaczął drzeć japę. Zawołałam je i chciałąm rozdzielić- Ofika zagoniłam do łóżka, a Foxa wysłąłam na kołerkę w korytarzu, ale kołderka... okazałą sie obsikana!!! Cokolwiek klarowało sie w mojej głowie, za chwilę znowu było pomieszane... Fox nie wyglądał na szczególnie stłamszonego ani jak po ataku, Ofik za to buzował i buzował. Wywaliłam kołdrę na balkon, i zaczęłam sie zastanawiać, co by im położyć wzamian, bo ich 2 poduszki suszyły sie włąśnie, swieżo uprane, bo kot je obrzygał! Próbowąłam położyć Foxa w salonie, ale uparł sie za mną łazić, a ja wzięłam sie za szorowanie podłóg. Wszędzie krwe była rozniesiona łąpami, takie stempelki, ale przy misce z wodą były 2 wielkie plamy, pisząc wielkie mam na myśli 4-cm średnicy. WYcierałam i wycierałam, zastanawiajac sie nadal, co sie wydarzyło! Paweł sie przebudził, zapytał, co robię, ale moja historia go nie poruszyła- powiedział, ze on to teraz śpi. Wytarłam wszystko, wziełam kołdrę, wziełam Foxa i poszłam do kuchni, bo zgłodnia lam strasznie z tego wszytskiego! ;) Amelia obudziła się w międzyczasie i poszła do miski z wodą, jak poczuła krew... zamarła, wąchała, robiła wielkei oczy... Jeszcze raz obejrzałam Foxowi pysk, ale nic nie znalazłam... Położyliśmy się w salonie na materacu, który codziennie ma być wyniesiony,a do dziś leży obok sofy. Najbardziej dziwiło mnie, że Fox zupełnie nie wygląda jakby cokolwiek jemu sie przydarzyło, a moja teoria jest taka: Ofik spał ze mną, ale Fox też chciał. Paweł się może pzresunął pzrez sen, stracił Foxa i biedny Fox chciał wskoczyc do mnie, wiec łąził, łaził,a Ofik warczał i warczał, aż w końcu nie wytrzymał i strzelił Foxowi zębami po pysku i trafił mu w jezyk lub dziąsło, a tam o krwawienie nietrudno. Fox z ustami pełnymi krwi poszedł napic sie wody, stąd największe plamy właśnie koło miski. 2 plamu zostały neinaruszone, a reszte rozniósł na łapach, bo przecież do łóżka i tak chciał wrócić- to na ,pewno jego pazury słyszłąm, bo Ofik z racji 3 łap porusza sie inaczej, ruchem bardziej posuwistym, Fox to stuka jakby na maszynie pisał. Tyle moja teoria, a prawda zostanie tajemnicą na zawsze ;) Wściekłosć Ofika tłumaczyc można na 2 sposoby: poczuł się mocniejszy od Foxa, wiec chciał go dobić ( instynkt działa niezawodnie). Albo: to on miał chwilę słabości, z czym sobie nie potrafił poradzić inaczej niż na siłę udowadniając, ze jednak jest silniejszy... ale ta druga wersja wydaje mi sie małoprawdopodobna. Nie wierzę też, ze Fox miał atak, bo wtedy nie stuka pazurami, tylko próbuje nimi 'łapać" podłogę, bo nie moze ustać na nogach. Zresztą, gdyby Ofik sie na niego rzucił, słyszałabym,a on tylko warczał. Dziś w nocy Jonek do nas przyszedł, tak po 3, i wiercił sie i wiercił, chciał przytulac moją twarz, martwił sie, ze sie odsuwam, bo mnie bije, a wcale mnei nei bił, po prostu było mi niewygodnie, w końcu zażyczył sobie picie, ale dyrygował Pawęłm ile tego picia ma byc w szklance,w końcu sie zalał, popłakał, a ja zasnęłam po 5, a wstać musiałam o 6. Naprawdę chcę sie wyspać! :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Z ostatniej chwili: szykuję dzieci do spania, trochę umyję jedno, trochę drugie, tu noga, tam zęby, ważne, że do przodu. WOłam Jonka: Jonuś, jeszcze tylko umyjemy dupkę i siusiaka i mozesz isc do łóżka! (po czym poprawiam sie) Nie mówimy Siusiak tylko penis. A pod penisem są jąąąą (co brzmiało jak "Jooo")... J: Jonuś! E: Nie Jonuś! Pod penisem są jądra!! Jeszcze się śmieję! :) A w niedzielę... Dzieci nie chciały isć spać, bo Paweł ( nie wiem po co!!!) przerzucał kanały w TV i trafił na "Życie Pi". Końcówka. Dzieci siadły jak zaczarowane- piękne koloy, dziwne zjawiska i chłopiec na łodzi w towarzystwie tygrysa. Film kończy się hepiendem, ale tygrys odchodzi... Ania wzruszyła sie tak bardzo, ze nie mogła opanować płaczu, połozyła się, i płakała az zasnęła, ale dostała stanu podgorączkowego!!! Paweł poszedł z Jonkiem do sypialni a ja cichutko siedziałam i czekałam aż Jonek się całkowicie uciszy... Przed 23 poszłam do sypialni i cichutko wcisnęłam sie między Ofika i Jonka a ścianę, a Foxa wysłałąm na "stronę Pawła". Ta informacja jest kluczowa ;) Co chwilę psy mnie budziły, bo łaziły, zeskakiwały, wskakiwały, warczały i stukały pazurami o deski... W końcu nie wytrzymałam, wstałam, zapaliłamw kuchni swiatło, odwróciłam się, zeby powiedzieć psom, co sądzę o ich zachowaniu, tak karygodnym o godzinie 00:58, ale... zamarłam z otwartą gebą. Bo cała podłoga w korytarzu, od psiej miski do sypialni była umazana psią krwią. Pobiegłam do sypialni, a tam calutka trasa, którą łążą te piszcząco-jęczące gapy też w krwawych stemplach. Moze to dziwne, ale najpierw przyszło mi do głowy, ze pewnie pościel i przescieradło ( założone na łóżko o 18 tego samego dnia) też są całe upstrzone, ale... nie było tam nawet kropelki!!!! Rzuciłam sie na Foxa- obmacałam łapy, brzuch, zajrzałam do pyska-nic! Spojrzałam na Ofika, ale ten był tak nabuzowany, oczy wielkie i iskrzące, warczał cały czas... udało mi się tylko łapy podotykać i brzuch- też nic!!! I w tym momencie opowieści grozy zostawie Was na chwil kilka :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Piątek: Odebrałam dzieci z przedszkola i poinformowałam: dzisiaj robię placki z jabłkami i bananami. Dzieci: Hurra!!!!!!!!!!!!! W domu: placki się smażą, Jonek wsuwa a Ania... dłubie i wygrzebuje jabłka!!! E: Ania! Wydłubujesz jabłka??? A: Tak, bo są niesmaczne. E: Przecież wczoraj zjadłas u dziadka CAŁE jabłko!! A: Tak, było inne. I smaczne!! E: BYło takie samo!!! ( bo było) A: Nie. To jest ble. Plackó zrobiło się bardzo dużo. Chciałam kilkoma obdarować rodziców. Zeszłam, dzierżąc talerz z plackamiw jednej rece, drugą chciałam otworzyć drzwi... ani drgnęły. Próbuję przekręcić klucz- nic. jak zaczarowany, nie rusza się.Za drzwiami psy piszczą, placki parują... Tata po powrocie do domu musiał rozwalić zamek :) bo się zaciął na amen :) Dobrze, ze to drzwi wewnętrzne ;) Sobota: Późny wieczór- Jonek nie chciał spać. Zaczęłam już produkcję kartonowych serc na walentynki, więc Jonek mnie pośpieszał: Szybciej, szybciej! Wycinaj, bo chcę wyrzucić śmieci! Z każdym pojedyńczym papierkiem biegał do kosza. Zmęczył sie dopiero po 23. Zgodził się położyć ALE: w salonie, na sofie i z kołysankami, I ze mną. Zasnęliśmy. Obudziłam się o 00.30, wyłaczyłam tv i zaczęłam obmyślać kolejność działań, gdy nagle poczułam natarczywe i mokre ciepło na biodrze... Obsikał mnie ten czubek! Wyskoczyłam jak z procy, zaczęłam wycierac, rozbierać, przebierać i zaniosłam go do łóżka, z którego natychmiast wstał. Jak sikał, to spał! Jak go położyam do łóżka, od razu pobudka!!! Powiedział, ze bedzie spał w salonie na materacu... Wiec jak skończyłam wszystkie zabiegi to położyłam sie z nim! I tak dospaliśmy do rana... Od rana pranie i suszenie. Ale to jeszcze nic! Nie spodziewałam sie tego, co przynieśc miałą kolejna noc! -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Rety!!!! Jakie mam za soba przeżycia! Jakbym chciała tak wymyśleć, to bym nie wymyśliła, ale przeżyć-przeżyłam! Jak nie padnę zaraz na pysk, to napiszę dziś, a jesli jednak nie dotrwam, to jutro :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
3-5 razy dziennie muszę odpowiadać na pytanie: Mamo, a rozpuścił sie już??? Co? Cukierek. Który? W moim nosie... ;) Jonek zrobił wczoraj kupę w kształcie ryby- delfina. Na koniec zmienił zdanie i stwierdził, ze kupa ma kształt siusiaka :) -
Margo – przykład jak miłość człowieka potrafi czynić cuda
eloise replied to Basia1968's topic in Już w nowym domu
Nie ma wyjścia, niech wet obejrzy i zdecyduje co z tym fantem zrobić :( -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
To się zdarza tylko mnie: wyszłam z domu 15 minut wcześniej niż zwykle w czwartki wychodzę. Pociąg przyjechał opóźniony, ale pusty, więc można było usiąść i poczytać, nawet dużo, bo zamiast jechać 18 minut jechał...40. Efekt? Spóźniłam się do pracy! -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Wiecie co? Do wczoraj myślałam, ze Amelia jeszcze ma lęki po sylwestrowych wystrzałach i dlatego tak chętnie śpi w nocy na poduszce pod biurkiem, ale dziś w nocy mnie olśniło- ona tam śpi, bo poduszka leży przy kaloryferze!!! i ten piecuch nawet na milimetr całą noc nie drgnął tylko się grzał!!! a miał się o co grzać, bo mój szanowny małżonek zapomniał piec wyłączyć ;) Dlaczego psy jedzą w moim łóżku, śpią w moim łóżku, tarzają się po moim łóżku?? Ja potem nieświadoma niczego, no bo przecież i wytrzepałam i odkurzyłam... a kładę się w piaskownicy, na okruchach i jeszcze muszę się dopraszać o przestrzeń na nogi i biust! Bo Fox chciałby się układać pod pachą, ale mu wypukłości nie pasują! A Ofik chce leżeć w nogach, ale w poprzek! Jak wyganiam- przywierają do materaca i podwajają masę! Rano musiałam znowu walnąć pouczającą gadkę,a wystarczyłoby po wstaniu z łóżka, po prostu się obudzić a nie jęczeć, że jest się zaspanym i że może chwila na dobudzenie się jest potrzebna... Nie u mnie! U mnie jak się wstaje, to się wstaje i zapomina się, że się spało! No bo potem się wylewa jogurt na świeżo umytą podłogę!!! I na wszystkie szafki dookoła! Dobrze, ze ich wczoraj nie myłam, bo wpadłabym w szał, a tak hamowana dodatkowo obecnością Jonatana wysyczałam tylko, żeby poszli wypuścić psy na siusiu i szybko wytarłam dowody tej zbrodni! Potem oczywiście zobaczyłam otwarty chlebak! i pootwierane szafki, jeśli szuflady też były pootwierane, to zdążył je zamknąć Jonuś- szafki są jednak dla niego za wysoko. Wczoraj napadła mnie ulewa- przemoczyła mi kurtkę i buty.Nie cierpię tego! -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
eloise replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
ja też przeczytałam, ze Ziutka wróciła z adopcji... :) Chyba jednak okulista mi się przyda :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Jaki ojciec taki syn!!! Bujnej fryzury mój mąż po ojcu nie odziedziczył, ale już wiem, po kim ma zwyczaj zostawiania otwartego chlebaka i suszenia pieczywa na wiór!!!!!!!!!!!!!!! Własnie poślizgnęłam się na kocich wymiocinach. Welcome home! -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Jelena, dokładnie taki mam plan ;) Jonuś nie potrafi wytłumaczyć, co go do tego czynu skłoniło, a ja nie umiem sobie sama tego wymyśleć... A dziś rano, z sufitu, tuż przed moją twarzą spadł pająk. Nie pajączek. Pająk z krwi i kości- przysiegam, że miał kości!!! Myślę, że on planował zamach na moja głowę, tylko nie znam przyczyny! -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Chemtrails tak jak i nagonka na przyjmowanie szczepionek, jak faszerowanie się lekami, antybiotykami... w dobrym kierunku to nie zmierza. ALE, to i tak jest nic, przy tym, co się u nas od wczoraj dzieje!!! Po pierwsze, utopiłam wczoraj telefon w kiblu, wypadł pięknym lobem z kieszeni moich spodni wprost w otchłań sedesu- mój wniosek: woda w sedesie jest strasznie zimna!!! Telefon, na szczęście jest wodoszczelny ;) niemalże :) troszeczke wody dostało sie pod tylną obudowę, elektronika nie doznała szwanku :) Po drugie- pojechaliśmy cała rodziną po dziadka Piotrka na lotnisko- ale samolot wylądował 15 minut przed czasem, wiec dziadek Piotrek pojechał do nas- a dokłądniej pojechał pociągiem, którym my po niego przyjechaliśmy!!! Dzieci na szczęście nei były mocno rozczarowane, samo lotnisko było niezłą atrakcją :) pociąg też :) Zresztą w pociągu spotkaliśmy kolege Jonatana i 20 minut przysłuchiwaliśmy sie konwersacji 3- i 4- latka- bezcenne :) Dziadek dotarł do domu pół godziny przed nami, bo pociągi co 30 minut odjeżdżają z lotniska... Paweł stwierdził, ze jaka matka, taki ojciec ;) do dzis na wspomnienie poszukiwania mamy na dworcu wschodnim ma nerwowe dreszcze ;) Popołudniu Jonatan bawił się konikami i samochodami. Zrobił niezła wystawę, ale jeden koń stał z boku, tyłem. Na moje zdziwienie odpowiedział: J: Ona mam zakaz. E: A czemu? J: Bo to dziewucha jest. E:?? J: Ania się nazywa :D Ale mielismy ubaw!! A wzięło sie to stąd, ze jak Jonkowi brakuje już argumentów w walce z Anią mówi na nią: Ania-dziewucha. I to jest straszna obelga w jego ustach, bo sięga po nią dopiero jak skończą mu się już nawet argumenty siłowe ;) A dziś było tak... Dzieci nie poszły do przedszkola, żeby spędzić miły dzień z dziadkiem, wiec rano albo się tłukły albo gapiły w telewizor. Chcieliśmy zabarać je na spacer, ale pogoda się psuła, wiec wybraliśmy salę zabaw. Po sali pojechalismy na szybkie zakupy i już przy kasie rzuciły mi siew oczy malutkie zestawy pudrowych cukierków- kółeczek. Kupiłam tym bachorom po zestawie, bo lubią, choc ja nie cierpię i mnie bolą zeby, jak widze, jak oni je jedzą. Wróciliśmy do domu, otworzyłam im, Jonkowi wsypałam do kubeczka i chciałam zacząć robić obiad... ale Jonek zaczął sie drzeć: nie mogę wyjąć!!! Wsadził kółoeczko do nosa... Zajrzałam, widziałam, było, tkwiło sobie, więc zabroniłam płakać i sie mazgaić, zabroniłam wciągania głebiej i pobiegłam po pęsetę. Ale czubek wciągnął głebiej, więc jak wsadziłam pęsetę, to tylko go skaleczyłam... Nalałam mu mnóstwo wody morskieji próbowałam odciagnac rurką ale bez skutku, więc zostało tylko jedno wyjscie- ostry dyżur... Na larygnogola czekaliśmy chyba pół godziny i jak doszło już do badania, to cukierka nie było widać, prawdopodobnie się rozpuścił... Dlaczego mnie się to wszystko przytrafia?????????? -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Z kuchennego okna, pod którym stoi stół który słuzy mi jako biurko pod laptopa ;) mam widok na całkiem spory kawałek nieba. Na taki prawie wschód, bo bardziejchyba jest to południowywschód. Często widzępiękne chmury- różowo, pomarańczowe, dziś są szare, ale za to pięknie suną po niebie, a zza chmur wystaje błekitne niebo. Mam nadzieję, ze sąsiadom nie przyjdzie do głowy stawiać domu dla syna na pustym placu, który to własnie umożliwia mi oglądanie nieba przy porannej kawie :) gdyby jeszcze widoku nie przesłaniały mi te zombie-łapki odbite na szybie... ;) Dzisiaj przyjeżdża do nas tata Pawła- dzieci nie widziały go pół roku, oszaleją ze szczęścia! :) -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Wydaje mi się, ze na zdrowe jedzenie przerzucamy się zwykle z jakiegoś konkretnego powodu: choroba, alergia. Dopóki Ania nie miała skazy białkowej, ja nie miałam pojecia o isnieniu wielu wielu rzeczy. Dopóki Jonek nie objawił alergii nie wiedziałam, że można tak łatwo i smacznie obejść sie bez kukurydzy i soi oraz mleka- i ze bez mlecznych przetworów może być tak lżej na ciele! Ja też miewam ostatnio migreny i doskonale wiem, co jest ich przyczyną- właśnie śmieciowe żarcie i... alkohol. Kubeczek wina, ciepłego, wieczorkiem, marzenie, co? a guzik! Bezsensowne centymetry w pasie, poczucie ociężałosci i migrena. Żaden kac ;) migrena, koszmarna, nie do zwalczenia. Migrenę poteguje tez u mnie mleczna czekolada. Przez rok byłam na tak ścisłej bezmlecznej diecie, że czuję doskonale różnicę. I przez ten rok byłam w nie mniejszym biegu niż obecnie a jednak zawsze miałam ze sobą kanapki, sałatkę, czy jakieś inne przekąski, które mogłam jeść, bo wiedziałam, ze nic kupnego się dla mnie nie nadaje. A teraz takie rozluźnienie mnie dopadło :( znowu musze sie zmobilizować. Zdrowie dziecka było dla mnie motywatorem absolutnym, a moje własne jakoś nie jest... Wiele razy słyszałam o sobie- Matka-Polka. Wiecie, co Matka-Polka robi po pracy? ;) Jedzie do swojej siostry, drugiej Matki-Polki ;) i robi sobie nowe paznokcie ;) A dzieci siedzą w domu z tatą i jęczą z tęsknoty do mamy ;) Ania rano zobaczyła moje paznokcie i aż zaniemówiła! A: Jakie piękne paznokcie! A ciocia to malowała czy odciskała? ( piękne, mieniące się kolory- od zieleni, przez turkus, fiolet do różu) E: Odciskała. A: Jaka szkoda, że ja zgryzam! E: No szkoda. A: Ale może bym sie chociaż raz powstrzymała?... Popołudniu, odbieram dzieci z przedszkola. A: Pani Jolu, pani Jolu! Niech pani zobaczy! Paznokcie mojej mamy! J: No piękne :) E: Cały dzień o nich mówiła? J: Raczej pół, ale koneicznie chciała mi je pokazać :) A: Wiedziałam, ze się pani spodobają! To moja ciocia robi takie paznokcie! :) Wracając do bloga- po pierwsze, jak juz Jelena wspomniała- żadna sensowna nazwa nie przyszła mi do głowy. Po drugie- musiałabym pisać to samo co tutaj ;) Po trzecie, wcale mi nie zależy na tym, żeby szersza publiczność do nas dotarła ;) dobrze mi tutaj z Wami :) Myślicie że jest sens? Milena też ostatnio o blogu wspominała... Ja nie jestem przekonana, ale zdanie zawsze mogę zmienić ;) Wczoraj wieczorem :) E: Jonatan, zawołaj tate na kolację. J: Tata!!! Obiad!!!! E: Kolacja! ( była prawie 22) J: Mamo! ALe tata mam duży brzuszek! A: Nie ma duzego brzuszka! J: Ma!!! A jak sie najaje to ma duży!!! A: Nie mówi sie najaje tylko NAJE! -
Pucek - przyjazny kundelek za TM... :(
eloise replied to ala123's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jak rok temu w wielkanocną niedzielę wieszałam z dziećmi dekoracje na oknie, to za oknem na choince mieliśmy 15 cm śniegu a na oknie kurczaki na tzielonej trwace ;) :) też wolę wiosnę w styczniu -
Piesek bez łapki - już w domku! czyli przygody Korsarza :-)
eloise replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Ja jestem zwierzę miejskie, ale na wiejskie jedzenie przerzucilibyśmy się bardzo chętnie! gdybyśmy mieli dojście do takiego :( Narazie cieszę się, bo otworzył się niedaleko nas malutki warzywniak z ekologicznymi produktami i własnymi przetworami, mam blisko i stosunkowo tanio, a na pewno dużo taniej niż w sklepie, który odkryłam jakiś czas już temu, świetnie zaopatrzony, ale jednak co centrum to centrum- ceny są wyższe. Dziękuję, że do nas zaglądacie :) wiecie, ze jesteście moją terapią ;) zamiast kozetki mam klawiaturę,a zamiast psychologa, Was ;) Jestem w pracy. W czwartki pracuję w sklepiku na terenie szpitala ginekologiczno-położniczego. I chciałam się z Wami podzielić pewną obserwacją, bo chodzę na oddział położniczy, sprzedawać produkty mamom, które nie mogą wyjść z oddziału na samodzielne zakupy i zauważyłam, że rodzi się tutaj niesamowicie dużo Azjatów! Tak dużo, że bardzo ale to bardzo rzuca się to w oczy! Za każdym razem widzę na oddziale 2-3 Azjatki. Nie, żebym miała coś przeciw Azjatom, ale dopiero tutaj dotarło do mnie, jak duża jest to społeczność! To, że widuję ich na targowiskach, że są całe hale targowe, gdzie niemal wyłącznie Azjaci handlują, do tego widoku się chyba przyzwyczaiłam i nie analizowałam, ale widok tych wszystkich nowych obywateli :) robi wrażenie. I chyba dlatego mnie to tak dziwi, że poza ich miejscami pracy i szpitalem właśnie, rzadko ich widuję, w autobusach, pociągach, czy na imprezach masowych- nie widać ich. Czyli co? wiecznie są w pracy, poruszają sie własnymi samochodami, czy mają swoje enklawy i tam siedzą? Z dala od reszty Warszawy? Nie wiem. Pewnie inne zdanie na ten temat mieliby mieszkańcy Wólki Kossowskiej, gdzie jest największa hala targowa, niemal w całości opanowana przez Wietnamczyków, ale o tym słyszałam tylko w tv :)