Jump to content
Dogomania

erka

Members
  • Posts

    16858
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by erka

  1. To jest mój kochany misiaczek,Dżekuś, synek Soni, u mnie na leczeniu. Ta czarna, to Nikusia, którą pani oddała z adopcji bo kaszlała . Nikusia już całkiem dobrze się czuje, a Dżekuś też coraz lepiej, tylko jeszcze ma kiepski apetyt. Nikusi założyłam nowy wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2773090#post2773090post2773090[/URL] Dzisiaj znowu fatalny dzień. Do pracy podrzucili dwie ok.2,5 -3 mies. sunieczki, gładkowłose, w typie ratlerkowatym.:angryy: Jedna biała z brązową główka, druga tricolorka. Tricolorka mniejsza i bardzo chudziutka, ma słaby apetyt.. Odrobaczyłam je, no i zostały u mnie pracy. Później dziewczyna , która mieszka obok powiedziła mi, że na działce za moja pracą w budzie jest ON-ka ze szczeniakami. I ona je troche dokarmia. Nie wiedziała, czy sunia tam urodziła, czy przyprowadziła szczeniaki. Mówiała ,że raczej się boi człowieka i ma urwany sznur na szyji. Poszłam zobaczyć, sunia prawie prawdziwa ON-ka i dwa szczeniorki już ok.3-4 mies., dzikuski. Sunia o bardzo smutnym spojrzeniu. Poleciałam po jedzenie. Jak zaczęłam przemawiać do suni podeszła do mnie,tak jakby prosząc o pomoc,dała sie pogłaskać i wtedy zobaczyłam pod szyją wielka ranę:placz: . Sznur jest wrośnięty w szyję:angryy: . Pewnie jakiś s........przywiązał ciężarna sunię w lesie obok i jak próbowała sie uwolnic sznur werżnął jej sie w szyję.:mad: A ta dziewczyna, która ja karmiła nawet na to nie zwróciła uwagi Zupełnie nie wiem, co teraz robić. Przecież ona dobrowolnie nie pójdzie do weta, a jak ją na siłe zaprowadzić skoro nie da sie założyc obrozy. Zresztą pewnie nie będzie chciała opuścic dzieci. Nawet jakbym jej wyjęła ten sznur, to przecież trzeba rane oczyścić, leczyć. Gdzie to wszystko robić? My nie możemy suni zabrać, nie ma gdzie. Kiedy mam się tym zająć, jak w pracy mam już 6 psów, w domu szpital psi. Już nie daję rady.:-(
  2. Ale to juz trzeba śledzić cały wątek, a kto na to ma czas. Chyba nie ma co juz roztrząsać tej sprawy. Wiem, że Nortonek jest w dobrych rękach i własciciele zrobia wszystko, co w ich mocy, aby mu pomóc. Szkoda tylko, że cierpienie , ktore było nieodłącznym towarzyszem jego życia, nawet teraz we wspaniałym domku jeszcze go dotyka. :-(
  3. Zadałam pytanie na tamtym wątku, ale juz wszystko jasne, niestety :shake:
  4. Wydaje mi sie, że nikt z opisujących sytuację nie podał żadnego nazwiska, ani nazwy lecznicy, więc gdzie to szkalowanie? Przecież nikt z postronnych nawet nie wiedział o kogo chodzi. Ja też dowiedziłam się dopiero, jak Kiwi napisała jaka to lecznica.
  5. No właśnie lamia2 odpowiedziałaś mi na pytanie. Ten z prawej to sunia. Ale postaram sie zrobic zdjęcie chłopczykowi.
  6. Tigress, zapytałam na tamtym wątku, czy to na pewno o naszego chodzi, bo mało go widać w tej budzie. Ta troche o wyglądzie hyskie,go, to sunia. POstaram sie jeszcze zrobic zdjęcia, problem jest w tym,że jak wychodze z pracy to juz jest ciemno.
  7. Mefimej, to musi powiedzieć andzia69, bo ona wstawiała te psiaki.
  8. Kiwi, moja uwaga dotycząca wetów była bardziej ogólna i nie dotyczyła tylko tego przypadku, ani nie odnosiła sie do konkretnego człowieka, bo nawet nie wiedziałam tego kto operował Nortona, ani tego, że to ta sama lecznica , w ktorej był operowany Bungo. Może Ty masz więcej szczęścia, ale ja spotykam sie z różnymi wetami.
  9. Pepiku zlituj się, już nie ma siły tak długo cie podnosić. Marsz do domku!
  10. Ale piękna sunia i tak długo już czeka!:shake: POdobna do naszej Helgi, która znalazła cudowny domek w Krakowie, mam nadzieję,że jej też tak sie poszczęści.
  11. :angryy: Tyle cierpienia Nortonka, tyle wysiłku Lukomanki i Jej Rodziny w doprowadzeniu psiaka do pełni sił i to wszystko na nic. Naprawdę mam juz dość niedouczonych wetów!:snipersm:
  12. Ale znajoma ma do wydania 7-miesięcznego ON-ka do wydania.
  13. Jak to Modenę, przecież to malutka sunieczka. Wilczkowate szczeniaczki Misi tez nie będą bardzo duże. Andziu69, dzisiaj był ten facet z Końskich. Szczeniaczek chyba nie bardzo mu sie podobał. Chciał do budy Gizę, a to jest krótkowłosa sunia z mieszkania i nigdy nie wydamy jej do budy. O szczeniaczka Soni - maleńkiego Dżekusia dzwonił dzisiaj facet z Krakowa i chciał go zabrać . Ale Dżekus nie za bardzo sie czuje, dzisiaj prawie nic nie chce jeść:-(
  14. Właśnie o to mi chodzi,że niewiele osób chce pomóc. Wiem,że jednej czy dwóm osobom jest trudno. Ale to przeciez jest blisko Palucha, więc chyba sporo dogomaniaków tam bywa.
  15. Oj, niedobrze:shake:
  16. Biorąc pod uwagę tempo, z jakim usiłuje się coś zrobić ,aby pomóc suni i ilość zaangazowanych osób, tytuł jak najbardziej na miejscu!
  17. Dzisiaj zabrałyśmy z działki szczeniaczki, które źle się czują , czyli Dżekusia, brązowe maleństwo Soni i Pegi2 -sunieczke ratlerkowatą Newy. Pogoda jest fatalna, u nas cały czas leje, wichura, może w domu prędzej dojdą do zdrowia. Ja zabrałam do siebie Dżekusia, a niedługo chyba sama zostanę wyeksmitowana:cool3: .Pegi jest u p.Ani, Modena u Elwiry, a Jagódka u naszej znajomej. Z Jagódką , która pierwsza zachorowała jest już dużo lepiej, mam nadzieję,że pozostałe też szybko wyzdrowieją.
  18. Czy jest dla niej jeszcze nadzieja?
  19. Podnosimy Kornisza, ale prosze pamiętać,że on ma przyjaciółkę-Hawrę, z którą chciałby iść do nowego domu.:lol:
  20. Nie jest dobrze z dwoma szczeniaczkami. Nie ma kto ich zabrac do domu. Nie wiem czy dojdą do zdrowia na tej działce.:-(
  21. Andziu69, dzwonila do mnie kobieta zainteresowana tym białym psem ze wsi, uwiązanym bez budy. Czy cos wiesz na jego temat?
  22. Mam sporo telefonów w sprawie większych szczeniaczków Misi, ale to wszystko na wieś, kojec na dzień, w nocy wypuszczane. Odrzucam w przedbiegach.:mad: Wiemy jak te kojce wyglądają , małe klatki , w których biedaki są więzione całe życie. Co z tego ,że wypuszczane w nocy, /chociaż też nie wiadomo/, przecież pies, to nie zwierzę nocne.:angryy:
  23. No cóż, będziemy go podnosic do skutku.:roll:
×
×
  • Create New...