Jump to content
Dogomania

M@d

Members
  • Posts

    1911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by M@d

  1. A może został "przegapiony", opił się i odpadł? Albo został wyczesany? Hmm. Skoro objawy moga wystapić po kilku tygodniach, to może w międzyczasie kleszcz już "sobie poszedł" ;)
  2. Babeszjoza/piroplazmoza [B][U]daje objawy[/U][/B] od kilku dni do kilku tygodni. Pies może mieć wymioty, osłabienie, czasami rozwolnienie i/lub ciemniejszą barwę moczu (z rozpadniętych krwinek) Warto jednak wiedzieć, że jedyny gatunek kleszcza [COLOR=black]Dermacentor reticulatus przenoszący pierwotniaka Babescia Canis występuje GŁÓWNIE na wschód od Wisły ze szczególnym uwzględnieniem Wyżyny Lubelskiej.[/COLOR] Zgodnie z danymi weterynaryjnymi, na terenach na zachód od Wisły Dermacentor reticulatus powodujący Babeszię występuje sporadycznie(!) Jest niestety jeszcze Kleszcz pospolity [I]([/I][COLOR=black][I]Ixodes ricinus)[/I] roznoszący Boreliozę... Szczególnie zagrożone rejony przedstawia mapka:[/COLOR] [URL]http://www.vetcontact.com/foto/ryc4_bayer_306pl.jpg[/URL]
  3. M@d

    Mały złośnik

    Zbiorczo na różne tematy: - moje PT było także indywidualne (a co do uniwersalnych rad to już napisałem wcześniej i się zgadzamy) ;) - obecny pies brany ze schroniska (zgodnie z informacjami ze schroniska) zna komendy. Tyle, że nie było wiadomo jakie dokładnie mają brzmienie. Mój poprzedni znał "równaj", ale użyłem też "noga" i okazało się, że dobrze, bo Lump zna "noga", a nie "równaj". Lump jest psem wysoce wykształconym i posłusznym. Wedle wszelkich oznak przeszedł szkolenie obronne lub przynajmniej jego elementy (albo jest genialnym samoukiem, w co wątpię). Zna i wykonuje m.in. komendę :zostań" choć drżenie łap i cała postawa wskazuje jak wiele go to kosztuje ... (to pies po traumie i fanatycznie pilnuje się nas na spacerach, a "zostań" jest chyba najtrudniejszą dla niego komendą, więc nie "katujemy" go nią zbyt często ;)) [B] Co zaś do źródłowego tematu, to sądzę, że należy tak aranżować sytuację, żeby "przybycie" chłopak/ojca wiązało się z rozpoczęciem zabawy i skupianiem uwagi na psie (bez przesady oczywiście), a nie kończeniem zabawy i "odbieraniem" mu zainteresowania Pani. Czyli cała sprawa w prawidłowej dystrybucji "zasobów" [/B];)
  4. M@d

    Mały złośnik

    Treserka na "dzień dobry" "wjechała mu z butami w zyciorys" ;) W pierwszej sekundzie 1 spotkania gdy zaczął na nią szczekać, rzuciła mu pod łapy kilka ogniw łańcucha i krzyknęła FE!! Od tej pory budziła w nim niesamowity respekt ... Z tego doświadczenia wyciągnąłem wnioski z następnym psem. Jak go wziąłem ze schronu, to za furtką już chciał sobie decydować gdzie iść i co wąchać... No to dobitnie powiedziałem FE!, RÓWNAJ, NOGA! ściągnąłem smycz i ... pies karnie poszedł do samochodu. Przez pierwsze tygodnie do przesady pilnowałem natychmiastowego precyzyjnego wykonywania komend. Po mniej więcej tygodniu nastał "czas buntu". Próbował kilka razy anarchii - na ile nieposłuszeństwa może sobie bezkarnie pozwolić..., ale nie popuściliśmy!. Całą jedną noc trwała "bitwa o sypialnię" (próby włamania siła, szczekanie, wycie itd, aż w końcu po kilku dniach zaprzestał buntu i teraz mamy ustalone, kto w domu rządzi... i że sypialnia w nocy nie jest dla psa... Ale chyba zeszliśmy już na Off Topic, który coraz mniej ma wspólnego z problemami założycielki tematu... :oops:
  5. M@d

    Mały złośnik

    Trochę się mylicie, co mozna by udowodnić archiwlanymi postami, ale wybaczcie musicie uwierzyć na słowo (lub sami przejrzeć 400 postów :eviltong:) Pies na PT NIE poszedł się czegoś uczyć, ale ODUCZYĆ. Podstawowego zestawu komend nauczyłem go bez problemu SAM... Problemy z którymi poszliśmy na PT to: - "ataki" na inne psy - obszczekiwanie wszystkiego i wszystkich - żarcie wszystkiego na spacerze - nieopanowane ciągnięcie Treserka osiągnęła sukces prawie we wszystkich aspektach. Niestety mimo pilnego stosowania się do jej zaleceń prawie w ogóle nie przeniosło się to na życie codzienne - tzn. pies sumienie stosował się do zakazów wyłącznie podczas szkolenia :mad: I nie była to "lekka akceptacja" treserki, ale poddańcze bezwzględne posłuszeństwo, a wręcz "zgadywanie jej myśli" ... Np. ściągnęliśmy treserkę do naszego bloku. Jak winda zatrzymała się na inym piętrze niż nasze lub parter to pies histerycznie szczekał. Wsiedliśmy z treserką, nacisnąłem na podpuchę inne pietro, widna się zatrzymała i co? ... CISZA! Pies nawet nie warknął ...:crazyeye: JAk pies się "uczył"? Przykład "ciagnięcie": Idzie z treserką, lekkie zebranie smyczy, komenda "równaj" - pies równa. Przejmujemy psa, ściagnięcie smyczy, komenda "równaj", pies równa. Koniec lekcji, treserka za róg, - ściągnięcie smyczy, komenda ... i ... nic, pies ciągnie ... :mad:
  6. M@d

    Mały złośnik

    "Watacha", czy "zasoby", mówimy de facto o tym samym ;) (BTW - status w watasze to ... dostęp do zasobów :eviltong:). I tutaj się jak najbardziej zgadzamy... "Zasobem" jest jedzenie, uwaga/obecność Pani, możliwość leżenia na kanapie itd itp... Chłopak/ojciec stanowią potencjalne zagrożenie dla posaidanego "zasobu" pt. "Pani", a to musi wywołać odruch obronny! Trzeba dążyć do tego aby : - albo sprawić, że nie będą postrzegani jako "zmniejszacze zasobów" - albo sprawić, że agresywna reakcja będzie prowadziła do jeszcze większego zmniejszenia zasobów niż obecność intruzów!
  7. M@d

    Mały złośnik

    Czy wszystko można wytłumaczyć stadem? Nie wiem. A jeżeli skupimy się na słowie WSZYSTKO, to powiem - NIE... Ale i człowiek i pies są stworzeniami stadnymi. Czy chcemy czy nie element rywalizacji towarzyszy nam od dzieciństwa po grób. Firma to też nie stado w rozumieniu wilczej watachy i nikt za nikogo życia nie odda, ale w walce o względy "Alfy" ludzie potrafią pokasować sobie na wzajem twarde dyski, z efektami wielomiesięcznej pracy ... Jak chcąc utrzymać wysoką pozycję, rozmawiając w firmie z "Alfą" wspinasz się na wyżyny swych możliwości, a jakiś kolega zaczyna Cię szczypać w tyłek, albo ciągnąć za ucho, to musi się liczyć z gwałtowną reakcją ... (tak jak ciągnąc psa za łapę, gdy "przeciąga" zabawkę z Alfą ...) Czy ja uważam, że "kompleks dominacyjny" tłumaczy wszystko i czy podane w książkach recepty opisują każdy przypadek? NIE! Np. mój pies jadł ostatni, był przez pewien okres "zmuszany" do przepuszczania nas w drzwaich i ... NIC - nadal uważał się za "obrońcę korony" :eviltong: Powiem więcej, - uważam, że nie istnieje UNIWERSALNY schemat zachowań i recept dla psów, możliwy do opisania w książce. (tak jak nie istnieje jeden schemat u ludzi ...) Natomiast sądzę, że jeżeli jakieś zachowanie ma określony cel, to usuwając ten cel można wyeliminować określone negatywne zachowanie. (problem zaczyna się, gdy nie możemy wyeliminować "celu ..." - np. obrony stada) Co do behawiorystów, szkoleniowców, neurochirurgów i pianistów, to są ... lepsi i gorsi :eviltong: W szczególności "w plecy" mają behawioryści, bo ich efektywność opiera się na stosowaniu się WŁAŚCICIELI do rad behawiorysty, a z tym bywa ... różnie ;) Co do treserki, to ona zdobyła AUTORYTET u naszego psa, a nam się nie udało ...:eviltong:. W pojęciu psa była osobnikiem silniejszym, nie wymagającym obrony i wystarczyło krótkie "NIE!" i pies rezygnował z szarży... Nas jednak uznawął z ałagodne ciamajdy wymagające jego ochrony, względnie nie gwarantujące bezpieczeństwa stada i w kwestii "obronności" stawiał na swoim ... UPDATE: Z obserwacji i lektur wnioskuję, że im mniejszy piesek, tym gwałtowniej i fanatyczniej broni zdobytych pozycji :eviltong:.
  8. To zdjęcie ma oczywiście coś w sobie, ale niestety niesie też ładunek negatywnych emocji - te smutne oczy i opuszczone z rezygnacją uszy ...
  9. M@d

    Mały złośnik

    Po pierwsze - mimo, że wygląda to na książkowy przykład problemu z hierarchią stada, to moim zdaniem powinnaś pilnie zasięgnąć rady behawiorysty (zwanego potocznie zoopsychologiem). Nie tresera (chyba że jest także behawiorystą) bo komendy pies zna i wykonuje. [behawioryści mają tu na Dogo zarówno zwolenników, jak i przeciwników, sama musisz zdecydować których posłuchasz] Dalsza część NIE jest poradą a tylko przypuszczeniem opartym na podobnym nieco problemie z moim poprzednim psem. Najpierw pytania: - czy Twójemu psu poświęcasz wiele uwagi w ciagu dnia? - czy ma on prawo uwazać, że dla Ciebie jest kimś "bardzo ważnym"? - czy warczenia dotyczą tylko innych, ale nie Ciebie i tylko wtedy gdy "obcy" zakłócają czas w którym on chce mieć ciebie "dla siebie"? - czy to Ty GŁÓWNIE opiekujesz się tym psem, bawisz, chodzisz na spacery, dajesz jeść? Napisz. > jeżeli odpowiedź na większosć pytań będzie "nie" to nie wiem o co chodzi. > jeżeli tak to WYDAJE mi się, że Twój pies uznał Ciebie za swoją Alfę a sobie przyznał miejsce "pierwszego po bogu/Alfie". (czy ktoś powiedział, że wódz, lub jego zastępca muszą górować wzrostem?? :D ) Zrób test. Jak jesteś z psem na łóżku a przychodzi ojciec/chłopak, to wyjdź z psem z pokioju, niech dana osoba usiądzie na łóżku, a potem ty dołącz do niej... Teoretycznie pies powinien zaakceptować nową sytuację (ale pewnie wpakuje się między was i każda próba waszego kontaktu będzie komentowana warczeniem :eviltong:) Pies warczenie i chwytaniem zębami "karci" członków stada stojących (w jego pojęciu) niżej... Krew leci bo mamy delikatną skórę, w psim stadzie było by inaczej. On nie "gryzie"! Jakby UGRYZŁ to by się to na pogotowiu skończyło ... (tak, tak, nawet taki maluszek może pocharatać rękę człowieka tak, że trzeba szyć !) [B]NIE jest jednak rozwiązaniem ustępowanie psu i unikanie "denerwujących go" zachowań![/B] Ten problem jak najszybciej powinniście rozwiązać! Każde "ustępstwo" utwierdza psa w przekonaniu o jego pozycji, oraz o skuteczności (!) jego metod - a zatem pogłębia problem!!! U mnie behawiorystka zaleciła zmniejszenie czasu i uwagi poświęcanej psu w celu osłabienia przyczyny dającej mu podstawy do takiego a nie innego umiejscawiania się w hierarchii stada i zaczęło to przynosić dobre efekty (terapia nie została doprowadzona do końca ze względu na chorobę i przedwczesną śmierć psa, któremu już "odpuściliśmy" wiedząc że zostało mu kilka miesięcy życia....) Ubzduranie sobie wysokiej pozycji w stadzie może być niebezpieczne tak dla ludzi jak i dla psa... Mój mały sznaucerek wziął sobie na barki ciężar przekraczający jego możliwości. Został samozwańczym "obrońcą stada" co spowodowało, że nie chciał wpuścić nikogo do domu, a na spacerach mikrość swej 9 kilogramowej postury nadrabiał histerycznymi demonstracjami i samobójczymi szarżami na kilkudziesięciokilogramowe psy, często także ras "bojowych" :mad: Jak sama rozumiesz TRZEBA było coś zacząć z tym robić. Tresura nic nie zmieniła, bo jak wpadł w bojowy szał (głównie ze strachu) to przestawał reagować na komendy... :shake: IMHO należało by odebrać sens (cel) działaniom warcząco-zębowym... Podchodzi ktoś, warczenie, ty opuszczasz psa (wychodzisz) i przestajesz na niego zwracać uwagę. (będzie pewnie skakał, szalał itp) Więc jak już się uspokoi, to "zauważacie psa", chwalicie, wołacie i razem udajecie się znowu na kanapę. Jak znowu waczy, to znowu wychodzisz i ignorujesz i tak w kółko. Przekaz ma byc jasny - warczenie = utrata uwagi/towarzystwa Pani. Z obserwacji wiem, że częstym błędem jest "bawienie na zapas" przezd przyjściem gości. Efakt jest odwrotny - była fajna zabawa, przyszli intruzi i wszystko zepsuli ... WRRRRR... Może spróbuj odwrotnie - przed przyjściem chłopaka godzina "bycia zajętą", a jak chłopak przyjdzie, to zaczynasz dostrzegać psa... Musisz tak to zaaranżować, aby "intruzi" nie byli kojarzeni z przerwaniem zabawy, ale "przynosili" zabawę i towarzystwo Pani ...
  10. Sądzę, że "to coś", to kwestia warunków i sytuacji... Lump MUSIAŁ się rozwijać lub zginąć! [I] Pewnie! Musiałem albo się nauczyć otwierać te wasze ludzkie pojemniki z żarciem i piciem, albo zdechnąć w tej cholernej betonowej dżungli miasta ! [/I] Nie wiem jak Wasze obserwacje, ale u moich obu dotychczasowych psów zauważyłem "zidiocenie smyczowe"! Pies luzem obserwuje otoczenie, samochody itd. Pies po zaczepieniu na smycz lezie jak ślepe ciele i czasem trzeba go wyciągać spod kół samochodu, bo nie patrzy gdzie lezie i za jakimś fajnym zapachem złazi np. na jezdnię pod koła ... Przyczepienie smyczy zwalnia automatycznie psa z myślenia i obserwacji, a przenosi ten obowiązek na właściciela :eviltong: Inny przykład: Znam sukę ON-ka mieszkająca na działkach. Cały teren poszatkowany jest ogrodzeniami o wysokości metra. Suka doszła do wniosku, że ją już łapy bolą od łażenia na około i nauczyła się (sama) przeskakiwać płotki. Jak już przekonała się, że taki sposób jest łatwiejszy poszła dalej w swej edukacji. Cały teren działek otoczony jest 2 metrowym płotem (z drutem kolczastym na szczycie).:icon_roc: Wokoło są pola i las - same ciekawe miejsca. Diana nauczyła się przeskakiwać ten płot jednym susem bez dotykania siatki :crazyeye: (pewnie po zawarciu wcześniej bliższej znajomości z drutem kolczastym na szczycie ...) :hmmmm: Może jakiś jej przodek spokrewniony był z kangurem?? :hmmmm:
  11. Jak spotykasz kogoś kto przez 1,5 roku prawie się nie mył, włosy ma żółtobrązowe od brudu i fekaliów, śmierdzi na odległość zastrzałym brudem i uryną, a jak się go próbuje choćby spłukać wodą to ucieka, to jakie masz skojarzenie ??? :lol: Jak byś go nazwała ? :eviltong: To zdjęcie pokazuje na szczęscie tylko obraz, bez przekazania zapachu, ale zapewniam Cię, że zapach by Cię powalił i odebrał apetyt na resztę dnia ... :evil_lol: [IMG]http://images28.fotosik.pl/83/1c169903efc82fb4.jpg[/IMG] BTW - Słowo Lump wbrew pozorom ma wiele zdrobnień i "twórczych rozwinięć" :eviltong: Lumpek, Lumpiś, Lumpowski, Lumpiszon itp ;-) BTW2 - Weszka, według mnie, to nie Lump jest niesamowity, ale psy jako takie! Wystarczy dać im się rozwinąć i pozwolić pokazać na co je stać, a z pewnością mogły by pokazać znacznie więcej niż Lump czy inne "niesamowite psy" ... :eviltong: Aborygen też mógłby zostać noblistą, kwestia stworzenia mu odpowiednich warunków ... ;-)
  12. Yorija Nie wierz we wszystko co przeczytasz w książkach ... :smile: Mojego śmiertelnie chorego na wątrobę psa prowadził uznany wykładowca weterynarii i właśnie ziemniaki zalecił jako jedną z podstaw jego wyżywienia - i to nie jako wypełniacz, a podstawę bo pies nie mógł jeść mięsa i żył tylko na warzywach i owocach... BTW - jak sądzisz co od wieków jest podstawą michy psów podwórzowych... :smile:
  13. Suuuper! :multi: UPDATE: No to jeszcze coś do tematu "Jak pies z kotem" [img]http://images31.fotosik.pl/197/9258790f934ce24a.jpg[/img] [img]http://images23.fotosik.pl/190/fef0774c7d90058bmed.jpg[/img] [img]http://images24.fotosik.pl/192/b3c301e7379b9fb9.jpg[/img]
  14. Dzisiaj historia pt. [B]"Jabłka już jem, czas spróbować ich soku"[/B] Rano kolega Lump miał "smaka" na sok jabłkowy. Jako, że nasza komunikacja pozawerbalna nie jest jeszcze tak dopracowana, żeby wdawać się w takie niuanse, a może dlatego, że zachodziło podejrzenie odmowy, kolega Lump postanowił dokonać samoobsługi. Udał się więc w tym celu do spiżarni, zdjął karton soku jabłkowego z półki i wytrenowanym sposobem nabytym prawdopodobnie w okresie śmietnikowo-bezdomnościowym dokonał fachowego otwarcia kartonu. Karton został w 2 miejscach delikatnie przebity kłem ( [I]- A co? Miało mi się wylać od razu i zmarnować ?? Ja miastowy pies jestem, kulturalny!) [/I]i położony na podłodze między łapami. Dozowanie soku było dokonywane poprzez naciskanie kartonu łapami i chłeptanie z otworów ... Niestety libacja skończyła się szybko, gdyż sprawca został schwytany na gorącym uczynku! Odzyskano 3/4 soku. Sprawca nie poniósł konsekwencji, ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu, oraz zabór mienia o rynkowej wartości poniżej 200 zł ;) W związku jednak ze zgłoszonym zapotrzebowaniem na w/w sok, sprawcy zostanie przydzielony deputat sokowy (ale na pewno nie w wolumenie = 1,5 litra na raz - bo ma i tak za grubą (_!_) ... :evil_lol:)
  15. Mam nadzieję, ze wszystko się dobrze ułoży! Trzymam kciuki!!! UPDATE: A to zdjęcie powinno być zatytułowane: "Różnica charakterów":evil_lol: [img]http://images23.fotosik.pl/186/3b2c792ad99e936c.jpg[/img]
  16. BTW - Sylwia, nie wierz we wszystko co widzisz, to często są pozory... Zgodnie z ustaloną rolą samiec powinien być twardy i wręcz cyniczny. Jak namawiałem żonę, żeby spuściła Beksę ze smyczy a niedaleko była droga, to ona miała opory "a jak wpadnie pod samochód", no to ja jej zgodnie z rolą "no trudno, to kupimy nowego :eviltong:" A ona się oburzała ;) A jak przeszedł przez Tęczowy Most, to jeszcze kilka miesięcy później na jego wspomnienie ciekły mi łzy ... I prawdę powiedziawszy było to zaskoczeniem ... nawet dla mnie ...
  17. Ze schroniska, czy nie ze schroniska to bez znaczenia, zależy od indywidualnych "poglądów" psa w stosunku do kotów. Psy sąsiadów w życiu nie widziały schroniska, a ganiają na ulicy koty jak szalone, a schroniskowy Lump nie... Lump przyjął na swój teren kota i się nim opiekuje. Lump zezwala na wejście do ogródka kota sąsiadów, który bawi się z naszym kotem (zwykle pod czujnym nadzorem, z daleka, Lumpa - obserwuje, ale nie interweniuje) Obce koty, które czasem przychodzą do ogrodu i próbują tarmosić naszego kota spotykają się z furią Lumpa i muszą szybko się ewakuować ... U rodziców jeden z kotów zszedł z góry i na dole schodów zetknął się pysk w pysk z Lumpem - kot prawie połamał wszystkie łapy uciekając na górę, a lump nawet nie drgnął, tylko popatrzył się na kota zdziwiony jego paniką ... Tak więc nie przeprowadzał bym podziału wg. kryterium schroniska. ;) A jak chcecie czegoś "mocnego" w aspekcie tematu kot-pies to poczytajcie ten horror ... ;) [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108265&page=4[/url]
  18. [quote name='SZPiLKA23']M@d nie obraz sie ale masz w avatarze mrówkojada :D:D:D Gagata tym razem ja powinnam byc i postaram sie to sprawdzic jak najlepiej bede umiała[/quote] Eee tam nie znasz się, to jest Sznaucer Miniaturowy :evil_lol:
  19. WSZYSTKO i ZAWSZE okazuje się "na miejscu" ;) Jak brałem psa ze schroniska to nie wiedziałem o nim NIC ... Nie wiedziałem jaki ma charakter i co może zrobić... Jak 2 dnia po jego wzięciu MUSIELIŚMY na parę minut wyjść i zamknęliśmy go na ogródku to wpadł w szał! Stał na 2 łapach, walił przednimi w szybę, miał wywrócone oczy z widocznymi białkami i wyszczerzone zęby, szczekał i głucho basowo warczał... a ja musiałem coś z tym zrobić i ... wyjść do niego do ogrodu ... :look3: No i wyszedłem ... powtarzając sobie w duchu : "on tylko straszy, on tylko straszy, on tylko straszy, on tylko straszy, on tylko straszy..." :eviltong: Po tym, że tu piszę juz wiadomo, że tylko straszył, a okazał się być przylepą, pieszczochem i chyba najłagodniejszym psem jakiego znam ... Uważam, że jak w schronie nie rzuci się zagryzać kota, to się dogadają (koty będą "miejscowe" , a pies będzie wchodził na ICH teren) Ponadto to suczka, więc pewnie będzie łatwiej o zgodę... No chyba że koty ją pogonią ...:evil_lol:
  20. Sprawdzić warto, bo może ma jakiś uraz, albo nawyk i np. nienawidzi serdecznie kotów i na sam ich widok się rzuca na nie ... W ten sposób wykryje się pewnie "ekstrema", ale tak naprawdę nie dowiemy się dopóki nie sprawdzimy w konkretnym miejscu i z konkretnymi zwierzakami. Jeżeli w schronie nie rzuci się zabijać kota, to byłbym dobrej myśli. My wzięliśmy na jesieni sznaucera olbrzyma ze schroniska, a przed zimą na jego teren sprowadziliśmy mu małego kotka. (pełni obaw, ale taka wyszła gwałtowna potrzeba). Teraz kot łazi po psie, gryzie go w łapę i wyjada mu z miski, a pies matkuje kotu i broni go w ogródku przed dorosłymi kotami sąsiadów ... ;) (Jak kiedyś zobaczył, że po ogródku jakiś obcy kot gania naszego z nieprzyjaznymi zamiarami, to tamten obcy mało łap nie pogubił jak zwiewał przed szarą furią ...) Nikt nie odgradzał ich od siebie w innych pokojach, same ustaliły swoje relacje. (ale przyznam, że przez pierwsze dni wracaliśmy z pracy z duszą na ramieniu, czy nie znajdziemy w domu rozerwanych szczątek kota ;)) Odgrodzenie już w swym założeniu zwiastuje problem i porażkę (nie warto nawet zaczynać z takim założeniem) Pies miał ok. 5 lat, a znaliśmy go zaledwie 2-3 miesiące i nie znaliśmy jego historii i zachowań... MOIM ZDANIE (to nie jest porada tylko laickie spostrzeżenie) psa na początku trzeba by mieć na smyczy, żeby nie pogonił kotów, dać mu od razu do zrozumienia, ze to nie będzie tolerowane. Położyć psa będącego na smyczy i niech koty same się do niego "przekonają". Zwierzeta sa mądrzejsze niz myslimy. Kiedys mój sznaucer podleciał niespodziewanie do jednego z kotów u rodziców i dostał łapą w pysk. Było skomlenie itd. Podlecieliśmy sprawdzić czy kot mu oka nie wydrapał albo nie rozerwał pyska i co się okazało? To tylko był przestrach psa. Kot uderzył psa który przyszedł w towarzystwie znanych kotu ludzi łapą bez wyciągniętych pazurów - nie pociekła ani kropla psiej krwi ...
  21. Spojrzenie na psa jak na istotę myślącą wynikło m.in. z tego, że moja żona dużo mówi do psa jak coś robi. Po jakimś czasie zaczynasz obserwować jak pies reaguje na poznane w ten sposób słowa, nawet jak rozmawiasz z drugą osobą. Tak było z naszym pierwszym psem Beksą i tak powoli dzieje się z obecnym. Czasem to przekleństwo, bo mówiłem do żony "działka" a pies dostawał "obłędu" z radości i nie dawał nam w nocy spać biegając ciągle pod drzwi... Na jakiś czas pomogło używanie języka angielskiego, ale szybko i tego się nauczył (jemu było wszystko jedno w jakim języku używaliśmy słowa, a słuch ma pies doskonały). No więc zaczęliśmy mu mówić "nie teraz, JUTRO!", po jakimś czasie i kilku powtórzeniach sytuacji zaczął kojarzyć, że to "jutro" oznacza następny cykl po nocy i się uspokajał do następnego ranka, gdy znowu zaczynał się kręcić i okupować przedpokój ... I tak z wieloma innymi rzeczami. Jeżeli w trakcie codziennych czynności powtarzasz słowa z nimi związane to pies w końcu łączy słowo z czynnością lub rzeczą. Jeżeli do psa nie mówisz, a tylko uczysz go komend, to będzie znał to czego go nauczysz, czyli 5-10 słów i wszystko ... Nasz poprzedni pies miał kilkanaście zabawek i każdą znał z nazwy. Znał też np. nazwy potraw, owoców itd, i jeżeli wymówiłaś nazwę czegoś co lubił, to przybiegał i robił "siad". Umiał też "na migi" odpowiadać na podstawowe pytania związane z codziennymi czynnościami. Np. jeżeli pies przyszedł i zrobił siad koło nogi, to był sygnał, że czegoś chce. (kiedyś skakał, szczekał i nie wiadomo było o co chodzi, ale został tego oduczony) Jak zrobił siad i czekał cierpliwie to doczekał się serii pytań, na zasadzie: - spacer? - zabawa? itd. Przy właściwym pytaniu, w odpowiedzi podawał łapę i już było wiadomo czego chce. To był powolny kilkuletni proces, który odbył się mimochodem w trakcie mówienia do psa... (bez jakiegoś specjalnego szkolenia, po prostu w trakcie zwykłego codziennego życia) Niestety Beksa bryka już za Tęczowym Mostem, ale to samo robimy z Lumpem i po kilku miesiącach u nas zaczyna już coraz więcej "łapać". Skoro więc widzę jak pies stara się zapamiętać i zrozumieć o czym mowa i po jakimś czasie na to reaguje, bez specjalnego pokazywania i uczenia, to znaczy, że sam kojarzy czynności ze słowami. Trudno to zignorować i traktować go jak coś co potrafi tylko odtwarzać kilka wyuczonych zachowań. (choćby niedawno omawiany przypadek wyjścia na minutę z domu w celu dostania żwacza "po powrocie") Czasem kombinacje myślowe psa mają odwrotny skutek od zamierzonego przez człowieka: Jak pies posłusznie wykonał komendę "zrób Pani miejsce", to dostawał nagrodę. No to sobie wymyślił, że trzeba się teraz walić na miejsce Pani na kanapie, to będzie komenda i nagroda. A co zrobić, żeby nagród było więcej? Oczywiście! Za chwilę trzeba wrócić i zająć miejsce Pani :evil_lol: (no ale niestety ta kombinacja u nas nie przechodzi ku rozżaleniu Lumpa i trzeba zmiatać na miejsce już bez nagrody :eviltong:) Pies oczywiście nie pojmie abstraktu no bo niby jak mam mu go POKAZAĆ? (BTW- Chińczyka też nie nauczyłbym abstraktu bez słownika...) Nie traktuję więc co prawda psa jak człowieka, ale też nie traktuję go jak bezmyślną rzecz... Traktuję go jak istotę myślącą, oczywiście o znacznie ograniczonych choćby przez różnice międzygatunkowe, możliwościach pojmowania i komunikacji... Tak więc moje odnoszenie się do psa/psów nie wynika z jakiegoś wcześniejszego założenia, ale powstało przez lata z konkretnych obserwacji, których nie mogę tak po prostu zignorować ... Przyznam, że jak kupowaliśmy pierwszego psa, to moje wyobrażenie było inne i sądziłem że jest to istota zdolna tylko wykonywać odtwórczo jakiś zbiór wyuczonych przez człowieka komend i tyle... :oops: W jakiejś ksiązce o wychowaniu psów wyczytałem świetne zdanie (cytuje z pamięci, więc oddaję tylko jego sens, a nie dosłowne brzmienie): - Pies, a szczególnie szczeniak, uczy się cały czas. Nie można go "odstawić na półkę" w czasie gdy nie mamy dla niego czasu. Jeżeli nie będziemy mieli czasu go uczyć, to on będzie uczył się sam i w pewnym momencie możemy być niemile zaskoczeni tym czego się sam nauczył ... Moim zdaniem taka sentencja powinna być wyryta wielkimi literami i powieszona na ścianie w domu każdego kto posiada psa ... :cool3:
  22. Nie chcę Was martwić, ale ten test będzie tylko bardzo bardzo przybliżony. Otóż wiele zalezy od kota. U moich rodziców 2 domowe koty uciekały na widok psa, więc on je namiętnie gonił ze szczekaniem. Był też u rodziców "na dochodne" kot bezdomny. Jak mini sznaucer chciał go pogonć, to kot prychnął, wyprężył grzbiet i ... nastał "wieczny pakt o nieagresji". Pies ganiał tamte domowe koty, a z tym dachowcem udawały, że się nie widzą ... Ten sam teren, ten sam czas, inny kot, inne zachowanie. MOIM ZDANIEM uważam jednak, że sprawa jest do wygrania. Pies będzie w pierwszych dniach ustalał jakie zasady panują w domu. Jeżeli przy pierwszej próbie gonienia zostanie ZDECYDOWANIE powstrzymany, to powinien przyjąć to jako zasadę i powstrzymać się na przyszłość (no chyba że ma już nawyk lub uraz) Mój obecny pies po wzieciu ze schroniska przez jedną cała noc szturmował sypialnię do której w nocy miał zakaz wstepu. Zdecydowana i konsekwentna postawa uswiadomiła mu, że nie wygra i teraz jest spokój. Akceptuje tą zasadę nowego stada...
  23. Gdzie to kupić i jak to się nazywa?
  24. Pozostałe wszystkie psy dają się strzyc bez problemów? Nikt nie ma jakichś jeszcze pomysłów/doświadczeń? Co będzie jak ten jeden nie wypali? :sad:
  25. Ehh, Lump też jest niezły cwaniak... Ma swoje miejsce na kanapie i jak Pani chce się położyć to on ma jej zwolnić miejsce i zająć swoje. Jako, że grzeczny pies co zna swe miejsce jest u nas nagradzany, to często znajdzie się dla takiego psa jakiś herbatnik. No ale pies czasem chciałby zjeść 2 herbatniki! No więc idzie się napić, a potem niby przypadkiem zapomina gdzie jest jego miejsce i wali się przy Pani zasłaniając TV :cool3: No i wtedy jak "dobre słowo" nie pomaga, muszę używać brutalnych środków typu spryskiwacz do kwiatków :evil_lol: (bo na takie "wymuszenia" to ja mu na pewno nie pozwolę :mad:) :eviltong:
×
×
  • Create New...