-
Posts
1617 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mch
-
[quote name='KasiaR']Prawda AM jakie panienki delikatniutkie. Ja kiedyś mojemu Onkowi gotowałam serca wołowe, które z racji wielkości najpierw porcjowałam i czyściłam z krwi również tej skrzepniętej. To dopiero widok i smrodek aż mdli....[/QUOTE] he he , a ja jak zrobie odpowiednią mine i się uśmiechnę to pani w sklepie mi pokroi takie serduszysko wołowe na odpowiednie porcje , a umyc zawsze mozna w rękawiczkach :evil_lol:
-
ja i tak zwlaczylam w sobie wstręt do dotykania ogólnie surowego mięsa , zrobilam to tylko dla psów, dla nich po raz pierwszy dotknelam gołą ręką surowe udo indycze ,choc juz np szyi nie dotknę :evil_lol: .nie bede wspominac o tym ze dla nich nauczylam sie gotowac ryż , doszlam do wprawy przy krojeniu warzyw ( wychodze juz z akcji bez najmniejszego skaleczenia) . :lol: . ale moje psy chyba nawet nie znają smaku nieprzypalonego ryzu :evil_lol:
-
hihi, to ty masz lekko przewalone ruda :evil_lol: , nie dosc ze ludziska trzeba przepraszac ze sie pies plącze pod nogami to i po chodniczu z mopem musisz zasuwac ???? :evil_lol: . moje niunia kopkają o stalych porach w wawozie ,ale mielismy awarie samochodu ,dotarlismy do domu później niz zwykle ,lecimy pedzimy po drodze w te nasze haszcze ,na trawniku przed kosciolem źaba w sekunde zrobil kopsko ,nie mialam szansy nawet go jakos przystopowac ,zrobil krok, kic i bum juz . szla pani , byla zbulwersowana , wyciągnelam z kieszeni woreczki , kopeczka sliczniutka zwarta , do wora ją i do kosza takiego co stoi przy chodniku osiedlowym . nie ma u nas nic przeznaczonego wlasnie na odchody psie typowo. baba byla jeszcze bardziej zbulwersowana. a przeciez juz i tak ją dostatecznie wk... urzam ze z dwoma mordercami chodze , a nie z trójką dzieci :evil_lol:
-
taaaaaaaaaa? a gdzies ty to ruda tam wyczytala ??? ja poodobny temat przerabialam pól roku temu , dostalam wlasnie tam przepisów kilka , bleeeeeeeeeeeee, opisów co tym zrobic itd i raczej nikt nigdzie tam nie pisal ze cale podaje psu. ja tam tez nie dotkne tego reką za chiny , płuczę przez woreczki , gotuje sie do rozpadu prawie na elementy piewsze, co kosciste wybieram i wywalam (widelcem nie ręka ) reszte konsumują psy. bleeeeeeeee, a jak to śmierdzi
-
do mnie psy oba trafiły gdy mialy 12 tyg. wiec pewnie bylo mi latwiej . baaaa, ruda od początku sygnalizowala co chce ,wiec mamy na koncie tylko jedno male siku pierwszego poranka ( nie wiedzialam o co chodzi) . klusek przyszedl do mnie z kojca, chłopak z czerwca , cale lato maluchy siedzialy w zagródce szczeniakowej na powietrzu , a po wypuszczeniu mialy ogromny trawiasty teren do dyspozycji . calkowite opanowanie ,,że sika i kupka sie na spacerkach" przyszło w ciągu chyba max 5 dni. z czego juz 2 czy 3 dnia byly czyste noce , a takze czas gdy psy zostawaly same w domu czyli 7,50-12 i 12,30-16 . nie reagowalam zupelnie gdy maluch ,,cos" zrobił w domu , no poza sprzątnięciem oczywiscie. nie zdarzylo sie od tamtego czasu w domu, nic, w nocy o pólnocy ,jak cos to psy budzą , tyciają mnie uparcie , piszczą ,a nigdy nic nie zrobily w domu . cierpliwosc, to ci potrzebne myśle .
-
dawno tu nie zaglądalam , a Serwo tak wypiękniał , jakże szczesliwy to widok . przykro ze łapeczki i bieguneczki dokuczają :placz: . a moze pogadaj z ayshe , ona owczarkara jakich mało z doswiadczeniem wiedzą że hoho , udziela sie tu na forum w dziale owczarkowym . wiem ze tez miala klopoty ze zdrowiem shado ,adopotowanego ze schroniska i jakos z tego wyszli. ja wiem ze pewne schorzenia sa nieodwracalne, i trzeba po prostu zaakceptowac ,ale a nóz widelec podsunie jakąś koncepcję ? miziaki dla Serwa :lol:
-
o psach to nawet nie wspominam ,bo to rzecz jasna :lol: , ja bez chocizby jednego psa przy boku czuje się jak .............. bez reki ? moge nie zamknąć domu , zapalniczki nie wziąć , zapomniec jaki jest dzien tygodnia ,ale psy ,pileczka ,aparat to podstawowy zestaw :lol:
-
słodki biszkopcik :lol: aparat ,ładowarke, pileczke i smakolyki psie każdy prawdziwy psiarz bierze ze sobą na wszelakie wyjazdy :lol:
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
mch replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
a tu ewolucja mojego źaby [IMG]http://img351.imageshack.us/img351/1869/ziaba1wt2.jpg[/IMG] i młodociany przestepca na pocztówce z wakacji :evil_lol: [IMG]http://img377.imageshack.us/img377/8372/ziaba3ps5.jpg[/IMG] i ruda wraca na drzewo :lol: [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/6674/dsc01775fv0.jpg[/IMG] [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/8365/dsc01678mm9.jpg[/IMG] -
ale wam fajnie :crazyeye: :placz: . ale ja jako urodzona optymistka doszukuje sie i u nas pozytywów , jak mi gosc od pekinczyka z sąsiedniej klatki wyskoczyl z dziamganiem ze ide po drugiej stronie ulicy z owczarkiem bez kaganca ale na smyczy to mu odpowiedzialam ze przepisy nas obowiązują takie same :evil_lol: . a poza tym mieszkam na obrzezach miasta ,mam pola tuż obok ,a tam mi mogą nagwizdac ,zeby tylko jeszcez te lisy wykurzyli z osiedla to da się żyć . a ciekawe kto bedzie u was wladny oceniac kto sprawuje kontrole a kto nie :diabloti:
-
mam nadzieje ze nie uszcześliwili was tak jak nas , bo u nas na wsi to smycz [B]I [/B]kaganiec obowiązkowo ,w miejscach odludnionych wolno mi odpiąć smycz i żeby bylo juz zupełnie zawaliscie 50 zeta od sztuki podatku
-
dzięki Anetko :loveu: :loveu: , ,czyli przy klarkowych róznych tych niedomaganiach miód to miód na jej organizm :lol: , źabowskiemu tez nie zaszkodzi . wczoraj odkryłam ze moje psy lubia jeść surowe buraki :crazyeye: , pewnie też zdrowe :lol: .
-
a słuchajcie co daje miód ??? jest sens podawac ? tuż po zabiegu klarki lekarz zalecil podawac jej do picia wode z rozpuszczonym miodem, takowy wpadł mi w ręce ( jasny żólty) i okazalo sie ze oba psy to uwielbiają - łyżeczka od herbaty miodu na przecietną miskę psią. miodek sie skonczyl ,znajomy zakochany w klarce przytaszczył wiec słój następny ( ale miód ciemny) oba psy powiedziały mu nieeeeeeeeeeeeeeee . miód został upchniety jako prezent dla babci ,a nabyto kolejny słój tym razem znów jasnego miodu i psy powiedziały taaaak :evil_lol: . czy jakies wlasciwosci zdrowotne cos takiego posiada ? bo jesli tak to jak najbardziej moge ten miód podawac dalej w takich niewielkich ilosciach (a moze zwiększyc? ) , ale jesli tylko zeby im ,,osłodzic" życie to niech spadają .
-
a my od dwóch dni pracujemy nad wykorzystaniem psów jako gońców w pracy :evil_lol: , generalnie chodzi o to zeby nie trzeba bylo podnosic d...... jak chce sie podac jakis papier na sąsiednie biurko 5 m.dalej . od czego sa te pasibrzuszki ??? klarcia super , na razie za smakole , bo pileczką tu w biurze szalec nie bedziemy ( i slisko i duuuuże okna :lol: ). fakt jednak ze papierek lekko zaśliniony , czasem przygryziony , baaaa naderwany sie zdarza - dociera do adresata ,ale podstawy mamy i duze nadzieje ze bedzie jeszcze lepiej. choc chyba lepiej bedzie wykorzystac koszyk wiklinowy np , niuska umie go nosic na krótkich odcinkach a papiery cale dotrą .
-
lisica ale chyba we wszystkich rasach jest takie ,,wieszanie psów" animozje itd , ja akurat mialam wątpliwą przyjemnosc na stopie zawodowej spotkac b. nieprzyjemną panią , do tego stopnia ze jej nazwisko zapamietalam dokladnie , traf chcial ze natknelam sie na nie przy liscie reproduktorów ( grupa molosów) . w necie ,poczytalam rózne fora ,cóz jak ktos sie udziela to mozna posledzic jak tam sie wiedzie , i okazalo sie ze to nie ja bylama uprzedzona ze ona w swiatku hodowców swoich ras tez pokazuje co potrafi , poczytalam rózne watki , oooo ile tam bylo zawisci ,ile ,,spisków" . piekło. :diabloti:
-
pewnie żeby mu nie psuć dzieciństwa paskudnym szkoleniem :evil_lol: . palinka w naszym rejonie mozna przyjąc ze są 4 miejsca gdzie mozesz ze swym problemem sie udac . pisze cztery bo bron boze nie korzystaj z tych ogloszen co to na kartce z zeszytu w kratke obiecują cuda i wieszają na tablicy u weta . z autopsji znam dwa osrodki, z opowiadan róznych bezposrednich uczestników jeden , a czwarty -wiem ze jest, sroce spod ogona człek ten nie wypadł wiec tez nie skreslam .
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
mch replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
moja ruda niunia wreszcie od tygodnia uporala sie ze slaboscią ( czyli brzydką reakcją org.na nici) po sterylizacji i teraz juz jest normalna czyli wariatka [url]http://img168.imageshack.us/img168/6807/fotkidziszalew048iq7.jpg[/url] [url]http://img168.imageshack.us/img168/3747/fotkidziszalew079df7.jpg[/url] [url]http://img240.imageshack.us/img240/4171/fotkidziszalew008te7.jpg[/url] [url]http://img240.imageshack.us/img240/5787/fotkidziszalew012gi2.jpg[/url] [url]http://img240.imageshack.us/img240/4646/fotkidziszalew026wt4.jpg[/url] [url]http://img240.imageshack.us/img240/9958/fotkidziszalew038cl0.jpg[/url] i nasz ogonek słodki [IMG]http://img86.imageshack.us/img86/3696/fotkidziszalew0491un6.jpg[/IMG] -
ale fajny jubileusz :lol: , gratulacje !
-
ja tocze boje w pracy o sepienie , w domu u mnie rzadko się jada :evil_lol: , ja z resztą jestem twarda i żadnemu z psów nie przychodzi nawet do głowy by podejsc gdy jem . ale juz np w pracy gdzie kundle mają swego ukochanego szefunia i wiedzą ze gosc mięknie na jeden merd ogona, siadają solidarnie przed nim koonsumującym i czekają , źabie nawet mele śliniaste potrafią ciec do ziemi . ja moge metr dalej jesc serek owczy czy śmierdzącą rybke a i tak nie podejdą ,wiedzą ze są bez szans i strata czasu. prośbą ,groźbą wywalczylam tyle ze nie dokarmia ich w czasie swego jedzenia ,a ma póleczke ze smakolami psimi i po swoimi sniadaniu podlizuje sie im dając smakołyki za nic :angryy: .ale co zrobie , tego juz nie przeskocze
-
klarcia zaszalala dwa razy : u babci wylizala caly półmisek kotletów ( dostalam je zapakowane potem wszysciutkie:evil_lol: ) a drugi raz podeszla do zastawionego suto stołu u znajomych , wszystko bylo ąąąęęęę przygotowane na przyjscie gosci , i zaczela zlizywac majmajson , jako ze goscie juz nadchodzili pani domu uznala ze wyjsciem bedzie uzupelnienie pokrywy majonezowej na jajkach i było po problemie . źaba sniadanie mi zeżarl juz ze dwa razy , tyle ze ten głodomór nawet chleba nie zostawia ,musztarde tez lubi , choc z nim to moja wina ,sniadanie jem w pracy i czasem stawiam talerz z kanapkami gdzies pod biurkiem .
-
moja sunia miala diagnozowaną nuzyce na podst zeskrobin, takich do krwi niestety . leczenie obroza preventic, dziala tez antykleszczowo. tyle ze koszt takowej to nawet ostatnio 36-38 zł ,a nie 50 . smarowanie biodylonem mielismy tez zaordynowane . niestety po roku nastąpil nawrót , zmiany niewielkie ( przełysienia nad okiem, na brodzie , z boku pyska) tak jak i poprzednio ale tu juz sie obawialam powazniej bo w domu byl juz drugi pies , na dodatek szczeniak. leczenie takie samo a potem kuracja 2 m-czna scanomune czy jakos tak . nie ograniczalam psich kontaktów ,ja równiez nie wpadalam w jakies skrajnosci jesli chodzi o odkazanie rąk po kazdym glaskaniu psa :diabloti: , nie zarazismy sie . moze wiec skoro diagnozowano tylko objawowo jakos , to niekoniecznie jest nuzyca.
-
hihi jaki fajny temat . ja tez jestem ,,samotną mamusią " :evil_lol: ,mam córeczke i synka :eviltong: . i tak jak puli chodze z psami do pracy . inaczej musialyby siedziec w domu same ok 9godz. a tak nie ma problemu ze korki, ze nagle trzeba zostac w pracy dłuzej ,ze jakies niedyspozycje psie zołądkowe . poza tym psy w pracy łagodzą obyczaje , zwlaszcza jak są to dwa wielkie miłe owczarki niemieckie :loveu: . co ciekawe gdy musze gdzies na caly dzien wybyc moge podrzucic psy do pracy , starsza sunia jest ulubienicą szefa :lol: . fakt gorzej z chorobą , nagły dłuższy wyjazd, na razie trzymam sie jak moge ,ale jak cos takiego nam wyskoczy to cos bedziemy myslec .
-
byłoby b. dobrze by osoba znająca pieska, wiedząca gdzie sie teraz znajduje itd mogla odezwac sie na owczarku, powyzsza wypowiedź padla wlasnie tam . mieli sunie po przejsciach wiec to moze byc dobry dom . [url]http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9376&PN=1[/url]
-
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
mch replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
(') dla Tess -
ja tez niestety musialam kiedys kopniaka uzyc , tez nie raz chwyt na smyczy poprawialam intensywnie bo choc moje psy generalnie malymi jazgotami sie nie interesują . ale krew nie woda, i doskakująca z zajadloscią PAMELA z sąsiedztwa (pekinczyk) u klarki budzi w koncu chec pogonienia ,,kotka" a u źaby ochote na zabawe ,tyle ze on wazy ponad 40 kg i bawi sie specyficznie czyli onkowo :evil_lol: . wdawalam sie w dyskusje spokojne, zdarzalo mi sie tez byc juz w koncu niegrzeczną gdy rzeczowe argumenty trafialy na beton . natomiast ewa ma racje , w koncu dorosły pies nie sika co godzina , a kopeczki tez pewnie robi o stałych porach . jak klarcia np byla cieczkowska , to zamiast bujac sie od adoratora do adoratora przy osiedlu wsadzalam ją szybko w samochód , wyjazd na miejsce niezapsione , i potrzeby fizjologiczne i wszelakie bieganiowogupakowe zaspokojone , powrót do domu i po zawodach . pies nie na smyczy , mogący potruchtac troche , szybciej zrobi co ma zrobic. intensywne 0,5 godz wiecej daje niz chocby godzina tuptania ze smyczą. apropos komentarzy , juz kilka razy słyszalam od panów tuptających wlasnie z psami gabarytów jamnikowych , ze tez pani sie tak chce, 2 takie wielkie psy (ze wzrostem u mnie tak średnio ) ,jak pani sobie da rade jakby co .