-
Posts
1617 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mch
-
ja mam jawza , ponad rok , moze nie jest nagminnie eksploatowane ale mysle ze wytrzymalosc jest na prawde nieporównywalna do reszty tych wynalazków . nam po ponad roku posiadania zszedl tylko sliczny napisik:evil_lol: , a talerz caly , sprawdza sie i w zimie i lecie tylko kuźwaaaaa, tonieeeeeee !! uwazajcie :eviltong: , ja musialam zdeptac pol zalewu wzywac posiłki by odnaleźć to pomaranczowe cóś.
-
wiec moze wklejka tekturkowa ? to psa nie boli w odróznieniu do dziwnych nacinan szwów itd praktykowanych coraz czesciej :mad: mój źaba po operacji (łokcia zeby bylo jasne :lol: ) mial chwiejne lewe uszko , wklejka z dziurkami dla dopływu powietrza dana na dwa tygodnie zalatwila sprawe raz na zawsze .oczywiscie tez obserwacja uszka czy nic sie tam nie dzieje wazna.
-
to preparat podawany na kark ,tak jak frontline czy fiprex. ma na celu odrobaczenie ,usuniecie pasozytów zewn. . ja podawalam klarce pomocniczo przu nuzycy , prawie dwa lata temu placilam 50 zł za jednorazową dawkę.
-
bardzo mi przykro ,biala bulinka tak czesto przewijala sie w waszych opowiastkach .
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
mch replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
oj cos sie tu wilczasto-donkowo zrobiło :razz: , dla wyrównania proporcji bardziej tradycyjnie :lol: [IMG]http://img241.imageshack.us/img241/1403/dsc03389jx2.jpg[/IMG] -
czy spotkaliscie sie z taką sytuacją stwierdzenia bebeszjozy tzn suka ma od dwóch m-cy podawany fiprex, przebywa na terenie gdzie kleszcza w zyciu nie widzialam , wczesniej nie miala zadnych zabezpieczen , 5 dni temu miala zabieg sterylizacji i dzis krwawy mocz , wizyta u weta i ten stwierdza bebeszjozę (badanie krwi) , twierdząc ze suka mogla zarazonego kleszcza zlapac np 4 m-ce temu ,a choróbsko sie odezwalo teraz gdy organizm jest osłabiony po zabiegu.
-
oooo, gratulacje :lol: , jak znajdziesz wolną chwilę i odpoczniesz napisz nam troszku jak wyglądal ten egzamin-test czy co to tam bylo , plisss
-
mój szef tez kiedys nie przepadal za psami, kiedy sie pojawila klarka i zaczął postrzegac psa jako istote czującą, ciesząca , smucącą , z całych sił chcąca nawiązac kontakt z człowiekiem . zobaczył po prostu ze psy sa fajne , a sytuacji dopełnia fakt ze moej psy szczgólnie sunia go uwielbiają , :evil_lol: nikt tak sie nie cieszy na widok szefa jak mój pies :evil_lol: , piszczy , podskakuje, jakies dzikie tance radosci wyczynia. jakby mogła nie odstepowywałaby go w pracy na krok. który facet nie poleci na taki numer :lol: .
-
[quote name='Delay']Niestety jeszcze nie próbowałyśmy z niczym "innym" - oprócz piłeczki, frisbee, czy zabawek, dlatego zastanawiałam się, czy nie będzie przypadkiem wypuszczała z pyszczka, jeśli to będzie coś nowego, coś nie związanego z zabawą - np. portfel czy gazeta. Musimy koniecznie spróbować. Zaczniemy najpierw od małych kroczków - krótkiego trzymania, oddawania do ręki - i nagroda.;)[/quote] a my próbowalismy i moja niunia bywająca ze mną w pracy przenosi w paszzy na polecenie od biurka do biurka np segregator, zszywacz, dziurkacz . jakies tam dokumenty tez przeniesie tylko sa uślinione wiec szukamy odpowiedniego modelu koszyczka ( chyba taki na święconke bedzie dobry ?) zeby papiery luzem nosila w koszyku :lol: . strasznie sie ta zabawa podoba naszemu szefowi :lol: ,serio .
-
a czy do zaliczenia psiaków w środki trwale firmy :evil_lol: konieczna jest faktura zakupu ,,towaru" znaczy piesków ? w pracy mamy dwa psy i niby mają dobrze ale jakby były ,,kosztem uzyskania przychodu " mogłoby być im jeszcze lepiej :lol:
-
eeeeee tam ,ayshe ,co ma byc to bedzie .ja tez miewam dylematy , źaba nie powinien aportowac ,powinien li i jedynie truchtac sobie ,spacerki 0,5 godzinne , pozwalajac na wiecej najprawdopdobniej wczesniej niz później powoduję większą awarie łokcia . klara nie powinna bywac na agility , w ogóle nie powinna wpadac w swoje wariactwa zakrecenia idiotyczne bo serce . i co ? bedziemy sie tak snuc w trójke noga za nogą ? wszyscy troje nieszczesliwi ? bez sensu . jakos nie ilosc sie liczy . shado pewnie nie zaznal tyle szczescia przez cale zycie ile zaznaje od kiedy jest u Ciebie . bedziecie jeszcze życ razem :evil_lol: długo i szczesliwie
-
ładnie napisane, chyba trafilas w sedno . wierze ci na słowo ,moje psy to piersze czworołapy w moim zyciu , te starsze onki które znam niestety w wieku 8-9 lat uznawane sa juz za staruszki totalne ,hołubione rzecz jasna nadal ale zwlekają je na tuptanie dookola bloku tylko :mad: . boje się starzenia moich psów , boje sie ze co bedzie sie dzialo z źaby lokciem z upływem czasu , co z klarki sercem .tym bardziej wiec ciesze sie czasem teraźniejszym . kooooocham moje psy , czasem mam ochote je zacalowac i zaprzytulac na smierc za sam fakt ze są takie kochane i guupaweee .
-
a kupilas sobie psa zeby osiedlowe pieski mialy sie z kim bawic ? czy zeby samemu miec zajecie ,pasje . dzieki pilce masz psa skoncentrowanego na jednym celu ,a nie mającego cie w glebokim powazaniu obcego futrzaka. oczywiscie pod warunkiem ze pasje te bedzies rozwijac prawdlowo, okazesz sie psu jako niezbedny element tej pileczki to czeka was super zycie. poza tym pies piszesz ma juz ponad rok , ile jeszcze moze sie pobawic z innymi psami ? zaraz wyrosnie z tego . i co potem ? bedzie tuptac bez sensu ? moja suka juz chyba kolo 1,5 roku jak miala olala psi swiat i psie zabawy . liczy sie aport ,pływanie ,cwiczenie z panią i ewentualnie wariacje z naszym drugim domowym pupilem.
-
jak najbardziej , ja bym powiedziala ze nawet pożadane . lepiej miec psa zafisiowanego na maxa na pileczce która moze sie bawic z przewodnikiem niz np : wachanie smierdzielstw po smietnikach , ucieczki do inych psów , lapanie za nogawki przechodniów i mnostwo innych rozrywek które futrzaki bez koncepcji na zywot sobie czasem wymyslaja . ty masz podstawe pracy z psem. jej zakrecenie pileczkowe , wykorzystując to, nagradzanie pileczką za poprawne wykonywanie polecen itd budujesz dodatkową więź miedzy wami . dziewczynka jest juz duza wiec pora pracowac :lol:
-
ograniczenie pileczki ? nie jestes zadowolona ze masz maniaka aportowania ??? toż to klucz do sukcesu wychowawczego,szkoleniowego i jakiego tam jeszcze .
-
kazdy szkoleniowiec marzy o zaangazowanych na maxa kursantach , kazdy kursant powinien marzyc pewnie o takim szkoleniowcu jak ayshe. fakt zycie z psem, praca z nim powinno byc sposobem na zycie ,na zycie ale takie które zostaje nam poza tym co musimy czyli praca zawodowa i jakas odrobina zycia prywatnego . ale abstra***ąc od tego co z Shado ?? kibicuje mu od początku mocno bardzo . napiszesz ayshe jak przetrawisz w sobie żal i złosc ? bardzo prosimy
-
to zebysmy juz odeszli od rudokiarowej sprawy chcialam sie ja pozalic . moze mnie ktos zrozumie . zdawalismy z źaba taki wewn.egzaminik wczoraj PT . czemu to co bylam pewna poszlo srednio a to czego sie obawialam dobrze ? w sumie jeden problem mam ,moze jakas litosciwa dusza wspomoze . źaba cwiczy na pileczke ,tzn kocha pileczki strasznie i po chwili zabawy doszlismy do tego ze m.in.oczywiscie calą zetke na smyczy i bez- robimy w stanie ekscytacji ,który objawia sie przyklejeniem do kolana , zadartą głową , wygodne to nie jest ,ale wygląda dobrze . na swoją kolej czekalismy z boku , przyjmijmy jakies 15 minut , gdy szly poprzednie pary ,potem źaba był odłozony na siad i odłozony na waruj i wziął i zgasł :placz: i szedł ot tak o sobie szedł. . raczej nie próbowalam w drodze z odłozenia do miejsca zaczecia zetki go budzic , choc moze moglam jakos ,ale to dojscie tez jest oceniane ? czy moglam choc sekunde cos szepnąc ,nie wiem uciec na dwa kroki , jakos rozbawic ? no ale doszlismy jak bóg przykazal ,zaczelismy i źaba obudzil sie gdzies dopiero w bieganiu na smyczy i wyglądalo to jak do tej pory . jakbysmy poszli pierwsi w tej parze chociaz to mialabym szanse go rozbawic chwile wczesniej ,ryzykowalabym oczywiscie ze na dojsciu do zetki owinąłby mi sie dookola kostki z jekiem radosci :evil_lol: zapraszając do zabawy . moze jakis koncept ? jak utrzymac stan radosnego uniesienia psiego troszke dłuzej ? mimo ze pomiedzy ze tak powiem trzeba siedziec grzecznie ? omówienie testu bedziemy mieli za tydzien pewnie wiec podpytam czy moglam itd ale jak ćwiczyc , by nie gasło mi niunio ?
-
tu ja akurat nie dążylam do okreslania kto traci ,kto zyskuje ,etyka hodowlana itd. ja raczej hmmm , tak mysle co kiedy mozna jakby sprawdzic . oczywiste ze nikt nikomu nie zgwarantuje championa, a szkolenie i praca z psem wydaje mi sie tak oczywistym ze nawet o tym nie wspominam. inna bajka ze emocje biorą pewnie czasem góre i co niektórym zwlaszcza jak nie mają nic zgwarantowane w umowie ,bądź takowej nie posiadają głupio cos mówic , baaa nawet informowac hodowce o jakichs tam wadkach. choc ostatnio a wiem ze tak bylo na pewno z takiej sobie tam hodowli szczeniakowi nie zeszło zadne jąderko , hodowca choc szczeniak kupowany byl ,,na gębe" i tylko do kochania z miejsca zaproponowal wymiane ,,na lepszy model" lub zwrot połowy pieniędzy .
-
ja rozumiem i moje dywagacje maja taki ot teoretyczny cel . sama z cala swiadomoscia za i przeciw wzielam sobie źabe z tyłozgryzem :lol: . a jajeczka były na miejscu oba piękne.:evil_lol: i po prostu jedyne co mamy inaczej to koziolek musi byc okreslonego kształtu (taki jak gappaya) . tylko chodzi mi o to ze jak zglasza sie do hodowcy potencjalny nabywca i od razu okresla ze chce z psem robic to a to , bawic sie w wystawy np ,to w takim przypadku ten zgryzik szczeniecy hodowca winien obejrzec milion trzy razy dokladnie ,baa,nawet poprosic o rzucenie okiem np innego hodowcy dla upewnienia sie ,by choc te wade która uwidacznia sie tak wczesnie ominąć.
-
czyli biorąc pod uwagę ten przypadek mozemy w miare rozsądnie przyjąć ze albo jest od razu i w chwili przekazywania najczestszego do nowego wlasciciela (8 tyg) jest juz widoczny ,albo raz na milion mogą sie zdarzyc takie anomalia juz pod koniec wymiany zębów . a jąderka ? do jakiego czasu nie powinno nic niepokoić ? aaa i jeszcze spróbuje wykorzystac waszą wiedzę i doświadczenie , czy zauwazyłyscie skorelowanie tyłozgryzu z jakąś inną wadą , czy np wnętrostwo wystąpiło z czyms tam ? no teoretyzuje ,wiem ze chyba nie ma reguł ,ale ze np pies który ma tyłozgryz ma czesto buuuu ,nie wiem miekie ucho ,a wnętry chorą trzustke czy cos w tym stylu ?
-
dziekuję bardzo za wyjasnienie, pytalam tak łopatologicznie ,poniewaz wazna byla dla mnie kwestia czy jesli nabywca szczeniolsa zapowiada o swoich planach wystawowych , ze to go bedzie krecic interesowac itd , to jesli hodowca wybiera mu malucha z tyłozgryzem czyni to swiadomie licząc ze sie uda , albo nieswiadomie -co moze wynikac z niewiedzy ze taka wada istnieje , z nieumiejetnosci dostrzezenia. wiem napiszecie ze nabywca tez ma oczy itd ale wiekszej wiedzy wymagamy od hodowcy :lol: . dzięki jeszcze raz za informacje , oczywiscie wiem ze i jąderka i kpl uzebienia ze to wychodzi później i moze zweryfikowac plany nabywcy.
-
czyli albo jest od razu i w wieku 8 tygodni hodowca powinien to wychwycic , albo pojawia sie stopniowo po zmianie zebów , czyli w wieku hmmm ok 6 m-cy ? (jesu calkiem niedawno źaba zabkowal a ja juz nie pamietam do kiedy pies zmienia kpl uzebienia) czy po prostu wtedy sie tylko moze pogłebic ? jesli wiec ktos zauwaza u szczeniaka tyłozgryz u szczeniaka w wieku np 4 m-cy to wielce prawodpodobnym jest ze byl on i miesiac wczesniej , i dwa miesiace tez ?
-
sawa , ayshe was zapytam jako najbardziej doswiadczonych życiowo-onkowo :lol: ,czy w momencie gdy wiekoszosc onków trafia do nowych wlascicieli czyli okolo 8-ego tygodnia zycia wada zwana tyłozgryzem jest juz zauwazalna ? a raczej czy powinna byc wychwycona przez hodowce ? czy jest na tyle widoczna u takiego malucha ? czy wada rozwija sie jakos róznie w czasie i dopiero np nie wiem 10-12 tydzien zycia sie pojawia ?
-
psy uczą pokory , pokory wobec tego co inne, choc swietnie uprządkowane . ja sie tez uczę ,cały czas, na razie jestem na etapie fascynacji dorastaniem źaby , jego układami z niuską , ich zmianą w czasie . juz wiem kiedy on odchyli głowe lekko w bok i zblizy ją do podłoża :evil_lol:
-
no kochana niby masz racje ale tu tych iglaków jest z pińcet :evil_lol: , ale juz szefostwo widzialo ze to nie taka tragedia ,bo moja źaba pięknie popisowo na oczach bossa na reprezentacyjnym trawniczku :evil_lol: podnosi noge i sika koło czegos iglastego , po prostu nie zawsze trafia w drzewko . ten argument uzyli kiedys i nie ma w tej chwili jakiejs dzikiej fobii w tym temacie , kopeczki sa i centralnie na środku pięknego trawnika i komus sie wdepło jak łazil kij wie po co po trawie ,jakies psie resztki piłki centralnie przed drzwiami wejsciowymi itp gadżety są na porządku dziennym. wiec niby wszyscy rozumieją z czym sie wiąże pse zycie.