-
Posts
1257 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ara
-
Pewnie że z Arią :D A w Warszawie pewnie też się w końcu złapiemy :wink:
-
To ja Cię w tym Sopocie dorwę... :wink: Wycałuj moją sunieczkę kieszonkową od trzymającej kciuki ciotki :D
-
Ja już miałam przyjemność zejść z ringu przed oceną drugiej suki... nie było nawet porównania w ruchu że o statyce nie wspomnę... Na następnej wystawie też trafiłam super, usłyszałam że "mam sobie stanąć przy numerku" a że jakoś nie skojarzyłam tego z ustawieniem się do oceny... no cóż nie wiem z czego mam opis bo suczydło raczej lewej strony mi się trzymało więc chyba za dobrze jej nikt nie widział. Dobrze chociaż że blisko było, gdybym takie ufiaste opisy miała wieźć kilkaset kilometrów to chyba by mnie krew po drodze zalała... Pozdrawiam, właścicielka "suczki delikatnej budowy" :o
-
A może mi ktoś wyjaśnić od której strony ta ustawa jest ok bez rozszerzenia listy??? Bo najwięszym problemem są pitobodobne, chociażby przykład z zeszłego tygodnia... rozmnażaczka takowych "wyprasza" mnie z chodnika bo jej psy awantury mogą narobić, niby były na smyczy ale nawet jak pojedyńczo z nimi chodzi potrafią "się wyrwać". Że już nie wspomnę o psach które nie gustują w zabawach z innymi psami a jedynym sposobem na zapewnienie im odpowiedniej dawki ruchu jest aportowanie... A wracając do polityków... podobno istnieje jakieś "kółko przyjaciół zwierząt", bodajże w sejmie, wie ktoś może co oni są i z czym ich się je?
-
[quote name='LAZY']To z której to strony można ugryżc? Przecież jak ktos nabywal psa keidys i tne pies nei by na liscie to teraz czeka go masakra na ktora sie nie godzil! I to ejst neisprawiedliwe...A sam fakt wyzbywania sie psa???[/quote] Ja też myślałam nad ugryzieniem tego. Już mniej więcej napisałam w innym topicu więc wkleję "Listy protestacyjne ok ale co ze źródłem tego zamieszania? Tak sobie myślę że trzeba robić jakieś akcje informacyjne, dawać płatne ogłoszenia czy cóś... Tak długo jak ludzie będą żyć w ciemnocie i reagować wrogo (często ze strachu) na psy a nie durnych właścicieli problem będzie nawet jeżeli teraz uda się coś z tym zrobić. Wiecie jakie oczy robili moi sąsiedzi słysząc że psy hodowlane są poddawane testom psychicznym??? I że od dawna wszystkie szczenięta dostają rodowód a te niby ente z miotu to zwykłe kundle??? Za chwilę kolejne oszołomy będą w ten sposób pozyskiwać "ciemnych" wyborców, może spróbujemy zmniejszyć ich ilość?"
-
Nieagresywny podwójny handling to np cmokanie mojego męża do własnego dziecka... na które Aria również zareaguje... Chociaż nam tak na prawdę wystarczy podjechanie z wózkiem :wink:
-
[quote name='calessandra']Dogomaniak a sądzisz, że takie idiotyzmy to usłyszysz tylko od hodowcy on? Prawda jest taka, że na ulicy bardzo mało jest on-ów za to na pęczki wilczurów. Te psy są popularne a dzięki temu rozmnażane bez ładu i pomyślunku, ale tak się dzieje u każdej modnej rasy.[/quote] Czyli hodowca ONów i rozmnażacz to prawie samo :o Rozmnażane bez ładu i składu i dlatego takie jazgotliwe? I co ciekawe większość "wilczurów" które spotykam na ulicy zachowuje się lepiej niż te rodowodowe ONy na wystawach... :roll: Chyba nie będę więcej w ten temat wchodzić bo jestem za chwilę stwierdzę że psy rasopodobne są zdrowsze psychicznie niż rodowodowe :shock: :shocked!: :crazyeye:
-
[quote name='calessandra']No właśnie inne rasy też są kłusakami, a nie biegają !! I tu jest błąd, wystawa powinna sprawdzić nie tylko zewnętrzny wygląd psa, ale jego budowę anatomiczną i kondycję. Inaczej pies się rusza w skróconym kłusiku przez 30 sekund a inaczej biegając wyciągniętym kłusem przez 20 minut. Tylko taka ocena pozwala zweryfikować ruch psa, jego budowę i wytrzymałość.[/quote] Ciekawe... mam suczkę po wypadku, z całą pewnością nie jest w pełni sprawna ale 10-15 minut będzie pięknie kłusować "bez oznak zmęczenia"... Ale takiego latania za piłką jakie funduję swojej dobermance wytrzyma max. 30 minut... zakładam więc że piłka jest bardziej męcząca... Swoją drogą miałam nieprzyjemnoś być oceniana przez sędziego od owczarków i publicznie nie zacytuję swoich własnych słów po zejściu z ringu. Maratńczykiem nie jestem i więcej do takiego nie pojadę.
-
Korzystając z okazji dziękuję osobom które wystawiały swoje ONy w Legionowie w 2002r... mój mąż po zobaczeniu uwiązanych, jazgoczących na wszystko psów i tych szopek na i przy ringu oświadczył że "nigdy sobie czegoś takiego nie kupi"... chociaż wcześniej mu się podobały. A swoją drogą kto normalny i jeszcze nie będący jeszcze fanatykiem tej rasy (dla mnie fanatyk=osoba która już miała psa danej rasy) kupi od Was psa po zobaczeniu tego co się dzieje na wystawie? A może idealny właściciel dla Waszych szczeniąt musi lubić przepychanki itp? Jeżeli tak jest to hodowcy innych ras w sumie powinni być Wam wdzięczni że tą grupę ludzi sobie rezerwujecie 8)
-
[quote name='asher'][b][b]Ara[/b], choc strasznie mi się dogi podobają, i pewnie widząc Halucynację roztopię się jak masełko, to jednak póki co zadozienie mi nie grozi. Więc jestem względnie bezpieczna :wink:[/quote] Hihi... ja też tak myślałam...
-
Doddy, nie wiem gdzie mieszka Beata ale do Moniki to ja piechotą chodzę :wink: A szczeniaczki jeszcze w tym roku się szykują... Swoją drogą to chętnie bym się na jakiś spacerek wybrała tylko że mąż coś ostatnio dużo pracuje :cry:
-
Hmmm... Jakby Ci to powiedzieć... To co piszesz brzmi fajnie i logicznie... i sprawdziłoby się gdyby Twoje dziecko nie musiało przejść przez raczkowanie i naukę chodzenia i jeszcze mogłoby myśleć jak 7 latek. Nie wiem jak energicznego masz psiaka i ile "przeszkód" dla dziecka w mieszkaniu ale zazwyczaj zaczynający się poruszać maluch wymusza na nas gimnastykę która może być uznawana przez psiaka jako zachęta do zabawy :wink: A taki ledwo trzymający się na nogach brzdąc jest podatny nawet na tyćnięcie nosem i żadnego wskakiwania tu nie trzeba... Zanim się obejrzysz będzie miał swoje zabawki i psiak może mieć problem z odróżnieniem która piłka jest jego... A 15 miesięczny maluch potrafi "namawiać" swojego ukochanego pieska (w moim przypadku dobermankę) do zabawy w przepychanki :o Takie małe wychowane z psem stworzonko nie ma za grosz instynktu samozachowawczego i dobrze żeby chociaż pies wiedział jak sie zachować...
-
KORONA, cieszę się że kubek jednak przeżył :D to na sumieniu mamy nie jego życie ale zdrowie :wink:
-
[quote name='asher'][quote name='KORONA']Szkoda że ze psaceru wyszły nici. Mogłobyc fajnie... Ale mam nadzieje, że jeszcze KIEDYŚ wypali.[/quote] No nie wiem... W świetle tego co zostało napisane w poprzednim poście... :hmmmm: [b]Kobieto_o_skomplikowanym_nicku[/b], a na długo wam ta monotematyczność została? :wink:[/quote] Asher, to ja [b]ara[/b] chiba widać? Zawsze to krócej... A monotematyczność trzyma mnie już od 2 marca a mojego męża od 11-go... a najgorsze jest to że ów stan sie pogłębia... aktualnie wyobrażamy sobie jakby wyglądały razem mała MIXturka, średnia dobeczka i duża dożynka... w owe rozważania zaangażowaliśmy pana ze sklepu dla zwierząt, sąsiadów, rodzinkę i każdego kto się napatoczy...
-
Asher, nie popełniaj tego błędu!!! Ja Halucypkę już poznałam ze skutkiem tragicznym dla wielu osób :wink: Z tydzień później napadliśmy Monikę we trójkę i biedna Ciuka się opędzić nie mogła... skończyło się to tragiczną śmiercią kubka... i naszą monotematycznością :lol:
-
Hmmm... a może i ja bym się z suczydłem skusiła?
-
Wiesz Asica, ja takich zmutowanych przypadków spotkałam już sporo. I co ciekawe najczęściej mi się zdarzało przy spacerach na smyczy... niektórym widocznie się wydaje że jak kulturnie psa prowadzisz to mogą na Tobie się z jakiś kompleksów leczyć :evil:
-
Dobrze jest też nauczyć psa że od zabaw są spacery. Nie będziesz miała problemu z możliwością "staranowania" zaczynającego raczkować czy chodzić malucha przez rozbrykanego psiaka. Oczywiście musisz mu to wynagrodzić na spacerkach...
-
Ależ ja bardzo dobrze wiem o co mi chodzi :lol: Na ostatnich spacerach olewa drugą sukę z którą wyrażnie chce się bawić w domu (to widać i czasami nawet słychać) i to tak mi się średnio podoba. I zastanawiam się na ile to wynika z aury i utrudnionego poruszania się mojej staruszki. A do tej pory zabawy już poznanymi psami uwielbiała i problem był tylko w przełamaniu pierwszych lodów. Pomijając utrudnienie dla mnie to chyba lepiej żeby poznała kilka fajnych psiaków i normalnie mijała się z innymi niż miałaby omijać wszystkie w sposób wymuszony?
-
A ja ostatnio zrobiłam inaczej niż zwykle. Zamiast kombinować z suką luzem (a tak jest dużo lepiej) trzymałam ją na smyczy, drugą sukę puściłam do pieska i wyobraź sobie jego poszczekiwanie zniosła dzielnie a był tylko 2-3 metry od niej. I byłam bardzo zaskoczona efektem. A tak szczerze mówiąc to tak zakombinowałam bo był środek dnie i bałam się że ktoś mi z jakimś innym psem jeszcze się pojawi. Ale dzisiaj zauważyłam coś co mi się wcale nie spodobało... moja suka nie chciała za cholerę bawić się z drugą! Uparła się że chce piłkę i ewentualnie latała do niej na "szukaj". I nie wiem czy zlitowała się nad cokolwiek nieruchawym, ukrytym pod sniegiem maleństwem czy wychodzą skutki uboczne koncentrowania na sobie...
-
[quote name='asher'][quote name='ara']Ascher! A może to ten głód??? Bo jak ją barowałaś mogła sobie to skojarzyć i koniec końców wykombinować że takie zachowanie=jedzonko :roll: (...) a może Sabina również miała jakieś złe wspomnienia i znając je mogłabyś przewidzieć że głodna Sabina=zła Sabina? (...) Może Sabina miała jakieś negatywne skojarzenia głodu z psami... a może barowanie dało odwrotny efekt?[/quote] masz na mysli to, ze ona kojarzy sobie, ze to jedzonko, ktore dostawala podczas barowania, to tak naprawde jest lup, ktory ona sobie "wywalczyla" od innego psa? :hmmmm: to mi akurat nie przyszlo do glowy... nie wiem, czy takie skojarzenie jest w ogole mozliwe, ale jesli, to kto wie? [/quote] Skojarzenia są możliwe bardzo różne jeżeli coś wzbudza w psie nadmierne zainteresowanie. A może właściwsze byłoby stwierdzenie że pies mając do czegoś "ciągoty" wykorzystuje każdy nasz błąd, każdą zbyt nerwową próbę odwrócenia jego uwagi i każde niepewne działanie? I tak jak piszesz, różne działania i okoliczności towarzyszące mogły te skłonnośći wzmacniać. A próbowałaś może w jakiś sposób nagradzać ją za grzeczną zabawę? Ja dla mojej zarezerwowałam ganianie się ze mną a jednocześnie właściciel drugiego psa odwoływał swojego i dawało to niezły efekt. Tak się teraz zastanawiam czy to nie była kwestia umiejętnego zakończenia zabawy? U mojej czasami odnosiłam wrażenie że ona karci psa za "samowolne oddalenie się" a okazywało się że drugi pies np. chciał się wysikać i ładnie bawiły się dalej... A może to rzeczywiście hormony. Chociaż moja pierwsza suka przez prawie całe życie była okazem zdrowia a i tak kusiły ją podobne zachowania.
-
Ascher! A może to ten głód??? Bo jak ją barowałaś mogła sobie to skojarzyć i koniec końców wykombinować że takie zachowanie=jedzonko :roll: Ja np. wiem że moja mała jest wybitnie nadpobudliwa przy sensacjach (i wiem że to nie tylko złe samopoczucie ale też negatywne skojarzenie takiego stanu z psami) a może Sabina również miała jakieś złe wspomnienia i znając je mogłabyś przewidzieć że głodna Sabina=zła Sabina? Chyba trochę mi się zaczyna gmatwać. Jeszcze raz spróbuję. Może Sabina miała jakieś negatywne skojarzenia głodu z psami... a może barowanie dało odwrotny efekt? Ja w żaden sposób nie twierdzę że coś robiłaś źle ale może w połączeniu z nieznaną przeszłością Sabiny dało odwrotny efekt? Aż z wrażenia po raz kolejny przeczytałam Twój post i myślę że to jednak ten głód... zobacz, pół roku u Ciebie i incydent na głodno. A później spokój do kolejnego głodu...
-
Hmmm... jeżeli dobrze zrozumiałam to ona nie atakowała od samego początku? Bo pierwszy raz zaatakowała w sierpniu a masz ją koło roku... A jak było wcześniej?
-
[quote name='"asher"'][quote name='ara'] a jesli chodzi o przerywanie zabawy w odpowiedniem momencie - trudnosc polega na tym, ze nie ma tu okreslonego schematu. zmiana zachowania mojej Sabiny moze nastapic juz po kilku sekundach, a innym razem dopiero po kilku minutach, moze tez nie nastapic wcale... :roll: a jesli juz nastepuje, to blyskawicznie - doslownie w ulamku sekundy niewinne harce zmieniaja sie w wyrazne prowokowanie suczki :-?[/quote] A jest w tym jakiś system? Szybciej jej się "nudzą" suczki które wolą się ganiać albo te preferujące "mietlenie się" w miejscu? A może nawet reakcja na jedną sukę może w zależności od dnia bardzo się różnić? Jedna z moich suk lubiła ganiać sie tylko na początku spacerów. Ale jak spotykałyśmy innego psa jak już się wybiegała to preferowała te mietlące sie a na te biegające zaczynała po dość krótkim czasie powarkiwać... Może i u Sabiny coś takiego się znajdzie?