-
Posts
1257 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ara
-
Moja Aria odżywiała się intensywnie chlebkiem dla ptaków. Na początku odganiałam ją, odchodziłam kawałek i znowu wracałam w tym kierunku. Jak widziałam że przyśpiesza w kierunku stołówki wołałam ją i wyciągałam ukochaną piłeczkę i rzucałam aż opuściliśmy okolice pokusy. Później od czasu do czasu dawałam żarełko, później przede wszystkim żareło a teraz problemu nie ma chociaż jak namierzę jakieś mięsiwo którego mimo pokusu nie spróbuje nagradzam ją za dzielność.
-
To może zacznę od problemów wychowawczych :D suczka generalnie jest grzeczna, wystarczy ją rano trochę wybiegać. Długo nie była w stanie mijać osób "woniejących procentowymi perfumami" ale przypadkiem zawiany sąsiad pokazał jej się z dobrej strony i nawet to mamy z głowy. Chociaż i tak nie jestem pewna czy był to do końca problem wychowawczy :wink: W domu ja stoję najwyżej, później duży pańcio, mały pańcio, ona i dalej dwie suki. Na spacerku rodzinnym to mały pańcio jest w centrum jej uwagi i bardzo go pilnuje. I właśnie sobie uświadomiłam że chyba jednak mały pańcio może być wyżej niż duży bo w domu zdarza jej się stawaniem między nimi ograniczać zabawy :roll: Ale tak czy inaczej słucha wszystkich ludzkich członków stada. Nieposłuszeństwa jako takiego nie okazuje, wręcz przeciwnie, widać że bardzo się stara nad sobą panować. Wyjątek to sensacje żołądkowe, wtedy jest bardzo rozdrażniona ale też już na początku spaceru wiem że muszę bardziej uważać. Szkolenie indywidualne zaczęłyśmy w grudniu, niestety na razie musiałyśmy zrezygnować po natrafieniu na szkło a teraz przyplątało nam się zapalenie nerek :cry: będziemy kontynuować po powrocie do zdrowia a na razie chodzimy na spacery częściej ale na krótko. Konflikty z innymi psami zdarzały się często, najgorsze były jak wynajmowaliśmy domy pod Warszawą, po prostu nie dało się wyjść żeby nie trafić na przynajmniej jednego "jazgota" który podbiegał, poujadał i uciekał... Ponadto w wieku szczenięcym miała w domu "towarzystwo" suki, która miała halucynacje, i łapała zębami "coś" (wyglądało to jak łapanie much) i zdarzało się że trafiała na jakiś żywy obiekt w tym kilka razy na nią... O pogryzieniach już pisałam, trafiły się trzy i wszystkie na smyczy. Chyba najbardziej reaguje na psy małe i/lub kudłate... Chociaż jednym z tych psów z którymi się bawiła to była właśnie mała suczka. Dużo zależy od stopnia zainteresowania nią drugiego psa. Im bardziej pies zwraca na nią uwagę tym mniej jej się to podoba. Chyba że właściciel wyrazi zgodę żeby ją puścić to po pierwszych "szturmach" robi się coś na pograniczu zabawy... po takim kontakcie o ile nie trafi na jakiegoś szczekacza nawet na smyczy potrafi inne psy prawie zignorować. Popatrzy, ewentualnie pokłusuje w miejscu ale nawet nie szczeknie czy nie poleci na 5 m.
-
A ja miałam do Bydgoszczy jechać... teraz cieszę się że nic mi z tego nie wyszło bo ja zawsze z dzieckiem jeżdżę. Mam nadzieję że u nikogo objawy nie wystąpiły?
-
Bardzo chętnie :D Co prawda prosiłabym o jakiś zestaw pytań pomocniczych bo mam talent do skrótów myślowych i zdarza mi się namieszać :wink: Jeżeli jest bez smyczy a inny pies jest na smyczy lub po prostu ją ignoruje można ją zająć czymkolwiek (dowolna komenda lub zabawa) jezeli pies jest chociaż 10m od niej. Jeżeli pies jest na smyczy ale ciągnie w jej kierunku musi to być chociaż 15 m i od tej granicy jest w stanie znieść nawe oszczekiwanie. Z kolei psa który do niej podbiegnie pogoni ale jeżeli pies zrobi w tył zwrot nagle staje się "odwoływalna"... Zdarzyło się że do pieska którego oszczekiwała podleciała suczka i zaczeli się bawić i tak rozrywkowo ją to nastroiło że ciężko jej było się z nimi rozstać. Ale pojedyńczo nie jest już tak różowo. Zdarzyło jej się nawet powąchać grzecznie z inną suką na smyczy ale tamta też była spokojnie podprowadzona. Na psy podbiegające luzem kiedy jest na smyczy reaguje bardzo agresywnie i tu już ostro używa zębów ale myślę że też jest to efekt między innymi odparcia ataku stafficzki, suki która uciekła komuś z ogródka i kundelki sąsiadów.
-
Szkoda takiej dyskusji. Więc może dodam kolejny przypadek do rozważań. Suczka, dobermanka, 2 lata, na pierwszy rzut oka problem z agresją do psów... generalnie bardzo chętna do współpracy. Rada jednego szkoleniowca - oswajanie z obecnością innych psów na łańcuszku. Luzem dużo lepiej niż na smyczy, potrafi się bawić jeżeli jest więcej niż jeden pies.
-
Nie, nie jest ok. ale zapłaciłam podobno za "opiekę weterynaryjną"... W tej chwili jeżeli miałabym brać ze schroniska zwierzaka to tylko za ową złotówkę i galopem do mojego weta i przynajmniej wiedziałabym za co płacę. Chyba że coś by się zmieniło to jak pisałam za zwierzę zdrowe albo nawet chore ale z rzetelną informacją na co mogę zapłacić i 200.
-
Sory, mogłabym zapłacić i 200 gdyby schronisko dawało gwarancję że zwierzęta są wydawane zdrowe... ale mi się trafił chory na tyfus kotek z którym zgodnie z zaleceniem schroniskowego weta miałam iść na szczepienie za dwa tygodnie (żył dwa dni a mój najbliższy wet uznał za niemożliwe "niezauważenie" tak zaawansowanej choroby) i pies z nosówką. Kota i tak bym wzięła, tyle tylko że od razu byłby leczony i może by przeżył a na tamtego psa niestety bym się jednak nie zdecydowała... Tak czy inaczej, krzyczenie sobie więcej niż symboliczną zł. za zwierzęta których faktyczny stan zdrowia się ukrywa uważam za przegięcie...
-
Korona, a może spróbuj sobie przypomnieć gdzie ten strach się zaczął? Bo na spacerach na początku się nie bała, prawda?
-
a mi się podoba "ruch z tendencją do galopowania" :wink:
-
Naraziłaś mi się Milena :wink: [quote] stratowalam w grupie starszej jak JH dopiero rozpoczynal sie w Polsce[/quote] Jak mogłaś milczeć na ten temat :D
-
A może ktoś chodzi na spacerki z dwoma intensywnie bawiącymi się psami płci dowolnej? Bo moja mała musi widzieć że psy się bawią... inaczej podejrzewa je o niecne zamiary w stylu zakoszenia zabawki... Najchętniej na Mokotowie lub Ursynowie?
-
Insomnia, spacer powinien być dla psa. Jeżeli zajmujesz się przede wszystkim nim to sam szybko łapie o co chodzi. Gorzej jeżeli ktoś woli pogadać z sąsiadami czy puszczać go z innym psem aż mu się zabawa znudzi... później do domku bo pańszczyzna odbębniona. Mój mąz na wieczornym spacerku zajmował się papieroskiem, suka sobą i coraz bardziej się od niego oddalała... a ta sama suka ze mną bawi się w chodzenie przy nodze a później oczekuje w nagrodę wspólnej zabawy piłeczką. I nawet do głowy jej nie przyjdzie do kogoś latać.
-
To jeszcze przydałoby się żeby napisała coś łapiąca za słówko :wink: Dla mnie znaczące jest zdanie nie "wiekowych" ale rozsądnych osób... a wszystko wskazuje na to że Ty Shanny zaliczasz się właśnie do tych drugich...
-
Gwarku, masz sporo racji... ale Gdyby ludzie mogli tak wybierać to pewnie ras obronnych nikt by nie wyhodował... Ja od lat mam dobermany a i tak staram się unikać sytuacji w których mogłyby się w tym kierunku wykazywać. Ale mam też taką bardzo przerośniętą "papillonkę" i nawet ona potrafi odstraszać... zdarzyło się że pięknie zawarczała na podpitego natręta i sobie grzecznie odszedł. Ale wtedy siedziała ze mną na ławce, może myślał że ona taka duża...
-
Gwarku, a co byś powiedziała gdyby ów facet niemal wchodząc na Twoją koleżankę jeszcze energicznie wymachiwał kończynami i ją trącił (prawnie to się chyba nazywa naruszeniem nietykalności...) a pies uznałby to za czynną napaść i go obezwładnił?
-
Domyślam się że żadna z osób tak pragnących decydować co jest zagrożeniem nie miała przyjemności zostać zaatakowana zza drzewa? Ja takową miałam i bardzo się cieszę że moja suka sama oceniła sytuację. Niestety jako przewodnicy stada pod tym względem jesteśmy do niczego i takich zagrożeń nie wyczuwamy odpowiednio wcześnie. Życzę więcej wyobraźni.
-
Fuka, nie zgadzam się z Tobą tylko w jednej kwestii Doskonale pamiętam moje cielęce lata kiedy temperamentna dobermanka uczyła mnie co to jest pies i z czym to się je... i wątpię czy ktokolwiek może powiedzieć że w jego "psiej" karierze żadne problemy czy wpadki się nie trafiały. Zdarzyło mi się nie tak dawno nawet zasięgnąć porady w sprawie jednej z moich suk ale do głowy mi nie przyszło ukrywanie jakichkolwiek faktów! I uwierz mi że też się dobrze nie czułam w takiej sytuacji. A co do Gosi... każdy kij ma dwa końce. Sporo tu się pojawiło głosów bezkrytycznie wspierających Insomnię. A mi się wydaje że przez taki poparcie może doprowadzić do większych problemów, szczególnie w przypadku psa który o ile dobrze zrozumiałam do stwarzania takowych ma predyspozycje. Pomijając więc etyczność lub jej brak, może niektórym osobom otworzy to oczy i dołączą do grona namawiających Insomnię do pracy z psem i to będzie chyba najlepsza pomoc.
-
Fuka, napisałaś Insomnia w tym temacie twierdzi że jej podstawowym problemem jest sąsiadka... zauważyłaś to chyba? I oczekuje poparcia a na wypowiedzi które jej nie pasują reaguje, powiedzmy niemiło. Więcej, domaga się "wyniesienia" z "jej" tematu... Nie wiem czy czytujesz "wychowanie i szkolenie" ale tam Insomnia sporo pisze... i chyba nikt tu nie chce jej osaczać ale też jeżeli ktoś jednocześnie pisze w jednym miejscu że sąsiadka jest taka czy siaka i się czepia a w drugim prosi o pomoc bo pies wyje to coś tu jest nie tak. Ja na przykład chętnie coś poradzę/doradzę każdemu, jeżeli oczywiście będę w stanie ale jeżeli ktoś będzie szczery i nie będzie na każdym kroku próbował wprowadzić mnie w błąd. Więc ja Ciebie zapytam- czy uważasz że takie zachowanie jest w porządku? Czy takie udawanie że wszystko jest w ok doprowadzi do czegoś dobrego? Ja nie wiem co Insomnia usłyszała od zoopsychologa ale jak czytam o coraz to innych sposobach Insomni to obawiam się że jej pies o konsekwencji za dużo nie wie. Czego efekty zapewne widać.
-
Na pewno nie bo tego doktora pamiętam. Coś po mnie chodzi Małkowski, Małecki ale ręki sobie uciąć nie dam...
-
A ja polecam Dorotę Zalewską, przyjmuje w Babicach, ul Ożarowska chyba 9. Super podejście i duża wiedza, o chorobie jednej z moich suk po jednorazowym obejrzeniu powiedziała mi więcej niż zespół weterynarzy z SGGW po 10 dniowej obserwacji. Dodatkowo bardzo elastyczna osoba, jeżeli pies źle reaguje na "książkową" terapię zmienia leczenie na niekonwencjonalne. Jeżdżę do niej z Mokotowa... Co do Elwetu to pracował tam kiedyś doktor na M... może ktoś z pacjentów Elwetu pamięta nazwisko? Super poskładał mi sukę po wypadku i zrobił to po kosztach. Teraz z tego co wiem ma swój gabinet w Izabelinie. Też polecam. Postaram się wydębić od kogoś namiary.
-
Oj, ja też nie miałam zamiaru wprowadzać zamieszania... tylko tak mnie to zaskoczyło że nie wytrzymałam :oops:
-
Baskomaniaku, na jakich wystawach Ty bywasz??? Bo mi już parę razy się zdarzyło na ringu milczących dobków słuchać owczarków... Insomnia, nie przesadzasz trochę? Każda rasa ma inne "potrzeby wychowawcze" ale Ty zaczynasz to wyolbrzymiać. Ja odnoszę wrażenie że Ty ogólnie jesteś nastawiona na anty do osób które mają inne zdanie niż byś sobie życzyła... Znam wiele osób mających problemy z psami i też tłumaczą to "taką rasą". A hodowcom często wygodniej jest twierdzić że wszystko jest ok i piesek danej rasy taki powinien być niż przyznać że z ich hodowli wyszło szczenię np.nadpobudliwe...
-
Ja też czekam na te finały... Milena, czy to TY? Jak tak to czekam na obiecanego maila :D
-
Insomnia, więc życzę Ci żeby w nowym roku Twoje psy były tak grzeczne jak najgrzeczniejsze w moim :D Mój upierdliwy sąsiad z bezradności podjął "męską" decyzję i się wyprowadza! Ach! Życie jest piękne!