-
Posts
2030 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eruane
-
Odpowiedź, skąd te zmiany, może być prosta - wierni są wszędzie :p Na dogomanii moze też. Na gg nic nie dostałam niestety. Dobrze, że masz kontakt z Kariną - będzie łatwiejpociągnąć sprawę. A co z tym kozłem, który ledwo trzymał się na nogach? Moge się założyć, że te zwierzęta z Chorzowa to dary. Konie też ponoć w prezencie dostał. Szkoda słów. Co się komu nie przyda, to do Kałkowa...
-
Przepiękny pies. I tyle wycierpiał. Oby jak najszybciej ktoś go pokochał i zapewnił mu dach nad głową juz tak na zawsze. Oczarował mnie, naprawdę. :loveu:
-
[quote name='kaLOlina']no wlasnie....ja z rozmowy wnioskuje ze p.Mariola jest zdecydowana-a ze ma juz wyjazd zaplanowany oplacony obiecany TZtowi...to chyba nie przestepstwo??[/quote] A czy p. Mariola podała Ci konkretną datę powrotu / możliwego odbioru Murata?
-
Z transportem do Częstochowy nie byłoby, jak sądzę, problemu, ale pewnie w niedzielę (Murat miał wrócić w sobote, czyli dziś i nikt nie chciał go u siebie przechować). Tym bardziej, że Gem zaoferował pomoc. Ale mam wątpliwości co do tego, czy oby na pewno p. Mariola jest zdecydowana na 100%. Zaproponowała ponoć, żeby szukać domu Muratowi nadal i dać go komuś innemu, jeśli ktoś taki się wcześniej znajdzie. Chyba nie zaproponowalabym czegos takiego, gdybym bardzo chciala mieć danego psa. Po drugie, wolałabym konkretną datę, kiedy Murat mógłby zostać zabrany, bo mijają kolejne dni, a to ciągle termin za 2 tygodnie, więc troszkę się niepokoję i ciężko cokolwiek zorganizować, bo w każdym potencjalnym domu tymczasowym muszę powiedzieć, na ile psa zostawiam. Po trzecie, p. Mariola pytała jeszcze o problemy zdrowotne Murat, chodzi o odcięty palec i możliwe, że ma jakieś wątpliwości. Nie mówię, że tak jest, ale troszkę sie boję, żeby Murat nie wylądował w Częstochowie na długo. Baaardzo liczę na to, że moje wątpliwości szybko się wkrótce rozwieją, bo sprawa Murata i Bazyla to duże obciążenie psychiczne. Ponieważ nikt w ogóle nie zgłasza się w sprawie domku Bazyla, będzie trzeba zbierać pieniążki na karmę i weta w hoteliku. Sądzę, że wkrótce będzie trzeba pomyśleć o podróży Bazyla do Warszawy. Dlatego wolałabym już mieć pewność, co się stanie z Muratem.
-
Szczenięta z Kielc - proszą o domy. NOWE - PILNIE DT! - str. 1
Eruane replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Szczenięta z Marzysza są piękne i sądzę jako osoba oceniąjąca kiedyś, co ze szczeniaka wyrośnie, że będą takie w moim stylu ;) To znaczy takie psiaki mi sie baaaardzo podobają. Piękny kształt głowy, możliwe, że stojące w przyszłości uszka, baaardzo fajne paszteciki. :p Dobrze, że wcześnie od mamy zabrane, bo byłby dzikuski jak moje :p -
Dziękuję Ci bardzo, Gem. Ciągle mam nadzieję, że koleżanka Gosi coś wynegocjuje z ludźmi przechowującymi Murata i nie będzie potrzeby jego wywozu do hotelu. W ogóle po co go brali... Bazyl nadal jest w mieszkaniu. Oczywiście, gdyby był zabrany, nie mógłby do niego wrócić jak Murat, ale póki co chyba jest ok. Zaczyna się zawężać krąg ludzi, którzy mogli otrzymać to mieszkanie w spadku.
-
A co jeśli p. Mariola jednak na Murata się nie zdecyduje? Ten tekst o szukaniu mu domu innego mnie niepokoi. Co wtedy? Ponoć w rozmowie z koleżanka Gosi jakoś tak przebijały wątpliwości... Bardzo się niepokoję. Zresztą jeśli Murat jutro przyjedzie do Kielc, to będzie problem ze zorganizowaniem natychmiastowego transportu. To pewne.
-
Sprawa jest niewesoła. Murat pojechał na przechowanie do Suchedniowa, ale chcą się go pozbyć. W sobotę chcą go przywieźć do Kielc, a gdzie go dać - nie wiadomo. Do mieszkania go nie przyjmą. Koleżanka zadzwoniła do p. Marioli, ale pani Mariola nadal mówi, że psa weźmie dopiero za dwa tygodnie, jak prawie tydzień temu. Powiedziała, żeby mu szukać domu, że może go weźmie ktoś wcześniej. Sytuacja mocno niepewna. W dodatku Murat poprostu od jutra nie ma lokum. MOżliwe ,ze przy mało sprzyjających okolicznościach, trafi do schronu. Tylko tego brakowało. A co do obaw p. marioli, że Murat pokocha ludzi z DT, to nie ma obaw - oni go nie chcą i zaliczył tam tylko kilka dni. Teraz w ogóle został na lodzie.
-
Od-Nowa, świetny banerek, skorzystam :p
-
Wszystko bardzo dobrze :p , tylko... chodziło mi o miejsce wydzielone dla każdego psa, jego legowisko. Łóżko to legowisko pańci, a nie teren czy legowisko Inki :p Szczególnie jeśli Ince nie podoba się, jeśli ktoś inny zajmuje miejsce na tapczanie Marcina. Co do pozostałych spraw - wszystko jak trzeba, widać w wypowiedzi doświadczenie z poprzednich psich stadek :p
-
[quote name='Fusica'] Jesssssu, odczuwam straszną presje... Czy wiadomo już coś w sprawie wizytki przedadopcyjnej ????[/quote] :p Spokojnie, wszystkie czujemy presję. Wiadomo, że każdy chce, żeby wszystko było pewne i zapięte na ostatni guzik, bo psy są w niebezpieczeństwie. Choć Murat w zdecydowanie mniejszym juz niż Bazyl. Zakładam, że Murat pojedzie do p. Marioli i wszystko będzie dobrze. Poproszę Małgosię, żeby na wszelki wypadek zostawioała sobie telefony do ludzi, którzy do niej w sprawie Murata dzwonią. Niestety nikt nie dzwoni w sprawie Bazyla i to jest przerażające. Czy ten pies w ogóle ma jeszcze szanse na normalne życie, nie tułaczkę do końca życia po hotelach?
-
Jeśli Inka zaakceptuje kanapę jako swoje miejsce, a będzie rywalizować (co jest nieuniknione w stadzie) z Bri-Bri, będzie swojego "legowiska" bronić, możliwe, że używajac zębów. Ustaliłabym w tym przypadku, gdzie jest miejsce którego psa. Jeśli Ince pozwoli sie na korzystanie z kanapy, kiedy chce, to w efekcie z racji swojej wielkości zupełnie może zabronić zbliżania się do kanapy Bri-Bri. Klapsy nie pomogą na dłuższą metę. Sytuację pogarsza fakt, że na kanapie odpoczywają również ulubieni ludzie Inki, co dopinguje ją do odganiania Bri-Bri. W takiej sytuacji starałabym się nie wpuszczać na kanapę żadnego z psów lub ewentualnie tylko Bri-Bri. Po jakiejkolwiek akcji ze srony Inki proszę z nią nie "dyskutować", skarcenie, przegonienie i chwila ignorowania psa. Potem można ją zawołać, pogłaskać. Inka nie zrozumie tłumaczenia, co zrobiła źle. Najlepszym posobem na uspokojenie psa i pokazanie mu, gdzie jego miejsce jest ignorowanie go przez jakiś czas. U mnie również był przypadek, z tym, że bardzo agresywnej reakcji jednej suki (właśnie broniącej kanapy) w stosunku do drugiej (uległej). Najlepszy rezlutat przyniosło ignorowanie złośnicy w znaczeniu nie głaskania, nie mówienia do psa przez jakiś czas. Poczuła, że jednak nie jest taka ważna i problem minął. Inka teraz może czuć, że jest w centrum zainteresowania, więc to dobry moment, żeby wygryźć Bri-Bri. Proszę pamiętać, że za tydzień mniej-więcej, Inka będzie wiedziała już, na co może sobie pozwolić. Pochwalam oddzielanie psów na czas nieobecności w domu właścicieli. :p W każdym razie to normalne spory między psiakami w nowo budowanym stadzie. Nic wielkiego. Życzę powodzenia w poskramiania kuchni. ;)
-
Ten fundusz jest sprawdzony i można mieć do niego zaufanie. :p
-
Żeby cos ruszyć w tej sprawie, możemy wpłacać pieniądze do fundacji VIVA!. To ściągnęłam z ich strony: KREDYT BANK S.A. VI O/Warszawa 53 15002080 12208 0000100 0000 Fundacja Viva! TYTUŁ PRZELEWU: "DAROWIZNA" (w oddziałach Kredyt Bank S.A nie powinna być pobierana prowizja) Trzeba dopisać, że to na interwecję Kariny. Dzisiaj dowiedziałam się właśnie ,że nadal ciągną się sprawy smalcowników z okolic Starachowic, na co też idzie mnóstwo pieniędzy. Ale udało się zastpować "działalność" tego typa, który o mało nie zabił mojego kochanego Hektora, który teraz mieszka u Mefimej. Najwięcej zdziałało to, że musiał odpowiadać za bójkę z policją i to, że ciągle ktoś miał go na oku. Mniej sama sprawa sądowa dot. wyrobu smalcu...:roll:
-
Hetel załatwia jeszcze ktoś inny, ale narazie mamy nadzieję na to, że bazyl może zostać u siebie i czekać na dom. Sprawa się niedługo pewnie wyjaśni. A pieniązki na bazyla można, jak sądzę, wpłacać. Średnio się na tym znam, więc pewnie macie rację. :roll: :p
-
Majaa, powiadomiłam już dawno o koniach i innych zwierzętach kilka organizacji, ale powstała spychoterapia z braku kasy na interwencje. Wczoraj wysłałam maila do Kariny, nie wiedziała o sprawie jednak. Bierze w tej chwili takie interwencje, których nikt się nie chce podjąć. Ta do takowych należy. Ale będzie potrzebowała na ten cel pieniędzy, głównie na dojazdy. Dlatego dobrze byłoby ją dofinansować, bo jeśli tego nie zrobimy, nikt inny tego nie ruszy. Ona może zając się sprawą z ramienia TOZ lub VIVY!. Dowiem sie, na jakie konto można przekazywać pieniądze. Wiem tylko tyle, że wiele organizacji w tej chwili nie dokańcza nawet spraw, bo nie mają pieniędzy na zwykłe dojazdy na sprawy sądowe. Potem zwierzęta wracaja do sadystów. A tu sprawa łatwa nie będzie.
-
Fusica, nie dzwoniłam do Ciebie :roll: Dzwoniła do Ciebie Małgosia - koleżanka zmarłej Gosi. To ona bezpośrednio ma kontakt ze zwierzętami, na ile to możliwe. Mogła też do Ciebie dzwonić Erka. Telefon do pani Marioli zaraz przekażę kaLOlinie i prosiłabym o bezpośrednie umówienie siez tą panią, żeby zbyt dużo osób tego nie robiło. Z p. Mariolą pewnie będzie miał kontakt ktoś od nas. Chaos akurat w mojej głowie, ni wiem, jak w innych ;) , powstał po przeczytaniu kilku postów, ale sprawa już wyjaśniona. Co do karmy - muszę dowiedzieć sie, czy mamy możliwość transportu z Wawy. Natomiast z innych miast - lepszym wyjściem jest pomoc finansowa. Muszę porozmawiać z Erką, jak to załatwić. Póki co Bazyl wciąż jest tu na miejscu w Kielcach.
-
Majaa, dopiero teraz weszłam na ten wątek, nie zauważyłam go wcześniej. Problem w tym sanktuarium jest znany od jakiegoś czasu. Otóż zgłosił się do mnie znajomy, który kiedyś brał psa od nas, że ten ksiądz potrzebował kogoś do prowadzenia zajęć z hipoterapii. Nie wiem, czy ktoś widział zdjęcia w necie, ale sanktuarium to raj dla turystów..hmm. W każdym razie, ja kznajomy przyjechał na miejsce był w szoku, w jakich warunkach są konie. Były chore, bardzo zaniedbane, z powykrzywianymi nogami. Jeden staruszek. Jakiś facet wyprowadzał konie, które bały sie nawet wyjść z tej komórki zwanej stajnią. jeden musiał mieć na głowę założony worek, żeby w ogóle dało się go wyprowadzić na światło dzienne. Znajomy powieział księdzu, że warunki są żałosne i konie w bardzo złym stanie, na co ksiądz ponoć odpowiedział, że gdyby wiedział, to obcego człowieka by nie zapraszał. Hm, czy właśnie to powinien powiedzieć? W kazdym razie znajomy zaproponował, żeby ksiądz przekazywał mu po jednym koniu, zzaczynając od najbiedniejszego, a on za opłata oczywiście, doprowadzi je do normy i sprzeda (bo nie nadają się do hipoterapii) albo przekaże do ośrodka jakiegoś (jeśli chodzi o konia, który już nie mógł pracować). Potem znajomy mógłby zakupić dla księdza konia do hipoterapii za pieniądze ze sprzedaży poprzednich koni pod warunkiem, żę warunki przetrzymywania koni ulegną poprawie. Ksiądz obiecał kontakt, ale na obietnicach chyba siue skończyło. Znajomy próbował się z nim kontaktować, ale był zbywany. Warunki, w jakich przebywają konie, pewnie wcale nie są lepsze. Poprosiłam o pomoc pewną organizację, ale znajomy w tym czasie wycofał się z chęci działania w tej sprawie. Info miało pójść do Kariny - nie wiem, czy poszło - dowiem się. Może czas najwyższy skontrolować to miejsce.
-
Jutro pogrzeb Gosi...
-
Fusica, bardzo proszę o namiary na p. Mariolę dla kaLOliny.
-
Cieszę się , że moje wątpliwości zostały rozwiane, bo powstał lekki chaos informacyjny. Może w takim razie p. Mariola zechcioałaby wziąć jakąś sunię stąd razem z Muratem, jeśli okaze się, że Oska ma dobrze i warto, żeby została tam, gdzie jest. Fusica, może byłoby łatwiej, gdybyśmy mogli mieć bezpośredni kontakt z p. Mariolą? Byłabym wdzęczna za namiary na tą panią. Murat jesty w Suchedniowie na tymczasie. Tak więc przynajmniej on jest bezpieczny. Ludek, dzięki za pomoc! :p Tylko hotelik jest w okolicach Warszawy.
-
O, wspaniale, dziękuję bardzo :p Potter, jak wygląda sprawa szczepień i sterylizacji Szarotki? Chciałabym się dorzucić. Czy mogę Ci przesłać na Szarotkę jakieś pieniążki?
-
No właśnie, czy ktoś mógłby przekazać namiary na panią od Murata?