Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Wstępnie zakładamy, że Dumkę uda się przystosować do powortu do ludzi, u których była kilka dni po odbraniu jej od "hodowcy".
  2. Banerki bardzo przydałyby się, a Majqa piszę świetne teksty i mam nadzieję, że znajdzie czas.
  3. Czy Leo wymyślił coś nowego? A może zajrzy tu przypadkiem jakaś osoba, która potrzebuje genialnego psa do pracy? :razz:
  4. Dumka nie miała badań krwi, właśnie o nie poprosiłam i obiecano mi, że zostaną przeprowadzone. Wczoraj z Ediiiii doszłyśmy do wniosku ,że najlepszym wyjściem jest umieszczenie Dumki na jakiś czas w hotelu z możliwością testów, odwrażliwiania i szkolenia psa. Na ten czas oficjalnie pies będzie zapisany na panią, która psa od tego sadysty-"hodowcy" zabrała. Ta pani będzie dojeżdżać do hotelu raz na jakiś czas, tyle razy, ile da radę. Tam będzie obserwowana jej relacja z psem oraz będzie przeprowadzone szkolenie. Jeśli sunia przejdzie pozytywnie obserwację i testy wszelakie, a relacja z tą panią zostanie pozytywnie zbudowana na nowo, sunia do niej wróci. Jeśli to nastąpi w ciągu 1,5 miesiąca, ja dokończę pracę z psem tu na miejscu. Piszę 1,5 miesiąca, bo później wyjeżdżam za granicę i wracam po 3-4 miesiącach. To, czy sunia wróci do pani nie będzię decyzją tej pani w sensie, że specjalista oceni, czy to jest dobry pomysł. Ta pani bardzo chce, aby się udało i chce odzyskać tego psa i dać mu szansę na życie. Musimy się jednak liczyć z tym, że urazy psa są zbyt głębokie i praca z nim będzie niemożliwa - wtedy pozostaje eutanazja - jedyne i najrozsądniejsze wyjście. Sunia jednak do tej pory nikomu krzywdy nie zrobiła, szczeka, warczy ,ale nie rzuca się, nie ugryzła, co dobrze rokuje. Gdyby to był mały pies, który swoją siłą nie stwarza zagrożenia, pewnie nie byłoby dylematów. Z pewnością problem pojawi się, jeśli sunia po pozytywnym przejściu testów i szkolenia, zacznie znó sparwiać kłopoty u tej pani. Wtedy należy pomyśleć, co dalej zrobić i znów pojawi się kwestia ewentualnej eutanazji. Taka decyzja nigdy nie jest łątwa, ale musimy postępować rozsądnie. Tak więc teraz priorytetem jest zbiórka pieniędzy na hotel, czyli to 750 zł na miesiąc. W przyszłym miesiącu pani od Dumki chce się dołożyć, w tym już nie ma z czego, bo wszystkie pieniądze idą na hotel u weta. Allegro cegiełkowe pewni będzie konieczne. Każdy pomysł mile widziany. Te pieniądze to szansa na życie dla Dumki, a to nie jej wina, że jest w takim stanie psychicznym i fizyczny, w jakim jest. Tak więc, jeśli ktoś może pomóc proszę o deklaracje już teraz.
  5. Jutro dzwonię do tej pani i dowiem się jak ona się na to wszystko zapatruje. Pies w lecznicy ponoć był przebadany, leczony i już wraca do normy. Bardzo dużo je, a wręcz pochłania. Narazie dostaje gotowane. Wet twierdzi, że wszystko gra.
  6. Już jest wątek na bulkach: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f732/bullterrierce-grozi-uspienie-w-krotkim-czasie-jesli-nikt-nie-pomoze-134276/#post12021772[/URL]
  7. :-(Andzia, gdzie Ty ją chcesz oddać?? :placz: Do "hodowli"?? Przecież chodzi o to, że suka jest poturbowana, była bita, trzymana w makabrycznych warunkach i głodzona. Uważasz, że lepiej ją tam oddać niż uśpić? Tą "hodowlę" trzeba natychmiast zlikwidować. Sęk w tym, kto ma się tego podjąć i gdzie umieścić pozostałe psy (na pewno część będzie do uśpienia)... :-( Bulinka ponoć zwie się Dumka, jeśli dobrze zrozumiałam. Niech więc będzie Dumka. Tak więc Dumka zachowuje się w lecznicy spokojnie, ale zdarza jej się zacząć szczekać po tym, jak skończy jeść ,a ktoś jest obok, jeśli ktoś weźmie mopa. Szczególnie zawzięła się na osobę, której najbardziej na niej zależy. :-( Fakt faktem, że jeśli człowiek się wycofa, ona odpuszcza, nigdy nie ugryzła i nie próbowała, nie doskoczyła do nikogo. Można więc założyć, że to urazy i strach. Mnie cały czas martwi, co będzie, jak się okaże, że na drugi miesiąc na hotel pieniędzy brak, a sunia w takim stanie i niemłoda w dodatku domu szybko nie znajdzie. :shake: Przy każdym takim przypadku boleję, że mam tak zapchany dom "trudnymi" psami i nie ma miejsca na kolejnego. Choć już chyba też wyczerpały mi się siły, bo kiedyś brałam psa majac świadomość, że może będzie do uśpienia, a teraz nie mam już na to siły. :shake: :-(
  8. Co będzie z tą bullterrierką... :-( :-( :-( Rozmawiałam z tą panią od bullki. Płakała i mówiła, że nie ma gdzie zabrać suni jak kasy nie będzie, bo w domu na 2-letnie dziecko i za bardzo boi się, że coś się może stać. Naszczekała znów na mamę tej pani, choć ta ją uwielbia. Ale zauważli wszyscy, że n nią najczęściej szczeka. Na resztę czasem warczy. Ale nic do tej pory nie zrobiła ponad to. Jeśli mamy taki problem z tą bullką, to co potem zrobić z resztą psów, gdyby doszło do interwencji... :-(
  9. [quote] staram sie nie zwracac ale on i tak albo przychodzi do mnie albo sie wpatruje.Ja nic nie mowie do niego i generalnie olewam.Dzisiaj za "tresure" wzial sie moj chlopak, ktoremu udalo sie wyegzekwowac wreszcie "lezec" :multi: no coz...ma wiecej cierpliwosci niz mama;) [/quote] I jak ktoś z nim trenuje, a on biegnie do Ciebie, nie patrz na niego, odwróć się tyłem. [quote] przy psach zawsze sie staram zeby mial luzna smycz, zreszta on sam jej nie napina i jak widzi psa to sie jezy, piszczy i zatacza kolka kolo mnie.Mysle ze raczej ma poczucie bezpieczenstwa. [/quote] Jeśli tak sięzachowuje, to jeszcze nie ma poczucia bezpieczeństwa. :shake: On często przylegał do nóg dzieci i chował się za nimi, jak zjawiał się pies agresor. Myślę, że to troszkę zajmie zanim wróci do normy i przestanie się bać. [quote] Jak bylismy u weta to obwachal sie na ulicy z malym szczeniaczkiem i mimo ze sie zjezyl to bylo ok. Za jakis czas postaram sie moze umowic z jakas kolezanka z lagodnym psem i zainicjowac(jesli Czarny bedzie chcial) jakas wspolna zabawe...tylko musze znalezc kolezanke z takim psem najpierw;) [/quote] Niekoniecznie na zabawę się umówcie, ale wspólne spacerowanie. Niech tamten pies nie podchdozi do Czarnego frontem, ale po łuku. Jak Czarny będzie się bał, lepiej poprostu iść obok siebie na sapcer i niech się zbiją w stado, a potem po jakimś czasie można pozwolić im zbliżyć się do siebie. Potem ten już zzaufany pies może uczyc Czarnego podchodzic do innych psów. [quote]Jak pobiegl za kotem, zawolalam go, on przyszedl i od razu zamknelam go w pokoju.Chyba wiedzial o co chodzi bo nawet nie pisnal(po zamknieciu)[/quote] Pewnie tak. :cool3: [quote] Postaram sie tak robic.Pomysl z klatka wzial sie z tego ze zastanawiam sie jak duzo trzeba dac Czarnemu czasu na nauke zostawania samemu i kiedy bedzie wiadomo ze nie ma innego wyjscia jak klatka. [/quote] Prawda jest tak, że aby nauczyć psa nie niszczyć, kiedy zostaje sam, powinno się również niszczeniu zapobiegać i od tego jest klatka. Klatka to spory wydatek. Sądzę, że przydałaby się w nauce, ale z racji jej koszów i niepewności co do tego, czy Czarny ją zaakceptuje, lepiej poczekać. Jeśli jednak się zdecydujesz kup odpowiednio dużą i zrób mu w nim budkę. [quote] Bedziemy zatem cierpliwi, okleimy drzwi kartonem(czyms mniej zniszczalnym niz okleina;)i bedziemy czekac. Dzisiaj zostawilam Czarnego samego na 30 min i oprocz skakania na okna(zwalil pare malo istotnych rzeczy) i niestety nowych zadrapan wszystko bylo ok. [/quote] Czemu początki zawsze muszą być trude... :roll: No cóż, widać taki już nasz los. :cool3: Jeśli zniszczenia będą ponad miarę, kup klatkę. Poczekaj też z pewnymi decyzjami do momentu konsultacji z Porta Niagra z racji tego, że ona może mieć swoje sposoby radzenia sobie z problemami. Póki co cierpliwości. Za wcześnie jeszcze, żeby nie bał się zostawać sam. Trzymam kciuki za postępy Czarnego! :p
  10. Widać, że psiaki były nieco zestresowane hałasem i rojem dzieci. Ale były dzielne. Znosiły głaskanie, buziaki i zdjęcia robione komórkami. :cool3: [IMG]http://i730.photobucket.com/albums/ww310/ewelinka_m/DSC09681.jpg[/IMG] I pomyśleć, że Ituśka kiedyś była nieadopcyjna ze względu na silną agresję... :lol: Łatek to ideał psa, spokojny, zrównoważony...tylko obsikał reklamówkę z karmą i przy okazji mojego buta. Ale rozumiem, że zaznaczał, co jego. ;)
  11. Łatek pies idealny. :loveu: Wymarzony dogoterapeuta. Dzieci owszem lgnęły do psów, ale tylko jedna dziewczynka dopytywała się, jakie są szanse na dom dla Łatka, a sama ma psa ze schroniska.
  12. [quote name='andzia69']Labka wczoraj wieczorem wróciła do swojego domu...nawet nie chce mi się komentować - suka znaleziona w sobotę, a ludzie nawet nie pofatygowali się do schronu do niedzieli wieczór!:angryy: nie wiem czy dobrze zrobiłyśmy oddając im tą sukę....[/quote] Trzebaby kontrolę jakąś trzymać nad ludźmi i zgłosiłabym to do związku kynologicznego i do hodowcy psa na wszelki wypadek.
  13. Własnie rozmawiałam z tą panią od bulinki. Sunia jest nadal w lecznicy i może tam byc kilka dni do momentu znalezienia jej tymczasu. Bywało tak, że chodziła i warczała na lekarza nie wiadomo po co i za co, ale na tym się skończyło i jest jakby lepiej. Dziś się bardzo ucieszyła na widok tymczasowych opiekunów, którzy przyjeżdżają ją wyprowadząć na spacer. Do psów merdała ogonkiem. Czuje się juz lepiej i jest w lepszej kondycji. Ale mamy tylko kilka dni na to, żeby coś wymyślić.A co potem - nie wiem.
  14. No to nieźle. Tych ludzi z tego ,co zrozumiałam nie stać na finansowanie tymczasu u weta, więc obserwacji pewnie też. Sunia ponoć jest coraz spokojniejsza i jest chyba jeszcze w Czterech Łapach. Czekam na zdjęcia suni robione aparatem. Może będą lepszej jakości. Sfotografowano ponoć wszystkie jej obrażenia niewidoczne na zdjęciach, które umieściłam. Dziś dzwoniła do mnie ta pani od bullki i powiedziała, że chce rozwiesić plakaty po lecznicach z prośbą o przesyłanie pieniędy na utrzymanie bullki w lecznicy. Niestety pewnie to nie podziała. :shake:
  15. Dziś z Ewelinką byłyśmy na tym wykładzie w szkole, który okazał się w sumie podziękowaniem za zbiórkę karmy. ;) Ale nie o tym chciałam. Była z nami moja sunia i Łatek. Łatek był fenomenalny. Stoicki spokój cały czas. Na sali gimnastycznej było bardzo głośno, tłoczno, dziesiątki rąk wyciągały się do psów. Na Łatku nie zrobiło nic wrażenia. W stosunku do mojej Ituśki zachowywał się bardzo kulturalnie. Dzieciaki uwielbia, był wręcz nieco zazdrosny, kiedy głaskały Ituśkę i domagał się pieszczot, choć w sposób bardzo delikatny. Ani hałas, ani wielkie kolumny z tyłu, ani rój dzieci - nic nie robiło na nim wrażenia. A kiedy przyszedł czas na bliskie spotkanie z widownią, był tak wniebowzięty, że nie chciał od nich odejść. Prawdziwy pies dogoterapeuta. ;) Taka impreza to niezły test dla psa, a Łatek zdał go na medal.
  16. Piękny, mądry (oprócz tych momentów, gdy głową w szybę wali ;)). Tylko, żeby znalazł sę człowiek, który zechciałby jego predyspozyce wykorzystać. Szkoda zmarnować talent.
  17. [quote name='Urwis'] Natomiast u mnie pod domem też mieszka w domku jednorodzinnym podhalan, samiec, kawał psa i kiedyś szłam z psem 8kg a on się wymsknął z zagrody i leciał do nas raczej sztywno, pomyślałam ojjjj, niefajnie, ale nic, obwąchały się tak normalnie bez szału radości, jak to dwa obce dorosłe samce i podhalan poszedł do domu a my dalej[/QUOTE] Gdyby podhalanowi Twój niewielki pies nie spodobałby się ,skończyłoby się to marnie. Moja siostra wyprowadzała podczas mojej nieobecności mojego psa staruszka. I stwierdziła,że niech się powącha z ONkiem, który nagle podbiegł. Efekt tego był taki, że mój staruszek wył z bólu, ona nie mogła oderwać od niego ONka i to, że przeżył pod kroplówą kilka kolejnych dni, to cud (rozwalone jelita). Wystarczy chwila, a różnica wielkości olbrzymia, więc nie ma co liczyć na cud. Dlatego tak mnie irytuje jak ktoś z wielkim psem luzem krzyczy do mnie, że jego pies nie gryzie i żeby się nie bać. Nie bałabym się, jakby był w stanie go od razu odwołać. A już, gdy pies wybiega z podwórka sam to w ogóle cyrk i brak odpowiedzialności ze strony właściciela. [quote name='Urwis']Nie wiem, co Ci doradzić, ja bym jednak przenosiła na rękach chyba, raz mojego też tak musiałam przenieść przez 2 asty i nie skakały do psa na rękach, no ale gwarancji nie ma.[/QUOTE] Jeśli pies atakuje i wie , czego chce, będzie skakał do psa na rękach - to pewne. A psa średniej wielkości ciężko wysoko podnieść i osłonić przed zębami agresora. I tak już raz miałam podartą kurtę (ONek) i podbite oko kagańcem przez ponoć super łagodnego czarnego terriera rosyjskiego, który zaatakował 3,5- miesięczne małe szczenię będące na moich rękach. :angryy: [quote name='filodendron']I udowadnianie na siłę, że jest inaczej, nic nie da. W ogóle dziwię się temu buntowi wobec medialnej nagonki na TTB. Jak się nad tym zastanowić, to jest calkiem dobra robota - im więcej Kowalskich usłyszy o maskarach, tym mniej Kowalskich zdecyduje się na TTB, a co za tym idzie TTB zejdą do przynależnej im niszy fachowców od tego typu psów. I wszyscy będą szczęśliwi. I nie będzie czterech pancernych i TTB, bo po co.[/quote] Byłoby idealnie, gdyby tak to działało. Ale nie działa. :shake: Polak myśli, że na wszystkim zna się najlepiej - od mechaniki na medycynie skończywszy. Dlaczego miałby sobie nie dać rady z psem? Mieć takiego psa, co się go ludzie boją, fajne jest w wielu środowiskach. I właśnie przede wszyskim psy ludzi z tych środowisk gryzą. Nagłośnienie, że psy danej rasy to chodzące bestie to wręcz reklama. Działa przeciwko ludziom i tym psom. Druga grupa osób posiadających psy sprawiające problemy, to ludzie pozbawieni wiedzy i wcale nie dążący do jej poszerzania. Z takimi nic się nie zrobi. To beton. Tylko odpowiednie kary robią swoje. Robienie w mediach z psów bestii robi naprawdę dużo złego, ale to doskonale wiedzą ludzie od adopcji oraz właściciele dobrze wychowanych "bestii". Dziś przeczytałam artykuł w Echu kieleckim - psy wyglądające na dwa zadbane ONki zaatakowały i bardzo pogryzły 17-letnią dziewczynę. Nikogo nie było w pobliżu, więc zdążyły ją nieźle zmasakrować. :-( Dopiero ludzie z dwóch przejeżdżających samochodów zauważyli, co się stało (ponoć początkowo sądzili, że psy ciągną jakiś worek, bo dziewczyna już się nie broniła, choć była przytomna, jak się później okazało). Próbowali wysiąść, ale psy ich atakowały. Jeden facet uciekł na maskę samochodu. W końcu ludzie z jednego samochodu odciągali uwagę psów ,a drugi samochód oddzielił psy od dziewczyny i wciągnięto ją do auta. Na miejsce przyjechał wet z policją, ale nie był w stanie zbliżyć się do psów. Psy zostały zastrzelone przez wezwanego na miejsce myśliwego. Wyglądały na zadbane ,więc poszukuje się właściciela. No i co teraz? ONków też zakazać? A potem będą kolejne duże psy, jak ludziom w głowach się coś nie odmieni. Choćby pod wpływem solidnych kar. Mam nadzieję, że znajdą właściciela i poniesie odpowiedzialność. :angryy:
  18. [quote name='golliee']Na wolanie mamy ...czasami zwraca uwage i przybiega ale jak jestem w innym miejscu to od razu wraca do mnie.Gdy jestem kolo mamy i mama go wola do nas i kaze usiasc, czarny nie zawsze jej slucha.Czasami patrzy zamiast na nia to na mnie, zdziwiony.[/QUOTE] Kiedy woła go Twoja mama, Ty nie zwracaj na niego uwagi, a ona niech zawsze cośdla niego w kieszeni dobrego ma. To powinno pomóc. Czarny jest faktycznie psem jednego człowieka, ale jeśli Twoja mama będzie z nim ćwiczyć ,z pewnością zacznie też słuchać jej. Prawdopdoobnie słuchalby jej bardzo dobrze, gdyby Ciebei nie było w pobliżu. [quote name='golliee']Jesli chodzi o spacerki na smyczy pod blokiem, to Czarny chodzi przy nodze(raz jednej raz drugiej:/).Musze go czasami wrecz zmuszac zeby wlazl na trawnik.Chodzi przy mnie i co chwile na mnie patrzy("gdzie ty mnie kobieto prowadzisz").Jak zalatwi juz co trzeba, to nawet nie kwapi sie juz do wachania. Jesli widzi psa, to sie jezy i piszczy (niewazne czy to pies, czy suka)-chyba chcialby sie zapoznac ale sie boi.[/QUOTE] Przy psach pilnuj, aby miał luźną smycz nie czuł się związany i pozbawiony możliwości ucieczki. Zacznij go zaprzyjaźniać z mniejszymi psami. Ładnie bawił się z sunią w stajni i małym psem. Niestety po ostatnim pogryzieniu trzymał sięjuż z daleka od psów. To silny uraz spowodowany silnym bólem, przez jaki musiał przejść. Trzeba go odwrażliwiać i zbliżać się do psów tylko na tyle, żeby nie bał się za bardzo i nagradzać go za spokój. A potem stopniowo z czasem zmniejszać odległość. [quote name='golliee']Raz Czarny lezal w pokoju na swoim poslaniu i nagle wybiegl, okazalo sie ze kot chyba sie skradl za blisko, wiec Czarny go pogonil, z warkotem i szczekiem.Nie wiem, czyja to byla wina ale od razu wzielam Czarnego i zamknelam go samego na jakis czas w pokoju.Nie moze tak reagowac nawet jesli to kot "przegial".[/QUOTE] Bardzo dobrze, ustalaj zasady. W stajni nigdy kotów nie gonił, więc pewnie to odchdozą jakieś prowokacje. ;) Ale to nie ma znacenia, ma być grzeczny. Staraj się szybko reagować zanim on zareaguje albo w trakcie jego wyskoku do kota. [quote name='golliee']Babcia, na szczescie tylko sie smieje(jak na razie):)[/QUOTE] Uff ;) [quote name='golliee']Dalej jest problem z zostawaniem w domu ale moze Eurane miala racje mowiac, ze miala na to wplyw zmiana otoczenia.Moze zostawie dzisiaj Czarnego w domu na chwile samego (bez mamy). Troche mnie to martwi,jesli nic sie nie zmieni, bede musiala sprobowac zostawianie w klatce, chociaz na dzien dzisiejszy jest to dla mnie niewyobrazalne zeby on chcial tam przebywac i to jeszcze z wlasnej woli;):shake:[/quote] Sądzę, że jest jeszcze czas na klatkę. Zanim pies jest w niej zmaykany musi być nauczony do pozostawania w niej, więc to dłuższa droga. Co on dokładnie robi, jak zostaje sam? Niszczy coś? A jak szaleje, Twoja mama powinna go przez jakiś czas przytrzymać na smyczy, wydawać mu komendy, nagrodzić za spokój. Cierpliwość prawdopodobnie jest kluczem do rozwiązania tego problemu. Ciekawa jestem, jak będzie teraz w domu, czy u siebie też będzie tak szalał. Rzadko kiedy jest tak, żeby psiak od razu chciał być w domu grzeczny jak zostaje sam. Sądzę, że to kwestia czasu. W domu jak najczęściej zostawiaj go w pokoju jak jesteś w domu. NIech przywyczaja się, że pańcia-guru nie zawsze musi być obok.;)
  19. [quote name='doddy']Anitko, 100 razy lepszym pomysłem jest hotel u Magdy zamiast u Kasi Misiudy. ;)[/quote] Też tak myślę. Potrzebna jest profesjonalna praca z psem, tylko skąd wziąć pieniądze... :placz: :placz: :placz: I czy powiatowy sunię potem po obserwacji wyda??? Wet powiedział, że niby tam zrobią jej odpowiednie badania, na robaczycę itd. Hmm, mam nadzieję. No ale nie będzie w cieple jak sądzę. A sami widzicie, jak ona wygląda. :-(
  20. [quote name='andzia69']aaaa...myślalam , że skoro ludzie by chcieli z nia pracować to u p. Misiudy byłoby najblizej dla nich... najważniejsze, żeby spróbować...dać jej szansę...a potem ocenić czy "wyjdzie" z tego czy nie:-([/quote] Misiuda szkoli psy do towarzystwa, ale nie jest behawiorystą. A temu psu teraz nie szkolenie jest potrzebne. :shake: Zanim cokolwiek się z sunią zacznie trzeba ją doprowadzic do normy, zapewnić spokój i bezpieczeństwo,sprawdzić, jak pisze ediiiii, czy nic jej nie dolega i nie powoduje dolegliwości bólowych, bo to bardzo prawdopodobne. Ci jej czasowi opiekunowie powiedzieli, że wyglądała na pobitą. Pracować z sunią powinien ktoś, kto się jej nie boi. A ci ludzie obawiają się jej. I nie ma ich co za to winić. :shake: Tak starsznie mi żal tej suni. W czym ona zawiniła, że spotkał ją taki los... Jak trafi pod pieczę powiatowego, to ciężko będzie ją pewnie na badania wyciągnąć do jakiejkolwiek lecznicy. Ona może warczeć w sytuacjach, które jej się z czymś złym kojarzą. A my nie mamy pojęcia, co ona przeszła. Po zdjęciach można się części domyślać. Można podejrzewać, że ma braki w socjalizacji. Wygląda to trochę tak, jakby przeszła jakąś socjalizację dawno temu, jakby znała ludzi też od dobrej strony. Ale to, że siusia tam, gdzie stoi, świadczy o tym, że bardzo długi czas spędziła w klatce. :-( Nie mogę się pogodzić z tym, że ona płaci za wypaczony umysł człowieka i jego sadyzm. A tam, w tym strasznym miejscu wciąż są inne psy...
  21. A teraz trochę smutniejsze zdjęcia... To ta przeznaczona do uśpienia sunia. Widać, że trzymana w klatce...tragedia. :-( :-( :-( [IMG]http://images43.fotosik.pl/89/e54cc43a832e36bemed.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/85/9f5a9ccb8c1c647fmed.jpg[/IMG] Na jej wątku reszta info: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/bullterrierce-grozi-uspienie-w-krotkim-czasie-potrzebna-pomoc-kielce-134061/[/URL] Proszę pomóżcie uratować ją lub jeśli się nie da, godnie odejść temu tak skrzywdzonemu psu. :-(
  22. Sęk w tym, że wszyscy na tym wątku łożymy na utrzymanie psów i z finansami będzie mega problem. :-( :-( :-( Dostałam właśnie zdjęcia bullki z lecznicy. Bardzo kiepskiej jakości, ale widać pewne rzeczy... :-( No kurde, trafia mnie... Czuję bezsilność. :-( [IMG]http://images41.fotosik.pl/85/9f5a9ccb8c1c647fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/89/e54cc43a832e36bemed.jpg[/IMG] Widać, że trzymana w klatce... :-(
  23. Czy ktoś ma jakieś dojście do inspektoratu, żeby tam wiedzieli, że ileś osób interesuje się losem suni? Nie chcę, żeby to się skończyło tragicznie lub żeby oddali ją potem do schroniska.
  24. Sytuacja jest załamująca. Wieczorem będę miała zdjęcia bullki. Sunia zaczęła warczeć w lecznicy, dlatego zostaje skierowana na obserwację do Dymin, do instytutu wet. Pani od bullinki powiedziała, że będzie tam codziennie, że będzie dowozić jedzenie. Płakała w słuchawkę. Powiedziała, że nie da jej oddać do schroniska, woli ją uśpic i być przy niej do końca. Samej jest mi ciężko, gdy to piszę. Bo to nie wina psa, ten pies to kolejna ofiara ludzkiego okrucieństwa. Pewnie jest jakaś możliwość pracy z tym psem, ale w odpowiednich warunkach. A gdzie takie znajdziemy, kto da dom tymczasowy psu niepewnemu, po przejściach ,w dodatku bullkowi? :-( :-( :-( Tych ludzi jest mi też bardzo szkoda. To nie tak, że dali sunię do lecznicy i mają wszytsko gdzieś. Cały czas tam jeżdżą, dzwonią, szukają tymczasu, pomocy. A przede wszystkim chcą przy niej być, gdyby zaszła konieczność jej uśpienia. Ci ludzie naprawdę ją kochają, mimo że zabrali ją od tego faceta w piątek. :-( :-( :-( Sunia jest wycieńczona, więc chcą mieć nad nią cały czas pieczę, jak będzie na obserwacji. Bardzo zależy im na przeprowadzeniu interwencji u tego "hodowcy", bo tam są kolejne psy, może w jeszcze cięższym stanie. :-( :-( :-(
×
×
  • Create New...