Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. No to czekamy na to, co powie wet. A gdzie przebywałaby ze szwami po sterylce?
  2. Dumeczka w całej okazałości :cool3: [IMG]http://images37.fotosik.pl/105/ca1147bff40d4c4fmed.jpg[/IMG] Dziś spała na kanapie wtulona w pańcię. Każda taka drobnostka, to wielki sukces w życiu rodziny Dumki. :p Teraz czeka Dumkę wizyta u weta. Tylko czekamy jeszcze na wyniki badań, bo z tego ,co pisało na foirum, nie tylo ze skórą było coś nie tak, ale i pęcherzem. Nowemu wetowi trzeba więc wyniki przekazać. Poza tym Dumka nadal sobie warczy i szczeka, stopniowo coraz mniej, ale wielkej poprawy jeszcze nie ma. Ostatnio zaginęła maleńka sunia babci, która ostatnio pomieszkuje sobie z Dumką (i ją sobie ustawia ;)) i wszyscy szukali jej w panice. A ona zakopała się w posłaniu Dumki...obok Dumki. ;)
  3. Jaka ona śliczna!!! :loveu: Pewnie dlatego, że strasznie podobna do mojej suni. ;)
  4. A co do kosztów leczenia - czy fundacja pokryje wszystkie? Czy może warto pomyśleć o allegro cegiełkowym? Jaki jest plan?
  5. A ma allegro? Czy ktoś mógłby mu zrobić śliczne allegro?
  6. Czy Cezar ma allegro cegiełkowe? Sądzę, że przydałoby się w takiej sytuacji.
  7. Mam jak najlepsze zdanie o Cichym Kącie. A gdzie Puszek już ma ogłoszenia? Ma swoje allegro? Może dobrze byłoby go ogłosić w telegaziecie krakowskiej? Kilka psów od nas znalazło szybko domy przez ogłoszenia w Krakowie. To samo dotyczy Warszawy i Wrocławia.
  8. Wieczorem Dumka mimo godzinnego spaceru po jedzeniu znów zaczęła akcję ze szczekaniem, ale sama poszła do klatki i szczekanie z warczeniem tym razem trwało ok. godziny z przerwami. Wcześniej trwało to kilka godzin. Tak więc jakiś powód do radości wbrew pozorom jest. :cool3: Noc była w miarę spokojna. Dumka nie robi żadnych akcji jeśli dostanie jakiś przysmak w trakcie dnia, nie ma potem wymuszania ,szczekania, warczenia i różnych akcji takich, jak po wieczornym jedzeniu. Na karcie informacyjnej z wizyty u weta pisę, że Dumka ma zmiany grzybicze, ale nie pisze jaki to rodzaj grzybicy. Z tego, co zrozumiałam wcześniej, Dumka ma jeszcze inne schorzenia skóry. Tak więc przydałyby się wyniki badań, żeby ją zabrać do weta tu na miejscu.
  9. Jak dobrze, że Dianka jest bezpieczna.
  10. Sama więc widziałaś na własne oczy, czego na dogomnanii często napisać nie można z racji pracy p. Krysi. Dzięki p. Krysi i dogomaniaków wcześniej udało się uratować Dżekusia. Czekają kolejne psy... Ale to miejsce napawa bezsilnością.
  11. To chyba logiczne, że stowarzyszenie nie może się rozliczyć, jeśli nie dostanie faktur. Wszyscy wiemy, co to jest faktura, to nie może być jakaś notka, bo w razie kontroli będą problemy i powrotem do przedszkola są pretensje o to, że coś takiego nie jest uznawane przez stowarzyszenie. Wywiązanie się z deklaracji obejmuje też dostarczenie faktur do stowarzyszenia, niezależnie od tego, kto to zrobi. Wracając do tematu Dumeczki. Wczoraj miała ciężkawy dzień. Warczała nawet jak spała. Cieczka wszystko pogarsza dodatkowo. Odbyłam na temat jej zachowania kilka rozmów ze spacjalistami i jak się okazuje nie jestem odosobniona w tym, co myślę na temat Dumki. Dziś natomiast mamy sukces, z którego jeszcze nie wiem ,czy się cieszyć, bo może to być pojedynczy przypadek. Dumka zasnęła pierwszy raz przy otwartej klatce, czego wcześniej nie chciała robić, a po drugie - nie warczała przed zaśnieciem i w czasie snu! :cool3: Właściciele Dumki bardzo się starają, mają już sporą wiedzę i dużo samozaparcia. A każda taka drobna rzecz, jak ten dzisiejszy sukces jest dla nich powodem do wielkiej radości. Żmija na pewno pamięta, ale na wszelki wypadek przypominam o przesłaniu wyników badań Dumki, bo trzeba się z nią wkrótce wybrać do weta.
  12. Bardzo dziękuję Ihabe i jej mężowi za pomoc w transporcie Dianki i tak wspaniałe podejście do niej. :loveu: Wielkie podziękowania dla Tamb za zorganizowanie miejsca w hoteliku i opiekę nad Dianką oraz dla pani Krysi za codzienną opiekę nad Dianą, cierpliwość wobec jej właścicieli i całej sytuacji, bo łatwo jej nie było. Wczoraj biedna bardzo przeżywała po odjeździe Dianki. :-(
  13. A może ktoś mógłby mu zrobić banerek? Bo strasznie mało osób tu u niego bywa.
  14. Diana jedzie do hotelu!!! wystraszona itd, ale z cudownymi ludźmi, więc będzie dobrze.
  15. Dopiero teraz weszłam na dogo niestety. Ale fakt - znaleźli się ludzie chętni o pomocy i właśnie jadą z p. Krysia po Dianę. Trzymajcie kciuki, żeby nie było problemu z jej odebraniem, choć ci ludzie już podpisali zrzeczenie się psa.
  16. Jest jedna osoba, która zawiozłaby Diankę do hotelu, ale dopiero w środę. Potrzebowałaby kogoś do pomocy na drogę. Makrela, może mogłabyś pomóc? P. Krysia pracuje, Tamb też nie może jechać. :shake: Choć najlepiej, gdyby znalazł się inny transport wcześniej.
  17. Dziękuję Ci, Żmijo,za bardzo za dokładny opis Dumki. To bardzo pomocne. Nie zgodziłabym sie jednak z tym, że Dumka nie przejawia dziwnych zachowań. Spędziłam z nią dzisiaj 2 godziny. Na początku było idealnie. Pies przytulaśny, kochany, ale wyglądający jak w depresji. Świetny kontakt z dzieckiem, co jakiś czas podchodziła do malucha, tykała go nosem, merdała ogonkiem. Ma też bardzo dobry kontakt ze swoją panią. Na spacerze puszczona luzem co jakiś czas podchodzi do pani, dotyka nosem jej nogi i dopiero wtedy idzie dalej. Reaguje na wołanie, choć na imię niebardzo. Sunia za to jest poddenerwowana cieczką i to solidnie. To jest jeden z powodów jej warkotów. Ociera się o meble, porusza się przy tym jak w zwolnionym tempie, staje pod drzwiami balkonowymi i powarkuje. Bywa, że wymusza jedzenie od kogoś warkotem i szczekaniem, ale najlepsze w tym jest to, że w tym samym czasie jedzenia od nikogo nie weźmie, czeka zawsze na porę karmienia. Chodzi po domu i w zasadzie nigdy nie siada, rzadko się zatrzymuje. Kiedy chce się połozyć, wchodzi do kuchni, gdzie ma zrobiona prowizorkę klatki i warczy, w końcu ostro szczeka. Jeśli zamknie się ją w klatce kładzie się i idzie spać. I to jest najlepsze, co się wtedy dzieje. Warczy cały czas zasypiając, warczy też co chwila, gdy się wybudzi. Potrafi warczeć tak z przerwami na szczekanie. Weszłam do kuchni i zobaczyłam, jak głowa jej się kiwa od zmęczenia, ale ciągle warczała patrząc w dół. Kazałam jej się uspokoić i wtedy dopiero na mnie zerknęła, uspokajając się jednocześnie...na chwilę. Potem wróciła do warkotu. Nie zwracanie uwagi na nią nie działa. W nocy też warczy. Nie warczy, gdy nikogo nie ma, musi słyszeć, że ktoś jest w pobliżu. Ale ten warkot nie brzmi groźnie. Prawdziwy sajgon zaczyna się w porze karmienia. Dumka dostaje jedzonko (narazie za radą Żmii dostaje jeść na dworze, żeby sie wybiegała potem - zaraz zrozumiecie dlaczego), mijają jakieś dwie minuty i zaczyna warczeć, zaraz potem ostro szczekać i nie wygląda to jak zwykłe pyskowanie. Niestety nie daje nic to, że dostaje jedzenie na dworze, bo cała akcja jakby tylko przenosi się na późnej. Czyli Dumka po jedzeniu pochodzi, jest ok, wraca do domu i od tego momentu 2 minuty i ogień znowu. Nie wyskakuje, siedzi w miejscu, nie gania za nikim, tylko ostro warczy i szczeka. Problem jest wtedy, gdy podejdzie do swojej pani, oprze się o nogi i zaczyna taką akcję. Stoi do niej bokiem sztywna i warczy nie patrząc na nią. Nie można tym ludziom zarzucić, że się psa boją. Pani, jeśli nie może zapędzić w czasie takiej akcji Dumki do prowizorki klatki, bierze ją na ręce i ją tam zanosi. Ale nie ma wtedy całusków, przytulania, Dumka nie jest w nastroju. Pani założyła, że woli świadomie ryzykować dla dobra psa, że tak powiem. Dumce można zaglądać w zęby, mieszać w misce, zaglądać w uszy, robić z nią, co się chce, to jej nie rusza. Czasem przy popchnięciu sztywnieje, odwraca się i patrzy leko w bok od osoby, która ją popchnęła, ale nic poza tym. Ogólnie takie rzeczy nie wywołują u niej żadnych problemów. Nie rusza jej machanie rękami, dźwięki z ulicy, szczekanie psa, nic. W domu dziś był z Dumką mały psiak babci i to on wyskakiwał czasem do Dumki, a ona go lekceważyła zupełnie. Niestety standardowe nakrycie klatki kocem, żeby psa wyciszyć, u Dumki działa odwrotnie. Robi wtedy jeszcze gorszą akcję. Wczoraj wieczorem właśnie tak się nakręciła. Rodzina Dumki ma dobre podejście i silne postanowienie, że wyprowadzą ją z tego stanu. Trzymam za nich mocno kciuki. Domyślam się możliwych przyczyn pewnych zachowań Dumki, ale to narazie gdybanie. Pies , moim zdaniem, standardowo się nie zachowuje. Ale też nie możemy oczekiwać, że pies nie nauczony niczego nagle zacznie wszystko rozumieć i nauczy się komunikować w odpowiedni sposób. Inna sprawa, że Dumka w mieście czuje się swobodnie, jest socjalizowana z ludźmi, psami, nie obawia się niczego, żadnych dzwięków, ruchu, samochodów. Czyli całego życia w katce to ona nie spędziła. Niepokoi mnie trochę sposób w jaki się porusza, stawia nogi. Jedna tylna łapa często ucieka do środka. Porusza się chwilami nieco sztywno. Kręgosłup ma wygięty, ale może to przez ciąże. Koniecznie trzeba jej zrobić dalsze badania, ale najpierw własciciele poczekają na wyniki tych robionych podczas pobytu w hotelu, które Żmija ma dosłać. Ogólnie to bardzo biedny i skrzywdzony pies.
  18. Dopiero teraz jestem. Napisałam prośbę o pomoc na wątku transportowym. Wiem, że fundacja może zwrócić koszt transportu.
  19. Przypominam, że Dianka potrzebuje transportu do hotelu. Ani Tamb, ani p.Krysia nie dysponują samochodem. Prosimy o pomoc. :help1:
  20. Z opisu właścicieli - na reakcje Dumki nie dało się nie zwracać uwagi, bo było to już ponoć ostre wyskakiwanie, gorsze niż kiedyś i zrozumiałe, że ludzie się przestraszyli, bez względu na to, czy naszym zdaniem był powód do strachu czy nie. Pani w końcu w trakcie jednego wyskoku Dumki za czymś się schowala i stała tak do momentu jej uspokojenia. Tyle zrozumiałam z opisu. Nie są specjalistami i mogą popełniać błędy. A strach ludzi może takie reakcje u psa pogorszyć. Rozumiem, że w hotelu w stosunku do tych ludzi Dumka zachowywała się spokojnie, skoro nikt nie zaobserwował ich reakcji na psa i jego zachowanie i nie było mozliwości oceny, czy boją się psa czy też nie. Nie pytam, bo i tak odpowiedź mi się nie nalezy. ;) A mam jeszcze wiele pytań, jak choćby dot. tego, czy sunia była jakoś wyciszana w trakcie tego "pyskowania", czy było coś robione oprócz ignorowania ją i wiele innych, czy trening z nią był raczej ograniczony do obserwacji psa itd. Ale nic to, zacznę wszystko od początku sama, jak będzie trzeba. Wiem ,że Żmija dzwoni w tej chwili do właścicieli co godzinę, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Im to na pewno pomoże i ich uspokoi, bo wczoraj byli bardzo zdenerowani. Jestem przekonana, że te zachowania miną. Sama wybieram się do Dumki. Pewnie cięzko będzie mi poobserwować jej negatywne zachownia, bo w tej chwili jest spokojna. I szczerze mówiąc, mam nadzieję, że tak już zostani i nie będę potrzebna. :p
  21. [quote name='tamb']Wezmę ją jako drugiego psa ale z kosztami weterynaryjnymi nie zostawcie mnie samej. Może fundacja, która się nią opiekuje weźnie diagnostykę, ewentualne leczenie i sterylizację na siebie? Organizujcie transport do Lednicy Górnej za Wieliczką, żeby nie było za późno.[/quote] Myślę, że dobrym pomysłem byłoby allegro cegiełkowe. Udało nam się ostatnio sporo zebrać w ten sposób na innego psiaka. Mam nadzieję, że ktoś mógłby założyc coś takiego? Poza tym sądzę, że fundacja pomoże, bo obiecywała takową pomoc.
  22. No to już wiem, że jest miejsce dla Dianki. Diana w tej chwili jest sama na dworze i kuli się jeśli wyciąga siedo niej rękę i chyba to zdecydowało o zmianie decyzji p. Krysi. Wygląda też gorzej niż wyglądała. Przez kilka ostatbich dni nie można było zobaczyć Diany, bo zabierali karmę przez uchylone drzwi i tyle. To, co teraz pilnie potrzebne to [B]transport[/B], choćby zaraz. Tamb nie dysponuje samochodem. P. Krysia też nie. Bardzo proszą o pomoc. Kontaktować się proszę bezpośrednio z Tamb lub p. Krysią - 0 - 510508447.
  23. No właśnie, problem tylko, czy Tamb może zabrać Diankę, bo p. Krysia się zgodziła. Żałuję, że nie miała więcej czasu do namysłu, bo pewnie Diana już byłaby w hotelu.
  24. Niestety wczoraj wieczorem z Dumką były problemy. Jej właściciele powiedzieli, że było gorzej niż przed jej wyjazdem. :-( Z tego, co mi powiedzieli, ustawiała ich po kątach i bali się nocy. Szczekała, warczała, gryzła łapę. Widać więc po niej silny stres. Dzisiaj do niej jadę, to napiszę dokładnie jak to wygląda i co się tak naprawdę dzieje. Właścicielka hotelu doradziła im, aby wytrzymali 2 dni i pewnie ma rację, bo moim zdaniem sunia tak reaguje na stres związany ze zmianami. Ale trzeba im jeszcze wyjaśnić, jak mają się zachowywać w razie kłopotów, bo wczoraj było nieciekawie i nie wiedzieli, co zrobić. Jak długo Dumka sprawiała kłopoty w hotelu? Czy w ogóle je sprawiała i w jakich okolicznościach? Właściciele Dumki mieszkają w centrum miasta. Może to jest między innymi powód stresu.
  25. I jeszcze chciałam pokazać zdjęcia zaginionej przed prawie 4 laty Iwy, która jest bardzo podobna do Dumki. Miała wtedy ok. 3,5 roku. Ma ślady tatuażu w pachwinie. Jej włascicele wciąż jej szukają. Jeśli ktoś cudem ją kiedyś spotka wśród psiaków potrzebujących pomocy, właścicele wciąż czekają na informacje. [IMG]http://images38.fotosik.pl/103/f6d65dd3093f93d6.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/103/6b6c45c8b499871e.jpg[/IMG] Życzę Iwulce, aby stał się cud i wróciła do domu. :-(
×
×
  • Create New...