MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
Dziewczyny, przestańcie, ja się nie znam na bokserach, zupełnie nie wiem, ile powinny w tym wieku ważyć i jak zaczyna do mnie docierać po Waszych postach prawdziwy stopień wycieńczenia Tosi, to płakać mi się chce :placz: . No, ale żeby było optymistyczniej, to napiszę, że Tosia ma lepsze kupki, bo zdecydowanie odstawiłam jej kurczaka i Convalescence, a daję tylko rozmoczonego Startera RC. Poza tym Tosia zaczyna brykać! :loveu: Ciągnęła za firany, obgryzała książkę telefoniczną leżącą na podłodze, rozciągała mokre pranie z miski! A wczoraj wieczorem wyszczekała kota z legowiska:evil_lol: !
-
Wet ocenia ją na ok.7 tygodni.
-
Ja podziękowałam :loveu: ! Dałam całusa, zrobiłam rano kawę i nawet odwiozłam dzieci do szkoły - po prawie całkiem nieprzespanej nocy przy kroplówce :p .
-
Widać, widać, tylko na zdjęciu tak wyszło. Nie są już tak wystające, jak przedtem, ale Tosia przybrała na wadze dopiero 10 dkg - waży całe 2,20 kg!
-
Tosia już po kroplówce, obiadku ( podwieczorku?) i zabawie. A bawiła się, o tak:
-
Tosieńka dostała surowicę, drugą dawkę Baypanum i resztę leków. Po powrocie do domu zjadła i zasnęła. Jak tylko uporam się ze sprawami domowymi, podłączę ją na jakąś godzinę do kroplówki, a potem powtórka w nocy. Wszystkim osobom, które wpłaciły dla Tosi pieniądze, bardzo, bardzo dziękuję. Postaram się jeszcze dziś lub jutro zamieścić zestawienie wpływów na jej rzecz i dotychczasowych wydatków.
-
Żabcia-niezwykła sunia, zbyt długo za kratami-JUŻ W NOWYM DOMU!
MonikaP replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Ostatnio nie miałam o niej wiadomości, ale z tego, co wiem, jej Państwo nie znają angielskiego i w korespondencji ze mną muszą się zdać na osoby trzecie, więc jestem cierpliwa. Dowiedziałam się, że Żabcia ma przepisaną przez weta dietę (oj, przyda się jej) i po przełamaniu pierwszych oporów zaczyna chodzić na spacery - coś, czego nigdy przedtem nie robiła, a nawet jeśli, to tak dawno temu, że nie pamięta. -
Tosi niestety nadal dokucza biegunka, ale humor ma dobry. Biega, poszczekuje, obgryza dywany i kocie ogony, czyli krótko mówiąc zachowuje się jak typowy szczeniaczek :-). Za pół godziny jedziemy do lekarza.
-
Ty czekaj, czekaj, aż Twój Pan Mąż ją zobaczy, to dopiero się popsuje :diabloti:
-
Zieew!!! Jestem, żyję, surowica dotarła - jeszcze raz stokrotne dzięki!!! Kroplówka kapała wolniutko całą noc, więc jestem dziś jakby....troszkę śpiąca, ale to nic, ważne, że Tosia się nawodniła :-).
-
O Boże, taka jestem zakręcona...:oops: ...Kiwi, i Tobie bardzo, bardzo dziękuję! A teraz mówię "dobranoc", a raczej nie całkiem, bo zaraz podłączam Tosię do kroplówki i spędzę przy niej najbliższych parę godzin.
-
[quote name='Tweety']nie zauważyłam czy koleżanki napisały, że Fundusz Nadziei na Życie wpłacił dla maluszka 150 zł. Zdrowiej maleńka!!! To dla mnie miła niespodzianka :-) - widziałam w wątku, że dla Tosi jest zarezerwowana ta suma - to bardzo wiele dla nas znaczy. Surowica z Krakowa już do mnie jedzie i jutro wczesnym popołudniem Tosia powinna ją dostać - oby tylko pomogła! I za to ogromne, wielkie podziękowania dla FARO!!!!
-
Ufff...kasuję mój post, bo nie zauważyłam poprzednich wpisów :oops: . Mój mąż o dziwo zadeklarował się, że pojedzie po przesyłkę o 2 w nocy, jeśli będzie w ten sposób wysłana :-).
-
Dzwoniłam do hurtowni wet. w Poznaniu i okolicach, niestety od 2 miesięcy nie mają Caniserinu i nie wiedzą, kiedy będzie. Jeśli jest możliwość przesłania z Krakowa, to bardzo, bardzo proszę! Nie znam tylko ceny - czy ktoś może mi podać? Namiary na siebie podałam w jednym z poprzednich postów, adres fundacji również. Tosia po wczorajszej kroplówce wygląda moim zdaniem znacznie lepiej, ma chęć do zabawy, poszczekuje, zaczepia itd. Za pół godziny jadę bez niej do weta po resztę zastrzyków i instrukcję, jak jej podawać kroplówkę.
-
Po konsultacji z jeszcze innym lekarzem. Jeśli jest możliwość ściągnięcia surowicy, to może dałoby się coś zrobić. Bardzo proszę, napiszcie mi, jaki jest koszt jednej butelki i jak to załatwić - do kogo w Krakowie się zwrócić? Proszę o kontakt na pw, mail schronisko.poznanskie@gmail.com, albo komórkę 0660 42 99 77.
-
Convalescence rozpuszczalne, rozmoczona sucha karma Starter Royala, kurczak z kleikiem ryżowym i marchewką - wczoraj lekarz doradził kontynuację takiego żywienia.
-
Przepraszam, wczoraj wieczorem byłam psychicznie wyczerpana. Tak, porozmawiam o surowicy dziś wczesnym popołudniem.Tylko boję się (i o tym też mówił lekarz), że nawet jeśli wyprowadzimy Tosię z objawów jelitowych i oddechowych (wprawdzie wypływ z nosa ma minimalny, ale układ oddechowy już zajęty), to po jakimś czasie mogą wystąpić objawy nerwowe - te najgorsze :-(. Malutka po wczorajszej kroplówce jest o wiele lepiej nawodniona, ma już prawie ładną skórę. W nocy robiła niemal prawidłowe kupki, ale rano - katastrofa - paskudnie, kwaśno pachnąca...właściwie woda :-(. Ma apetyt i nawet chęć do zabawy, ale ... to za mało...
-
Uratuj ją? A jaką mam moc sprawczą poza tym, że próbuję ją leczyć i bardzo ją kocham? Nic więcej nie mogę.
-
Niestety, na surowicę jest już za późno, bo jest sens podawać ją w ciągu 48 godzin od wystąpienia pierwszych objawów choroby, a te u Tosi występowały już tydzień temu, czyli tuż po przyjściu do schroniska, albo i wcześniej, bo przecież ona już pojawiła się tam w fatalnym stanie. Teraz można tylko maksymalnie pobudzić jej organizm do obrony i starać się nie dopuścić do wystąpienia objawów nerwowych - jest na to pewien sposób, ale warunkiem jest zdecydowana poprawa stanu psa - czyli Tosia musi dożyć do tego czasu. Mój pies w tym roku był szczepiony na wirusówki, więc powinien być bezpieczny, zresztą i tak my wszyscy możemy przenosić wirusy na sobie. Ważne, żebyśmy my sami nie mieli żadnych kontaktów z młodymi, nieszczepionymi psami.
-
Byłam po południu u lekarza, do którego mam zaufanie. Tosia ma prawie na pewno nosówkę, a w jej stanie oznacza to bardzo małe szanse na przeżycie. Przez ponad 3 godziny miała kroplówkę, dostała nowe leki i Baypanum na podniesienie odporności. Od jutra będę jej robić zastrzyki i kroplówki sama, żeby jej dodatkowo nie stresować jazdą do weta i nie rozsiewać nosówki. Będę się starała o nią walczyć tak długo, jak długo Tosia nie będzie cierpieć. W tej chwili bardzo ciężko mi się myśli, ale wiem, że jutro będę miała więcej sił i wiary. Nie wiem, czy to zgodne z regulaminem Dogo, ale zamieszczę publicznie numer konta, na które można wpłacać pieniądze na leczenie - bo ono teraz robi się najważniejsze - jeśli jesteście w stanie wspomóc Tosię choćby złotówką, będę bardzo wdzięczna. Monika Preibisz Fundacja Canis et Felis ul.Kryłowa 26 60-195 Poznań Bank Polska Kasa Opieki S.A. 35 1240 1763 1111 0010 0908 0088 Na przelewie najlepiej napisać "darowizna dla bokserki".
-
A to Tosia po obiadku, z pełnym brzuszkiem :loveu: . Proszę zwrócić uwagę na śliczne, różowe paluszki 8-) .
-
Poznań-jamnikowata wielkoucha Sonia...BRAWO, SAKSANA!!! :-)))
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
A więc tak. Nie bardzo jestem w stanie doprowadzić do tego spotkania i tak naprawdę zastanawiam się, czy ma ono sens. ONka czując i słysząc wszystkie psy schroniskowe będzie na tyle zestresowana, że jej reakcje na pewno nie będą typowe. Przez ostatnie dni nie miałam do tego głowy, ale na początku tygodnia muszę zadzwonić do tych ludzi. Proszę, doradźcie mi, co im powiedzieć - bo chcę ich przekonać, by dali Soni i ONce szansę na dogadanie się w domu, ale muszą odpowiednio postępować z sunią -rezydentką, która podobno jest dość dominująca i bywa zazdrosna. Z kolei Sonia jest kochanym stworzeniem, ale z jej oczek wyziera charakterek całkiem, całkiem i sama nie mam pewności, czy nie będzie próbowała odpłacić w razie czego ONce pięknym za nadobne. -
Ja myślę, że on JUŻ o tym wie :lol: , tylko stara się myśleć racjonalnie. Ja zresztą też. Tosia po wyzdrowieniu, rekonwalescencji i szczepieniu jest do adopcji, gdyby kto pytał :razz: .
-
No tak. W naszym wspaniałym mieście nikt nie robi analiz w kierunku nosówki :-(. Właśnie rozmawiałam z wetką z AR. Pozostaje więc dotychczasowe leczenie, wzmacnianie, karmienie, tulenie... i nadzieja, że to jednak nie nosówka. Jutro rano Tosia zostanie dokładnie zbadana w schronisku, a potem może jeszcze w innym gabinecie.
-
Tosia bardzo dziękuje wszystkim Ciociom oraz Wujkowi Michowi :loveu: za troskę i zainteresowanie. Noc minęła w miarę spokojnie, czyli Tosia przytulona do mnie :-). Przy każdym jej poruszeniu budziłam się, wysadzałam, a nad ranem Tosia zjadła ze smakiem miseczkę ciepłego mięska z kleikiem i marchewką. Po dwóch godzinach poprawiła jeszcze rozmoczoną suchą karmą. Czyli wczorajszy wieczorny brak apetytu był jednak przejściowy - może po prostu mała się przejadła. Niestety kupki są dalej niezbyt ładne - może rozwolnienie to za duże słowo, ale daleko im do ideału. Tosia ma jednak również nieduży wypływ z noska i oczu :-(. Klinika AR jest czynna dziś dopiero od 10, a nie wiem, czy dziś robią analizy - zaraz będę tam dzwonić. Mimo całej swojej słabości Tosia bardzo mocno reaguje na otoczenie - ogląda się za każdym, kto chodzi po domu, macha ogonkiem, kręci tyłeczkiem, nawet chwilami próbuje zaczepiać koty i naszego psa - czyli z bardzo groźnie otwartym pyszczkiem, drobiąc bokiem i machając przednią łapką idzie w ich stronę :lol: . Ale to, co dla Tosi najważniejsze, to "mamine" ramiona -gdy już się naje, wysiusia itd., zaczyna za mną chodzić, a potem siada, zadziera główkę i... "no weź mnie na ręce, weź!". W związku z tym "mamusia" chodzi ciągle z pieskiem pod pachą, a jeszcze lepiej, jeśli usiądzie i się w ogóle nie rusza - tak, żeby Tosia mogła sobie znaleźć wygodną pozycję na kolanach, albo po brodą, albo na ramieniu 8-) ... A tak w ogóle to mój mąż nie lubi bokserów, nie wiem, czy wiecie? :diabloti: