-
Posts
1529 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saskja
-
Śluz ma prawo się pojawić na parę dni przed porodem, ale niewiele. Jeśli cały czop odejdzie na raz, to będzie tego dużo i wówczas prawdopodobnie rzeczywiście byłby to przedwczesny poród. Zielony śluz tuż przed porodem to jeszcze nie taka patologia, tak było u miojej suczki przy pierwszym porodzie, ale to nie był zielony kolor jak łożysko, tylko leciutko żółtawo - zielonkawy, tak że nie byłam pewna, czy to nie mocz. ___________ A moje "walchlaczki" coraz mniej warchlaczkowe, co widać na załączonym obrazku albo nawet trzech:-) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img89.imageshack.us/img89/7797/75486751tn3.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/6595/54153106qd2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/172/30896744ls8.jpg[/IMG][/URL]
-
Z jednej strony to się pofarciło z tymi wystawiającymi właścicielami, z drugiej strony - jeśli wziąć pod uwagę, że z niemal każdej wystawianej suczki wyrasta teraz hodowla... To niedługo zrobi się taka "nadprodukcja" węgrów, jak obecnie jest u weimarów. No ale wiadomo, miło jest zobaczyć swoje "dzieci" na wystawie, zwlaszcza jeśli ładnie, umiejętnie wystawione :-) Gosia, ja też będę wypatrywać.
-
Cóż, pora przejść do spraw mniej przyjemnych - Harley musiał przecież kiedyś polecieć na ten Cypr. Kupiłam mu elegancki lotniczy transporterek, no i należało go do niego przyzwyczaić. Dałam mu do środku pachnącą kość, zamnknęłam go tam z nią na parę minut - a Saskję zabrałam na spacerek. Chodziło o to, by Harley nauczył się być sam choć przez chwilę w tym transporterze. Nauczył się. Natomiast Saskja się nauczyła, że w transporterze dzieje się coś, co pachnie kością - -a ona tej kości nie dostaje. Dlatego też na wszelki wypadek po powrocie ze spaceru wlazła do środka i już wyjść nie chciała. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img87.imageshack.us/img87/6641/1006084co1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img87.imageshack.us/img87/1820/1006026vq4.jpg[/IMG][/URL] Mała kłótnia - kto gdzie śpi: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img175.imageshack.us/img175/3153/1006033vk7.jpg[/IMG][/URL] Oboje wybrali tę samą stronę i oboje postawili na swoim. Ale Saskja bardziej :-) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img87.imageshack.us/img87/9775/1006036lq8.jpg[/IMG][/URL]
-
Ja się wcale nie dziwię, żeście się zakochali - każdy by stracił głowę dla takiego cudnego węgielkowego noska :loveu:
-
Mnie się wydawało, że tu chodziło o szczotkę do czesania.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
O jaki cudny pulpecik :loveu:
-
niki ill, korzystaj i się wysypiaj. Ja nie śpię od tygodnia, maluchy robią orkiestrę, no i czuwam, bo boję się, aby sunia któregoś nie przycisnęła, tak dużo ich...
-
Ale cudowne zmarszczuchy :loveu:
-
Dziękujemy za zaproszenie do galerii Atosa; zdjęcia zostały obejrzane i podziwione :-) Odpowiadam na Twoje pytanie: z gończym gaskońskim Atos ma wspólne umaszczenie - miejscami. Ale podobne przesiania bieli i czerni z czarnymi łatami może mieć wyżeł niemiecki, i tu bym prędzej dopatrywała się jednego z przodków. Tyle że głowa nie wyżłowata, i zbyt ciężka jak na wyżła budowa ciała. Podpalań nie ma, a to u gaskońców obowiązek. Budowa ciała i zwłaszcza głowa kompletnie nie są gaskońskie. Tak więc Atos jest Atosem, i to pięknym Atosem, a nie żadnym tam pół-gończym, i już :lol:
-
[B]milamini - gratulacje![/B] Dziewczyny, co do tej temperatury, to różnice rzędu 1-2 kreseczki to jeszcze nie są spadki ani wzrosty, takie wahania są normalne, to może być spowodowane błędem pomiaru (termometr też jest tylko człowiekiem i może sie mylić :evil_lol:) albo np. tym, ze suka spała w pobliżu kaloryfera itd. To ma byc [B]różnica prawie całego stopnia[/B], czyli z np. 37,5 spadnie do 36,8 - i wg moich obserewacji z trzech ostatnich porodów, taka niższa musi się utrzymywac przez cały dzień - a robimy przecież sporo pomiarów dziennie, bo nas nerwy zjadają... Później, gdy następuje wzrost, to już "się dzieje", suka drapie, popiskuje itd i tego naprawdę nie da się przeoczyć.
-
No to trzymaj się dziewczyno
-
Co do pazurków - Dzidtka, za każdym razem do weterynarza?! Ja to robię sama co 3-4 dni, cążkami do skórek, specjalnie do tego celu kupionymi. Gratulacje dla wszystkich oczekujących potwierdzonych przez USG! niki ill, ciekawe, czy już... Trzymamy kciuki.
-
Bez przesady, dziewczynki, ona miała wtedy 3 miesiące :mad:, to były czyste jak łza zabawy wołowym peniskiem ;)
-
No wiesz, według zwolenników freudowskiej psychoanalizy każda dziewczynka marzy o penisie w pewnym okresie swego życia. No i Saskja postanowiła sobie przymierzyć :evil_lol:
-
Oczywiście Harley też dostał swojego, ale jak widać, nie miał on tego wdzięku i sprytu w łapkach. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/1694/1006045kc3.jpg[/IMG][/URL] A kilka godzin później było już po gryzakach. Poszłam więc do sklepu i poprosiłam o coś najtwardszego, ale takiego, że uch! No i dostałam... penisa wołowego. Nie mierzyłam go, ale był baaardzo długi, a że u nas sprzedają to w całości i w nic nie owijają, toteż wędrówka z takim peniskiem w garści przez miasto dostarczyła mi wielu niezapomnianych przeżyć. W domu z niemałym trudem przepołowiłam go (siekierą - zwykłe noże wymiękały!!!), ale Harley nie był zainteresowany. Za to Saskja... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img216.imageshack.us/img216/614/1006076dp2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/1290/1006077fd3.jpg[/IMG][/URL]
-
No, ja sie wcale nie dziwię, że się nie możesz doczekać. Zawsze jest tak, że się czegoś doczekać nie możemy - ja jeszcze niedawno nie mogłam się doczekać moich klusek, teraz nie mogę się doczekać, kiedy będą na tyle silne, abym mogła spać w nocy zamiast pilnować i wyciągać przygniecione bąble spod Grzanki, później zapewne nie będę się mogła doczekać otwartych oczek, potem - kiedy wreszcie nauczą się jeść zamiast włazić do miski, potem - kiedy zaczną siusiać na gazetę, a nie pod siebie... I tak dalej. :lol: A u nas tymczasem kolejny odcinek z dzieciństwa Saskji - dziś fotoopowieść o pewnym kawałku wołowej skóry. Ile to może być radości i rozanielonych min tylko dlatego, że pani kupiła gryzaka: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img132.imageshack.us/img132/2729/1006039rb1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img216.imageshack.us/img216/9035/1006046lf0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img220.imageshack.us/img220/7749/1006037ys1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img220.imageshack.us/img220/8429/1006042ju4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img220.imageshack.us/img220/514/1006043iw5.jpg[/IMG][/URL]
-
No cuda, cuda :evil_lol: Dziś było pierwsze obcinanie pazurków. Już zapomniałam, jak się przy tym można spocić :-) A im kluska mniejsza, tym więcej hałasu potrafi narobić. Żałowalam tylko, że w oczach nie mam aparatu, bo miny strzelały takie, że paść można ze śmiechu :loveu:
-
Co do króliczka - sądzę, że bez problemu. Gdzieś kiedyś czytałam o takim domu, gdzie były szynszyle, papużki, królik, do tego np. legwan i weimar. Według mnie szczeniak nauczy się traktować zwierzątko jak pobratymca, tak jak zazwyczaj szczenięta traktują inne szczenięta, koty itd. We wszystkim widzą kumpla do zabawy.
-
panienkabubu, śliczności pluszaczek :loveu: a to jeden z moich głodomorów [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/3978/87754933hb4.jpg[/IMG][/URL]
-
Agresywne bywają wszystkie psy, na ogół wtedy, gdy popełniono jakieś błędy w ich wychowaniu lub wówczas, gdy my - ludzie postępujemy z psami głupio, co niestety zdarza się nagminnie. Wiedza o psach jest znikoma, niewielu ludzi czyta np. książki pozwalające lepiej zrozumieć język psiego ciała, wszystkie te sygnały uspokajające, mowę uniesionych lub płasko położonych uszu, takiego czy innego ustawienia ogona itd. Niewiele także osób zadało sobie trud dokładnego przeczytania np. książki J. Fishera "Okiem psa" o teorii dominacji, większość tę teorię odrzuca nie zapoznawszy się z nią. A wiele w niej trafnych, mądrych spostrzeżeń i dobrych rad. Wracając do weimarów - pewnie, że zdarzają się osobniki agresywne, jak wszędzie, zdarza się silna postawa dominująca, zwłaszcza u samców. U suczek nie ma większego problemu, ale tu niemal wszystko zależy od wychowania, a więc od ludzi. Można sobie wychować nie lubiącego dzieci collie czy pekińczyka, można sobie wychować kochającego dzieci, cierpliwego weimara. U mnie też będzie taka sytuacja - mam już dwie suki, w tym weimarkę, której pozycja w rodzinie jest bardzo silna, bo jest suką rodzącą młode; wkrótce dojdzie prawdopodobnie jeszcze jedna suczka z obecnego miotu, a dwa miesiące później pojawi się w rodzinie dziecko. Nie mam wątpliwości, że sobie poradzę, ale z pewnością będzie to wymagało pracy nad psem/psami, a jeszcze bardziej - nad dzieckiem. No i mowy nie ma o zostawieniu bez opieki takiej pary: pies +dziecko. Nawet na pół minuty, wychodząc do łazienki. Głównie z powodu tego, co może zrobić dziecko, a pies - źle zinterpretować.
-
Ależ to wcale nie są fałdki, tylko prążki, które znikną za parę dni. :lol:
-
Goshka, będziemy trzymać kciuki z całych sił! Tatuś Twoich maluszków jest przepiękny, ma sporo brązu - może jakaś słodka czekoladka się urodzi?
-
Dziękujemy. Maluchy są cudowne. Biedna Saskja ma powtórkę z ubiegłego roku, Grzanka na razie jej nie wpuszcza do pokoju, więc uszata leży pod drzwiami, nieśmiało w nie podrapuje i kwiczy jak prosiaczek od czasu do czasu. Jeszcze parę dni musi wytrzymać.
-
Szczenię z Polski jedzie za granicę- pytanie do hodowców
Saskja replied to Rybka.'s topic in Zakup psa rasowego
Weimara, do Nikozji chyba. Właścicielka jest śliczną, długonogą Brytyjką :lol: -
Musiałam się w takie doświadczenie zaopatrzyć, nie miałam wyjścia :evil_lol: A w co włożyć ręce, staje się po pewnym czasie oczywiste - w kuuuuupy, duuużo kuuuuuup :evil_lol: A tak serio, to naprawdę liczyłam, że teraz będzie mniej dzidziusiów, zwłaszcza że progesteron w tej cieczce rósł dziwnie powoli i w końcu uparłam się, by kryć Grzankę przy niskim, coś koło 3 - bo taki się utrzymywał przez kolejne 3 dni, więc uznałam, że skok już nastąpił i teraz pora na owulację. Zarówno weterynarz, jak i właściciele reproduktora nalegali, by czekać, ale ja byłam jak osioł. Powtórzyliśmy krycie dopiero po 3 dniach, ale wtedy progesteron był już ok. 9. Bardzo byłam ciekawa, co z takiego zamieszania wyjdzie. No i proszę - poród w 61 dniu od pierwszego krycia, miot liczny. Wychodzi na to, że faktycznie nie sam poziom progesteronu ma tu znaczenie, jak odczekanie 2-3 dni po skoku powyżej 1,5. To tak "ku potomności" - może moje dywagacje komuś kiedyś pomogą. [B]I bardzo, bardzo dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa i gratulacje[/B] :loveu: