-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
Odkąd dowiedziałam się, że mój Emilek to mix maliniaka, zaczęłam interesować się owczarkami belgijskimi i... zakochałam się w tej rasie. Najpierw mówiłam, że belg będzie po Emilu, teraz już marzy mi się szczeniaczek oprócz Emilka. :D Muszę jednak trochę odczekać, żeby Emil nie poczuł się odtrącony (jest ze mną dopiero niecałe 7 miesięcy), bo przecież przy szczeniaku nie mogłabym mu poświęcać tyle czasu, co dotąd. No i finansowo też muszę trochę bardziej stanąć na nogi. Więc tak sobie myślę, że szczeniak pojawi się w domu za jakieś 2-3 lata. Jeszcze nie wiem, czy będzie to maliniak, czy terwik (bo raczej nie gronek). To będzie zależało od tego, jakie hodowle będą planować szczenięta w chwili, gdy się zdecyduję. Na razie pilnie przyglądam się młodym suczkom obu odmian (już sobie wytypowałam kilka na potencjalne mamy mojego pieska) oraz reproduktorom.
-
Z tego, co się orientuję, nie ma innej możliwości usunięcia kamienia u psa niż pod narkozą. Jest to zresztą dość logiczne, chyba nie ma takiego psa, który pozwoliłby sobie majstrować przy zębach, pomijając zwykłe czyszczenie szczoteczką i pastą. Najlepiej usunąć kamień przy okazji jakiegoś innego zabiegu pod narkozą (szycie, kastracja). Mój Emil np. będzie miał usuwany kamień przy okazji kastracji.
-
Jako wręcz "wojująca" przeciwniczka kolczatek i wszelkich metod siłowych w szkoleniu psa pozwolę sobie wyrazić i w tym topicu moją opinię. Zakładać kolczatkę psu, który ciągnie, to tak, jak walić w głowę słownikiem kogoś, kto robi błędy ortograficzne.
-
Dla mnie też najważniejsza jest zabawa. Jeśli chodzi o sukcesy, to mój pies pewnie i ma predyspozycje, żeby je osiągać, ale ja na pewno nieporównanie mniejsze. A na zawodach pucharowych widziałam kilka niesamowicie nakręconych na ten sport psów, którym ich przewodnicy nie dorastali do pięt. No i kończyło się to tak, jak zapewne zakończyłoby się u mnie, czyli dyskwalifikacją. :D
-
Acana Premium ma trochę wyższą zawartość białka i tłuszczu (zwłaszcza tłuszczu) niż np. Lamb & Rice albo Adult Large Breed, ale jednak niższą niż Premium Deluxe. Więc ja bym to określiła tak - psom o normalnej aktywności nie zaszkodzi, a dla psów o wysokiej aktywności to może być trochę mało. Choć zależy też, co kto uważa za wysoką aktywność. Mój pies ma od 3 do 6 godzin spacerów dziennie, z bieganiem, skakaniem i zabawą, ale jednak daję mu Adult Large Breed. Może jak zaczniemy trenować agility, to przejdę na Premium Deluxe. Samej Premium w ogóle nie biorę pod uwagę, bo nie ma glukozaminy i chondroityny, a mój pies jest duży, więc chcę maksymalnie dbać o jego stawy.
-
Taaak, do Fortu też jeździ podmiejski autobus i nawet do Grafu, tylko co z tego? Bez sensu poświęcać na dojazd 3 razy tyle czasu, co na trening. To można jednorazowo, ale nie 2 razy w tygodniu. Chyba zacznę grać w totka, żeby sobie samochód kupić. ;)
-
Dzięki Flaire. Wiem o tych szkołach. Do Alternatywy też niestety bez samochodu nie dojadę. Z Baritusem już wstępnie rozmawiałam (telefonicznie i na zawodach) i to chyba będzie to, bo faktycznie mam do nich bardzo dobry dojazd (jednym autobusem spod parku, do którego chodzę z Emilem na spacery). Emil dostał nowy, plastikowy kaganiec, rozmiar 10, może w nim ziewać i nie potrafi go zdjąć, więc się poddał i zupełnie spokojnie go wytrzymuje. Autobusem też już jeździliśmy i jest OK (pies wprawdzie cały czas stoi z podkulonym ogonem, ale wsiada bez problemu, nie próbuje wysiadać na każdym przystanku i nie wyrywa mi ręki przy wysiadaniu, może przy dłuższej trasie w końcu raczy usiąść albo się położyć). Co do klikera - oczywiście będę zadowolona trafiając do klubu klikerowego, ale nie jest to warunek sine qua non. Ja już na tyle umiem się posługiwać klikerem, że mogę to robić bez wskazówek trenera (co do samego klikania oczywiście, a nie uczenia pokonywania przeszkód, bo tu jestem zielona). Szkoda, że nie mogę kierować się wyłącznie kwestią metodyki w poszczególnych klubach. Ta kwestia dojazdu (łącznie z czasem dojazdu) jest dla mnie niestety niebagatelna. Marzy mi się, żeby powstał jakiś klub agility nad Wisłą, ale cóż... Choć Państwo Kędziorek mówili mi, że być może otworzą drugą szkołę gdzieś na Grochowie czy Gocławiu, to wtedy miałabym bliziutko - tylko przejechać na drugą stronę Wisły. :) Ale i tak muszę poczekać do września - teraz Emil się regeneruje po przebytym ostatnio przeziębieniu, za 3-4 tygodnie, jak mu się nic nowego nie przytrafi (odpukać), planuję kastrację, a po zdjęciu szwów zaczynamy zabawę. :)
-
Ja miałam ambitne plany, żeby zacząć z psem treningi jeszcze w czerwcu, ale niestety - najpierw rozwalona łapa, potem przeziębienie, teraz przymierzam się do kastracji, więc zaczniemy najwcześniej we wrześniu. Ale za to miałam czas na przemyślenia, rozmowy z kilkoma osobami i obejrzenie zawodów pucharowych w Warszawie. No i tu wychodzi mi następująca konkluzja - obejrzenie zawodów i treningów zaawansowanych psów oraz analiza sukcesów poszczególnych klubów niewiele daje. Bo najważniejsze jest to, jak w danym klubie zaczyna się uczyć absolutnie początkującego psa i przewodnika. Bo owszem - są zarówno wśród psów, jak i wśród przewodników (choć tu rzadziej) samorodne talenty, ale przeciętny pies może się zrazić (np. spadając z kładki), gdy zbyt szybko zostanie "rzucony na głęboką wodę". Więc na razie mam w planach wypytywanie trenerów poszczególnych klubów, w jaki sposób zaczynają uczyć całkowicie początkującego psa i przewodnika. Zaczęłam od "mojej" trenerki, pani Wandy z Grafu (która pomogła mi opanować mojego psa w zakresie posłuszeństwa) i widzę, że jej sposób uczenia jest bardzo dobrze dopracowany metodycznie. Wiem już, czego powinnam szukać, bo do niej niestety mam za daleko, bez samochodu się nie da, a ja niezmotoryzowana. Dowiedziałam się również, jakie ćwiczenia mogę robić z psem na spacerach, zanim trafimy do klubu agility, żeby psa trochę "przygotować" i niczego przy tym nie zepsuć.
-
Dlatego napisałam "karane" w cudzysłowie, bo karą nie jest tu wzięcie na smycz, tylko oddalenie się od pożądanego przez psa obiektu. Odchodzimy na odpowiednią odległość, a potem znowu psa spuszczam ze smyczy. Możesz być pewna, że dla mojego psa wzięcie na smycz karą nie jest. Właśnie po to, żeby nie kojarzył zapięcia smyczy z końcem spaceru czy karą, biorę go na smycz i spuszczam kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt razy w ciągu jednego spaceru. :D
-
Ależ oczywiście, z tym się całkowicie zgadzam. Ale Aga zadała pytanie "czy można uczyć jeszcze raz" tego, co pies już umie. I na to była moja odpowiedź. Jeśli pies umie, to nie ma co uczyć od nowa, jeśli wykonuje komendę z ociąganiem lub nieprecyzyjnie, to znaczy, że... jeszcze nie umie. :D I tu kliker jak najbardziej się przyda. 8) Ja też przez to przeszłam, bo psa wzięłam dorosłego, coś tam już umiał, czegoś tam go sama nauczyłam bez klikera, a potem dostałam od trenerki kliker i dalej uczyłam już klikerem. I każdą nową rzecz zaczynałam od powtórki znanych już komend, z użyciem klikera, żeby "przypomnieć" psu, co oznacza kliknięcie. :D
-
A niby po co? Skoro pies już zna komendę i ją wykonuje, to czego chcesz uczyć? Kliker służy tylko do nauki, gdy pies już umie, kliker się eliminuje.
-
Wioletta, ja wprawdzie z Warszawy, a nie z Sopotu, ale również mam kundla i zapisałam się do ZK. Nie przypuszczam, żeby były jakieś większe różnice między oddziałami, więc spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytania. 1. Do ZK zapisujesz się Ty jako Ty, a nie pies. Niezależnie czy masz 1 psa czy 15, czy w ogóle żadnego płacisz wpisowe i 1 składkę i dostajesz 1 legitymację. Jeśli masz psy rasowe, którym wyrabiasz rodowód, płacisz oczywiście za każdy rodowód, ale roczna składka członkowska jest nadal jedna. Do wyrobienia rasowemu psu rodowodu pies musi mieć metrykę, a Ty musisz być członkiem ZK. 2. Większość członków ZK to osoby "bierne" - zapisały się, żeby wyrobić psu rodowód i np. jeździć z nim na wystawy (albo i nie, bo nie każdy właściciel rodowodowego psa wystawia swojego pupila) albo żeby pójść z psem na szkolenie ZK czy zdawać egzamin lub uczestniczyć w zawodach organizowanych przez ZK (na większości takich imprez dopuszczone są mieszańce, ale ich przewodnicy (a niekoniecznie właściciele, bo w zawodach czy szkoleniu można uczestniczyć z cudzym psem) muszą być członkami ZK. 3. Jeśli chcesz robić w ZK coś więcej - wybierasz sobie określoną sekcję i zgłaszasz się tam na staż - po określonym czasie zdajesz egzamin asystencki i zostajesz asystentem sędziego, po upływie następnego okresu zdajesz egzamin sędziowski i zostajesz sędzią (mówię tu o sekcjach grup/ras, bo w sekcji szkoleń "stopnie wtajemniczenia" chyba są trochę inne), Jeżeli jesteś miłośniczką określonej rasy/grupy zapisz się do sekcji tej rasy/grupy, jeśli np. interesuje Cię szkolenie, zapisz się do sekcji szkoleń. W czasie stażu pomagasz przy organizowanych przez sekcję/oddział imprezach, np. przy organizacji wystaw czy szkoleń. Ja właśnie dokładnie tak zrobiłam - zapisałam się do ZK i zgłosiłam się na staż do sekcji psów pasterskich, ponieważ jestem miłośniczką owczarków belgijskich. Jak wygląda działalność w takiej sekcji, jeszcze nie umiem powiedzieć, bo zapisałam się tydzień temu. :D
-
Acana Premium to karma dla dorosłych psów wszystkich ras o normalnej aktywności, dla psów aktywnych (wszystkich ras) jest Premium Deluxe. Natomiast Acana Adult Large Breed to nowość - karma opracowana specjalnie dla dużych ras, wzbogacona właśnie o glukozaminę i chondroitynę, ze względu na ochronę stawów, które u psów dużych ras są zagrożone nawet przy normalnej aktywności po prostu przez samą masę psa. Natomiast karmy dla psów aktywnych (nie tylko Acany, ale również innych producentów) różnią się przede wszystkim wyższą zawartością białka i tłuszczu. Nie wszystkie karmy dla psów aktywnych zawierają glukozaminę i chondroitynę (np. z tego, co pamiętam, nie zawiera ich Eukanuba dla psów aktywnych). Prawdopodobnie Acana (i podobnie np. Nutra Nuggets) uznały, że w przypadku większej aktywności stawy są zagrożone również u psów małych i średnich ras, a może wzięły pod uwagę to, że wśród psów aktywnych większość stanowią psy dużych ras. Konkluzja jest taka - Acanę Premium można dawać psom wszystkich ras, ale u dużych psów warto zadbać przy tym dodatkowo o ochronę stawów, Acanę Premium Deluxe dajemy psom aktywnym wszystkich ras, a Acanę Adult Large Breed dajemy psom dużych ras o normalnej aktywności.
-
U mnie na osiedlu jest kilka szczeniaków w tym wieku i wszystkie zachowują się w opisany przez Ciebie sposób m.in. w stosunku do mojego psa. Dosłownie włażą mu na głowę. A Emil (ok. 2 lat, upiorny dominant, "gwałcący" wszystkie samce) znosi to ze stoickim spokojem. 8) Nie ma się czym przejmować - jedne psy na to pozwolą, inne szczeniaka "ustawią" i tyle.
-
Nie kupuj w ziarenkach, tylko mielone - jest takowe w aptece. Ja na początku próbowałam zemleć w malakserze i tylko sobie spaliłam nakładkę. :D
-
Na samym dole 1. strony forum "Szkolenie" masz topic "gwizdek dla psa". Tam była dość długa dyskusja, jak tego uczyć i moja relacja, jak nauczyłam psa reagować na gwizdek - zwykły, bo przy ultradźwiękowym sp... sprawę, ale na szczęście go zgubiłam, kupiłam zwykły i tu już tych błędów nie popełniłam. Teraz Emil przylatuje na gwizdek z szybkością torpedy, a ja nie muszę zdzierać gardła. :)
-
Nice_girl, no proszę, nie spodziewałam się. To znaczy, że hodowla powstała właśnie wtedy, gdy Pani Redlicka mnie uczyła. :) Ale niestety nic na ten temat nie mówiła, chyba że w klasie wyżej, w której miała wychowawstwo. DeDe, ja też od paru godzin nie mogę wejść na stronę belgów. :(
-
O to miło.A opowiadała Wam o swoich corgi? :lol: :lol: Przypuszczam, że wtedy jeszcze nie miała hodowli, bo to było... ponad 20 lat temu. :lol:
-
Nice_girl, a kiedy ten Rzeszów? Chętnie bym się wybrała pokibicować, bo to moje rodzinne miasto, przy okazji rodzinkę bym odwiedziła. ;) Może Emil jakoś zniesie te 5 godzin w pociągu, bo raczej go nie mam z kim zostawić. Pani Redlicka była moją nauczycielką biologii w liceum, więc też miło by mi było zobaczyć ją w nowej roli. :)
-
Może jest sprowadzana nie bezpośrednio z Kanady, tylko z Unii, a wtedy odpada cło. A może to po prostu taka polityka firmy, żeby "wygrać" z Eukanubą i Royalem. Bo wprawdzie już poprzednio cena była niższa niż Eukanuby i Royala, ale jednak nie aż tak bardzo, a wiadomo, że tamte bardziej znane i do tego sprzedawane w lecznicach, więc przez wielu ludzi uważane za najlepsze.
-
:( :( :(
-
Na forum belgusiów zostałam bardzo ciepło przyjęta, a Emil określony jako "maliniak plus". :)
-
Doświadczenia w tym względzie mam akurat tylko z ludźmi, ale jeśli chodzi o psa, to na pewno nie powinno mu się dawać nóżek wieprzowych (bo w ogóle wieprzowiny psom nie należy dawać) ani galaretek owocowych - więc zostaje gotowana cielęcina. Nie wiem, jak psa karmisz, ale możesz po prostu zastąpić karmę gotowaną cielęciną z ryżem i marchewką. Możesz też robić galaretkę z nóżek cielęcych i dodawać jako dodatek do dotychczasowego jedzenia. Możesz taką dietę stosować na stałe albo - jeśli to dla Ciebie zbyt uciążliwe - co jakiś czas stosować 2-3-tygodniową "kurację" cielęciną.
-
Gdzie??? Może coś przegapiłam, bo mi powiadomienia nie przychodzą, ale przejrzałam wszystkie Wasze wątki i stronę Cavano i nigdzie nie ma mowy o nowym miejscu. Czy ono jest tajne? Emil na razie lekko kontuzjowany, ale i tak biega i skacze jak szalony, muszę go nawet trochę powstrzymywać, żeby ta rana się szybciej wygoiła.
-
Żelatyna to nie jest placebo. :) Galaretki (również owocowe - nie tylko z nóżek) zaleca się przy złamaniach (szybciej się zrastają), schorzeniach reumatycznych, osteoporozie. Nie muszą to być zresztą galaretki (bo one przyprawione, no i z reguły wieprzowe, a jeśli owocowe to z cukrem), dużo żelatyny ma również gotowana cielęcina.