Jump to content
Dogomania

BeataG

Members
  • Posts

    2330
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BeataG

  1. Pafka, wysłałam Ci PW.
  2. [quote name='r_2005']:lol: :lol: :lol: Ale tutaj niekoniecznie musi chodzić o otrucie psa. Wiesz, ludziom to się czasami wydaje, że pies to jak za przeproszniem świnia, wszystko wchłonie. I tak z dobrego serca potrafią mu dać kość po kurczaku z grilla, albo inne paskudztwo. Ja tam wolałabym dać swojemu psu po ryjku (za czyimś pośrednictwem oczywista), niż narazić go na "dobre serce małomyślących".[/quote] Za próbę poczęstowania psa kością z kurczaka również leję w pysk (człowieka, nie psa). :evil_lol: A na poważnie - u mnie nie ma takiej opcji, moim psom nie wolno podchodzić/podbiegać do obcych, a znajomi psiarze jednak na szczęście takich głupich pomysłów nie mają. Zresztą "nie wolno" to nawet trochę na wyrost, żaden z moich psów nie jest wyrywny, żeby beze mnie podchodzić do obcych ludzi, ze mną owszem, bo psy są dobrze zsocjalizowane i generalnie lubią ludzi. Emil jest mixem ze schroniska, ma ok. 3,5 roku, przygarnęlam go 2 lata temu, jak już był dorosły i swoje nawyki miał, a podstawowym z tych nawyków jest pazerność na żarcie (pies się długo błąkał, do schroniska został odłowiony w stanie skrajnego wychudzenia). Więc nie miałam innego wyjścia niż uczyć go szarpaniem, brutalnym wyjmowaniem z pyska itp., bo w przeciwnym razie prędzej czy później pies by mi wylądował na stole operacyjnym. Wermut jest owczarkiem belgijskim (to ten pies w moim avatarze), ma 14 miesięcy. Na lince chodził krótko, bo przywołanie miał zawsze dobre, nie leciał do psów ani ludzi itp. Też jest łakomy, ale na szczęście nie tak, jak Emil. Nie ma ryzyka, że coś natychmiast połknie. Ze znalezioną w parku kością będzie raczej długo latał w kółko, trzymając ją w pysku i prędzej czy później upuści dla ukochanej zabawki. Gorzej jest z patykami, bo patyki gryzie i kawałki czasem połyka. Co do uczenia na lince, jak na smyczy - chodzi mi o to, żeby pies wiedział, że "zarobić" szarpnięcie może również w odległości 20 m ode mnie. A jak mimo to nie wypuści, to mając go na lince, będę miała możliwość mu kość czy inne świństwo wyjąć. A przede wszystkim może uda mi się w ten sposób oduczyć jednej rzeczy - teraz jest tak, że Wermut tak sobie interesuje się świństwami na ziemi, natomiast natychmiast budzi się w nim łowca, gdy Emil coś znajdzie. Jak pisałam, Emil na fe zostawia, a jak zdążył wziąć do pyska, to wypuszcza. I wtedy podlatuje Wermi i natychmiast dane świństwo łapie w pysk i galop. Tego przede wszystkim zamierzam oduczyć linką.
  3. Wiesz, ja nigdy nie uczyłam niebrania żarcia od obcej osoby. Nie jest mi to w ogóle do szczęścia potrzebne. Sytuacja, że ktoś będzie chciał otruć mojego psa, a mnie przy tym nie będzie, żeby temu zapobiec (dając w pysk temu komuś, a nie psu :evil_lol:), jest po prostu nieprawdopodobna. Nota bene belgów nie uczy się niebrania żarcia od obcych, wręcz przeciwnie - belgi są z natury nieufne, więc socjalizuje się je z obcymi, właśnie wtykając tym obcym smakole w łapę i prosząc o dawnie ich psu. Co do niebrania z ziemi. Emil był uczony szarpaniem i na fe zostawia kość czy inne świństwo, nawet gdy jest 100 m ode mnie. U Wermuta fe działa tylko na smyczy, gdy jest luzem muszę wysilić inwencję twórczą, ale na ogół za swojego ukochanego piszczącego jeżyka świństwo zostawia, kilka dni temu nawet za tegoż jeżyka zaaportował mi kość. Ale mimo wszystko rozważam na wiosnę powrót do linki (przy tej masie zmrożonego czy rozmiękającego śniegu linka nie ma racji bytu) i oduczenie go zbierania świństw z ziemi tak jak na smyczy.
  4. No tak jest tłumaczony wymóg łańcuszka na egzaminie. Że jeśli była w użyciu obroża elektryczna, to pies w zwykłej obroży będzie się zachowywać na egzaminie tak, jakby miał obrożę elektryczną, a łańcuszka z obrożą elektryczną nijak nie skojarzy.
  5. [quote name='AgnieszkaFarba'](pies na szkoleniu powinien chodzić na łańcuszki uciskowym).[/quote] Pierwsze słyszę. :lol: Na łańcuszku pies musi zdawać egzamin PT (bo w zwykłej obroży mógłby mieć skojarzenia z obrożą elektryczną :evil_lol:), ale wcale nie trzeba psa szkolić na łańcuszku, żeby potem na egzaminie pies umiał chodzić na łańcuszku. A w przedszkolu najlepsza jest szeroka obroża.
  6. Nie wiem, czy wszystkie lecznice mają, też mam jeszcze czas, więc aż tak bardzo się tym nie interesowałam. Wiem natomiast inną ciekawą rzecz - niektóre lecznice warszawskie wysyłają zdjęcie do odczytu do doktora Siembiedy we Wrocławiu, chociaż w Warszawie jest 2 lekarzy uprawnionych do odczytu. Przypuszczam, że to też podnosi koszty. :roll: Cen też nie znam, ale robiłam kiedyś psu prześwietlenie (przełyku) - za "głupiego jasia", prześwietlenie, antybiotyk (było podejrzenie ciała obcego w przełyku, a okazało się to tylko zapaleniem krtani) i odwiezienie do domu zapłaciłam 100 zł, chociaż to było o 1 w nocy, a nocna stawka jest wyższa (z drugiej strony jednak moje psy są tam stałymi pacjentami, więc pewnie za coś mi nie policzyli, np. za odwiezienie do domu). Prześwietlenie stawów biodrowych jest na pewno bardziej skomplikowane (trzeba psa odpowiednio ułożyć), ale sądząc po tamtych kosztach, podejrzewam, że cena nie jest jakaś horrendalna.
  7. Wiesz, tylko problem polega na tym, że ani terminu pierwszej, ani drugiej cieczki nie przewidzisz, a jeśli sukę zgłosisz, to zapłacić musisz. Więc albo powinna być możliwość wycofania pieniędzy, albo wystawienia suki w cieczce. Dodam jeszcze, żeby nie było nieporozumień - nie mam i nigdy nie miałam suki, tylko psy. Ale obecne zasady są dla mnie po prostu niesprawiedliwe. :angryy:
  8. Z wpisem do rodowodu w wieku od 18 miesięcy. W wypadku wskazań zdrowotnych można oczywiście wcześniej, ale wcześniej zrobione zdjęcie nie zostanie wpisane do rodowodu, tylko trzeba je będzie powtórzyć po ukończeniu przez psa 18 miesięcy.
  9. Wiesz, Gazuś tylko tak się składa, że Ci specjaliści to baaardzo rzadko sami te zdjęcia wykonują. Od tego mają personel. :lol: I ja bym jednak raczej zadbała o to, żeby zdjęcie robił wet, który zna się na dostosowaniu narkozy do psa, niż wet, który umie odczytać zdjęcie.
  10. [quote name='Gazuś']Nie wiedziałam, że mogę to zdjęcie poprostu wyslac... :lol: Ale ja chyba z Docem wole pojechać na miejsce, do specjalisty :lol: Ale zaraz, w takim razie skąd oni wiedzą, że ktoś na przykład nie prześwietli innego psa i nie poda danych innego? :roll:[/quote] Gazuś, [B]Ty [/B]możesz wysłać zdjęcie, jeśli chodzi tylko o względy zdrowotne. Natomiast, żeby uzyskać wpis do rodowodu, zdjęcie razem z rodowodem wysyła [B]lekarz, który zdjęcie robił[/B] i odpowiada za to, że zdjęcie i rodowód "należą" do tego samego psa.
  11. xxxx52 - mowa jest o psie [B]8-tygodniowym[/B], a nie 8-miesięcznym. A jeśli chodzi o wiek odebrania szczeniaka z gniazda, to u niektórych ras może nic się złego nie stanie przy późniejszym odbiorze, ale np. u belga przy 12 tygodniach już sobie możesz nastukać - pewnych rzeczy nie odrobisz. A prawidłowa socjalizacja przy np. 6 czy 8 szczeniakach, to nawet u najlepszego hodowcy jest utopią.
  12. BeataG

    Zaswiadczenie

    [quote name='maga18']no bo nie ma :) teraz jest gmina i wojeództwo, poiaty zlikwidowali a zadania powiatu przejęła gmina...[/quote] Hehe, tak było owszem, ale w 1975 roku. :lol: I wtedy wprowadzono 49 województw. A w roku bodajże 1998 podział administracyjny Polski ponownie został zmieniony - zredukowano liczbę województw do 16 i przywrócono powiaty. :evil_lol:
  13. Gazuś, zdjęcie możesz zrobić w każdej lecznicy, która ma rtg, a lecznica wysyła je do tego lekarza uprawnionego do odczytu, z którym ma umowę. Tych lekarzy jest 8 na całą Polskę, więc niemożliwością byłoby, żeby tylko oni mogli zrobić zdjęcie.
  14. BeataG

    Zaswiadczenie

    [quote name='maga18']to ciekawie ta Pani gada :eviltong: nie ma juz powatów wiec nie ma powiatowych weterynarzy :lol: moze do wojewódzkiej trzeba sie zgłosic po zswiadczenie??????????????[/quote] A skąd Ci to przyszło do głowy, że nie ma powiatów? :roll: :cool3: Ale to fakt, że takie zaświadczenie może wydać każdy lekarz, u powiatowego się poświadcza tylko przy wyjeździe do kraju spoza Unii Europejskiej.
  15. Domyślam się, że nie do KAŚKI, tylko do mnie jest ten ten post skierowany, bo to ja pisałam o umowie adopcyjnej. :roll: Odpowiem Ci - znam takie schronisko, właśnie to, z którego adoptowałam psa, czyli Azyl pod Psim Aniołem. I znam takiego nabywcę - siebie samą. Oprócz tego, że wywiązuję się z umowy adopcyjnej, co jakiś czas kontaktuję się z właścicielką schroniska i "zdaję relację" z życia Emila. Do tego mnie umowa nie zobowiązywała, robię to z własnej woli. Nie wrzucaj łaskawie wszystkich ludzi do jednego worka! :angryy: A psa wykastrowałam, chociaż umowa adopcyjna mnie do tego [B]nie zobowiązywała[/B].
  16. [quote name='coztego']A ja słyszałam, że to karmy dla dużych "spowalniają" rośnięcie.[/quote] Z moich obserwacji wynika, że nie jest to regułą i chyba sporo zależy od predyspozycji genetycznych. Mój pies (docelowa waga ok. 28 kg) był jako szczeniak cały czas na karmie dla dużych i mimo to rósł za szybko. Jego siostra była na karmie "ogólnej" (suki belgów powinny ważyć do 25 kg) i... też wyrosła za szybko. W wieku roku oboje przeszli na karmę dla dorosłych i teraz (14 miesięcy) są na karmie "ogólnej" (mój na Proformance, siostra na Purinie ProPlan). Wzorca nie przerosły, ale oboje są w górnej granicy.
  17. A ja Wam podam przykład, że i w Polsce można, jeśli się chce. Mój Emil jest adoptowany nie z gminnego Palucha tylko z prywatnego Azylu pod Psim Aniołem. W umowie adopcyjnej jest napisane, że: 1) adoptuję psa dla siebie - czyli nie mogę być pośrednikiem w adopcji, nie mogę pójść do schroniska po psa i za najbliższym rogiem oddać go dresiarzowi; o wydaniu konkretnego psa konkretnej osobie każdorazowo decyduje właścicielka schroniska, 2) w każdej chwili mogę oddać psa z powrotem do tego samego schroniska, nawet bez istotnego powodu, 3) jeśli z jakichkolwiek powodów chcę się pozbyć psa, nie mogę go oddać ani sprzedać innej osobie, tylko jestem zobowiązana oddać go do tego samego schroniska, 4) mam obowiązek poinformować schronisko o śmierci psa, jego zaginięciu i poważniejszych wypadkach, którym uległ, 5) schronisko ma prawo kontrolować warunki, w jakich przebywa pies, w przypadkach poważnego zaniedbania może mi nawet odebrać psa. Nie ma w umowie obowiązku kastracji (nie wiem, jak jest w przypadku suk), ale ja i tak psa wykastrowałam, o czym poinformowałam schronisko. Więc nawet w naszym stanie prawnym da się coś zrobić - może nie wszystko, ale na pewno dużo zależy od ludzi.
  18. Tunia_, wysłałam Ci pw.
  19. No niestety, większość sądów nie uzna dbałości o poprawę bytu jednego czy kliku psów za obronę interesu społecznego. Nawet jeśli psy byłyby maltretowane, to nie "załatwia się" takiej sprawy publicznymi zarzutami w internecie, tylko złożeniem doniesienia o przestępstwie do policji czy prokuratury.
  20. BeataG

    kamien na zebach

    Pasta Petosan jest produkowana przez norweską firmę Petosan AS.
  21. Zdjęcie wstawić możesz, ale - zgodnie z regulaminem forum - negatywny komentarz tylko, jeśli podasz swoje dane. Właściciele mogą Cię jednak oskarżyć o pomówienie, a do "wybronienia się" od tego oskarżenia nie wystarczy udowodnienie, że zarzut był prawdziwy. Musisz jeszcze wykazać, że było to działanie w obronie interesu społecznego.
  22. Jagusia, nie na nazwy hodowli należy patrzeć, tylko na rodowody rodziców szczeniąt. Zajrzałam na tę stronę klubu niemieckiego, weszłam w linki kilkunastu hodowli i mam następujące spostrzeżenia: Wiele stron od dawna nie było aktualizowanych. Na 1 stronie znalazłam cenę szczeniaka (zwykle na stronach hodowli się ceny nie podaje) i jest ona moim zdaniem mocno wygórowana - 850 - 950 euro. Trudno mi powiedzieć, czy to jest przeciętna cena w Niemczech, ale w Czechach, a nawet Belgii, Holandii, Francji można kupić szczeniaka z dobrym rodowodem znacznie taniej. Na aktualnych stronach znalazłam 3 planowane mioty tervuerenów, z czego 1 ma naprawdę niezły rodowód. Jeśli interesuje Cię ten miot, czy też jakaś konkretna niemiecka hodowla, to pisz na priva. Niemiecki znam biegle i chętnie pomogę. Sama również mam tervuerena - z polskiej hodowli, ale z francusko-belgijskim rodowodem. Chętnie więc odpowiem, na ile będę w stanie, na pytania na temat mojej ukochanej rasy.
  23. [quote name='Etna']hmm, Beatko, czasem to nie wystarcza. Chociaż w sumie powinno.. aha - takie manipulacje przed kryciem suki, nie po!![/quote] Musi wystarczyć, bo każdy ze współwłaścicieli ma takie same prawa. Jeśli komuś w ZK nie wystarczy, to niech poczyta przepisy kodeksu cywilnego o współwłasności. :lol:
  24. Suka nie musi przechodzić na Twoją własność, wystarczy, że będziesz współwłaścicielką.
  25. To zależy od okoliczności. Moim zdaniem w podanym przeze mnie przykładzie prawo autorskie nie ma zastosowania. Ale zawsze pozostaje "nieśmiertelny" art. 415 kodeksu cywilnego. W zależności od okoliczności (kontekstu wklejenia zdjęcia) osobą uprawnioną do żądania naprawienia szkody będzie autor zdjęcia (osoba mająca prawo do rozporządzania zdjęciem) lub właściel psa (lub oznacza, że uprawniona może być tylko jedna z tych osób, a mogą być obie).
×
×
  • Create New...