-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
Hehe, wystarczy Wermut. :evil_lol: Chyba że ayshe się w końcu wkurzy i sama z nim ten egzamin zda. :cool3:
-
Shida, ale te psy docelowo na ten rękaw będą wchodzić, a Whoopi chyba niekoniecznie. ;) :cool3:
-
Wszystkiego NAJ NAJ NAJ dla Sziry. :)
-
No dobra, kręgosłup jako tako zregenerowałam, widać ibuprom zatoki jest dobry na wszystko. :cool3: Więc jeśli znowu nie będę musiała po południu wnosić psa po schodach :angryy:, to się pojawię. I przyniosę klin - bo zrozumiałam z powyższych wywodów ayshe, że dzisiejszej grupie się przyda. :razz:
-
[quote name='ayshe']dzisiaj na zajeciach oczekuje:chili,nory,maksa,wermuta.[/quote] Na chwilę obecną Wermuta nie będzie, chyba że w cudowny sposób do wieczora naprawi mi się kręgosłup. Ewa-Jo, chyba mi wykrakałaś. :angryy:
-
[quote name='agis']Zglaszam swoja obecnosc na zajeciach... w koncu :multi: Przez te dwa tygodnie bez szkolen czulam sie jak na odwyku :razz: Max pewnie sie tez nie moze doczekac :cool1:[/quote] Ech, my już mamy ponad miesiąc przerwy. :-( Ale widzę światełko w tunelu, jest szansa, że jutro się pojawimy. :multi:
-
Bo kagańce "maszera" są tak naprawdę kagańcami chopo, tylko mają przyczepione inne metki. Po prostu Czesi olewają prawa własności intelektualnej - jak ktoś kupi i zapłaci, to może z tym robić, co chce, nawet przyczepiać własne metki. :evil_lol:
-
pielegnacja onka-jak i w czym kapac,czym czesac,jak dbac o wyglad onka
BeataG replied to ayshe's topic in Owczarek niemiecki
Mnie dotknęła zaraza pt. "szklanka mleka dla ucznia". To dopiero było obrzydlistwo - miało smak gumy na opony samochodowe. I nie byłam w stanie tej zarazy uniknąć - to było na dużej przerwie i jak ktoś już był w szkole, to się mógł gdzieś schować i przeczekać. Ale klasy pływackie po dużej przerwie zaczynały lekcje po powrocie z treningu, a to mleko serwowali przy wejściu do szkoły. Była to niejako przepustka na wejście. Ale i tak miałam lepiej niż moja mama - ona była z pokolenia urodzonego podczas wojny i jej w szkole serwowali codziennie łyżkę tranu. Bleee :angryy: A mleko prosto od krowy akurat lubię i w ogóle surowe mleko, gotowanego do tej pory do ust nie wezmę. -
[quote name='ayshe']:crazyeye: :cool3: :cool3: :cool3: nooo fajnie nie zalapalam:placz: [/quote] Hm, no to ja Ci podpowiem. Jakbyś napisała, że popijasz wermut, to ja bym Ci mogła powiedzieć, żebyś się odbimbała od mojego psa. :evil_lol:
-
Cholera jasna! :angryy: Chyba ufunduję prywatną nagrodę dla tego, kto wytępi wreszcie to cholerstwo.
-
[quote name='Eddiii']nie wiedzialam o deedee :-( [/quote] A co się stało Deedee? :-o
-
Jakby co, to ja też podanie wysłałam. :evil_lol: Ale dopiero przed chwilą - w myśl zasady "ostatni będą pierwszymi". :cool3:
-
Beata, w Bieszczadach babeszja jeszcze nadal należy do rzadkości. Martw się bardziej o te, co zostały w Warszawie.
-
[quote name='ayshe']obawiam sie ze to dopiero poczatek.znajomej pies[lab]zlapal babeszje z kleszcza na spacerze w....parku saskim:cool1: .cocker spaniel zlapal babeszje w twoim parku BeataG:shake: ....jest maniana...wszystkie psy byly zakropione.:cool1:[/quote] Że u mnie w parku są kleszcze, to ja świetnie wiem, kiedyś mi Emil wylazł spod krzaka chyba z 20 na głowie, ale jakoś żaden się nie wkręcił. No dobra, miałam zakrapiać w sobotę, ale interia twierdzi, że w weekend będzie padać, więc zakropię zaraz.
-
Tak to jest, jak się polskich znaków nie używa. :eviltong: Marmara - [B]książkowe[/B]. :evil_lol:
-
Badanie pod kątem babeszji robi się z rozmazu krwi pod mikroskopem, więc upewnij się czy lecznica takowy sprzęt posiada i zechce go użyć. Jeśli nie znajdziesz tak na już możliwości zrobienia badania stricte na babeszję, to zrób morfologię i biochemię - o babeszji świadczy spadek poziomu erytrocytów, no a w przypadku bardziej zaawansowanym mogą być złe parametry nerek lub wątroby.
-
Lizka, sorry, ale taka jest prawda, że na południu Polski są mało obyci z babeszjozą, bo zdarza się na razie rzadko. Objawy mogą być bardzo różne i niekoniecznie zawsze jest wysoka gorączka. Czy pies miał w ogóle robione badanie pod kątem babeszji? Jeśli nie, to koniecznie zrób, jeśli tak, to powtórz, bo nie zawsze we wczesnym stadium od razu wychodzi. Wprawdzie sikanie krwią to nie musi być babeszja, to może być problem z prostatą, ale ja bym jednak w pierwszym rzędzie definitywnie wykluczyła babeszję, a potem można się zająć resztą.
-
Socurek, czy możesz nam wytłumaczyć, dlaczego ciągle szukasz bzdurnych usprawiedliwień i wymówek, zamiast zająć się racjonalnym rozwiązaniem problemu braku kontroli nad swoim psem?
-
[quote name='saJo']:roflt: :roflt: :roflt: Daltonizm nie boli ?? :razz:[/quote] Z daleka i przy zasłoniętym oknie koloru nie widać. Zobaczyłam, dopiero jak podeszłam i ją zdjęłam. To mógł być równie dobrze kawałek zaschniętego błota, ale ja mam paranoję na wszystko, co się przyczepi do skóry któregoś mojego psa.
-
Ech, ja też już popadam w paranoję. :-( Przed chwilą wypatrzyłam na Wermucie jakieś bydlę i omal na zawał nie zeszłam, zanim się przekonałam, że to biedronka. :cool3: Zdrówka dla Sziry i Gemmy. Mam nadzieję, że więcej takich przypadków nie będzie.
-
Beata, nas jednak w tym tygodniu nie będzie. :-( Mam powtórkę z rozrywki - Emil wczoraj zrobił luźną kupę z krwią. Więc dopóki nie będę miała wyników badań i nie wyleczę do końca obu psów, to wolę nie ryzykować, że komuś coś "sprzedamy".
-
Socurek, dopóki nie przyjmiesz do wiadomości, że pies biegający luzem i obszczekujący ludzi stanowi zagrożenie, to na nic wszystkie nasze rady. Jeśli wiesz, że nie możesz go zostawić pod sklepem, to go nie zostawiaj. I kropka. Zresztą w ogóle zostawianie psa pod sklepem jest bez sensu - ja bym się zwyczajnie bała... o psa - że ktoś go ukradnie, że ktoś mu przykopie, że przechodzący obok agresywny pies się na niego rzuci itp. Ze szkoleniowcem umów się u siebie w parku w normalnych porach spacerowych. Dobry szkoleniowiec zobaczy nawet te problemy, których Ty sobie nie uświadamiasz. I najważniejsze w tym wszystkim - jeśli liczysz na to, że osiągniesz taki rezultat, że Ty będziesz się na spacerze zajmować swoimi sprawami, a pies się sam "wyspaceruje", to jesteś w błędzie. Na spacer z psem wychodzi się po to, żeby się nim zajmować, pies musi mieć stale zajęcie i to zajęcie z Tobą. Ty masz być bardziej atrakcyjna niż wszystko dookoła, masz się z nim bawić i ćwiczyć posłuszeństwo. Spacer z psem to zawsze także oczy dookoła głowy, żeby zareagować w odpowiednim momencie. Z Twoich postów wynika, że problemy pojawiają się wtedy, gdy odwracasz uwagę od psa albo tego, co dzieje się dookoła, czyli wniosek prosty - musisz na spacerach stale zajmować się swoim psem i jednocześnie zwracać uwagę na potencjalne "niebezpieczeństwa" (rowerzystę, któremu lepiej zejść z drogi, dziecko, które Twój pies może nastraszyć itp.), na każdym spacerze, w każdej sekundzie. Przez kilka czy kilkanaście lat życia z psem. Nikt Ci za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nie odmieni psa, to Ty musisz zmienić swoje podejście - masz psa, który wymaga Twojej nieustannej uwagi i kontroli i musisz mu to zapewnić, jeśli nie chcesz mieć poważnych problemów. Bo 9 osób na 10 może "olać" to, że pies je obszczekuje, albo najwyżej obrzucić Cię wyzwiskami, ale kiedyś znajdzie się ta dziesiąta, która nie popuści i wezwie Policję albo Straż Miejską.
-
To ja napisałam cytowane zdanie. A napisałam je w odpowiedzi na pytanie: [QUOTE]A jeśli nie smycz i kaganiec, to jaką inną kontrolę mogę mieć nad psem?[/QUOTE] Potraktowałam to pytanie (i nadal tak je traktuję po wszystkich wypowiedziach socurek) jako próbę usprawiedliwiania się w stylu "no przecież ja się staram, nie moja wina, że mi nie wychodzi". Poza tym jest to wypowiedź czysto zaczepna - "skoro na smyczy też może wyrządzić szkodę, to przecież bez różnicy, jak puszczę go luzem" Nie, socurek, nie twierdzę, że powinnaś oddać tego psa do schroniska - chyba że faktycznie na smyczy nie jesteś w stanie go utrzymać, ale wydaje mi się, że aż tak źle chyba nie jest. Natomiast Ty w ogóle nie powinnaś tego psa ze schroniska brać. A jeśli już go wzięłaś to powinnaś zrobić wszystko, żeby nauczyć się psa kontrolować. I pytanie nie powinno brzmieć "jakie są konsekwencje", tylko "jak zlikwidować ten problem". A zacząć powinnaś od wzięcia prywatnych lekcji u dobrego szkoleniowca. Tylko nie mów mi, że Cię na to nie stać, bo jeśli tak, to wracamy do punktu wyjścia - w takim razie nie powinnaś była takiego psa brać. I dopóki pod okiem szkoleniowca nie nauczysz się kontrolować swojego psa, NIE MASZ PRAWA PUSZCZAĆ GO LUZEM. Bo na razie ten pies puszczony luzem stwarza zagrożenie i absolutnie nie jest ważne, jaki jest powód jego zachowania. I dla Twojej wiadomości - ja też wzięłam 3 lata temu ze schroniska dużego i silnego psa (większego od dobermana). Ale najpierw zabrałam go kilka razy na spacer właśnie po to, żeby przekonać się, czy potrafię sobie z nim poradzić, czy nie będzie mnie wlókł na drugim końcu smyczy. I gdy po miesiącu zaczęłam go spuszczać ze smyczy i pojawiły się problemy - znacznie bardziej błahe niż opisywane przez Ciebie, bo pies był zawsze przyjacielem całego świata, a problem polegał na tym, że chcąc przywitać się z innym pieskiem mógł przelecieć przez ulicę i po drodze wpaść pod samochód, mógł też od innego psa oberwać (i parę razy oberwał) - natychmiast poszłam z nim na indywidualne szkolenie, na którym ja nauczyłam się egzekwować komendy "stój" i "do mnie" (których wydanie i wyegzekwowanie wystarcza do tego, żeby pies zaprzestał eskapad "na własną łapę" w jakimkolwiek celu - także w opisywanym przez Ciebie celu obszczekiwania), a pies nauczył się je wykonywać.
-
Aga, zadzwoń do lecznicy na Powstańców Śląskich 101 i umów się na konsultację do stomatologa - lek. wet. Katarzyny Jodkowskiej. Przyjmuje w środy od 16 do 21 na wcześniejsze zapisy. Tel. 022 638 39 14.