Jump to content
Dogomania

BeataG

Members
  • Posts

    2330
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BeataG

  1. [quote name='ayshe']jak doladuje sobie konto to odslucham poczte i sie ustosunkuje;) :evil_lol: .lepiej mi napisz smsa albo pw bo obawiam sie ze doladuje konteczko dopiero jutro:cool1: .zdaje sie ze czas ruszyc pupsko i wracac do domu.albo bediemy spac tutaj co by ululany malzonek nie zwial z psami rano na spacer.jak male dziecko trzeba pilnowac...a chromole...zostaje na bemowie:roll:[/quote] OK, wysłałam pw.
  2. Beata, nagrałam Ci się na pocztę, możesz się ustosunkować? ;)
  3. I po to właśnie się przydają umowy, żeby takie kwestie precyzyjnie uregulować. Bo w przeciwnym razie sąd - opierając się znowuż na opinii biegłych - będzie musiał orzec, czy wada jest już nieodwracalna, czy też pies jest jeszcze w okresie rozwoju i sporo może się zmienić. I w tym drugim przypadku sąd zawiesi postępowanie, do czasu zakończenia rozwoju szczęk u psa.
  4. [quote name='Cavisia']Zgryz jest wadą dyskwalifikującą, bo wiadomo, że może utrudniać życie. Najczęściej w pierwszym pokoleniu nie utrudnia (bo te 2-3 mm w każdą stronę jeszcze nic strasznego nie robią), to o tyle w kolejnych pokoleniach już to się pogłębia.[/quote] A skąd się bierze i jeszcze do tego pogłębia w tych następnych pokoleniach, jeśli nie przez dziedziczenie? [quote name='Cavisia']Tak samo dysplazja NIE JEST chorobą genetyczną :) , absolutnie. Można odziedziczyć co najwyżej skłonność do dysplazji, ale dzięki prawidłowej opiece albo się ona rozwinie, albo nie. Natomiast dysplazję mogą spowodować różne czynniki zewnętrzne - otyłość, znów zła dieta, forsowanie szczeniaka i jeszcze trochę by się znalazło.[/quote] Akurat tematem dysplazji trochę się interesowałam. Najnowsze badania dowodzą, że za dysplazję w 65% odpowiedzialny jest czynnik genetyczny, w 35% czynnik środowiskowy. Czy te 65% to Twoim zdaniem mało? [quote name='Cavisia']Tak samo w mojej rasie występuje niedomykalność zastawki mitralnej. Dawniej też określano tą chorobę jako genetyczną, najnowsze badania potwierdzają, że można ją odziedziczyć, ale spora ilość przypadków jest spowodowana złą dietą, otyłością, może być powikłaniem po zapaleniu dróg oddechowych. Jednocześnie nie wiemy, który gen za to odpowiada, więc nie ma możliwości stwierdzenia, kto zawinił. Niestety.[/quote] Jeśli wiadomo, że wada się dziedziczy, a tylko nie wiadomo, w jaki sposób, to kwestia winy jest istotna tylko dla dalszej hodowli (bo skoro nie wiadomo, jak się dziedziczy, to nie wiadomo również, których psów nie dalej nie rozmnażać - czy tylko chorych, czy również tych, u których potomków/rodzeństwa choroba się ujawniła). Natomiast wina nie ma znaczenia dla odpowiedzialności z tytułu rękojmi. Istotne jest tylko, czy wada, która ujawniła się już po sprzedaży, tkwiła już w rzeczy w momencie sprzedaży, czy nie.
  5. Zarazah, owszem egzamin IPO 1 może zdawać pies, który ma co najmniej 18 miesięcy, ale przygotowanie do tego egzaminu trwa zwykle około roku. Jeśli ktoś myśli poważnie o tym sporcie, a nie jest to tylko na zasadzie odfajkowania, to szkolenie zaczyna się od momentu kupna psa, łącznie z przeciąganiem się (szmatą, gryzakiem, piłką, miękkim klinem, rękawem dla szczeniąt). A mechanika tego gryzienia nie ma szans zepsuć zgryzu, bo albo pies chwyta prawidłowo ("po migdałki"), albo nie ma szans utrzymać się na rękawie, gryzaku, szmacie. I do Ciebie również kieruję pytanie - jeśli Twoim zdaniem wada zgryzu nie jest wadą genetyczną, to dlaczego jest wadą dyskwalifikującą?
  6. Cavisiu, to ja mam do Ciebie pytanie jako hodowcy: Jak myślisz, dlaczego wada zgryzu jest wadą dyskwalifikującą? Zapewne po to, żeby psów z tą wadą nie rozmnażać, prawda? A dlaczego nie rozmnażać? Jeśli nie jest to wada genetyczna, to nie ma problemu, czyż nie? Dlaczego wadą dyskwalifikującą jest wnętrostwo? Dlaczego w rasach, w których obowiązkowe do hodowlanki jest prześwietlenie na dysplazję, dopuszcza się do hodowli tylko psy z HDA i HDB, a wyjątkowo i pod pewnymi warunkami HDC? Jeśli chodzi o "wycenę" wady, to punktem wyjścia jest cena szczeniaka i jego przeznaczenie, a także "waga" konkretnej wady w danej rasie i u danego psa. Oczywiście, jeśli w umowie jest zapis, jaki procent ceny hodowca zwraca w razie jakich wad, to nie ma problemu. Jeśli takiego zapisu nie ma, to punktem wyjścia jest tu żądanie nabywcy. Np. jeśli ktoś chciał sukę do hodowli, to wada dyskwalifikująca może obniżać cenę nawet do symbolicznej złotówki. Podobnie, jeśli wada znacznie utrudnia życie psu, a zwłaszcza, jeśli w wyniku wady nastąpi śmierć psa. I oczywiście w przypadku sporu sprawę rozstrzyga sąd - także co do kwoty, jaką hodowca ma nabywcy zwrócić. Sąd może żądanie nabywcy w całości oddalić (jeśli stwierdzi, że wada nie jest ani wrodzona ani nabyta w okresie, gdy szczeniak był jeszcze u hodowcy), może je też w całości uwzględnić (np. nabywca domaga się zwrotu 50% ceny i sąd te 50% zasądza), może też uwzględnić w części. Nie może natomiast zasądzić ponad żądanie - czyli górną granicą, jest kwota, jakiej domaga się nabywca. Jeśli sąd uwzględnia żądanie nabywcy w części, to proporcjonalnie do tego rozkładają się koszty procesu. Strona przegrywająca w całości (czyli w wypadku uwzględnienia powództwa w całości - hodowca, w przypadku oddalenia powództwa w całości - nabywca), ponosi pełne koszty procesu (wpis, wynagrodzenie biegłych, należności świadków, koszty adwokata/radcy prawnego własnego i strony wygrywającej.
  7. [quote name='Cavisia']A ja mam pytanie - czy Beata wie jak dziedziczone są obie szczęki i jaki wpływ na kościec mają niedobory w diecie szczeniaka. I jeszcze co powie o rasie w której zgryz ewoluuje do wieku dwóch lat?[/quote] Cavisiu, ja tego nie muszę wiedzieć, nie jestem biegłym sądowym w dziedzinie kynologii, weterynarii etc. W przypadku, gdy nabywca będzie dochodził od hodowcy odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wadliwy zgryz, a hodowca będzie się uchylał od tej odpowiedzialności, upierając się, że jest to wada nabyta, to tylko sąd może to w tym konkretnym przypadku rozstrzygnąć. A sąd powoła dowód z opinii biegłego albo nawet kilku biegłych. Ostateczne rozstrzygnięcie należy do sądu - w zgodzie z opinią biegłego/biegłych lub wbrew takiej opinii. Przy czym każde z tych stanowisk sąd musi uzasadnić. I orzeczenie sądu wiąże tylko w tej konkretnej sprawie, bo w przypadku innego psa nawet z identyczną wadą, przyczyny mogą być inne.
  8. [B]Podstawą prawną jest tylko i wyłącznie kodeks cywilny[/B], więc żadnej innej Ci nie podam. Jest [B]rozporządzenie Ministra Rolnictwa[/B] w sprawie rękojmi za wady przy sprzedaży zwierząt, ale [B]nie dotyczy ono psów[/B]. Odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady w przypadku sprzedaży psów nie reguluje żaden przepis szczególny, więc odnoszą się do niej wyłącznie przepisy kodeksu cywilnego dotyczące odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady rzeczy sprzedanej. Nie ma i nie może być takiego katalogu wad, tak samo jak nie ma go w przypadku żadnej rzeczy. Przepisy prawa polskiego są przepisami ogólnymi i abstrakcyjnymi, a czy konkretna sytuacja podpada pod dany przepis, rozstrzyga w razie sporu sąd. Przesłanki odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu rękojmi za wady fizyczne są w myśl kodeksu cywilnego następujące: - wada zmniejsza wartość lub użyteczność rzeczy ze względu na cel oznaczony w umowie albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia rzeczy albo - rzecz nie ma właściwości, o których sprzedawca zapewnił kupującego, albo - rzecz została wydana kupującemu w stanie niezupełnym.
  9. Okres obowiązywania rękojmi wynosi rok od chwili wydania rzeczy nabywcy (inny - dłuższy - jest tylko dla budynku). Jeśli sprzedawca podstępnie zataił wadę, to uprawnienia z tytułu rękojmi można wykonać również po tym terminie. Przy czym nabywca musi zawiadomić sprzedawcę o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia. I również ten termin nie obowiązuje - czyli nabywca nie traci uprawnień z rękojmi mimo niezachowania terminu zawiadomienia sprzedawcy o wadzie - jeśli sprzedawca wadę podstępnie zataił albo zapewnił nabywcę, że wady nie istnieją.
  10. [quote name='saJo'](zgloszonych 109 par, co jest rekordem Polski).[/quote] O kurcze! To nawet więcej niż w pamiętnych sylwestrowych, a to był chyba do tej pory rekord. :crazyeye:
  11. Za mojego Wermutka też proszę trzymać! :) Hehe, startuje w tych samych zawodach, co Whisky - i nawet w tej samej kategorii. :evil_lol:
  12. [quote name='shida']o to chetnie zobaczykabym ktore to i jak sie sprawuja :))) [/quote] Nie ma sprawy, na pewno kiedyś się w nich pojawimy w weekend, tylko najpierw musi się skończyć ta cholerna zima. Bo na razie to ja się z psem przemieszczam wyłącznie na trasie dom-park, park-dom (w parku nie sypią solą, a do parku mam 150 m). :angryy:
  13. [quote name='MARS']Ad BeataG, napisałaś Czy to oznacza ze jeśli psiakowi który ma we wzorcu zapis o wymaganym pełnym uzębieniu 42, a nie wyrośnie mu któryś stały to można od hodowcy domagać się zwrotu pieniędzy? A na jakiej podstawie stwierdzić że to wada dziedziczna (genetyczna) a nie tylko wrodzona (nabyta np. podczas rozwoju płodowego)? Toć gdyby jego przdkowie tych zębów nie mieli to by hodowlanki też nie dostali, czyli od wielu już pokoleń takiej cechy przekazywać nie mogli.[/quote] Dla odpowiedzialności z tytułu rękojmi nie ma znaczenia, czy wada jest dziedziczna, czy tylko wrodzona. Dla odpowiedzialności z tytułu rękojmi istotne jest tylko to, że wada już tkwiła w rzeczy w momencie sprzedaży, a ujawniła się później. Przy czym akurat braki zębowe nie są dobrym przykładem, bo za braki zębowe odpowiedzialne są geny recesywne, więc całe pokolenia mogą mieć wszystkie zęby, aż w końcu w którymś psie te geny recesywne od obojga rodziców się spotkają i dopiero wtedy wada się ujawni. Podam taki przykład na to, kiedy jest odpowiedzialność z rękojmi, a kiedy jej nie ma: Jeśli kupisz buty i w okresie obowiązywania rękojmi w wyniku normalnego używania skóra buta pęknie i zrobi się dziura, to sprzedawca będzie odpowiadał z tytułu rękojmi. Natomiast jeśli dziura będzie wynikiem pogryzienia buta przez psa, to nie będzie odpowiadał. Oczywiście w razie sporu (gdy sprzedawca będzie się upierał, że uszkodzenie powstało z winy użytkownika), sprawę rozstrzygnie sąd, który powoła biegłych dla stwierdzenia, czy dziura powstała w wyniku wady tkwiącej w rzeczy, czy nie. Jeśli wada jest już ujawniona i nabywca o niej wie, to oczywiście odpowiedzialności z rękojmi nie ma. Przykładowo - pies ma wadliwy zgryz już w momencie sprzedaży. Nabywca o tym wie, bo hodowca mu powiedział, a poza tym wada jest wpisana w metrykę szczeniaka. Ale mimo to nabywca zgadza się zapłacić cenę taką, jak za "pełnowartościowe" szczenię. Jego prawo. Ale nie może się potem "rozmyślić" i dochodzić roszczeń z tytułu rękojmi. I dodam jeszcze jedno - to w interesie hodowcy jest zawieranie umów z nabywcami szczeniaków w formie pisemnej. Bo odpowiedzialność z tytułu rękojmi można w umowie rozszerzyć, ograniczyć albo wyłączyć - oczywiście skoro w umowie, to za zgodą drugiej strony. Ale jeśli hodowca powołuje się na umowne wyłączenie lub ograniczenie odpowiedzialności, to on musi udowodnić, że takie wyłączenie lub ograniczenie miało miejsce w umowie. Bez umowy na piśmie będzie mu raczej trudno. I jeszcze jedna uwaga - takie umowne wyłączenie lub ograniczenie odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu rękojmi jest prawnie bezskuteczne, jeżeli sprzedawca zataił podstępnie wadę. Także z innego powodu zawieranie umów sprzedaży szczeniaka w formie pisemnej jest bardziej istotne dla hodowcy. Nabywca ma uprawnienia z rękojmi z ustawy. Jedyne, co musi udowodnić to, że kupił tego psa od tego hodowcy. A mając metrykę udowodni to bez problemu. Hodowca, jeśli chce mieć wpływ na dalszy los szczeniąt ze swojej hodowli (np. prawo pierwokupu w przypadku, gdy właściciel będzie chciał sprzedać/oddać psa, prawo dochodzenia odszkodowania w przypadku, gdy pies z jego przydomkiem będzie rozmnażany bez papierów itp.), musi takie klauzule zawrzeć w umowie. A nie udowodni istnienia tych klauzul i zgody na nie drugiej strony, jeśli umowa nie była zawarta w formie pisemnej.
  14. [quote name='Toller-Fox']Broń Bóg nie chcę mieszać się do kłotni, ale jednego nie rozumiem: załóżmy że jest szczeniak z nie do końca prawidłowo ustawionymi zębami. Hodowca sprzedaje go, i mówi żeby właściciele masowali dziąsła. Oni masują- zgryz sie poprawia. Dla mnie to jednak dość mętne - bo przecież szczeniak zostawiony samemu sobie (mówię o rozwoju w obrębie żuchwy, rzecz jasna;) ) mógły ten zgryz mieć wadliwy lub nawet dyskwalifikujący. W wyniku "poprawek" zgryz ma dobry, a samą cechę przekazuje dalej. Akurat do mnie masowanie dziąseł w tym wypadku zupełnie nie przemawia- zresztą mam identyczne zdanie jeśli chodzi o masaże jąder.[/quote] Toller-Fox, właśnie dokładnie o to mi chodzi. A jeśli do tego dochodzi brak informacji na stronie hodowli, że z konkretnego skojarzenia i u konkretnego szczeniaka "wyszła" wada zgryzu czy wnętrostwo, to jest to po prostu nieetyczne i to niezależnie od tego, czy taki pies będzie potem rozmnażany, czy nie. Bo wadę może dalej przenosić matka czy ojciec w kolejnych miotach albo któreś z rodzeństwa, chociaż samo nie jest tą wadą obarczone. Ja nie twierdzę, że nie należy rozmnażać psów, u których istnieje jedynie ryzyko przenoszenia jakiejś wady, a same są zdrowe, bo za chwilę nie mielibyśmy w ogóle "materiału" do hodowli. Ale takie informacje powinny być jawne - dla nabywców szczeniąt, dla hodowców szukających reproduktora, czy wreszcie dla właścicieli reproduktorów, żeby mogli zdecydować, czy zgodzić się na pokrycie swoim psem tej konkretnej suki. A sztuczne korygowanie wad dyskwalifikujących jest moim zdaniem usprawiedliwione tylko wtedy, jeśli może poprawić komfort życia psa, ale oczywiście takiego psa nie należy rozmnażać. Więc np. korekta zgryzu tak, jeśli wada powoduje dolegliwości dziąseł, problemy z jedzeniem itp., ale nie po to, żeby psu zrobić hodowlankę i go rozmnażać.
  15. Nice Girl, skoro uważasz, że mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem, Twoje prawo, ja się nie obrażam, bo już dawno się przekonałam, że internet jest kiepską formą komunikacji, szczególnie w stosunku do osób, których nie znamy osobiście. Tylko, że ja mogę powiedzieć to samo o Tobie. Bo napisałam wyraźnie, dlaczego przytoczenie przez Cavisię tych praktyk hodowców uważam za ich popieranie, a Ty tego fragmentu najwyraźniej w ogóle nie zauważyłaś. :evil_lol:
  16. [quote name='shida']gemma ma te manmatowe - czarne... wyrwaly jej sierstke pod lapami :( paskudnie :((( ogolnie dosc sztywne sa jednak i jak pies ma delikatna siersc to moga wyrywac w niektorych miejscach... najlepiej zapytaj bezposrednio :) jak to bylo u gemci :) ja sie na nie nie zdecydowalam jak szukalam czegos dla whoo - kiedy nic nie pasowalo a gappayowe sie rozpinaly ;) rogz jest ok - miekki :) podobny ksztalt maja tez w lupine :)[/quote] No to mówimy o zupełnie innych szelkach. Wermut chodzi w tych szelkach od 3 dni (kupiłam w ciemno) i jestem zachwycona. Są mięciutkie, nie tną sierści i w ogóle rewelka. I nic tam nie ma prawa się wycierać pod pachami, bo żaden pasek pod pachami nie idzie. Rogz jest bardziej sztywny - moje psy mają obroże rogza, więc mam porównanie.
  17. [quote name='Cavisia']Za to "popieranie oszustwa" oczekuję przeprosin. Wypadałoby posiadać trochę więcej kultury osobistej Beato. Jeśli nie przeprosisz, załatwimy sprawę inaczej. A wiedz, że wiem jak kto zrobić ;).[/quote] Nie Cavisiu, nie przeproszę Cię. Bo ja tak właśnie - jako popieranie oszustwa - odbieram ten fragment Twojej wypowiedzi: [quote]Zresztą poczytaj, czemu wielu hodowców zaleca masowanie dziąseł, jak się zęby źle ustawiają? Pewnie dla własnego widzimisię. Wydaje mi się, że ty właśnie nie za wiele wiesz na temat hodowli od "tyłu", dlatego wydaje ci się że geny to wszystko.[/quote]Przykro mi - to JEST oszustwo. Bo takiemu psu może i wyprostujesz zęby w ten sposób, ale jeśli będzie rozmnażany, jest ogromne ryzyko, że przekaże tę wadę dalej. To tak samo jak z masowaniem jąder, żeby zeszły do moszny. Skoro nie zeszły same, to pies i tak jest wnętrem i tę wadę może przekazywać dalej. Skoro przytaczasz takie praktyki w kontekście dyskusji o takim a nie innym przebiegu i w kontekście wyraźnej rozbieżności Twoich i moich opinii w tej sprawie, to znaczy że je popierasz. :-( I nie muszę czytać, dlaczego ci hodowcy to robią, bo ja to wiem - DLA KASY. Dlatego, żeby nie musieć zwracać ludziom pieniędzy za sprzedaż szczeniaka z wadą. I również dlatego, żeby nie ucierpiała "renoma" hodowli. I specjalnie napisałam to słowo w cudzysłowie, bo hodowca o prawdziwej renomie nie boi się przyznać, że z jego hodowli wyszedł szczeniak z wadą. Niestety takich jest bardzo niewielu, przynajmniej w Polsce. :-(
  18. Cavisia, biegłych nie powołują strony, tylko Sąd. Jeżeli w opinii są jakieś sprzeczności, Sąd powołuje drugiego biegłego, a czasem i trzeciego. Ale są to zawsze biegli wyznaczeni przez Sąd, z listy sądowej i niezwiązani w żaden sposób ze stronami. :roll: :evil_lol: I chyba jednak trochę więcej wiem o hodowli, niż Ty o prawie. Przykre, że jako hodowca popierasz różnego rodzaju sztuczki i oszustwa - tak, OSZUSTWA - mające na celu zatuszowanie lub mechaniczne skorygowanie wad genetycznych psa. Polecam lekturę regulaminu wystaw i regulaminu hodowli. :-(
  19. [quote name='Cavisia']Beato, nie wiem ile psów widziałaś, ale ja spotkałam się z ogromną ilością pięknie rokujących, wystawowych psów, które właśnie przez przeciąganie miały zepsuty zgryz . Porozmawiaj z hodowcami po prostu, każdy doświadczony powie ci czego nie wolno z psem, u którego rosną zęby robić. Co do dysplazji - cóż w naszym kraju najwyraźniej różne rzeczy są możliwe. Do cywilizacji jeszcze nam daleko, więc uwierzę, że ktoć mógł stwierdzić, że dysplazja jest chorobą genetyczną. Natomiast bardzo dużo lekarzy specjalistów już dawno stwierdziło, że dysplazji się nie dziedziczy . Dziedziczy się co najwyżej skłonność do niej. Ale dysplazję może spowodować jeszcze wiele innych rzeczy, więc trudno o tym dyskutować. Ps. Beata fajne prawo przedstawiasz - właściwie mogę się domagać naprawy wszystkiego zawsze, bez względu na to co z tym robiłam. Wiesz co? Takie rzeczy to tylko w Erze.[/quote] Hm, zacznę od końca - przedstawiam takie prawo, jakie obowiązuje w Polsce (a nawet w Europie, bo przepisy dotyczące rękojmi są wszędzie podobne, w wielu krajach nawet surowsze niż u nas). A tak się składa, że jestem radcą prawnym. Co do dysplazji - w tym konkretnym przypadku został powołany biegły, który stwierdził, że u tego konkretnego psa dysplazja jest spowodowana czynnikami genetycznymi. A z orzeczeniem sądu dyskutować nie będziesz, możesz się odwołać do wyższej instancji, ale jak sąd drugiej instancji odrzuci apelację, to cześć pieśni (w tym przypadku - bo wartość przedmiotu sporu zbyt mała, żeby można było wnosić kasację). Hehe, no i dalej mnie rozśmieszasz - pies z zepsutym zgryzem przez przeciąganie się, hahahaha. I Ty sobie dałaś wmówić takie brednie? :evil_lol: A co z psami ras, u których IPO jest wymagane już nie tylko do interchampionatu, ale do samej hodowlanki? Tak, słyszałam takie bajki, słyszałam również takie bajki, że psa wystawowego nie wolno uczyć siad i waruj, bo będzie siadał i warował w ringu. :cool3: Na takie teorie to nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. I owszem, właśnie z doświadczonymi hodowcami oraz sędziami i asystentami kynologicznymi śmiejemy się do rozpuku z tych bredni. Dla Twojej informacji, z moim psem przeciągam się "od zawsze", ma zgryz nożycowy (preferowany w jego rasie, dopuszczalny jest również zgryz cęgowy), też od zawsze, w tej chwili ma 2 lata. Jest Młodzieżowym Championem PL i Championem PL, jeśli zrobi IPO (na razie mamy przerwę w treningach), ma szanse na Interchampiona. Aha - siad i waruj też umiał przed stój i jakoś mu to kariery wystawowej nie złamało - wręcz przeciwnie, w ubiegłym roku wygrał ranking wystawowy w swojej rasie. :cool3:
  20. Powtarzam jeszcze raz - odpowiedzialność z tytułu rękojmi jest niezależna od winy sprzedawcy. Sprzedawca ponosi odpowiedzialność tylko i wyłącznie z tego powodu, że sprzedał rzecz z wadami. Zawarcie umowy sprzedaży psa rasowego jest bardzo łatwo udowodnić - istnieje wszak metryka z numerem tatuażu psa i nazwiskiem hodowcy. A nabywca skądś ją ma, prawda? Pozostaje tylko do udowodnienia kwestia ceny, której obniżenia nabywca żąda. To też jest bardzo łatwo udowodnić, bo zawsze się znajdą jacyś świadkowie. I sorry, Cavisia, ale nie rozśmieszaj mnie - gdyby przeciąganiem się z psem można było popsuć zgryz, to żaden pies wystawowy nie mógłby robić IPO i żaden pies ras pracujących nie mógłby zostać Interchampionem. Wada zgryzu jest zawsze wadą genetyczną - to, że czasem ujawnia się później, wynika z nierównego rozwoju szczęki i żuchwy, uwarunkowanego genetycznie. Co do dysplazji - mogę Ci dać przykład wygranej w sądzie sprawy o obniżenie ceny psa do symbolicznej złotówki, z tytułu rękojmi właśnie, z powodu dysplazji, która ujawniła się po kilku miesiącach. A co do tego, czy dana wada jest wrodzona albo powstała jeszcze u hodowcy, choć ujawniła się później, to w przypadku wątpliwości sąd w tym celu powołuje biegłych i na ich opinii opiera się w swoim orzeczeniu.
  21. Ech, ludzie! Naprawdę tak niska jest wśród dogomaniaków znajomość prawa? :-( [B]To, że nie ma umowy na piśmie, nie oznacza, że jej nie ma w ogóle. Jest to umowa zawarta w formie ustnej.[/B] Jak kupujesz książkę w księgarni, to też umowy nie spisujesz, ale jak najbardziej zawierasz umowę sprzedaży. [B]Żaden przepis polskiego prawa nie wymaga zachowania formy pismnej dla umowy sprzedaży psa.[/B] A [B]sprzedawca [/B]- każdy sprzedawca, czyli również hodowca sprzedający szczeniaka - [B]odpowiada z tytułu rękojmi za wady rzeczy sprzedanej[/B]. Za wady już istniejące w momencie sprzedaży odpowiada, jeśli je zataił, za wady, które ujawnią się później, ale są wadami genetycznymi (np. wnętrostwo w przypadku cofnięcia się jądra, co też się zdarza, braki zębowe) też jak najbardziej odpowiada i to [B]niezależnie od swojej winy[/B], bo odpowiedzialność z tytułu rękojmi jest odpowiedzialnością na zasadzie ryzyka, a nie winy. Czyli nawet jeśli hodowca nie dopuścił się żadnego zaniedbania, a ujawnią się wady genetyczne, to będzie za to odpowiadał i nabywca może żądać obniżenia ceny, wymiany przedmiotu sprzedaży na egzemplarz niewadliwy (co raczej w przypadku szczeniaka rzadko wchodzi w rachubę) lub odstąpić od umowy - tzn. zwrócić szczeniaka i dostać z powrotem cenę, którą zapłacił. To samo dotyczy chorób, które ujawniły się już u nabywcy, ale ich źródło było jeszcze u hodowcy (trzeba wziąć zaświadczenie od weta, że np. następnego dnia po zakupie stwierdzono parvovirozę, nosówkę etc., a wiadomo, że okres wylęgania tych chorób jest dłuższy niż 1 dzień. Jeśli zaś hodowca dopuścił się zaniedbań (np. nie zaszczepił szczeniaków - i nie ma tu znaczenia, że szczepienia nie są wymagane ustawą), to można mówić o jego winie i wtedy dodatkowo, oprócz wyżej wymienionych uprawnień, nabywca ma prawo żądać naprawienia poniesionej szkody, czyli odszkodowania w wysokości udokumentowanych kosztów leczenia. Jeśli strony nie potrafią się porozumieć, to sprawę należy skierować do sądu. Wpis sądowy stanowi niewielki procent wartości przedmiotu sporu, czyli kwoty, której się domagamy od hodowcy, wpis ten to kwota rzędu kilkudziesięciu zł i w przypadku wygrania sprawy - a sprawa jest jak najbardziej do wygrania - hodowca też te koszty sądowe musi nabywcy zwrócić.
  22. [quote name='saJo']Bo ja dzisaj zakrecona jestem jak sloik na zime....[/quote] Hehe, to coś tak jak ja. Dzisiaj rano udało mi się nawet zadziwić moje psy. Są przyzwyczajone do tego, że Emil wchodzi i schodzi po schodach luzem, a Wermut na smyczy. A ja dzisiaj, wracając ze spaceru, po wejściu na klatkę odpięłam Wermuta i idę. Oba psy wmurowało i popatrzyły na mnie jak na wariatkę. Dopiero jak zapięłam z powrotem Wermiego, a odpięłam Emila, to je odblokowało. :evil_lol:
  23. Biorąc psa tej rasy należy zwracać uwagę na charakter rodziców oraz - jeśli po tych rodzicach były już jakieś szczeniaki - na charakter tych szczeniaków. Poza tym na socjalizację w hodowli - te pierwsze kilka tygodni życia mają ogromne znaczenie dla charakteru psa. A co do agresji - agresywne psy zdarzają się w każdej rasie. Podobnie w każdej rasie zdarzają się - nawet częściej - psy z tak zwaną ostrością pozorną, czyli agresją o podłożu lękowym. Krótko mówiąc - taki pies atakuje ze strachu. Czasem agresja albo lękliwość jest wrodzoną cechą charakteru psa, czasem wynika z błędów socjalizacji lub w ogóle jej braku. I o ile ten drugi przypadek da się odpowiednim szkoleniem i wychowaniem "odkręcić", to z tym pierwszym jest gorzej. To dlatego w żadnej rasie nie powinno się rozmnażać psów agresywnych ani lękliwych. Ale niestety w wielu wypadkach są to tylko pobożne życzenia. Czyli tak naprawdę bardzo dużo zależy od hodowcy - jakie suki rozmnaża i jakimi psami je kryje oraz jak dba o socjalizację szczeniaków w pierwszych tygodniach życia i o dobór odpowiednich nabywców szczeniąt.
  24. [quote name='ayshe']BeataG-aga dala wczoraj kase.[/quote] OK, jak się obrobię z robotą, to wpadnę dzisiaj, jak nie to jutro.
  25. No dobra, to jako właścicielka belga od 2 lat spróbuję się ustosunkować do Twoich pytań na podstawie obserwacji różnych znajomych mi belgów. Po pierwsze, jeśli chodzi o opisane przez Ciebie zachowanie - żadnego psa (nie tylko belga) nie należy głaskać znienacka. Zawsze trzeba zapytać właściciela o pozwolenie. Czasem pies może nieprzyjemnie zareagować nie dlatego, że sam jest agresywny czy (częściej) lękliwy, ale np. dlatego, że właściciel na nagle wyciągniętą rękę drgnie zaskoczony i pies potraktuje tę wyciągniętą rękę jako atak na właściciela. Teraz co do nieufności. Nieufność jest typową cechą belga, ale przejawia się ona zwykle trochę inaczej, niż opisane przez Ciebie zachowanie. Na podstawie samego Twojego opisu nie umiem ocenić, czy zachowanie psa było przejawem lęku, agresji, czy np. ostrzeżeniem "nie ruszaj mojej pani". Skłaniałabym się ku tej ostatniej wersji - kłapnięcie w powietrze jest u większości psów (nie tylko belgów) najczęściej ostrzeżeniem. Typowym zachowaniem belga na wyciągniętą obcą rękę jest cofnięcie się, czy choćby odwrócenie głowy w bok. To jest zachowanie niejako "wdrukowane" w rasę. Ale jeśli belg ma zrównoważony charakter - tzn. nie jest ani agresywny ani lękliwy, a przy tym był prawidłowo zsocjalizowany jako szczeniak, to będzie traktował wyciągniętą rękę obcej osoby obojętnie. Tzn. nie będzie się cofał, ale też nie będzie wylewnie się witał z każdą napotkaną osobą, nie będzie podbiegał do obcych ludzi, skakał etc. Obcy człowiek na ulicy, w autobusie etc. oczywiście może się z belgiem przywitać, ale zawsze za przyzwoleniem właściciela. Generalnie można powiedzieć, że zrównoważony i prawidłowo zsocjalizowany belg obce osoby "olewa" - da się im pogłaskać, jeśli właściciel sobie tego życzy, weźmie od takich osób smakołyka (również za przyzwoleniem właściciela), ale obcy ludzie są belgowi obojętni. Kontakty z dziećmi (również każdego psa, a nie tylko belga) zależą od wychowania psa i jego doświadczeń. Na pewno belg - jako pies pasterski - ma tendecję do "zaganiania" rozbieganej gromadki dzieci, ale jeśli wychowuje się z dziećmi i jest do nich przyzwyczajony, to potrafi być bardzo cierpliwy i delikatny. Belg bardzo dobrze się sprawdza jako pies stróżujący. Jeśli jeszcze zostanie odpowiednio przeszkolony, to będzie ostrzegał przed nieproszonymi gośćmi, a nawet nie wpuści ich na teren, nie czyniąc im przy tym krzywdy. A jeśli masz na myśli realną obronę, to sorry, ale włamywacz, zwłaszcza uzbrojony, poradzi sobie nawet z najlepiej wyszkolonym psem. Oczywiście każdy pies będzie bronił swego pana i swego domu, jeśli będzie do tego zmuszony, nawet za cenę własnego życia, ale przecież nie do tego celu służą psy. A już pozostawianie zwłaszcza niewyszkolonym psom inicjatywy, jeśli chodzi o obronę posesji, może się skończyć np. pogryzieniem inkasenta czy listonosza, a to z kolei grubymi nieprzyjemnościami dla właściciela i psa, nawet do odebrania czy uśpienia psa włącznie.
×
×
  • Create New...