Adiraja
Members-
Posts
453 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Adiraja
-
Eleno , dziękuję - już zbuziakowałam zdjęcie pycholka setnie :) :) :wink: Mróweczko , to była wyjątkowa psina... a każdy dzień z nią był niesamowity i pełen niespodzianek :lol: :lol: Do dziś bardzo za nią tęsknię mimo , że całe serce zajmuje mi Vikulinka :) Na fotce nie widać jaka była ogromna ,cudna i kochana... a jaka całuśna! I te oczy - duże mądre ślepaczki po brzegi wypełnione miłością.Boksery to wspaniałe psiaki!!! :) :) :) Dagusiu , dziękuję :) Pewnie by się dogadali ( Elzucha i Oskarek) , tak jak Vikula z Cielęcinką - moja mała tak trzyma pod "pantoflem" mojej mamy boksię , że można boki zrywać... Mały cycek dyryguje nią jak chce! :lol: :lol: :lol:
-
WOW!!! Vikulina wypluła przed chwilą zębolka! :lol: :lol: :lol: Odłożyłam wizytę na jutro (ze strachu o nią) i ruszałam tym ząbkiem ile sobie dała , ciągałam skarpetę i udało się!!! Moje szczęście - dzielna dziewczynka!!! Kamień spadł mi z serca! :) :lol: :) Ten ząb wykrzywił też ząbek obok , ale minimalnie na szczęście. Oby już więcej problemów nie było!!!!
-
Dziękuję Aguś :) :) Elzuszki już nie ma niestety... we wrześniu 99 roku odeszła po ciężkiej chorobie :( A psica z niej była niesamowita i podobnie jak Vikulinę - kochałam ją bez pamięci... z wzajemnością , której nie sposób opisać. Ale całuska od Ciebie jej dam - w cudne pyszczydełko na zdjęciu :) :wink: Teraz u mamy jest druga Cielęcinka - też bokserka :) Zamieszczałam jej wakacyjne fotki z Viktą :lol: Kochane moje zwierzaki!!! :lol:
-
Dużo pisałam na forum o mojej Elzuni :) A oto hit z 1997 roku! :lol: :lol: Młoda jeszcze Agusia z Elzunią :lol: Proszę się nie śmiać... to już niemal historyczna fotka! :lol: :wink: Jakość fatalna , ale to skan :-? :wink: Już trochę starsza - rok 2003 :lol: A tu maluśka Vikulinka - pierwsze na forum zdjęcie z okresu niemowlęctwa ( pamiętacie - nie miałam dość długo aparatu , a skaner był zepsuty 8) ) :lol: :wink: :wink: :lol:
-
Elzunia dostawała luminal w tabletkach plus coś jeszcze czego nazwy nie pomnę ( minęło już kilka lat). Agnes - moja psina wiedziała , że atak się zbliża i sama szukała wtedy bliskości - także nie ma reguły...
-
Panula - G :) R :) A :) T :) U :) L :) A :) C :) J :) E :klacz:
-
Przeszłam kilka lat temu taką tragedię z moją najdroższą sunią bokserką. Tyle że u niej podobnie jak u psiaka Agnes przyczyną był guz mózgu ( a właściwie przerzut bo cała choroba zaczęła się wcześniej). Elzucha dostawała luminal - końskie dawki każdego dnia... prawie cały czas spała... próby zmniejszenia dawki kończyły się atakiem. Miałam też ampułki relanium i coś jeszcze osłonowego - nazwy nie pamiętam :-? Nie będę opisywała ataków , bo na samo wspomnienie łzy napływają mi do oczu - powiem tylko , że czuła kiedy się zbliżały i szukała wtedy bliskości.Też siedziałam przy niej , głaskałam ją i cały czas do niej mówiłam... :cry: :cry: :cry: Niestety - nie udało się nam jej uratować... :cry: Z padaczką nabytą ( pourazową np.) piesek może żyć - odpowiednio dobrane dawki leków pozwalają na normalne funkcjonowanie. Jeżeli przyczyną jest guz - nie ma szans... :cry: :cry: Nie ma co czekać - natychmiast do lekarza!!!
-
Scadia , ja wychodziłam z Vikuliną co 4 godziny na spacerek i stopniowo wydłużałam czas "trzymania" siuśków :wink: Teraz wychodzimy 3 - 4 razy dziennie o (w miarę) stałych porach i Vikulina wie , że to jej czas... Nic się nie martw... maluch się nauczy :)
-
No proszę jaka mądra dziewuszka! :) U Vikuliny okres buntu na całe szczęście nie był zbyt uciążliwy :lol: Zdarzyły się dwa incydenty gdy miała jakieś 5 miesięcy - dosłownie dzień po dniu! :lol: Jednego wieczoru mała nasikała na pościelone łóżko a następnego dnia zrobiła kupkę :lol: Potem wszystko wróciło do normy i nadal grzecznie załatwiała się do kuwetki. Od 7 miesiąca widać było , że coś "odrzuca" ją od domowej toalety i coraz rzadziej do niej zaglądała... zdecydowanie bardziej odpowiadało jej siuśkanie na trawkę :wink: I już od początku 8 miesiąca załatwia się tylko i wyłącznie podczas spacerków. Żadna siła nie zmusi jej do kuwety - mogę spać do południa , a mały Prztymucelek będzie grzecznie leżał i czekał na hasło "spacerek" :) Przez jakiś czas kuwetka stała na swoim miejscu "na wypadek gdyby jednak coś" :wink: , ale na darmo... Czasami wolałabym żeby mała załatwiała się też do kuwety - jak mocno pada , albo jest zimno... ale nic z tego :-? :lol:
-
Panula , Daga - miło Was zobaczyć :) Ale my tu mamy śliczniaste buziulki! :klacz: :iloveyou:
-
Wind Mam przeczucie , że dzięki YORADZE moja Vikulna trafi w naprawdę dobre ręce :) W poniedziałek jadę z nią do lekarza. Po wizycie napiszę co i jak :) YORAGGA - jeszcze raz dziękuję za namiary :)
-
Sara , też drugi ząb się tak spaskudził?? Zamierzasz coś z tym zrobić , czy zostawisz? Vikci ten ząb się giba strasznie - naruszyła go widocznie gryząc kości - pchała go jeszcze bardziej do góry i teraz taki ambaras... Przed chwilą trochę ją męczyłam - ruszałam tego drania , ale on z jednej strony tak się trzyma , że chyba potrzebna jest silniejsza i mniej drżąca niż moja ręka... boję się , że zrobię jej krzywdę :cry:
-
Mróweczko Postanowiliśmy z mężem poczekać jeszcze do poniedziałku i przez te kilka dni ruszać Vikulinkowym ząbkiem - może się uda... Chociaż ona jest już tak wyczulona na najdrobniejsze gesty w okolicach pycholka , że aż serce mi pęka - najwidoczniej boli ją to dość mocno :-? Jeśli nici z tego będą , to w poniedziałek podjadę z nią na Kliniki i niech tam coś zaradzą - będę próbowała uniknąć narkozy.To tylko jeden kiwający się ząbek - wprawna ręka dobrego weta da sobie z tym radę w pół sekundy :-? Kurczaki... martwię się i tak mi jej szkoda... Zajada tylko miękkie rzeczy , suchego (swojego mniamuśnego Royalka) nie tyka nawet... dużo śpi i ogólnie jest jakaś rozżalona :cry:
-
Ano właśnie... Na szczęście , odpukać ( i tfu , tfu) nie miałam żadnych groźniejszych sytuacji jeśli o zdrowie Vikuli chodzi. A na takie błachostki jak wymieniłam każdy wet jest dobry... Vikula ma już skończone 11 miesięcy i sprawy zębów powinny być dawno rozstrzygnięte :( Napiszę Omciu jak sobie poradziłyśmy Pozdrowionka :)
-
Omcia , tak jak napisała Yoreczka - u takiego szczeniaczka , to prawie norma i niemal każda z nas przechodziła etap posiadania "wampirka" z podwójnymi kłami :wink: Niektóre psiaki gubią te zębolki same , w przypadku innych konieczna jest interwencja weta. Ale nic się nie martw - jeszcze jest czas. Natomiast ja mam problem , który od kilku dni - a dokładnie od ostatniej wizyty u weta - spędza mi sen z powiek. Już kiedyś pisałam , że Vikci bardzo niefortunnie wyrósł jeden ząbek u góry (w kolejności - ten przed kłem). Bardzo krzywo , niemal stercząc na sztorc z dziąsełka :cry: Po jakimś czasie (jeszcze w wakacje) zauważyłam , że ząb się rusza i byłam przerażona!!! Zaprzestałam wszelkich zabaw w przeciąganie czegokolwiek i uważałam jak gryzie kostki. W tamtym czasie wet powiedział mi , że faktycznie , to chyba drugi ząb , ale widać , że coś przed nim jeszcze rośnie więc albo wypcha tego "krzywulca" albo tamten jakoś się umocuje :roll: To czekałam... Kilka dni temu zwróciłam lekarzowi uwagę na tego zębola - że coraz bardziej się rusza , a dziąsełko jest w tej okolicy przekrwione i pewnie ją to boli!!! Czasami trze łapką pyszczek w tym miejscu. Pani wet obejrzała (niedokładnie , bo Vikta szalała i nie bardzo można było sobie z nią poradzić) i stwierdziła , że to przetrwały mleczak!! :roll: :roll: Argument - niemożliwe , żeby drugi ząb się tak kiwał , nawet gdyby się obluzował , to nie do tego stopnia. Terefere kuku... :evil: Próbowała go wyrwać , ale niestety - Vikula zajadle się wzbraniała przed jakąkolwiek interwencją w jej pyszczku :-? Rada była taka - mam spróbować sama tego ząbka wyrwać , bo trzyma się tylko na ścięgnie , a jak mi się nie uda , to w piątek (czyli dziś) mam z nią przyjść. Powiem Wam , że owszem próbowałam , ale ten kiwający się ząb , zdaniem weta lekko się trzymający , siedzi z jednej strony bardzo mocno! I na moje oko , to jest na milion procent drugi ząb , a nie mleczak! Obserwowałam każdy wypadający ząbek małej i jestem tego pewna!!! I nie wiem co robić... wet pewnie będzie chciał mi ją uśpić na czas wyrywania tego JEDNEGO zęba , bo inaczej Vikula nie da się ruszyć. Druga rzecz , to kompetencje owej Pani , która ma kłopot z oceną zębów - nie wyobrażam sobie , że potrafi w takim razie zrobić coś więcej. Do wyciskania gruczołów i aplikowania Frontline może się nadaje , ale czy coś więcej - po tej wizycie mam wątpliwości... No i taki klops z tym zębem... martwię się strasznie... Zostawić tak tego nie mogę i czekać aż może sam wyleci , bo widzę , że jej to przeszkadza (haczy od wewnątrz buziunię) , pobolewa... Pójdę do innego weta , to pewnie też konieczna będzie narkoza , bo mała jest niesforna... Tak źle i tak niedobrze... :cry:
-
Szczerze przyznam , że też nie wiem jak i czy wogóle reagować :-? Vikcia ma takiego wielkiego miśka na widok którego dostaje chęci takowych , że szok... dopada go i świat przestaje dla niej istnieć :lol: Schowałam miśka w szafie na górze i wystarczy że się tam znajdzie a zaczyna się koncert - wycie , szczekanie i drapanie drzwi szafy :roll: Problem jest tylko i wyłącznie z tym jednym misiem... :roll: :lol:
-
Ja przełamię tą listę ślicznych blond właścicielek yorasków :lol:
-
Chciałam kolejny raz wyrazić swoje oburzenie i zdegustowanie jeśli chodzi o usługi świadczone przez York Centrum :evil: Na ich stronie internetowej jest wyraźnie napisane : "Z chęcią odpowiemy także na Państwa listy elektroniczne: - za pomocą formularza (proszę kliknąć na łącze) - lub bezpośrednio e-mailem: info@yorkcentrum.pl " Kilkakrotnie wysyłałam maile z pytaniami o cenę i inne szczegóły oferowanych produktów i jak do tej pory nie doczekałam się odpowiedzi :evil: Czy oni ten adres to tak od parady tam umieścili?? ŻENADA i tyle! :evil: :evil: :evil: Jedyny sklep (internetowy również przecież) , który zlewa klientów po całości!
-
Scadia , generalnie powinno się maluszka przyzwyczajać stopniowo do zostawania w domku.Najpierw 5 - 10 minut , powrót i nagroda.Codziennie troszkę dłużej i maluch zrozumie , że ZAWSZE do niego wracacie. Różnie to jednak bywa... do nas Vikulinka trafiła w najbardziej zapracowanym okresie.Ja spędzałam nawet kilkanaście godzin poza domem , mąż wpadał średnio co 4 godziny i doglądał małej.Dzielna była z niej dziewuszka i potrafiła świetnie sobie poradzić z samotnością :lol: Efekt - mieszkanie poobgryzane z każdej możliwej strony , meble rzeźbione malutkimi zębolkami , fruwające tapety i inne drobniejsze zniszczenia.Jak sobie podokazywała , zmęczyła się "remontami" , to spała jak aniołek :lol: Potem był okres , że byłyśmy nierozłączne , nie zostawała sama ani minuty i bałam się , że ciężko będzie ją ponownie przyzwyczaić.Ku mojemu zaskoczeniu (i wielkiej radości) próby okazały się bezbolesne. :lol: :wink: Panienka grzeczniutko śpi w swoim łóżeczku , niczego nie gryzie , nie niszczy , nie szczeka.Aniołeczek jednym słowem :) Ja na Twoim miejscu uczyłabym malucha samodzielności i choć serce się kraje - przyzwyczajałabym do zostawania w domku.Nie zawsze i nie wszędzie piesek może Ci towarzyszyć i wtedy dopiero jest kłopot jak zamiast mądrego psiaka mamy histeryka :wink:
-
Tygrysku , karmę dla juniorków podajesz do 10 miesiąca , potem zmieniasz na Royala dla yoreczków.
-
Te cudowne kropelki szczerze odradzam... Wyrzucenie ponad 40 zł w błoto :roll: Też się skusiłam i efekt był taki , że maleństwo sikało wszędzie tylko nie w nakropionym miejscu :lol: Już gdzieś pisałam , że leży u mnie prawie cała butelka , którą chętnie odstąpię jeśli ktoś ma ochotę poeksperymentować... 8) :lol:
-
Vikulinka od małego załatwiała się w domu... najpierw na gazetki , potem korzystając z pomysłu Sarah na tackę z gazetkami , potem była kuwetka z podwójnym dnem (kupiona w Karusku za 75zł z kosztami wysyłki :o ) , a od jakiegoś czasu za nic w świecie nie da się namówić na domową toaletę. Wytrzymuje od 22 (ostatni spacer) do 10 - 11 rano i żadne ulewy tudzież inne wichury jej nie przeszkadzają! Ciągnie na dwór i koniec! :lol: Ale kuwetka cały czas stoi na swoim miejscu... może się przyda jeszcze :lol:
-
Dziękujemy i przesyłamy słoneczne cmokacze :) :D :) Vikulinka merda wystającym z majtalasów ogonkiem :lol:
-
Nic się nie martw! :) Yorki powinny zacząć wybarwiać się do roku. Niektóre w tym wieku rzeczywiście są już jaśniutkie, ale inne - z reguły te o mocniejszym i gęstszym włosie - jeszcze długo pozostają ciemne. Zwłaszcza, że grzbiet wybarwia się najczęściej na końcu. Może to trwać nawet i do trzech lat! Fuzlak był bardzo długo ciemny, a teraz jego grzbiet przybiera już coraz bardziej pożądaną barwę pięknej stali (koks w słońcu czy jak to się tam nazywa). Do całkowitego wybarwienia jeszcze trochę mu zostało, ale idzie to coraz szybciej i wiadomo już, że na pewno nastąpi :). Fuzlak ma prawie dwa lata, a gdy miał rok, jego grzbiecik był czarny jak smoła :) (zresztą w tym topicu pisałam, że się boję co z tym kolorem będzie). Buziaki Boramku, dla Ciebie i suni :wink:. Witaj Owieczko :iloveyou: Nic się nie martwię... Vikulina jest przecudaśna i jeśli taka już zostanie , to będę szczęśliwa. Dużo uroku dodaje jej strzyżenie i nie wyobrażam jej sobie teraz w wersji na kudłacza :lol: Brzuszek wybarwił się całkowicie na srebrny kolorek , główkę i łapeczki ma beżowe :) Jest piękna... moja miłość :) Mam strasznego pitolca na jej punkcie :lol: Biega teraz po domu z piłką w ekstra psich galotkach na cieczkę... i chyba zaraz ją zjem! :wink: :) :wink: :lol: Buziaków sto! :iloveyou:
-
Wróżka , po to jest regulamin forum by go przestrzegać - dla własnej i innych userów wygody.Jeśli ktoś nabył umiejętność czytania ze zrozumieniem , to nie będzie miał problemów i nie musi się obawiać postów zirytowanych współforumowiczów... proste :roll: To , że akurat to forum jest doskonałym źródłem INFORMACJI , a nie śmietnikiem w którym niczego nie można znaleźć zawdzięczamy właśnie temu regulaminowi i użytkownikom , którzy to forum tworzyli , poświęcali swój czas i dzielili się wiedzą i doświadczeniami. I nikt z nas nie pozwoli , żeby zrobiono tu śmietnik z tysiącem bzdurnych notek i dwoma tysiącami zdublowanych , jednonotkowych topików. Jeśli ktoś ma ochotę na uczestnictwo i współtworzenie forum według określonych zasad , to będzie mu miło... o czym świadczy liczna grupa aktywnych (i zadowolonych) forumowiczów 8)