-
Posts
2509 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Romas
-
M@d,no moze nie czytalam z wypiekami na twarzy :-) ,Twojej wypowiedzi o komputerach ale cos nie cos dotarlo.Moj komputer ,na marginesie mowiac to tak starszny zlom ,ze ma na stale zdjeta czesc obudowy ,bo wlasnie sie przegrzewa,wiatraczek nie wyrabia jak duzo gramy/pracujemy .Tez myslalam o wycieciu mu dziury w boku zeby lepiej to wygladalo niz caly bok zdjety. No ale wracajac do tematu . Ciesze sie ,ze Beksa walczy .Oby tak dalej. Na siersc to kupuje sie Biotyne.Jak sie ostatnio dowiedzialam musi byc bez dodatku wapnia ,bo przy chorobach tarczycy wapn nie jest wskazany . Wlasnie moja Bianka tez ma jakies klopoty z sierscia i dzis pobieralam jej krew na hormony tarczycy. Pospolite ruszenie w chorobach ,bo moja Zuzia tez chora. I Bolus ..nie wiem co sie dzieje. Co do lepszych i gorszych psow.Powiem Wam ,ze sama nie wiem.Wsrod kundelkow sa takie same choroby jak wsrod rasowych.Najgorzej chyba choruja psy pol rasowe.Takie co to wlasciciel mial jamnika i pokryl jamnikiem znajomych.Bo tam nie ma planu i przemyslenia i nie raz trafiaja sie okropne znieksztalcenia.Znajomi siostry kupili labka z takiego domowego chowu i sprawdzil sie najgorszy scenariusz ,nie wychodza od weta. A kundelek ,typowy kundelek ze wsi ,byle tylko dogladany i karmiony ma wieksze szanse na przekazanie najlepszych genow niz jamniczka przymusowo kryta jamnikiem sasiadow. Swoja droga tego tez nie moge zrozumiec ,ze ludzie w szale checi posiadania szczeniat potrafia grupowo zgwalcic suke ,bo oni chca zeby ona miala pieski akurat z tym osobnikiem .I nie szkodzi ,ze suka nie chce i odmawia pokrycie.Bleeee ...takie jest moje zdanie. mysle ,ze dobrym wyjsciem z sytuacji jest poznac hodowce wczesniej i przyjrzec sie krytycznym okiem jego psom i temu co mowi.Mozna trafic na bardzo fajnego czlowieka i fajne zdrowe psiaki ,nawet w najmniejszej hodowli .Najwazniejsz na co stawia hodowca ,co jest jego glownym celem.Bo jesli ambit to zegnaj rozsadku .
-
Niestety i ja nie mam dobrych wiesci.U Zuzi jakies koszmarne pogorszenie.Czekam do wieczora na wyniki ,moja pani wet bedzie dzwonic jak tylko sie dowie jakie wartosci mocznika i kreatyniny.Zuzia od kilku dni coraz w gorszej formie a od wczoraj nie je a jak je to zaraz zwraca. Prosze trzymajcie kciuki ,moze to poprostu znizka formy i ja za Wasze psiaki trzymam . Katerinas... dziekuje ,ze wspomagasz nas dobrym slowem .
-
Ha, ja tez wlasnie czytam ta ksiazke :-) Dobre czytadlo na zimowy wieczor .Ale jak tak sobie czytam to mysle ,ze jest to historia jakich tysiace ,podobna np do histori mojej i Tora (mojego DC ktory juz nie zyje).Kocha sie tego psa pomomo wszystko i probuje sie jakos zalagodzic trudnosci i jest to ciezka milosc.Ja tez chowalam "dowody "przestepstw Tora przed TZ i tez nieraz pytalam psa dlaczego mi to robi ,a on szczesliwy machal ogonem i obslinial mnie :-) Zostawienie Tora z kimkolwiek nie wchodzilo w gre i raz tylko wyjechalismy na trzy dni zostawiajac go w hoteliku dla psow.Telefonowalismy co pare godzin,pani mowila ,ze jest O.K ale jak podjechalismy pod hotelik to juz stala z Torem na podworku z mina wyrazajaca ulge i szczescie :-) :-) A Toro oczywiscie zadowolony na maksa :-) Milo poczytac ,ze ludzie maja takie same problemy a mimo to jakos sobie radza.No choc moj Toro nie byl labkiem :-) ale podobny charakter.
-
A nie Laluna,ja nie do Ciebie przeciez , tylko do osob ktore dopiero zaczynaja prace z psem.Zauwazylam poprostu ,ze ta czesc o natychmiastowej motywacji na przewodnika jest pomijana .
-
Chcialabym tylko podkreslic bardzo wazna rzecz o ktorej na ogol sie zapomina .Natychmiastowo po korekcie , rzucie lancuszkiem ,po kazdym bodzcu negatywnym musi nastapic wzmocnienie pozytywne naradzajace to ,ze pies przeniosl swoja uwage np z obcego psa na nas. Bardzo czesto ludzie stosuja tylko pierwsza czesc czyli korekte a zapominaja o radosci i nagrodzie kiedy pies zrobi to co przewodnik chce. Druga sprawa ,to koniecznie Ujwar poczytaj o CS-ach czyli sygnalach uspokojenia jakie wysyla pies otoczeniu kiedy cos go przeraza czy czuje sie niekomfortowo.Schodzenie obcym psom z drogi uczy Twojego psa ,ze konflikt mozna zalagodzic stosujac Cs-y, naturalny psi jezyk.Bo wlasnie obchodzenie sie łukiem jest bardzo silnym psim sygnalem pokoju w czasie zapoznawania sie psow. To nie jest metoda ktora calkowicie ulecza zachowania psa ale moze poprawic kiedy nasz pies sie przekona ,ze nie pchamy go na sile w kierunku obcego ,kiedy przekona sie ,ze moze postepowac zgodnie z nakazem instynktu czyli obejsc łukiem obcego ktorego sie troche obawia. Na nauke przechodzenia obok obcego psa to chyba jeszcze za wczesnie. Rasumujac to co moze Wam pomoc to kastracja ( moj samiec ok. pol roku po kastracji przestal na spacerach szukac przeciwnika do sparingu) ,nauka wspolpracy , nagradzanie pozadanych zachowan,dawanie psu okazji do porzadanych zachowan ( a wiec linka jesli trzeba i odchodzenie od innych psow),podstawowe szkolenie ,oraz duzo ,duzo wyrozumialosci i cierpliwosci ,bo sukcesych nie przychodza odrazu.
-
Musze powiedzic ,ze korekta w momencie kiedy nasz pies rwie sie do drugiego psa jest juz tylko podgrzewaniem do walki.Korekta powinna wyprzedzac o sekunde zachowanie a to zrobic bardzo trudno. Przekonalam sie o tym kiedy mialam DC i wlasnie chcac zapobiec szarpaniu sie do innych psow poprosilam o konsultacje znanego warszawskiego trenera. Po tej konsultacji ,na skutek korekt , kiedy na widoku pojawial sie pies ,Toro tak sie nakrecal ,ze kazdy spacer byl katorga. Dopiero to o czym pisze Laluna pomoglo ,czyli odwracanie uwagi psa,wypracowanie kontaktu wzrokowego,wypracowanie wspolnych zabaw i wypracowanie bardzo silnego odwolania. Niektore psy nie lubia sie tak bawic jak tego oczekujemy czyli w przynoszenie pilki.Moj dog wogole nie byl tym zainteresowany ,przynosil raz i koniec. W zwiazku z tym wymyslilam zabawe polegajaca na zrywaniu sie do biegu ,bo on uwielbial ruch i wysilek. Ujwar ,rady przez net nie zawsze sa trafiajace w sedno ,bo trudno cos radzic nie widzac psa.Ale przemysl sprawe pod tym katem czy nie uda sie nauczyc Twojego psa zachowania zastepczego w zamian za wyskoki do psow. Pies robi to co mu przynosi korzysc.Rzuca sie na psy ,bo to jest zachowanie samonagradzajace ,ma z tego satysfakcje.Korekta jest za slaba kara zeby go znieciecic. W zwiazku z tym zaproponuj mu jakas czynnosc ktora bedzie lesza od tego co robi teraz. U nas taka czynnoscia bylo siadanie i patrzenie mojego psa w moje oczy za co byl nagradzany nieustajaco ( az obcy pies nie znikl z widoku) specjalnie smakowitymi nagrodami. Od kiedy moj pies przekonal sie ,ze takie siedzenie jest fajniejsze niz rzucanie sie na obcego psa i dlawienie na obrozy ,z checia przyjmowal ta pozycje kiedy widzielismy inne psy. Oczywiscie to wymaga pracy i sukces nie przychodzi odrazu. Korekty na widok obcego psa moga upewniac Twojego zwierzaka ,ze obcy niesie ze soba jakies niebezpieczenstwo ,przewodnik sie denerwuje i wogole robi sie zamieszanie wiec moze trzeba energicznie przeganiac obcych zeby nie dochodzilo do klopotow w stadzie.
-
[quote name='KAŚKA']Do Romas : To opowiadanie to "Ostatni husarz". Dobre. [/quote] No wlasnie ,dzieki :-) Bardzo mi przyapdlo do gustu ;) Chcialam Wam Zyczyc Wesołych Świat ,bo nie wiem czy jeszcze bede miala czas tu wpasc przed Świetami :-) Nie przejadajcie sie i nie przekarmiajacie psow :-) Miłych chwil z rodzinka i psiakami :-)
-
Dwa pomysly ,bo nie istotne jest to o czym piszecie tylko istotne jest jak pomoc psu. Pierwszy to chodzic jak najczesciej do wet ,nawet co kilka dni ,wchodzic tam ,pogadac i wychodzic ,bez dotykania psa.Az mu to spowszednieje ,az zaufa wet ,ze to nie jest nikt straszny. Drugi pomysl to nauczyc go spokojnego stania podczas gdy druga osoba przyglada mu sie z bardzo bliska. To oczywiscie trzeba robic stoponiowo ,po kroczku ze smaczkami . Taki proces jesli sie ciagle to trenuje zajmie kilka dni ale psa ktory juz cos umie dosc latwo nauczc nowej sztuczki. Daloby to moznosc wet przyjzenia sie z bliska psu bez dotykania go . Zaczyna sie od sekundowego ustawienia psa w pozycji ,hasla i natychmiastowej nagrody.Jak zrozumie to dwie sekundy i nagroda.Potem dwie sekundy i do tego obecnosc kogos trzeciego kto stoi spokojnie obok.I tak krok za krokiem. Koncowy etap powinien byc taki ,ze na haslo pies stoi a pomocnik pochyla sie i przyglada psu z roznych stron . I pamieta, spiesz sie powoli ! Jesli pies ma cechy dominanta to zrozumiale jest ,ze nienawidzi uruchomienia a moze mial przykre przejscia . W kazdym razie nie ma cudownych sposobo w.Jedynie co to krok po kroku pokazywac psu ,ze ogladanie go ( to wazne ,ze najpierw bez rak) nie powoduje nic zlego a odwrotnie , skutkuje smaczkiem . Powodzenia .
-
[quote=Mrzewinska;2638974 KASKA, a pamietasz Na pelnym morzu??? Ja sie nie zgadzam byc Malym, ktory bedzie zjedzony w wyniku glosowania, chocby nawet potem znalazly sie konserwy. Z groszkiem. A Duzy nie lubil groszku.... Zofia[/quote] Ha, nie pamietam tytulu opowiadania ale bylo takie gdzie bohater pisal w najwiekszej tajemnicy w publicznych toaletach slowo "Precz".Jednoczesnie otaczajac sie nimbem tajemniczosci i bohaterstwa walki w opozycji ale tylko na łonie rodziny . No wiec w tym kontekscie ja pasuje do Mrozka jak ulał :-) Wracajac do tematu . Moje suki rzadko zachowuja sie agresywnie do psow . Starsza prawie nigdy ,chyba ,ze jest zaatakowana.Wtedy odpowiada stanowczo i tyle.Na te 10 lat moze ze dwa ,trzy razy ,nie wiecej miala scysje z jakims psem.Ona jest swietnie socjlizowana z psami lub ma to w genach. Mlodsza jest mniej pewna w kontakcie z innymi psami.Warczy kiedy inny pies warczy.Oddaje poprostu emocje. Konflikt moze sie zdarzyc jesli bedzie agresywnie napadnieta ,bedzie na ogol sie bronic .Lub podleci do warczacego psa z warkotem ale nie uzywa zebow. Moze jest za mloda ( rok i pol) a moze taka juz jest ale nie widzialam zeby atakowala,konczy sie na warkotach .Brak jej widocznie pewnosci siebie w kontaktach z psami . Nie odgania , raczje ucieka lub stara sie oswoich "stracha" jelsi pozwoli podejsc i sie powachac. Ich miedzystadne awantury to glownie duzo piskow i rykow .Starsza czasem ustawia mlodsza klapiac paszcza i skaczac mlodszej na kark. W sumie nie mam tu moznosci obserwacji agresywnych zachowan ,bo do takowych nie dochodzi. Za to kiedy zyl moj DC to czesto chcial "poprawiac "zachowanie innych psow.Typowo dominacyjne zagrywki.Jesli obcy pies zachowywal sie spokojnie z pewna doza pokory to byl przez Tora akceptowany i Toro nigdy nie atakowal takiego psa. Podchodzil ,prezentowal sie w postawie dominujacej ,obwachiwala i koniec spotkania .Nie byl zainteresowany. Natomiast jego wscieklosc budzily szczekajace i rzucajace sie psy,te jak moglam dwa ,trzy razy obserwowac ,powalał chwytem za kark i siadal na nich .I tyle.Nigdy nie polala sie krew. Czyli wlasciwie jestem sklonna uwazac ,ze agresja napedza agresje. Zaden moj pies nie zachowywal sie agresywnie z powodu rzucanej pilki lub bez powodu,bo nagla eskalacja emocji. To co wywolywalo atak na psa to bylo/jest zachowanie agresywne drugiego psa. Nie znaczy to ,ze ja mam wspaniale pieski a inni maja problem.Poprostu jesli spotkany pies spokojnie wacha moje lub nie chce ich wachac i odchodzi to spotyka sie z tym samym.Moje nie zabieraja zabawek i nie ganiaja obcego psa niczym zajaca. Jesli moje sa na smyczy i obcy pies zblizajac sie warczy , odpowiadaja tym samym.Ale gdyby tak je puscic one nie zaatakuja pierwsze ,podleca z warkotem i zaczna wachac obcego.To wszystko na co je stac . Inaczej ma sie sprawa z obcymi ludzmi ale to nie w tym temacie :-)
-
[quote name='KAŚKA']Romas, a może dlatego? Podaję stawki psów z wystaw międzynarodowych w Opolu w roku 1977 i 1978. Przypominam, że obok Opola wystawy CACIBowe robił w tym okresie tylko Poznań. W 1977 było do Opola zgłoszonych 2021 psów, w kolejnym 1724. [/quote] Tak , z pewnoscia masz racje .Bylo zdecydowanie mniej psow.Psy rasowe byly luksusem ,kundelki przechodzily ostry dobor naturalny i tyle. Nie tesknie za tamtymi czasami ale zaluje ,ze psy staly sie tak pospolitym ,obowiazujacym ,dodatkiem do kazdej rodziny. Jak zauwazylam wiekszosci ludzi wogole te psy nie sa potrzeben,sa tylko problemem i umeczeniem.Trzymane w garazach czy w łazienkach ( bo niszcza i brudza) pedza nedzny zywot i wcale w gruncie rzeczy sie nie dziwie ,ze na spacerach zachowuja sie jak dzikie. A brednie jakie ludzie opowiadaja ( a duzo rozmawiam z ludzmi z racji wykonywanego zawodu) powalaja na kolana i czasem tylko sie powstrzmuje sie zeby nie wybuchnac smiechem czy placzem. Gdyby ktos zalozyla jaks sensowana partie Przyjaciol Zwierzat ,to mzoe warto by sie wlaczyc w te dzialania. najczesciej jednak konczy sie na pisaniu kolejnej petycji ktora laduje w koszu. Prosze moge sie podpisac i podpisuje sie jak widze jakas akcje,tylko co to daje. Pani Zofio ( przepraszam ,ze tak po imieniu pisze) chyba nie chce Pani wiedzic w jakim kraju zyje. Otoz na moim osiedlu pewien mezczyzna lapal i mordowal koty.Rzecz sie wydala.Zaistniala dyskusja na forum osiedlowym. Polecam ta mila dyskusje [url]http://www.forum.staramilosna.org.pl/viewtopic.php?t=34&start=0[/url] zauwazcie ile osob tam popiera dzialania tego czlowieka.Otwarcie lub skrycie.Jaki zenujacy poziom .Przecie takim ludziom przyszloby wystapic. Dla kogo sie meczyc i walczyc z wiatrakami.Jak pokonac kolesiowskie uklady ludzi z ZK.Na marginesie ilekroc tam ide ma wrazenie ,ze przeszkadzam i nie oni sa dla mnie tylko ja ze swoimi skladkami jestem dla nich ,robia łaske ,ze przyjmuja te pieniadze. To co ja robie to mowie do zaplucia o pozytywnym szkoleniu psa o sterylizacji.Sama sterylizuje moje zwierzeta i z pewnoscia tu zadnej hodowli prowadzic nie bede .Jak jestem przy forsie to posylam pieniadze na schroniska.Co jeszcze szerogowy obywatel moze zrobic zeby nie narazac sie na przykrosci i perturbacje . Jaka kolwiek inicjatywa obywatelska nie bedzie tu przyjeta z otwartymi ramionami a wrecz przeciwnie ,bedzie torpedowana.Przeciez to juz wiemy. Moim zdaniem zmiany musza isc od dolu a nie byc narzucone z gory.
-
Ano znam Chite Ayshowa.Gdybym juz wczesniej nie poznala jej histori ,jej i Dziadka ( ONka adoptowanego niedawno przez Ayshe) nie sadzilabym ,ze ta suka miala takie ciezkie zycie. Jest dosc opanowana i w kontakcie z wlascicielka. Ja z zasady troche unikam bliskiego kontaktu z ONkami wiec do niej tez sie nie pchalam.Ale jak przechodzilam blisko tez nic sie nie dzialo.Pies po takich przejsciach powinien jednak ,wedle zasad socjalizacji ,zachowywac sie gorzej/agresywniej/czy zauwazalnie inaczej.Ona zachowuje sie przecietnie. natomias Dziadek to super pies ,przynajmniej dla mojej suczki.Charakter ,jak mi sie wydaje ,bardzo stabilny.Byc moze on ma jakies problemy z ustawianiem samocow ale kontrolowalne. Tak ja to widzialam obcujac z tymi zupelnie obcymi mi psami. Mialy ciezkie zycie a jednak ich dobre geny ,ich dobre predyspozycje bardzo (no pewno nie tak strasznie znow bardzo) szybko wyszly na jaw pod odpowiednia opieka. A jesli teraz odwrocimy sytuacje w druga strone ,zle geny pod nieodpowiednia opieka.Strach sie bac. Z tego wniosek jest taki ,ze moge lac moje suki ile wlezie ,i tak tej mlodszej charakterku nie zepsuje :-) Nie bierzcie tego ostatniego powaznie :-) Przecietnemu Kowalskiemu to ja bym zreszta psa nie powierzyla ,patrzac na to co sie wyrabie na moim osiedlu .Szkoda ,ze to nierealne z tymi testami psychicznymi.
-
[quote name='Zbyszek'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]No cóż. Widzę, że jednak się nie rozumiemy. Ja mówię o socjalizacji, a Wy podajecie przykłady psów dorosłych z nabytymi nawykami. Na przykład Laluna pisze o lękach związanych z burzą i innymi hałasami, co ewidentnie jest wynikiem zaniedbanej socjalizacji.[/SIZE][/FONT] [/quote] Zbyszku ,to nie do wiary ,zebys Ty czlowiek z takim doswiadczeniem nie wiedzial ,ze strach przed hukiem jest dziedziczny.Sa psy obojetne na nagly huk i sa cale psie linie gdzie psy wykazuja roznego stopnia lek przed halasem.Dlatego m.in kiedys ( a teraz to nie wiem) w probach charakteru psa sprawdzalo sie reakcje na strzal. Nie chodzi o to czego mozna psa nauczyc,bo mozna wieleu rzeczy . Tylko o to jakie sa ograniczenia.A sa takie ,ze pomimo iz pies nie bedzie polowal na kota domowego ( przy silnym instynkcie mysliwskim) moz e zapolowac na kota sasiadow ,jako ,ze ten kota jako obcy zostanie zaklasyfikowany jako zwierzyna lowna. Podobnie kocieta moga sie bawic z myszka do czasu az jakis przypadek sprawi ,ze mysz wyda glos/zapach lub poruszy sie w sposob typowy dla ofiary a kocieta beda akurat w trybie lowczym. Dlatego tak wiele jest atakow psow na dzieci ,poniewaz piski dzieciece uruchamiaja u podnieconego psa lancuch lowczy. Z pewnoscia wiesz to wszystko ,i nie ma co pisac. I na pewno jakos doswiadczony szkoleniowiec wiesz tez ,ze nie mozna na 100% zareczyc ,ze agresywny pies lub o takich predyspozycjach ,po przeszkoleniu zamieni sie w lagodnego , calusnego, psiaka.
-
Z tego co piszesz w podsumowaniu Laluna wyplywa jeszcze jeden wniosek,ze nalezy bardzo starannie wybierac rase i szczeniaka z danego miotu.Trzeba zdawac sobie sprawe,ze dziedzicznych uwarunkowan sie nie pokona. Szkoda ,ze ta prawda tak trudno trafia do ludzi ,ba ja sama musialam strawic kilka lat zanim zrozumielam ,ze chocby nie wiem co nie zmienie mojego psa.A pracowalam naprawde ciezko. Osobiscie wyciagnelam z tego wnioski.Nie bede rozmnazac swoich psow.Starsza suka ,z podowu wady charakteru jest wysterylizowana od dawna. Mlodsza ma fajny charakter ale tez pewna dawke agresji ,ktorej chyba nie chce powielac ,wiec rowniez pojdzie pod noz. Gdybyz mozna bylo przekonac srodowisko hodowcow ,ze rozmnazanie na eksterier jest bardzo szkodliwe,zeby zaczeli wieksza prace wkladac w charaktery .Znalezc dobrego psa ,u nas w kraju,nie chce nikogo obrazic, to jest duza sztuka ,wiele zachodu . Powiem Wam cos jeszcze.Czy pamietacie ze swojego dzicinstwa ( mysle tu glownie o starszych forumowiczach) zeby bylo tak duzo klopotow z psami jak teraz. ja mieszkalam na Grochowie gdzie bylo sporo kundelkow .W wiekszosci przyjazne a juz do rzadkosci nalezaly jakies scysje psie na ulicy. Dlaczego? Ano mysle ,ze raz inne tempo zycia a dwa naturalna selekcja. teraz jest wiele metod pomocy psu i wlascicielowi i co by nie mowic nieraz jest to ze szkoda dla caloksztaltu. Kiedys poprostu nierokujace osobniki ginmely w ten czy inny sposob. Prosze nie zrozumiec mnie zle.Nie nawoluje do masowych mordow i nie chwale usypiania psow z byle podowu. Ale duza czesc obecnej psiej populacji nie moglaby s ie utrzymac przy zyciu gdyby nie to ,ze wlasciciele posiwecaja na pilnowanie ich ,pielegnowanie a nieraz nierozsadne rozmnazanie ,kazdej chwlili i wszystkich sil. I efekty tego widac. Moja osobista suczka Zuzia ,gdyby puscic ja luzem na ulicy najdalej po godzinie zginelaby pod kolami jakiegos samochodu,goniac go w obledzie swoich instynktow. Czy to nie straszne?
-
Wlasnie ,wlasnie.Tak jak ja latmi pracowalam zeby moja suka nie gonila motorow tak Ty nad patrzeniem w oczy.I rezultat jest ,dlaczego nie ale czy jest zadowalajacy ? To chyba jest sedno sprawy ,ze jednak wrodzonych predyspozycji nie da sie zmienic lub zmienia sie w niewielkim stopniu. Moja mlodsza suka jest dokladnie taka jaka byla od samego poczatku od pierwszych dni( poznalam ja kiedy miala 3 dni i obserwowalam rozwoj).Moje wychowanie niewiele wplynelo na zasadnicze cechy jej charakteru ,teraz moge to stwierdzic kiedy wiem jaka byla w miocie szczeniat. Starsza suka wzieta pozno z pewnoscia te zachowania jak agresja i brak opanowania przedstwaiala juz w szczeniectwie tylko niedoswiadczony hodowca przeoczyl ten fakt. Gdyby mozna bylo wlozyc wiecej pracy w powielanie tylko dobrych psich charakterow to moze za kilkanascie pokolen doczekalibysmy sie braku agresji u psow .Niczym w Szwecji .
-
Kiedys bylo o tym pisane w Dogobserverze.Jesli pies ma predyspozycje ,ma zestaw zachowan instynktownych,to wystarczy jeden odpowiedni bodziec zeby to zachowanie sie ujawnilo.Ujawnilo i zostalo na stale wpisane do repertuaru zachowan. Moze bylby moj pies nieagresywny do innych samocow ,gdyby wlasnie ten jeden raz nie zostal zaatakowany. Ja kazdego dnia spacerujac z moimi sznaucerami od nowa przekonuje sie ,ze tego co wrodzone nie sposob zmienic. To ,ze moge dany poped oslabic nie jest niczym odkrywczym ani tak naprawde pomocnym. Moja starsza suka ma bardzo silny instynkt pogoni.Latami pracujemy nad wygaszeniem odruchu gonienia uciekajacych obiektow. Wszystko jest dobrze jesli suka jest pod kontrola chocby wzrokowa.Wystarczy spojrzec na nia kiedy mija nas biegacz czy motor. Ale co sie stanie kiedy bede akurat odwrocona plecami.Porazka.A im dalej bede od psa tym niejsze mam sznase na zastopowanie jej dzialan,wiecej czasu to zabiera.Choc jest wykonalne. Oczywiscie ,suka ma juz 10 lat wiec znamy sie jak łyse konie i prawie ,ze do przypadku pobiegniecia za obcym rowerem nie dochodzi. Teraz w miejsce instynktu pogoni wystarczy wstawic innych fragment łancucha łowczego zeby zrozumeic jak to bardzo jest niebezpieczne. Jeden bodziec i miesiace pracy ida na marne. Moja suka ma "popsuty " łancuch łowczy i nie dochodzi do momentu ugryzc-zabic-rozszarpac. Ale potencjalne niebezpieczenstwo istnieje. Dlatego ja osobiscie daleka jestem od zaufania jakiejkolwiek rasie ze okreslonymi , potencjalnie groznymi ,wyselekcjonowanymi ,popedami .
-
Marmasza ,masz w 100% racje .Nasze wysilki wychowawcze wplywaja na psa tylko w jakims tam malym procencie .Pies sie rodzi z pewnym charakterem i bardzo trudno zmienic te wrodzone predspozycje. O czym sie dobitnie przekonalam kiedy mojego DC ( 7 miesiecznego wtedy) pierwszy raz w zyciu ( zreszta na kursie PT) zaatakowal obcy ,duzy , pies.Moj DC po chwili ucieczki , wycofania ,otrzasnal sie i podjał wyzwanie .I nie on byl poszkodowanym choc on byl ofiara.Poprostu genetyka.
-
SZCZECIN - Pani Irenka - MAX za Tęczowym Mostem
Romas replied to AMIŚKA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Hej co za cudowna historia!!!! Czy na podane konto 31 1140 2017 0000 4902 0527 0923 MultiBank Dorota Romaniuk Żabia 2 m 7 05-220 Zielonka mozna nadal wplacac pieniadze?Wplacilabym pare zl na poczatku stycznia jak dostane wyplate.Serce rosnie jak sie czyta takie historie . -
[quote name='Mrzewinska']A moze by tak przejrzec watki psow w potrzebie? Czy nie ma tam aby apeli o przygarniecie psow, ktore w schronach musza byc trzymane w osobnych kojcach bo sa niebezpiecznie agresywne do innych psow??? Odwazy sie ktos z Was napisac na te watki, ze psow niebezpiecznie agresywnych do innych zwierzat NIE WOLNO WYDAWAC??? Zofia[/quote] Ano wlasnie.Wroce do tego watku. Kilka dni temu moja siostra znalazla na allegro prosbe o adopcje przemilego psa Rambo ,ktory nieznosi zamkniecia.Miks briarda,przemily dla ludzi ,po wypadku,meczy sie i prosi o dom.Zadzwonila dowiedziala sie ,ze pies nie moze byc do dzieci ,bo zadrasnal dziecko i adoptujacy oddali go.Biedny pies,juz chciala jechac po niego .Taki mily ,dosc mlody ( 2 lata) pewno niechcacy zadrasnal dokuczajacego mu dzieciaka. Wykastrowany ! To wzbudzilo moja czujnosc ,bo u nas nie kastruje sie psow z urzedu wiec cos musi sie pod tym kryc. Ja jestem bardziej dociekliwa.Zaczelam szukac i znalazlam cala prawde o Rambo.Pogryz kilka osob ,byl dwa razy oddany po nieudanej adopcji.I gdyby moja siostra go wziela bylby oddany trzeci raz.Pies wielkosc pieca ,miks juzaka nie briarda.Poporostu agresywny. Dlaczego osoba odbierajaca telefon z numeru podanego na allegro zmieniala prawde. I tak,nie napisalam tego w watku Rambo ,bo juz wiem co bym uslyszala,szkoda moich nerwow. Ludzie zaprzeczaja oczywistym faktom.Dlatego wlasnie pojawiaja sie watki "jak rozdzielic gryzace sie psy" lub"pies nie do opanowania". Kazdy uwaza ,ze jego pies jest O.K ,tylko po co zaczepiaja go inne ,wtedy on sie rzuca i "jak rozdzielic". Kiedys pisalam ,ze walczace psy bardzo trudno rozdzielic ,a jak walcza na powaznie to tak naprawde to wogole nie jest mozliwe,chyba ,ze ktos jest pogromaca dzikich zwierzat.Najlepiej wiec nie dopuszczac do takich zdazen.Smycz i kaganiec przy najmniejszej zauwazonej sklonnosci do bojek.I realna ocena charakteru psa. Realna ocena sytuacji.Zeby nie bylo jak z tym Rambo. Ale taka prawda jest trudna do przelkniecia. Wprost niemozliwa do przyjecia,bo przeciez winne sa te "male szczekacze co napadaja na nas" lub "poprostu ona pilnuje swojej pilki". Ja osobiscie jestem za usypianiem psow niezdanych do adopcji.Nie mozna spokojnie patrzec na ich meke w schroniskach,na to wiezienie bez mozliwosci wyjscia za dobre sprawowanie. I jeszcze strasznie bym chciala zeby u nas byly gigantyczne kary pieniezne dla kazdego kto usiluje sprzedac szczeniaki pod bazarem czy na ulicy .Zakaz handlu szczeniakami.I chipowanie ,bezwzgledne chipowanie jak szczepienie na wsciklizne. Chcialabym zeby nie trzeba bylo zastanawiac sie nad rozdzielaniem psow ,bo poprostu kazdy pilnowalby sojego psa w trosce o jego zycia ( udowodniona agresja to pies usypiany i tyle) Lista zyczen na Nowy Rok. Zycze Wam kochani zebyscie nigdy nie musieli rozdzielac swoich psow i zeby nigdy nie trafila Wam sie przypadek ,ze bedziecie bezradnie patrzec jak Wasz pies jest obdzierany ze skory ,bo napadl go silniejszy i wiekszy z agresja nie do opanowania ( zreszta wyselekcjonowany starannie przez nas ludzi ). Ech...czy ja kiedys tego doczekam ,ze jak poprosze kogos o zapiecie jego psa na smycz to zamiast steku wyzwisk zobacze poprotu chec wspolpracy ...jak myslicie .
-
[quote name='Mrzewinska'] Zmienic sytuacje moze tylko zmiana prawa. Ja akurat apeluje o to poprzez wszelkie mozliwe media od lat. Bez skutku zadnego, jak na razie - jedyne, co sie zmienilo, to testy dla molosowatych, zmienione czesciowo zgodnie z moim projektem. Dlatego chetnie widzialabym, aby teraz ktos mlodszy zaczal bic glowa o mur - moze bedzie skuteczniejszy. A zmiana prawa musi obejmowac 1. powszechne chipowanie i powszechna rejestracje 2. zrownanie w obowiazkach wszystkich hodowli 3. obostrzenia przy hodowaniu psow potencjalnie trudnych i obostrzenia dla chetnych na posiadanie tych psow 4. nieuchrone gigantyczne kary dla ludzi, ktorych psy stwarzaja realne problemy dla otoczenia niezaleznie od rasy 5. nieodwolalne bezbolesne zabijanie psow, ktore udowodnia nie rasą, ale dzialaniem, ze stanowia smiertelne zagrozenie dla ludzi i innych psow. To jest wg mnie podstawa zmian w prawie. Zalozcie klub, stowarzyszenie na rzecz zmiany prawa - robcie cos, moze sie uda. Jestesci mlodzi, pelni energii, wiele zalezy od Was. Zacznijcie. Zofia[/quote] Az tak młodzi i pelni energi zeby bic glowa o mur to nie jestesmy :-( Wychowani w kraju ,w ktorym wszystko co u innych w kwesti psow jest norma, u nas dziwadlem i fanaberia garstki histerykow /psiarzy ,chyba nie mamy juz zapalu.Przynajmniej jak widze moje pokolenie ma dosc . Zmiany niestety musza , i beda mam nadzieje ,szly od dolu ,od edukacji dzieci ,az doczekamy sie pokolenia dla ktorego to ,ze zwierze nie jest rzecza bedzie normalne.
-
[quote name='Vectra']c... A u nas najczęściej słyszałam "PROSZE NIE GŁASKAĆ PSA" nie wnikałam czemu taki ludz miał taki kaprys poprostu kwitowałam "a chory i moge się zarazić , to faktycznie lepiej uciekać" [/quote] Bardzo niesympatycznie i nie mądrze .
-
Wysłałam ,choc specjalnej wiary w powodzenie akcji nie mam.
-
Jako wlasciciel DC a teraz sznaucerow moge dorzucic jeszcze jedna opinie. Kocham asty ,pity i wogole bulowate.Kocham DC ,to piekna i wspaniala rasa. Jestem jednak za tym ,zeby byly ograniczenia dotyczace hodowli i rozmnazania tych psow( pomarzyc wolno) . Psy z tych ras sa zdecydowanie bardziej agresywne .I niestety ,nie mowcie ,ze tak nie jest .Sila ich ataku jest ogromna i dla przecietnego psa bardzo grozna. Tak ,sa i inne agresywne psy,inne agresywne rasy ,o tym nie mozna zapomniec .Ale chwilowo powodzeniam ciesza sie asty,pity ,bulki i ich popluczyny ,rozmnazane na prawo i lewo ,kupowane tam gdzie najtaniej niczym kartofle. Wlasciciele tych psow kupili je dlaczegos,nie dla ich wspanialego wechu , legendarnego posluszenstwa,zdolnosci do aportowania. Kupili te psy dla ich sily i odwagi . Trzeba nad ta sila umiec zapanowac.Na wlascicielach bulowatych doslownie ciazy obowiazek pokazywania innym ,ze te psy nie sa zagrozeniem. W mysl tego moj DC od 7 mca zycia nosil kaganiec.Od momentu kiedy zaczal dojrzewac i stal sie obiektem i celem ataku innych samcow. Mialam kilka spiec z innymi psami ,zawsze zaczetych przez podbiegajacego i atakujacego wyzla czy ONka( te najczesciej) . Zdawalam sobie sprawe co moze sie stac jesli moj pies zlapie swoja morda , wielkosc kubla , waski pysk wyzla. Poswiecilam cale miesiace i lata na zglebienie tematu agresji i na takie kierowanie moim psem zeby byl bezpieczny dla otoczenia. Byl postrzegany jako agresywny(kaganiec ,smycz,szpiczaste uszy ,podniesiony ogon ) i ludzie bali sie go .Nie bezpodstawnie choc on nigdy ludziom nie grozil ale moglby ,prawda, niczym nabity pistolet. A dzis mam dwie suki sznaucerki i widze kolosalna roznice. Nigdy juz nie bede miala DC choc kocham te psy ,kocham ich mieciutkie pyszczki i ch zmarszczone z wysilku myslowego czola. Nie bede miala w tym kraju takiego psa ,bo nie pozwole zeby moj pies sluzyl za worek treningowy dla niewydarzonych kundli majacych puknietych wlascicieli ,ktorzy uwazaja ,ze ich nie dotyczy nakaz prowadzania psow na smyczy. Nie bede miala takiego psa rowniez dlatego zeby juz nikt ,nigdy nie zaczepil mnie na ulicy z pytaniem czy moje pies nosi kaganiec, bo gryzie ludzi . I nie bede miala takiego psa rowniez dlatego ,ze w tym kraju nie ma co liczyc na to ,ze hodowcy beda dbali o charakter rasy .Raczej na wszystkich forach czytam zachwyty i piania nad walorami obronnymi sic! bulowatych/molosowatych. To co nas tu ,w tym kraju, chwilowo interesuje to czy nasz pies moze ugryzc skutecznie i czy tym samym mozemy poczuc sie lepiej,bardziej dowartosciowani, bezpieczniejsi. Czy wogole taki temat "jak rozdzielic gryzace sie psy " moglby byc poczytny w jakims cywilizowanych kraju?? U nas jest mozliwe zeby rotek czy dobek terroryzowala np cale osiedle,puszczany ciegle luzem I nie ma na to mocnego . Gdzies gdzie cywilizacja juz dotarla bylby uspiony.Poprostu . I jeszcze jedno.Od kiedy moja mlodsza suczka zostala zaatakowana przez bulinke ,ktora chciala jej rozszarpac brzuch,a wlascicielka bezradnie miotala sie a sasiad wlascicieli pouczal mnie ,ze to nie agresja a specyficzna zabawa,nienawidze z calego serca tego psa i wlasciwie to bylaby za tym zeby na moim osiedlu nie mozna bylo hodowac takich wynaturzencow. Mam psy od wielu lat i nigdy nie widzialam takiej akcji ,takiej zacietosci ,takiej agresji powstalej bez powodu .Zaden z ,blakajacych sie tu z wlascicielami ,wscieklych ONkow ( obfity teren w te psy ) czy kundli czy rotkow nie byl tak agresywny wobec moich spolegliwych suk ,zaden nigdy tak bardzo nie zagrozil zyciu mojego psa jak ta jedna slodka bulineczka .Bawiaca sie do tego momentu pieknie z moimi suczkami.I nagle bach. Wiec nie mowcie mi ,ze psy tych ras nie sa bardziej agresywne,sa ,i uwielbiaja to ,dlatego machaja ogonami po walce ,niczym pies mysliwski po udanym polowaniu .
-
Cudownie bylo wczoraj i jakiego nosa mialam zeby sie wlasnie tego dnia z Wami umowiac :-) Chce Wam podziekowac za dotychczasowe wspolne tropienia i ze jakos znosiliscie nasza ,Biankowo- chaotyczna obecnosc :-) Mam nadzieje ,ze w przerwach cwiczeni agilitowych uda mi sie zajrzec do Was jeszcze kiedys na tropienie . Zysk z tropienia z ONkami jest taki ,ze Bianka przestala na ulicy warczec na owczarki .Czuje ,ze dostojna obecnosc Dziadka tak na nia dobrze wplynela :-)
-
Hej Ewelina :-) Wybralas sobie dosc trudne cwiczenie na poczatek klikerowania .Tzw "luzna smycz" jest to cwiczenie wymagajace wiele konsekwencji .Ale zycze Ci powodzenie ,bo jest to do nauczenia tyle ,ze wyniki nie sa tak odrazu. Natomiast skupianie uwagi na przewodniku to piekne ,proste cwiczenie pomagajace w samoopanowaniu psa i bardzo Ci to polecam. Mam nadzieje ,ze byla s juz na stronach listy dyskusyjnej klikera i czytalas o teori.Wazne jest aby przestrzegac kilku zasad ,bo inaczej cwiczenia nie wychodza i czlowiek sie frustruje. Jesli kliker straszy psa moza schowac go do kieszeni i tak klikac albo owinac czyms zeby stlumic dzwiek. Trzymam kciuki za Twoje klikanie :-)
-
Marysia ,ja poprostu rozmawiam o tym.Jesli nudze to przepraszam. Oczywistym jest ,ze nalezy wrocic do poczatku . Lubie sobie cwiczyc cos i jednoczesnie rozwazac wszystkie aspekty tego , dzielic sie trudnosciami. Wind ,czy filmik z Majutka nie jest zamieszczony przypadkiem na stronie Aki ?Ja chyba wlasnie ja ogladalam ?!