Jump to content
Dogomania

Romas

Members
  • Posts

    2509
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Romas

  1. Martens ,piszesz przemyslane rzeczy.Z drugiej strony trzeba pamietac o tym co ubrała w slowa basia " sa rzeczy gorsze niz smierc". Ja tez tak uwazam. Z powodu niskiej swiadomosci naszego społeczenstwa, skłonnosci do sadyzmu i bezinteresownej okrutnosci jaka u nas panuje wolałabym dla mojego stuknietego psa wybrac smierc niz to ,ze miałby trafic w obce rece. Jeden pan w sklepie ogrodniczym,kiedy mowilam o leczeniu i smierci naszej swinki morskiej ( byla z nami 6 lat) powiedzial mi beztrosko "trzeba bylo wrzucic ja do sedesu i spuscic wode". Załoze sie ,ze on naprawde tak rozumuje. Idea chronienia zycia za wszelka cene w odniesieniu do agresywnych/nierokujacych psow i całkowicie bezkarnych ludzi jest dla mnie poprostu umywaniem rak. Z pewnoscia łatwiej jest rozmawiac teoretycznie niz podjac taka decyzje.Dlatego ja tez uwazam ,ze to musi byc bardzo przemyslana decyzja ,podjeta kiedy juz naprawde nie ma innego wyjscia ale zanim pies zdazy na zawsze okaleczyc jakiegos człowieka czy inne zwierze .
  2. Manu ,dziekuje :-) na chwile przeniosłam sie tam dzieki Twoim zdjeciom :-)
  3. Acha, wiec mozliwe ,ze jednak to osoba z Bieszczadow ,no popatrz ,u nas juz zakłady robimy kto bedzie mial racje :-) Włosy długie ,schowane.I ta dziewczyna chyba dosc tam znana srodowisku ,bo bardzo mile sie witali .I miala czerwone spodnie czarna kurtke lub odwrotny zestaw ale te dwa kolory :-) Pamiec jest dziwna ,przestawia barwy :-) Skoro Waldek tez zwrocił na nia uwage to musi cos w tym byc :-) A powaznie czekam na rezte zdjec , te co obejrzalam do tej pory rozpaliły teskonote za Bieszczadzkimi szlakami i jeszcze te psie mordy ,ech to chyba bład zycia ,ze mnie tam nie było . Licze na dalsza fotorelacje :-)
  4. Ach ,jeszcze Wam powiem ,ze przy moim DC nie w olno bylo uzywac brzydkich słow ,bo bardzo sie denerwował i trudno bylo go utrzymac taka ochota do awantury mu przychodziła :-) Trzeba bylo wiec milym glosem mowic cos w rodzaju"bardzo prosze zabrac swojego sa bo moj nie jest przyjaznie nastawiny" choc tak naprawde piana mi na usta wychodziła jak widzialam beztrosko puszczonego psa ktory usilowala nas powachac,bo on ma ochote teraz wachac i tyle . Ja mam blokade i do starszej osoby nie umiem tak jakos bezceremonialnie wypalic.Ale raz moja Zuzia została powaznie napadnieta przez ONka biegajacego luzem.A ona byla w kagancu i biegła za moim rowerem kompletnie ignorujac tego psa. Słow ktorych wtedy uzyłam wstydze sie do dzis.Bałam sie nawet chodzic w te rejony osiedla zeby nie natknac sie na sasiadow bedacych swiadkami tego jak stracilam panowanie nad soba . Ale wiecie co, od tej pory ten facet zawsze łapie swojego psa na smycz jak mnie widzi. Przykre co ?
  5. Kiedy jeszcze miałam naiwniejszy stosunek do psow i łagodnego psa miałam kilka razy sytuacje , ze proszono mnie o zabranie psa.Ja zawsze sie stosowałam najszybciej jak sie dało choc fakt ,ze nie rozumiałam dlaczego ale nie jestem typem osoby nie respektujacym prosb innych . Dopiero majac agresywnego psa zrozumialam jaka męka moga byc podobiegajace niekontrolowalne obce psy. Jesli przydazy mi sie ,ze moje suki zobaczywszy psa biegnał do niego to ja na ogoł zawracam i odbiegam wołajac je ,co zawsze skutkuje.Biore je na smycz i wracam do osoby zeby przeprosic.Poniewaz u mnie jest lesiscie mialam kilka razy sytuacje ,ze zanim zobaczylam to suki pierwsze zobaczyły czlowieka z psem i pobiegły.Odwołanie ich i przeprosiny załatwiaja sprawe. Moje suki nie atakuja psow wiec najwyzej podbiegnał niuchna i w nogi.Nie robi sie wiec z tego awantura. Natomiast mialam kilka dni temu sytuacje ,ze facetowi wyrwala sie ( a mial kilka psow) z reki sznaucerka olbrzymka i dalej z jazgotem do nas przez ogromna łake.Natychmiast stanełam i odpiełam moje suki ze smyczy ,wieksza szansa ,ze sobie poradza. Własciciel krzyknal do mnie "ona nie gryzie" i O.K poszłam swoja droga i faktycznie suka odpusciła widzac nasz brak zainteresowania. Byc moze to nie bylo madre z jego strony ale najgorsze jest kiedy wlasciciel stoi jak słup soli i przyglada sie .Nienawidze tego ,niechby cos powiedział, przeprosil ,ratował jakos sytuacje. Ja czesto zagaduje do moich suk kiedy niespodzianie ktos wylezie z krzakow a one ruszaja sprawdzic co to, mowie "nie witaj sie z panem/pania,nie mozna zaczepiac "i smieje sie głosno. Zgadnijcie skad mam ten pomysł ?:-) I wiecie ,ze to działa, obca osoba słszac "nie witaj sie" i moj smiech interpretuje zaczepne poszczekiwanie moich psow jako radosne i czesto zagaduje jeszcze do nich. Nie mam sposobu na ludzi puszczajacych swoje psy poza puszczeniam moich.Teraz moge sobie na to pozwolic majac wzglednie spokojne suki a szczegolnie starsza swietnie dogadujaca sie z psami.Kiedy mialam DC były rozne przykre sytuacje i nie raz przychodzilam ze spaceru czerwona ze zlosci ,pokłocona i dyszaca rzadza zemsty.W kazdym razie wiem juz jedno ,ze nie warto sie wdawac w zadne dyskusje i zwracac ludziom uwage , zawsze wzbudza to tylko agresje a nigdy refleksji. A przeciez slowo przepraszam potrafi cuda :-)
  6. Manu wspaniała fotorelacja :-) Poniewaz Przysłup jest tylko o krok od mojej letni /zimowej bazy wypoczynkowej z tym wieksza checia obejrzałam znajome krajobrazy. W tym roku darowalam sobie wyjazd w Bieszczady a tu taka ciekawa impreza mnie omineła ,porazka :-( Ale czesc mojej rodziny byla i byli na zawodach jako widzowie. Mamy zagadke ,ktora mam nadzieje ,ze pomozesz nam rozwikłac.W drugim dniu zawodow byla w składzie sedziowskim młoda ,ciemnowłosa dziewczyna w czapce z daszkiem .Ta dziewczyne potem moja rodzina widziala (albo im sie zdawalo) w ktorejs z odleglejszych miejscowosci Bieszczadzkich z dwoma haskimi.Czy ta dziewczyna mieszka w Bieszczadach ?Powstala na tym tle taka kłotnia czy widziana przez nich w mało zamieszkanej okolicy osoba z haskimi to jest ta sama osoba ze składu sedziwoskiego czy nie ,ze rodzina bardzo mnie prosila o pomoc w rozwiazaniu dreczacej ich zagadki :-) Wiesz moze o tym cos ,kto byl drugiego dnia z miejscowych wsrod sedziow?
  7. Nudno jest wszedzie tam gdzie kilka osob przerzuca sie inwektywami a reszta nie wie o co chodzi . Co tylko zacznie sie tu jakas rozmowa to zaraz pojawia sie jakas osoba plujaca jadem i obgadujaca innych ,bo to ,bo sio ,bo dziura w niebie .Nuda i rozczarowanie na całej lini. Rozmawialam z kilkoma osobami na wystawach i dowiedzialam sie ,ze tu na sznauceromaniakach nikt nie chce prawie sie odzywac wlasnie przez te zenujace wycieczki osobiste . Oczywiscie rozumiem ,ze kto jest niewychowany nie wychowa sie nagle , bo napisalam posta. Ale szkoda ,ze nie umiemy utrzymac pewnego poziomu jak na innych topicach o rasach.
  8. Puchu to wspaniale wiesci .Tylko nie osiadaj na laurach prosze :-) .Zeby utrwalic to zachowanie trzeba jeszcze czasu .I moze byc ,ze pies cofnie sie troche ,ja czesto obserwuje pracujac z psem ,ze dwa kroki w przod jeden do tylu.Nie poddawaj sie :-) Nadal trzymam kciuki :-)
  9. Straszne te historie ktore tu czytam. Biorac pod uwage ,ze pies moze wyrzadzic okropne krzywdy fizyczne i psychiczne czlowiekowi w takim ataku agresji ja rowniez jestem zdanie ,ze nalezy usypiac humanitarnie gryzace psy. Wydaje mi sie to bardziej ludzkie uspic takiego nierokujacego psa niz pozwolic zeby trafil w inne rece,byc moze do jakiegos sadysty albo do schronu gdzie bedzie zdychal latami. Kiedy ogladam Animal Planet tam w programie Policja dla zwierzat bez pardonu usypiaja kazdego psa ktory wykazuej chocby cien agresji do ludzi .Czasem to az przykro ogladac ten program,ratuja jakiegos psa, lecza, odkarmiaja ,potem przychodzi trener podaje psu miske ,wklada tam sztuczna dlon na pierwsze pokazanie zebow zapada wyrok. Straszne. Ale czy nie maja racji.A jesli to ja bym wziela takiego psa a moja mala corka wlozylaby reke do jego miski ?A jesli nie skonczyloby sie na ugryzieniu reki a ucierpiala by twarz i trauma do konca zycia. A zreszta czy zycie takiego agresywnego psa jest dobre,jakie straszne emocje musi on przezywac. Jak wiadomo zwierzeta zdaja sobie sprawe ,ze agresja jest nieakceptowana( agresja w obrebie stada). Nie jest to łatwy temat i trzeba byc bardzo odpowiedzialnym czlowiekiem zeby podajac taka decyzje . Podziwiam tych ktorzy ja podjeli zamiast oddawac psa jak to sie popularnie mowi "na łancuch".
  10. Jesli sprawa skonczy sie na tym jednym klapsie to znaczy ,ze byl dany w pore .Ignorowanie tez bywa pomocne ,z tym ,ze wystarczy pare minut ,bo pies po lduzszym okrsie juz nie pamieta czego dotyczy kara.Tak wiec krotkie odseparowanie jest dostatecznie bolesne ,nie ma co tego ciagnac. Mam nadzieje ,ze jakos dogracie sie z maluszkiem, wiem z własnego doswiadczenie jak trudno nie raz okiełznac temperament szczeniaka . Moim zdaniem , jesli juz dopuszcza sie mozliwosc skarcenia fizycznego psa, lepiej to zrobic odrazu niz czekac az złosc sie w człowieku zbierze i potem lac niekontrolowanie.Bywaja sytuacje ,ze jedna dobra awantura ,niekoniecznie z uderzeniem psa , leczy drobny problem na dlugo.
  11. Nair ,napweno dacie rade :-) ale tylko jesli bedziecie konsekwentni :-) Wszystkie pinczery ktore spotylakam byly wlasnie takiego przyjaznego charakteru.Spotykalam je na wystawach wiec moze tam troche inaczej sie zachwywaly :-) kulturalnie :-) Faktycznie sznaucery nie lubia dotyku ,ale znow z korespondencji z hodowca zrozumialam ,z e pinczery lubia strozowac. Z pewnoscia jak pisze Jakaranda roznice sa drobne i wlasciwie nieistotne.To poprostu dwie odmiany tego samego typu psa . Godne polecenia pinczery sa dla tych co nie lubia tej calej komedi z wlosami jaka trzeba znosic u sznaucera( strzyzenia ,trymowanie)
  12. Jakaranda ,to mozna powiedziec ,ze sie wymienilysmy :-) Sznaucer naprawde bardzo stoi blisko pinczera.Mysle,ze moze pinczer jest troche szybszy ,troche mniej "wystawowo-kanapowy" bo mniej rozpowszechniony , niz sredniak.W kazdym razie to swietne psy dla energicznych osob :-) Zawsze na wystawach stoje troche kolo ringu pinczerow zeby sobie popodziwiac :-)
  13. BeataSabra ,odpowiadam na Twoje pytanie choc z poslizgiem ,bo troche boje sie tu zagladac. Tak mi strasznei przykro bylo jak przeczytalam o Bolusiu ....choc przeciez czlowiek tego sie spodziewa ....ech No wiec z Zuzia nie jest dobrze.Jestesmy w fazie szukania przyczyny.Sa dni lepsze i gorsze ,co kilka dni wymiotuje i nie chce jesc.Dostaja srodki na spowolnienie perystaltyki jelit czyli przeciwymiotne wlasciwie juz na stale.Jest dosc chuda i nie tyje mimo ogromnych porcji. Na 15stego mam umowione ponowne szczegolowe bad krwi ,do tego czasu skoncze jej podawac preparaty poprawiajace obraz krwi .W tym samym okresie zrobie jej ponowne Usg sledziony ,bo pewne podejrzenia sa o ktorych nie chce myslec. W kazdym razie trzymamy sie diety ryzowo kurczakowej i to tez nie jest dobrze ,bo ta dieta nie daje energii.Kazda proba podania czegos innego konczy sie wymiotami. Czekam wiec na nastepne bada ale nie wiem sama czy chce znac wyniki. Tak ogolnie to Zuzia jest O.K ,na spacerkach juz nie szaleje ale chodzi sobie i wacha,w domu duzo sie tuli do nas.Gdyby nie te wymioty i odmowy jedzenia moznaby sie oszukiwac ,ze poprostu jest spokojna bo zmadrzala na starosc. Oj nie moge o tym myslec. Trzymam za Was wszystkich nieustajaco kciuki .
  14. Puli dzieki za pomysl ale chyba przeceniasz rozmiary mojej geby :-) Czyli rozumiem Hanik ,ze masz jednoczesnie pilke i nagradzasz jedzeniem ? To do wyprobowania ,ciekawe .
  15. To swietnie :-) Czekamy na fotki .Ja kiedys bardzo chcialam miec pinczera .Bylam nawet juz umowiona z jednym panem hodowla z jeleniej Gory .Niestety suka miala puste krycie i kupilam sznaucera :-) Ale to ta sama kategoria psow :-)
  16. To masz dosc podobnie do mnie .Ja nie moge schowac pilki za pazucha bo Bianka wie ,ze ja mam.Idealem jest chowanie pilki do torby zawieszonej gdzies obok i cwicvzenia ze smakolami a potem na koniec rzut pilka .Ale chcialabym zeby ona wiecej uwazala na zakretach wlasnie i nie rozpraszala sie .Stad pomysl motywacji w trudnych momentach pilka.Tymczasem mamy rozpraszanie z powodu niesionej pilki . Pewno z czasem nam sie uda :-)
  17. Bardzo przykra sytuacja. Kilka miesiecy temu mialam podobna sprawe,bulinka wyrwala sie z obrozy i przybiegla do moich sznaucerek( sredniaczek) .Mlodszą z suk usilowala powalic na plecy i ugryzc w brzuch. Byla wielka awantura jako ,ze moja suka uciekala a tamta ja gonila a ja gonilam psy .Bulinka byla tak rozemocjonowana ,ze nawet kopniaki ktore w rozpaczy ,ratujac zycie mojej suki ,zaczelam rozdawac nie studzily jej entuzjazmu. Na moje krzyki o pomoc jakis madrala sasiad bulinki oswiadczyl ,ze te psy zawsze sie tak bawia.Ale to nie byla absolutnie zabawa. Własciciele bezradnie sie miotali nie odpowiadajac ani slowa na moje pytania i prosby o pomoc,tylko biegali za bulinka. Telefon do Strazy Miejskiej nie dal absolutnie nic.Skoro pies byl na smyczy i wyrwal sie oraz nie doszlo do rozerwania mojego na strzepy to Straz Miejska nie widzi podstaw do interewncji. Moglam tylko napisac pismo i zlozyc pozew do Sadu Grodzkiego. Zeby dostac zwrot kosztow leczenia musi to byc zasadzone wlasnie przez Sad po zlozeniu doniesienia itd itp. Darowalam sobie I poprostu omijam tych ludzi i ich psa wielkim łukiem ,uciekam poprostu jak ich widze. Nie widze innego rozwiazania chyba zebym zastrzelila ta bulinke .
  18. Gwoli wyjasnienia to ja chcialam polepszyc chodzenie przy nodze stosujac inna nagrode.Czyli wlasciwie Bianka chodzi przy nodze ale bywa malo skupiona .Uznalam ,ze smakloyk jest tu za slaba motywacja.Dlatego pomysl z pilka.Tyle ,ze to mi nie idzie. I zastanwiam sie gdzie tkwi tajemnica,czy moze wlasnie trzeba jeszcze jakiegos elementu ,najpierw pobudzenie potem lekkie wygaszenie. Bo jak ogladalam filmy o uczeniu chodzenia przy nodze wlasnie z pilka ( tez pies juz nauczony ale dalej motywowany pilka) to on szedl rowno,a Bianka idzie bokiem. No byc moze chce za duzo naraz.Moze powinnam zaczac tak samo jak przy smakolykach od jednego ,dwoch krokow. Jak klade pilke na ziemi i chodze z Bianka dookola to jest lepiej, bardziej skupiona ,mniej zachodzi droge.Ale chcialam z niej wydobyc maks entuzjazmu dla tego cwiczenia :-)
  19. Ja mam takie pytanie.ostatnio duzo trenuje z pilka i klikerem.Czyli zamiast nagrody smakolykowej jest pilka. I super w cwiczeniach statycznych typu siad,lezec,zostan.Pilka bardzo motywuje. Natomiast chodzenia przy nodze z pilka np po pacha to porazka. Jak uczy sie psa metoda łupowa to jak uzyskuje sie pozycje przy nodze ? Bo jak Bianka zobaczy ,ze chwam piłke pod brode czy pache i daje komende rownaj" to jest taka nakrecona ,ze wogole prosto isc nie moze. Lepiej jak pilka czeka na nas na koncu trasy a najlepiej kiedy mam smaki poprostu zamiast pilki. Ale ja chcialam zeby chodzenie przy nodze bylo bardziej dynamiczne . Czy naprawde trzeba by zastosowac korekte ?Czy jendak mozna ustawic psa sama zabawka bez koniecznosci korygowania jego pozycji przykrym bodzcem? Zaznacze,zeby nie bylo niedomowien,interesuje mnie teoria a nie rozwazania nad tym czy korekta jest dobra czy zla.Chce poprostu wiedziec ,bo na pilke jeszcze tego nie uczylam.
  20. Madziorka 100 lat , 100 lat :-) Witaj w gronie staruszkow :-)
  21. Oj, mieszanka teriera z wippetem to moze byc wybuchowa. Jak wiadomo charty dzialaja pod wplywem bodzcow wzrokowych . Zabawka na ktora bedziesz ja nakrecac musi duzo "uciekac" zeby byla interesujaca dla takiego psa. Pamietaj ,ze takiej zabawki nie daje sie psu w domu do zabawy i wogole ogranicza mu sie do niej dostep.To ma byc przedmiot porzadania. Napisz o postepach :-) trzymam kciuki :-)
  22. Ach, ja nie doczytalam ( klania sie czytanie ze zrozumieniem) ,ze ten szczeniak jest tak maly . Naira ,musze zwrocici Twoja uwage ,ze na bardzo male szczenieta prawie nic z ogolnych sposobow nie dziala.Nie wiem dlaczego tak sie dzieje,byc moz e ich instynktowne zachowania i ekscytacja biora gore nad postrzeganiem sygnalow z otoczenia. Totez moze tak byc ,ze dopiero za kilka tygodni beda jakies jaskolki poprawy ,jak szczenia troche okrzepnie. No ale trzymam kciuki :-) ! Spotykaj jak najczesciej swojego maluszka z matka i rodzenstwem zeby nie wyrosl na dzikusa :-)
  23. Romas

    FORT Cup

    Dzieki Olu :-)
  24. No wlasnie ale co konkretnie poza wrazeniem wynosi sie z Fennel? Jakies konkretne rady poza okazaniem psy ,ze my dominujemy? Tzn jak mam to okazac ? Niestety jak zauwazylam pracujac z psami wszystkie rady typu ogolnego sa do niczego, po pierwsze pomyslowosc wlascicieli jest zdumiewajaca ,a po drugie jak czegos ucze psa to chce wieezic konkretnie co robie . Mi tez ksiazka Fennel sie podobala ale po kilku dniach od jej przeczytania juz nie wiedzialam co autorka radzi,wrocilam wiec do lektury i juz starannie przeszukalam ksiazke pod katem opisu sytuacji .I zobaczcie tam nigdzie prawie nie jest napisane dokladnie "jak " a tylko metne wywody "dlaczego". Co mnie obchodzi dlaczego moj czteromiesieczny pies przerabia dywan na wiory ,mnie najpierw obchodzi jak temu zapobiec ,bo moze byc ,ze zanim doczekam odpowiedzi dlaczego to pies wyleci na ulice,czyz nie tak mysli przecietny wlasciciel.
  25. A nie jest ona czasem sznaucero podobna :-) Moja starsza suka tez tak robila jak byla mloda,dodatkowo jeszcze zebami za kostke lapala.A wogole to boi sie obcych,wiec to bylo na podlozu lekowym. Ale mniejsza z tym na jakim podlozu ,wazne co robic. Otoz u mnie zadne kary nie skutkowaly.Poprostu pies sie tak nakrecal ,ze kara splywala jak woda po kaczce. To co ja w koncu nauczylam sie z nia robic:poczatkowo bralam super nagrody i chodzilam z nia tylko na smyczy w poblizu ludzi ale nie tak blisko zeby sie podniecala. Wykonywala rozne komendy i byla nagradzana. Jak juz umiala ladnie cwiczyc i stala sie karniejsza odpinalam smycz na duzych przestrzeniach i tez cwiczenia,cwiczenia. Rownoczesnie rozwijalam pasje zabawy aportem,no u nas to byl zwykly patyka ale pies calkiem sfiksowala na ten temat. Nastepnie zaczelam psa nagradzac za pozostanie przy mnie ( najpierw pod kontrola smyczy) rzutem patykiem a nie smaczkiem.I tu juz poszlo z gorki jak Zuzia zobaczyla ,ze fajniej jest gonic zabawke niz czlowieka. Oczywiscie nie ograniczalam sie do rzutu tylko potem szarpanko itd. To nie byl prosty trzy dniowy proces i pracujac nad tym nie wiedzialam ,ze tak pieknie mi sie uda.Poprostu robilam co w mojej mocy zeby zainteresowac psa soba . Nwet jesli odbiegala ode mnie majac na celu np biegnacego faceta,ja zaczynalam szalenczo bawic sie patykiem ,uciekac, wolac ja i wogole cyrk.I skutkowalo.Oczywiscie pomimo,ze regularnie blaznilam sie przed ludzmi staralam sie nie wylewac mojej frustracji ,jak udalo sie psa przywabic ,a dalej bawilam sie w najlepsze.Zauwazylam ,ze moja zlosc nakreca psa. Nagroda dla mnie byla i jest taka,ze jak przejezdza rowerzysta to mowia do Zuzia "gdzie patyk" i ona momentalnie zapomina o rowerzyscia a rozglada sie za zabawka. Kluczowe tu jest niedpouszczenia zeby pies cwiczyl sie w niepozadanych zachowaniach czyli linka i kontrola.Zaniechanie kar nawet glosowych jesli pies sie wymknie ,jego zlosc/strach moze podsycac wizja agresji wlasciciela .No i nagrody musza przewyzszac radosc gonienia czlowieka.Dlatego jedzenie tylko na pierwszy moment nauki skupienia potem musi byc cos bardziej ekscytujacego. Na pocieszenie Puchu ,powiem Ci ,ze startowalam z takiej pozycji ,ze kiedy Zuzia gonila rower czy jadacy lasem motor potrafila robic to przez kilometr i lepiej.A propozycja rzucania w psa woreczkiem z woda przez gonionego rowerzyste( taka znalazlam w jednej ksiazce) , nie ruszyla ja tak dalece ,ze nawet nie trzepnela łbem.Wydawalo sie przypadek beznadziejny.
×
×
  • Create New...