Jump to content
Dogomania

Romas

Members
  • Posts

    2509
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Romas

  1. Gazu w zoologiku kupic nie mozna ,z tego co wiem.Ja kupiłam na bazarze. Jak psikałam to i ten podchodzcy pies raczej nie obrywał.Cały szok polegał na nietypowosci naszego zachowania i dzwieku.
  2. SaJo pytasz po co wyciszac naSPIDowane psy ....Ja raczej pisałam o odroznieniu faktycznie potrzebujacych pracy od tych nerwowych. Bo moja starsza sznaucerka z pewnoscia uzytkiem nie jest a zachowuje sie dokładnie jak Twoj Gnojek ,jesli chodzi o opis codziennosci. Inna sprawa jest jej podatnosc na szkolenie jej zdolnosc do wspołpracy. Teraz ma 10 lat wiec rozumie juz czego wymagam ( juz !) ale wczesniej byla nie do zniesienia .I w domu potrafi nieraz poprostu chodzic z pokoju do pokoju i tak drepcze godzinami jesli nie zostanie zmeczona spacerem.Albo pilnuje płotu i twedy nawet ptaszek nie moz e przelecicie bez jej pozwolenia. Druga rzecz dla ktorej pisze i pytam ,to mysl zeby kiedys miec psa typowo do sportu. Problem z rasa ktora kocham ,ze sznaucerami, jest w ich nerwowosci,w ich narowach przekazywanych w hodowli nastawionej tylko na eksterier. Czasem mysle o innych rasach ale wlasnie czy ja bym sobie dala rade . Porownuje wiec, bo wydaje mi sie ,ze sznaucerom blisko do mniej plastikowych belgow czy borderow . Byc moze jednak tylko pochlebiam sobie nie znajac prawdziwych rozmiarow pracy z takim psami ( belgami , borderami ) a co dopiero z uzytkami .No ale nic to ,bo im wiecej człowiek rozmawia i pyta tym wiecej sie dowiaduje.
  3. Ayshe napisała cyt "romas-czy mnie tez zaliczasz do wlascicieli ktorzy ciagle tracaja i nakrecaja psy?ja musze po prostu dawac im jakies zajecie bo one sa uciazliwe "dla srodowiska"jak im nie dam-jak posiedze dluzej to zaczynaja kopac potezne doly kolo mnie,chita zaczyna drzec ryja i tak ciagle.im sie po prostu nudzi.teraz na cwiczaku im sie nie nudzilo.:evil_lol:" Nie , ja nie piłam do nikogo konkretnie :-).Rozmawiajac i obserwujac wielu włascicieli psow widze poprostu ,ze pomiedzy ocena charakteru psa a rzeczywistoscia stoi czesto niewłasciwe zachowanie własciciela. Co do Twoich psow to zdaje sobie sprawe ,ze Twoj kontakt z nimi i kontrola wypływaja miedzy innymi z tej ciagłej wspołpracy i uwagi ,ktora im poswiecasz . Z pewnoscia Twoje psy w innych rekach byłyby troche inne ale czy to znaczy ,ze spokojniejsze :-) ? Moje sznaucery w innych rekach byłyby bardziej przyjazne dla ludzi ,to wiem z pewnoscia :-) Ja tez jestem wrogiem trzymania psow w kojcachi posługiwania sie nimi tylko do treningu ,ale moze ja jeszcze nie wiem wszystkiego o psach uzytkowych,moze z tym psem nie da sie wytrzymac pod jednym dachem. Troche boje sie obserwujac Chite ,ona jest uzytkowa ,prawda ? ze nie mogłabym z takim psem na codzien egzystowac.Bo to byłaby taka mega Zuzia ,z ktora jest wystarczajaco trudno. Na marginesie , załuje ,ze nie mozna miec takiego ONka jak z tej hodowli o ktorej mowiłam ,bo to poprostu nie ONki :-) A takie ślicne !
  4. Ayshe napisała cyt "ja tam nie mam pojecia co tu sie obruszac na slowo plastik-dla mnie plastik to pies ktory ma umiarkowane popedy" No dobrze ale popedy to jedno a nakrecajace zachowanie to drugie .Nieraz obserwuje włascicieli ktorzy tak gadaj do swoich psow ,bawia sie ,tracaja je ,pukaja ,pieszcza ,ze te psy chwili wytchnienia nie maja.Moz e dlatego ich nakrecenie. Oczywiscie nie spotkałam prawdziwie uzytkowego psa wiec nie wiem tak naprawde o czym mowie :-) moz e myle sie i z uzytkiem bym nie wytrzymała.Na razie pozostaje w przekonaniu ,z e takeigo psa te z mozna przystosowac do zycia w rodzinie dajac mu odpowiednie zajecie i odpowiedni odpoczynek.Kiedys pewno bede mogla zweryfikowac swoje poglady :-)
  5. Alpina napisała ""Jeśli pies lata sam i pró[I]buje zaczepiać moje suki mam zawsze na taką okoliczność odpowiedniego "pomocnika" w garści...Przeważnie znam okoliczne psy lub dowiaduję się czyj on jest...Nigdy, przenigdy nie dopuściłabym do konfrontacji kto silniejszy."[/I] [I]Nie wiem co jest Twoim pomocnikiem ale ja w pewqnym okresie zycia mojego DC nosiłam w garsci gaz pieprzowy.Kazda zaczepka ze strony innego psa była dla Torem nauka ,on to lubił i chetnie sie cwiczył w tych zachowaniach.Ja nie chciałam tego.Wiec jak widziałam ,ze obcy pies luzem latajacy podchodzi do nas z zamiarem awantury to uzywałam gazu .[/I]
  6. Ja co prawda nie mam owczarka a sznaucery .Ale tez wolałabym zeby jakos inaczej okreslac psy o umierkowanych popedach ,bo to słowo "plastik " jest przykre.Oczywiscie wiem ,ze to niemozliwe ,bo słowo sie przyjeło. Ale skoro moje sznaucery to plastiki to jak okreslic wiekszosci psow ktore wogole chyba nic do zycia nie potrzebuja tylko trzech spacerow i michy. Moje sznaucery chyba by dom rozniosły. Z drugije strony ostatnio na tropieniu dziewczyny troche sie ze mnie smiały jak mowiłam ,ze mogłabym miec bordera ,bo sznaucery mnie przygotowały .Chodziło o ilosc pracy z psem.Ja wychodze na ok. godzinie dziennie na intensywny spacer( poza wychodzeniem toaletowym).Tzn nie chodzimy i wachamy tylko biegi za piłka i drobne komendy.W weekendy zwykle jakies zajecia psie lub trasy rowerowe. Moje sznaucerki , a zwłaszcza starsza sa zawsze gotowe do ruchu i gdyby go nie dawkowac padły by na serce ,same nigdy nie odpuszcza. Rozumiem ,ze sa psy jeszcze energiczniejsze dla ktorych ta godzina pracy to jest nic ,a raczej ktore pracuja z wieksza pasja. Czy czasem nie jest tak ,ze zachowanie tych psow z popedami zalezy od własciciela.Moje maja scisłe pory .Wszystko jak w zegarku.I dlatego umieja spac kiedy nie moge sie nimi zajac.Oczywiscie to nie jest tak ,ze od szczeniaka ,to wymagało nauczenia. Czy pies nie "plastk" nie uczy sie spokojnego towarzyszenia w domu ?Nie potrafi rozluznic sie i isc np spac na posłanie? Wyobrazam sobie ,ze gdybym kupiła bordera,niekoniecznie po pracujacych rodzicach,to mogłabym podobnie jak ze sznaucerkami postepowac.Myle sie ? Zawsze byłam dumna z energi moich sznaucerek,z ich pasji zabawy, ruchu ktorego im nigdy dosc ,przy nich wiekszosc psow znajomych odpadała.Teraz po posłuchaniu Ayshe musze zweryfikowac swoje zdanie...ale zeby odrazy plastki :-)
  7. Ja tez sie pod tym podpisuje.Kiedy jeszcze zył moj DC to własciwie od wczesnej młodosci chodził w kagancu.Sporadycznie brałam go na spacer bez tego sprzetu.A mieszkam blisko lasu,bywa ,ze tygodniami na spacerach nie spotykam nikogo z psem.Jednak zawsze mnie przerazało co szczeki mojego psa moga zrobic innemu psu. Toro moze nie był specjalnie agresywny ale zaatakowany odpowiadał z cała moca swojego 60kg cielska. Trzeba przewidywac ,trzeba brac poprawke na głupote innych . Wielokrotnie zdarzyło sie ,ze mojego DC atakował inny pies,pomimo ,ze moj był na smyczy.Kiedys nawet jeden pinczerek rzucił sie Torowi do gardła ,dosłownie ,wpił sie jak wampir.Gdyby Toro nie miał kaganca strach pomyslec co by sie działo .A tak to tylko skotłowal tego pinczera i usiadł na nim.Miał taka metode ,ze siadał na małe psy. Co by nie mowic własciciel silnego psa potencjalnie agresywnego lub znacznie silniejszego od innych powinien poczuwac sie w kazdych okolicznosciach do odpowiedzialnosci . W koncu pies to nie tygrys i nie powinno byc sytuacji w cywilizowanym swiecie ,ze podchodzi do naszego psa jakis inny piesek i zostaje zamordowany.Nie zyjemy w wilczym stadzie.A jesli nie jest sie pewnym naszego psa to kaganiec i tyle.Od kaganca sie nie umiera .
  8. eee, w Pecicach tez brzydko i mało miejsca i jak daaaaleko :-) :-) u nas to dopiero sa tereny :-)
  9. Bardzo brzydko i jak ciasno :-) i jak daleko :-) :-)
  10. W niedziele pod Karczma bede z mila checia 11.30 tak ? Dorotak ,proponuje podwozke ,jak poprzednio.
  11. O ,moja sznaucerka :-) Beatka , to gdzie w niedziele tropienie ? Ja z gory przepraszam ale jesli bedzie gdzies b.daleko to nie dotre ,mam urodziny corek i musze zajac sie kuchnia . Drugie pytanie dotyczy długiego weekendu ,czy jest planowane tropienie ,czy grupa sie rozjezdza ,bo bede dysponowac czasem wiec chce ułozyc sobie plan.
  12. No pewno ,ze mozna :-) .U mnie w Bieszczadach(gdzie pomieszkuje ) to dopiero byloby tropienie a jakie potoki do kapieli :-)
  13. Dorotak ,boj sie Boga ! Dalej juz znalezc tej łaki nie mogłas :-)
  14. Blow ,musze powiedzic ,ze nalezy Ci sie medal za szczerosc. My moze tego nie chcemy wiedziec ale z wieloma psami w wielu domach tak sie dzieje.Dostaja regularne lansko i tylko to je jako tako trzyma w ryzach.Wszystko to oczywiscie jest nastepstwem wadliwych genow ,wadliwego wychowania a potem niewiedzy. Zanim trafilam na liste klikera mialam takie same poglady jak wlasnie np Blow,wierzylam ,ze mozna psa okiełznac sila a nawet przemoca jesli trzeba. Szczescie ,ze czlowiek sie uczy cale zycie. Wspołczuje Ci Blow ,bo to okropna decyzja uspic psa i okropnie jest byc przy tym ,a jednak najlepsza z mozliwych dla takiego stworzenia. Jk napisala Figabezmaku nie liczy sie ilosc a jakosc,co z tego ,ze pies zyje 15 lat skoro 14 z tego byl np na łancuchu . Jestem zwolenniczka pozytywnego wychowania i łagodnego postepowania z psem ale jestem tez zwolenniczka usypiania psow nie rokujacych.Wydaje mi sie to lepszym rozwiazaniem niz bicie takiego psa.A przeciez nie ma co marzyc ,ze nagle wiekszosci włascicieli rzuci sie do ksiazek i nauczy jak nowoczesnie i pozytywnie rozwiazywac konflikty z psem. Mnie osobiscie do mdłosci i piany na ustach doprowadzaja te ckliwe teksty na Psach w Potrzebie "ofiaruj mu dom a on Cie pokocha" ,"ugryzl własciciela ale nie wiedział co robi" itd. Pies wziety ze schroniska wcale nie odczuwa do nas wdziecznosci czy miłosci. Moze sie tego nauczyc (miłosci lub czegos zblizonego do tego uczucia) ,moze poczuc sie z nami dobrze i okazywac oznaki podporzadkowania stadu czyli my to interpretujemy jako wdziecznosc ,ale czy ma w sobie ta swiadomosc pozwalajaca mu pomyslec "kocham ta osobe ,bo dała mi dom". Mysle ,ze lepiej byloby gdyby ludzie przestali kierowac sie litosci czy nadzieje na wdziecznosc biorac psa a poprostu brali ,bo chca sie podzielic swoim czasem ,micha, domem z jakims zywym stworzeniem. Pewno jestem odosobniona w swoich pogladach drazni mnie jednak to jednoczesne uczłowieczania psa i odmawianie mu prawa do człowieczenstwa.Pies sie na nas "obraza" ale pies "zdycha" ,nie daj Boze powiedzic "umarł".Dlaczego ? Dlaczego musi nas koniecznie kochac za wyratowanie ze schroniska a nie mozemy poprostu go stamtad zabrac zeby ulzyc jego doli. Jak rozmawiam z ludzmi ,a duzo rozmawiam z racji zawodu,to własnie wsrod najwiekszych okrutnikow ( a wiec ludzi nieswiadomych tego co robia psu) znajduje rowniez najwiekszych obroncow zycia.Beda trzymali psa w garazu ,tłuki go codziennie , bedzie nosił kaganiec w domu ale na słowo o uspieniu dostaja cholery i reaguja jakby sie proponowało pozbycie tesciowej.Nie rozumiem tego i pewno nigdy nie rozumiem. Codziennie obserwuje faceta wyprowadzajacego swojego ON-ka z kijem w reku i sasiada co nigdy nie spuscił swojego shar pei ze smyczy ( pies atakuje ludzi) a bije go regularnie co słychac przez sciane,i faceta co na widok mnie i moich psow wali swojego podchalana w glowe i krzyczy "waruj ,waruj" ( to ma zapobiegac atakom na moje psy) .I robie sie chora od tych obrazkow .
  15. O ! Jest moj owczarek ,dziekuje :-) Agis ,fakt one sie ciagle miotaja tak ,ze i ja mam trudnosci z uchwyceniem ich,dodatkowo te brodate czarne mordy nie sa łatwe do sfotografowania tak zeby je widac było.No ale musiałam sie upomniec zeby było wiadomo ,ze i ja tam byłam " miod i wino piłam " :-)
  16. No zaraz a gdzie moje owczarki czy to mozliwe zeby nikt nie sfotografował brodatych owczarkow ,Co za zaniedbanie :-( A ja Wam powiem ,ze jak wrociłam do domku i zrobiłam obiad i podjełam obiadem Tate i rodzine i pozmywałam i tysiac innych rzeczy ,to jeszcze popedałowałam z sukami do lasu.Co prawda tylko 8 km po tych cholernych wydmach i piachach ale dobre i to. Moje suki biegnał pieknym wyciagnietym kłusem ,rowno jak roboty , przy szybkosci 11 km/h .Takie tempo jest dla nich idealne. No i wieczorem padłysmy :-)
  17. Tak ,ja juz wiem ,bo dzwoniłam.Dziekuje Ayshe ,ze pamietałas o mnie:-) .
  18. Ale ja w niedziele przyjade razem z Dorotakiem .Dobrze i tak zadzwonie zeby sie upewnic gdzie to . Dzieki .
  19. Nowicjuszko ,wierz mi ,ze Ci wspołczuje ,bo byłam w takiej sytaucji i wiem jakie mysli kłebia sie w głowie.Bardzo długa droge musiałam przejsc od zauwazenia ,ze mojemu psy cos dolega( dolega w sensie ,ze nie jest poprostu nieposłuszny jak inni mowili) do znalezienia recepty na jego dolegliwosci. Nieposłusznstwo bylo tylko czubkiem gory lodowej ,objawem stresow i lekow ,moj pies prosił o pomoc i w koncu tej pomocy sie doczekał. Ale ile łez po drodze wylałam ile błedow popełniłam. Dlatego teraz czesto protestuje jak ktos z punktu odrzuca mniej znane metody radzenia sobie z psem ,odrzuca mozliwosc nawiazania kontaktow ze zwierzakiem opartych na pozytywach. Gdybym robił a tak jak radzili mi szkoleniowcy ,karciła moja suke za objawy agresji ( agresji do ludzi) ,karciła za niepsłuszenstwo,dyscyplinowała , to koncowka byłaby tragiczna ,suka by sie załamała. Nie ma jednej rady,jednej metody ,jednego sposobu dla wszystkich psow.Psa trzeba zobaczyc,"poczuc" ,zrozumiec. Zawsze kiedy toczy sie luzne rozmowy w necie lepiej dzielic sie widzedza czy polecac swoje sposoby oparte na nieszkodliwych trickach,jak chocby wlasnie smakołykowanie psa.To raczej nie wyrzadzi szkody parze pies-człowiek. Bardziej stanowcze metody moga przyniesc rozny efekt ,ktory przewidzic moze szkoleniowiec prowadzacy dana pare. Ja rozumiem Cie Nowicjuszko ,ze meczysz sie i miotasz.I jesli Ty sama nie znajdziesz sposobu na porozumienie ze swoim psem i z rodzina ,to niestety nikt inny tez Ci tego sposobu nie podda(moze jedynie wskazowki w ktorym kierunku isc).Wiem to niejako z autopsji. Wracajac do konkretu ,nie wiem dlaczego Twoja suka nie chce brac nagrody,byc moze nie umie/boi sie/wietrzy podstep.Moze trzeba ja nagradzac czesciej kiedy nie jest na łozku zeby nauczyła sie ,ze za nagroda nie ida zadne straszne rzeczy. Panowanie nad psem za pomoca nagrod,pozadanych przez psa rzeczy ( zabawki,spacer,pieszczoty itd) to bardzo przydatne narzedzie szkoleniowe.
  20. Masz racje ,dywagacje sa bez sensu.Poprostu zareagowalam na to ,ze dyskusja zeszla z konkretnego przykladu na rozmowe o tym jakie sa wady metody poztywnej.Tez zreszta nie wiadomo czy kazdy z nas ma pod tym terminem takie same skojarzenia. Ale dos c o tym . Odpowiadam konkretnie. "Weźmy taki przykład. Nowy, dorosły pies wchodzi do mieszkania, właściciel z założenia nie pozwala wchodzić do łóżka, pies wskoczył, nie reaguje na smakołyk. Masz 2 wyjścia: albo go ściągasz siłą (bo nawet przypięcie smyczy i pociągnięcie, to uzycie siły), albo idziesz spać na podłogę. Rozumiem, ze Ty wybierzesz podłogę?. OK. Co jednak poradzisz tym którzy chcą przespac się na swoim łóżku, a sytuacja [B]juz zaistaniała?[/B] Odpowiedz wprost, proszę. " Przychodz do mnie obcy ,dorosly pies .Pierwsze korki kieruje na kanape.Podchodze i wolam go ,mowie "zejdz".Pies nie schodzi . Jesli jest miło nastawiony to biore go za obroze ,smycz , i pomagam mu zejsc .Jesli jest spiety lub co gorsza patrzy mi w oczy lub odwraca glowe lub zniza ja nastawiajac uszy a mine ma niemiła wycofuje sie . Ide wiec do kuchni ,biore solidnego smaka .Podchodze do psa i poprostu bezczelnie wabie go tym. Pies na ogol schodzi . Dajmy jednak na to ,ze nie zejdzie . Mam dwa wyjscia .Biore smycz ,i ryzykujac namawiam go zeby zszedl.Wtedy juz ostrzejszym tonem z odpowiednia postawa ciała. Jesli i to nie ,bo warczy lub czynnie atakuje,czekam az zejdzie sam i uniemozliwiam mu powrot w poblize kanapy.A nastepnego dnia oddaje psa tam gdzie byl poprzedni ,bo najwyrazniej nie nadaje sie na jego wlasciciela. To sytuacja wydumana. Naprawde jest tak ,ze ludzie obserwuja oznaki nieposluszenstwa psa,obserwuja narastajacy konflikt ,nawet tworza go np znienacka krzyczac na psa a pozniej dopiero szukaja metody rozwiazania konfliktu.Jak pies sie juz nauczy co robic w takiej sytaucji ,jak sie bronic. Prawie nie ma psa ktory kiedy podstawi mu sie kiełbaske pod nos nie zejdzie . Nie chodzi jednak o samo zejscie a o to zeby juz nigdy nie wszedl na ta kanape. Ja osobiscie mam takie plotki rozsuwane i jesli wychodze z domu a nie wierze psu ,ze nie skorzyasta z mojego spanka to rozstawiam ten plotek w drzwiach. U Ciebie Nowicjuszko chyba te z nie bylo tak ,ze suka weszla do domu i odrazu poleciala na lozko i pokazala zeby jak podeszlas.Prawda? Sama pisalas ,ze problem narastal i pies robil sie coraz oporniejszy w schodzeniu.Wtedy byl czas reagowac. Schowac nagrode do kieszenia ,podejsc do lozka ,milym glosem wydac komende ,na pierwsza chec psa poddania sie komendzie cieplo pochwalic i nagrodzi jak tylko choc jedna lapa wyladuje na podlodze. Tak bym zrobila.Metoda marchewki az pies na moj widok sam skakalby na podloge w nadziei na nagrode . [I]"Przyznac sie ,ze tak naprawde mowiamy do psa wscieklym glosem wlasciwie bez powodu ,bo co on zrobil? wlazla na lozko jak tysiac razy wczesniej ale ten tysiac pierwszy raz nas zirytowal.[/I] Jeśli o mnie chodzi, to przyjmij proszę do wiadomości, że w opisywanym przypadku dziecięcego łózka, ja nie krzyczałam, ani nie złościłam się na psa. Po prostu normalnym głosem przywoływałam go, a on odwracał głowę i nie reagował, choć tego dnia w podobnej sytuacji przybiegał wiele razy." W necie jest duzo wiadomosci o CSach czyli calming signals.Sa to sygnaly ktore wysyla pies do otoczenia w celu dogadywania sie z innmi przedstawicielami stad. Pies chcial Cie o czym poinformowac . W skrocie,odwracanie glowy jest sygnalem niepewnosci ,stresu i uleglosci "boje sie troche,nie wiem co bedzie ,zostaw mnie". Dlaczego ten pies boi sie podchodzacej osoby mozna tylko domniemywac. W kontekscie tej informacji jego warkoataki nie sa proba dominacji ,gdzie potrzebna zelazna reka a byc moze porba obrony ,bo suka czuje sie zagrozona. Pies najpierw "prosi" o zostawienie go ,potem grozi,potem atakuje chyba ,ze ma nierowno pod sufitem i atakuje bez ostrzezenia. Takie odwracanie glowy w przypadku obcego psa jest sygnalem do niepokoju dla nas ,pies jest niepewny i moze zrobic cos nieprzewidzianego. Gdyby obcy pies u mnie w domu lezac na moim lozku odwrocil tak glowe to bym nie podchodzila do tego łozka.Spowolnilabym ruchy, moze rzucila mu nagrodke przed nos.Potem nastepna na podloge ,potem podalabym z reki ,jesli by jadl. Podchodzac do łozka , gorujac nad psem ,wyjmujac spod niego koc strasze go jeszcze bardziej. Oczywiscie z domowym ,wlasnym psem nikt sie nie certoli ale tu chodzi o obcego psa . [I]"A jesli psu taki pomysl zaswita odrazu prosze go o zejscie,nie ma sytuacji "ten jeden raz".[/I] [B]A co robisz, jeśli nie zejdzie, ten pierwszy raz dobrowolnie?[/B] Mnie właśnie interesują konkretne odpowiedzi na takie pytania." Tu sie nie zrozumiałysmy .Nie pozwole psu zostac "ten jeden raz " na łozku . Z moimi domowymi psami nie ma sytaucji ,ze nie zejda dobrowolnie .Nikt tu ich w domu nie bił ani nie straszył sa wiec nieagresywne do nas ,nie ma potrzeby udowadniania naszej dominacji. Gdyby moj domowy pies ni z tego ni z owego wlazl na łozko i zaczał warczec poszłabym z nim do wet . bo to by oznaczało ,ze jest chory . Moja młodsza suka jako szczenie zakradała sie do pokoju i włazila do poscieli .Jak sie na nia natknelam to ja glaskalam ,mowilam czułe słowka i sprowadzałam na podłoge,tam jeszcze czulsze słowka i na miejsce.Przestala włazic ,bo nie działo sie nic atrakcyjnego ,spac sie nie dalo ,bo zaraz ktos wypraszal psa,a na poslaniu nikt ,nigdy!!! psa nie dotyka i nie budzi. Nowicjuszko,nie ma sytuacji bez wyjscia .Czasem potrzebne jest wsparcie i dobra rada szkoleniowca ale z pewnoscia da sie z kazdej sytuacji wybrnac.Tylko chciec. Moze tez tak byc ,ze poprostu rodzina nie dobrała sie z psem.I ja uwazam wtedy ,ze rozstanie jest zdrowsze (z psem) niz meczenie sie i psa coraz nowymi konfliktami. Nie jestem alfa i omega tylko zwyczajnym wlascicielma psa ,jednak zyje na codzien z psami ,od wielu lat , i praktycznie nie mam z nimi sytuacji spornych ,ktorych nie da sie prosto rozwiazac po przemysleniu sprawy.Bardzo rzadko trzeba siegnac po naprawde ostre metody.Na ogoł wszystko sprowadza sie do tego czy nam sie chce włozyc w dane zadanie prace ,czas i siłe.
  21. A widzisz Martens ,ja sie tak zapytałam o liczbe wychowanych psow ,bo najwiecej do powiedzenia o wadach metody np pozytywnej maja ci co wychowali jednego pieska i poprostu brak im rozeznania. Dziekuje Ci za szczera odpowiedz. Jestem zwolenniczka rozumowania ,ze najpierw trzeba psa nauczyc na blache a potem egzekwowac. Uwazam tez ,ze oprocz przypadkow chorob psychicznych nie ma wsrod psow osobnikow ktore nie dadza sie nauczyc. Tylko rozna prace wklada sie w rozne psy. Mialam psa ktory warczal po wejsciu na fotel.Byla to moja i tylko moja wina,najpierw pozwolilam ,potem zaczelam doskakiwac z krzykiem.Pies bal sie co bedzie kiedy ruszy sie i zacznie schodzic. Uczciwe przyznanie sie do bledu jest bardoz trudne,bardzo trudno przeanalizowac swoja postawe,glos ,ruchy .Przyznac sie ,ze tak naprawde mowiamy do psa wscieklym glosem wlasciwie bez powodu ,bo co on zrobil? wlazla na lozko jak tysiac razy wczesniej ale ten tysiac pierwszy raz nas zirytowal. Człowiek zrozumie taka irytacje bez powodu ,zwierzak nie ,poczuje sie zagrozony ,bedzie sie bronił ,lub ulegal i robi sie pasztet. Rozwiazalam problem z psem wlazacym na fotel.Z nastepnymi psami odrazu ustalalam ,ze na fotele sie nie wchodzi .A jesli psu taki pomysl zaswita odrazu prosze go o zejscie,nie ma sytuacji "ten jeden raz". U mnie to funkcjonuje .Mysle ,ze moze to funkcjonowac przy wiekszosci psow ,wtedy nie ma potrzeby denerwowania sie i robienia sobie problemu. W tym sensie stosuje metode pozytywna ,dzialam zanim dojdzie do problemu . Oczywiste jest ,ze sytuacja Nowicjuszki jest na tyle skomplikowana ,ze nie mozna załatwic tego jedna dobra rada, rob tak czy siak.Tu trzeba pracy zespołowej ,dzieci, pani ,pan i szkoleniowiec. A tak na margionesie ,Nowicjuszko ,ja tez mam dzieciaki i psy.Nie wiem czy wiesz jakie starszne swinstwa maja psy na łapach ,po czym depcza i co liza/wachaja na spacerach.Łozko dzieciece jest ostatnim miejscem gdzie pies powinien lezec .Przeciez nie jada sie z psiej miski tak samo nie sypia sie na psim posłaniu i pies tez na naszym nie powinien.Moze byc przyjacielem dzieci bez lezakowania w ich poscieli . Przyjmij ta rade od kolezanki psiary i przemysl czy naprawde nie ma metody odizolowania psa od łozek .
  22. To ja sie przyznam odwaznie ,ze o wiele bardziej podobaja mi sie sznuacery i wiekszosc ras ciete niz te naturalne . Jednak poniewaz uwazam ciecie uszu i ogona (dla urody za niehumanitarne to moja obecna sznaucerka jest w 100% naturalna. Wiekszosc korekt jest robiona dlatego,ze bardzo trudno wyhodowac jednoczesnie ładne ucho i ładny ogon i ładna cala reszte ,przynajmniej u sznaucera . To jest praca na całe pokolenia hodowlane.Niektorzy wiec obcinaja to co trudno przewidziec jakie bedzie , co znacznie upraszcza sprawe . Ja byłam przy zabiegu ciecia ucha i pies nie cierpiał,był uspiony a potem dostal przeciwbolowy srodek.Drugi raz bym tego nie zrobiła swojemu psu ,bo całosc była kłopotliwa i nie warta trudu.To przemywanie ucha, to jezdzenie na kontrole , plastrowanie,bez sensu. Cala uroda psa zawiera sie ,jak dla mnie ,w jego charakterze.Wiec czy sznaucer ciety czy nie ciety to wazniejsze jest jaki ma charakter i to chyba odnosi sie do kazdego psa. Dobermany przeciez nie starciły na swojej ostrosci dlatego ,ze im uszu sie nie tnie. To tylko nasze uprzedzenia i przyzwyczajenia z ktorymi czas skonczyc,swiat idzie naprzod ,wiemy coraz wiecej o psychice zwierzat wiec nie godzi sie tkwic dalej w 18 wieku .
  23. [quote name='Martens']Według mnie nie da się wychować psa wyłącznie w oparciu o metody pozytywne. Jeśli nie chcę żeby pies leżał na łóżku, a on na nic nie reaguje to co mam zrobić? Wylewitować go poprzez psychokinezę? :lol: [/quote] Martens a ile psow wychowałes ,jesli tak stanowczo sie wypowiadasz. Nowicjuszka została zrugana na poztywnym forum nie dlatego ,ze osmieliła sie zwalic psa z łozka.Generalna zasada jest zeby wiedziec co sie robi i jakie tego beda konsekwencje . To co zrobiła Nowicjuszka było typowym proszeniem sie o kłopoty. Pies jest obcy , wziety jako dorosły ,nie ma wyrobionych nawykow i takiemu psu pozwala sie włazic na dzieciece łozka a potem nagle chce sie ,zeby przestrzegał zasad . Pozytywne wychowanie nie oznacza braku konsekwencji i jakichkolwiek zakazow .Tylko trzeba wysilic sie troche zeby tak psem manipulowac zeby nie byla potrzebna proba sił ,łapanie za kark i zwalanie z łozka( czy jak tam Nowicjuszka zrobiła) . Nie ma co wieszac psow na takim czy innym rodzaju wychowania ,trzeba natomias wiedzic jak sie chce psa wychowac i konsekwentnie tego przestrzegac.Jesli sie chce stosowac przemoc to nalezy to robic a nie szukac powodow do zrugania psa.Złapac go za ten kark jak włazi na łozko,jak zabiera sie do ataku ,jak zabiera sie do popełnienia przestepstwa .Ale mało kogo stac na taka brutalnosc. Zwykle czeka sie az pies cos spsoci ,potem sie go karci a jesli pies sie broni to swiete oburzenia "jak to nie przestrzega swojej pozycji w stadzie " A zreszta to juz tysiac razy bylo dyskutowane ,ze nie trzeba wylewitowywac psa z łozka przez psychokineze tylko wziasc sie do roboty i nauczyc go wchodzenia i schodzenia na komende .I problem znika jak reka odjał bez koniecznosci proby sił czy martwienia sie ,z e dzis moze psu akurat sie nie zechce zejsc z łozka i trzeba bedzie go palnac w łeb.
  24. Pod adresem [URL]http://mapa.szukacz.pl/[/URL] kryje sie mapa Polski.Trzeba wstukac miejscowosc Karczew .Wtedy otwiera sie widok na tamte tereny. Jadac szosa na Puławy mija sie na wysokosc Jozefowa ul.Wiązowska i potem z lewej jest Karczew i łaka nad Świdrem a z prawej zaraz otwieraja sie łaki nad Wisła. Lepiej wyjasnic nie umiem. Tyle tylko ,ze ja nigdy osobiscie tam nie bylam a jedynie przejezdzam ta szosa Puławska ,nie gwarantuje jakosc tych łak .Ktos musiałby zrobic rekonesans .Lub ja tam pojade ale to dopiero w sobote moge. Robta co chceta i dajta mi znac jakie decyzje.
×
×
  • Create New...